look, i got you some rum
: śr wrz 30, 2026 6:20 pm
— Początkowo chciałem po prostu zamówić stos bagietek czosnkowych. No wiesz, specjalnie dla ciebie. — Brian przesunął uważnym spojrzeniem po sylwetce dziewczyny, odsuwając się lekko na bok, by wpuścić ją do swojego mieszkania. Od przeprowadzki odwiedziły go tylko dwie osoby: jego brat i najlepsza przyjaciółka, a więc Bunny była pierwszą obcą osobą, która mogła zobaczyć, jak mieszka. No było to swego rodzaju wyróżnienie, ale mając w głowie ten konkretny pomysł na to spotkanie, nie wyobrażał sobie zrobić tego gdziekolwiek indziej. I nie chodziło nawet o to, że Shelby był jakoś szczególnie introwertyczny, po prostu nie czuł potrzeby, żeby sprowadzać tu innych. Chłopak stanął za odrobinę starszą od siebie kobietą, zsuwając z jej ramion kurtkę, dość wyraźnie wyczuwając subtelny, ale pociągający zapach jej perfum. — Ale nigdy nie lubiłem, kiedy było za łatwo, więc pomyślałem, że możemy spróbować zrobić je od postaw — mruknął, wyciągając dłoń, by wskazać jej drogę do kuchni. Broke naprawdę dobrze gotował, szczególnie włoskie jedzenie, więc wiedział mniej więcej, jak powinni się za to zabrać. — Ach, no i przygotowałem się — parsknął, wymijając ją, by sięgnąć do jednej z szafek. Po paru sekundach, wyciągnął butelkę rumu, o której pisali wcześniej. — Specjalnie na pani zamówienie — dodał, uśmiechając się krzywo.
I dopiero wtedy, mężczyzna mógł swobodnie przyjrzeć się kobiecie. Okej, miał ostatnie dziwne szczęście. Była piękna. Zabójczo piękna, a Brian był wzrokowcem. W końcu należał do grona artystów, prawda? Potrafił docenić czyjąś urodę. Mógłby ją narysować, nazwać ją swoją inspiracją lub jakimkolwiek innym ckliwym przezwiskiem, które może poruszyłoby jej serce. Jak na razie nie zaproponował jednak żadnej z tych rzeczy, bo podejrzewał, że w najbliższym czasie i tak poruszą temat tatuażów. Większość osób, które poznawał ciekawiła ta kwestia i wcale im się nie dziwił. Poza tym miał jej się dzisiaj pochwalić swoimi pracami, racja? Nie dość, że sprowadził śliczną kobietę do swojego mieszkania, to jeszcze załatwił sobie potencjalną klientkę. Dwie pieczenie na jednym ogniu czy jakoś tak.
— Drinka? — zapytał niewinnie, wyciągając jedną szklankę na blat, a drugą unosząc lekko, przelotnie zerkając w jej stronę. — Jak twoje umiejętności kulinarne, hm? — zagaił, otwierając butelkę, jednocześnie odwracając się do niej przodem i opierając się biodrami o szafkę. W razie, gdyby miała podpalić kuchnię, to przynajmniej będzie od razu wiedziała, jak ugasić ten potencjalny pożar, tak?
Bunny
I dopiero wtedy, mężczyzna mógł swobodnie przyjrzeć się kobiecie. Okej, miał ostatnie dziwne szczęście. Była piękna. Zabójczo piękna, a Brian był wzrokowcem. W końcu należał do grona artystów, prawda? Potrafił docenić czyjąś urodę. Mógłby ją narysować, nazwać ją swoją inspiracją lub jakimkolwiek innym ckliwym przezwiskiem, które może poruszyłoby jej serce. Jak na razie nie zaproponował jednak żadnej z tych rzeczy, bo podejrzewał, że w najbliższym czasie i tak poruszą temat tatuażów. Większość osób, które poznawał ciekawiła ta kwestia i wcale im się nie dziwił. Poza tym miał jej się dzisiaj pochwalić swoimi pracami, racja? Nie dość, że sprowadził śliczną kobietę do swojego mieszkania, to jeszcze załatwił sobie potencjalną klientkę. Dwie pieczenie na jednym ogniu czy jakoś tak.
— Drinka? — zapytał niewinnie, wyciągając jedną szklankę na blat, a drugą unosząc lekko, przelotnie zerkając w jej stronę. — Jak twoje umiejętności kulinarne, hm? — zagaił, otwierając butelkę, jednocześnie odwracając się do niej przodem i opierając się biodrami o szafkę. W razie, gdyby miała podpalić kuchnię, to przynajmniej będzie od razu wiedziała, jak ugasić ten potencjalny pożar, tak?
Bunny