Your girlfriend brought some of my fears to the surface
: czw paź 01, 2026 3:55 am
Oscar nadal nie mógł się nadziwić, że miał gdzie mieszkać. Ciągle było mu dziwnie z myślą, że od teraz miał być współlokatorem Patricka, na dodatek póki co nie musząc się obawiać o czynsz, którego i tak nie miał z czego zapłacić, niemniej nie ukrywał, że miłą odmianą był ciągły dostęp do prysznica, jak również wygodne łóżko. Dokładając do tego poczucie bezpieczeństwa oraz brak konieczności ciągłego martwienia się, czy starczy mu jedzenia lub czy w nocy ktoś nie postanowi go zaatakować, mógł pokusić się o stwierdzenie, że wygrał na loterii.
Chcąc odwdzięczyć się chociaż trochę i nie czuć się jak ostatni pasożyt żerujący na dobrym sercu współlokatora, Malone postanowił wziąć na siebie wszystkie obowiązku - sprzątał, robił zakupy oraz przygotowywał posiłki, tak w miarę swoich możliwości bo chociaż gotować potrafił, tak nie miał jeszcze aż takiej wprawy. Dodatkowo łapał się wszystkich możliwych prac dorywczych, by móc chociaż dołożyć się do zawartości lodówki, która momentami go przerażała. Nie pamiętał, kiedy ostatnio patrzył na tyle jedzenia w jednym miejscu, do którego miał pełen dostęp. A teraz mógł jeść wszystko na co miał ochotę. Nic dziwnego, że momentami nie potrafił się zdecydować, czy na śniadanie powinna być jajecznica czy jednak naleśniki, co ostatecznie kończyło się przygotowaniem obu, by w międzyczasie naszła go jednak ochota na owsiankę.
Dzisiejszego dnia Malone miał po raz pierwszy poznać dziewczynę Patricka, która zapowiedziała mu swoją wizytę dwa dni wcześniej. Stresowało go to jak cholera, ponieważ obawiał się i to tak poważnie, że ani on nie polubi tej panny, ani ona jego. Z opowieści współlokatora wywnioskował, że była raczej pindą, niż fajną dziewczyną. Nie mogąc jednak wyrazić swojego sprzeciwu by nie narazić się Patrickowi, dla którego ta relacja musiała być ważna, postanowił się odpowiednio przygotować. Nadal co prawda nie miał swoich ubrań, korzystając z tych, które były na Wooda za małe, ale liczył, że jego panna nie doszuka się w tym własności chłopaka.
Wymienił kilka wiadomości SMS z Patrickiem, który zapewnił go, że wróci do domu zaraz po pracy, co oznaczało, że będzie zaledwie kilka minut przed przybyciem swojej kobiety. To napawało lekki optymizmem, ale cholera, nadal było stresujące na tyle, by zaczął go boleć żołądek. Pokręcił się więc jeszcze trochę bez celu po domu sprzątając wszystko to, co było już posprzątane, zerkając przy tym na zegarek dosłownie co kilkanaście minut. Jak się zaraz nie uspokoi to z tego wszystkiego biegunki dostanie, litości.
Tak się nakręcił na własne myśli i wyobrażenia różnego rodzaju scenariusze, że nie dosłyszał dźwięku otwieranych drzwi. Zresztą pewnie i tak uznałby, że to Patrick wrócił wcześniej. Niestety, szybko okazało się, że wyjątkowo bardzo pomylił się w osądzie. Ledwie wyszedł z sypialni, kiedy w salonie dostrzegł niewiastę - bardzo ładną, nawet on musiał to przyznać. Na tym jednak jej atuty się kończyły, czemu wyraz dała w chwili, w której Oscar się z nią przywitał.
-Hej, Patrick niedługo będzie - zakomunikował, starając się być miłym. Ta jednak musiała odebrać to całkiem inaczej, bo z jej gardła wydobył się krzyk, a w oczach pojawiła, sam nie wiedział jak to określić, ale niemal furia!
-Kim ty kurwa jesteś?! Włamałeś się do domu mojego chłopaka! Złodziej, pomocy! - zaczęła się wydzierać, co sprawiło, że Malone jedynie poczerwieniał na twarzy. Naprawdę nie lubił, kiedy tak go nazywano zwłaszcza, że przecież nie miał zamiaru niczego stąd wziąć.
-Nie, nie, ja jestem…. - zaczął, ale nie było mu dane dokończyć. Dziewczyna dopadła do niego, łapiąc go za rękę, co już samo sprawiło, że chłopak się znacznie spiął. Wróciły wspomnienia, których nie chciał przywoływać.
-Nie pozwolę ci niczego stąd zabrać! Zaraz zadzwonię na policję. I czemu masz na sobie jego rzeczy! Ty perwersie! Zaraz mnie popamiętasz! - zaczęła go szarpać i zwyczajnie okładać, a oniemiały i mimo wszystko wystraszony Oscar nie wiedział, co właściwie powinien teraz zrobić, poddając się furii w jaką wpadła kobieta.
Patrick Wood
Chcąc odwdzięczyć się chociaż trochę i nie czuć się jak ostatni pasożyt żerujący na dobrym sercu współlokatora, Malone postanowił wziąć na siebie wszystkie obowiązku - sprzątał, robił zakupy oraz przygotowywał posiłki, tak w miarę swoich możliwości bo chociaż gotować potrafił, tak nie miał jeszcze aż takiej wprawy. Dodatkowo łapał się wszystkich możliwych prac dorywczych, by móc chociaż dołożyć się do zawartości lodówki, która momentami go przerażała. Nie pamiętał, kiedy ostatnio patrzył na tyle jedzenia w jednym miejscu, do którego miał pełen dostęp. A teraz mógł jeść wszystko na co miał ochotę. Nic dziwnego, że momentami nie potrafił się zdecydować, czy na śniadanie powinna być jajecznica czy jednak naleśniki, co ostatecznie kończyło się przygotowaniem obu, by w międzyczasie naszła go jednak ochota na owsiankę.
Dzisiejszego dnia Malone miał po raz pierwszy poznać dziewczynę Patricka, która zapowiedziała mu swoją wizytę dwa dni wcześniej. Stresowało go to jak cholera, ponieważ obawiał się i to tak poważnie, że ani on nie polubi tej panny, ani ona jego. Z opowieści współlokatora wywnioskował, że była raczej pindą, niż fajną dziewczyną. Nie mogąc jednak wyrazić swojego sprzeciwu by nie narazić się Patrickowi, dla którego ta relacja musiała być ważna, postanowił się odpowiednio przygotować. Nadal co prawda nie miał swoich ubrań, korzystając z tych, które były na Wooda za małe, ale liczył, że jego panna nie doszuka się w tym własności chłopaka.
Wymienił kilka wiadomości SMS z Patrickiem, który zapewnił go, że wróci do domu zaraz po pracy, co oznaczało, że będzie zaledwie kilka minut przed przybyciem swojej kobiety. To napawało lekki optymizmem, ale cholera, nadal było stresujące na tyle, by zaczął go boleć żołądek. Pokręcił się więc jeszcze trochę bez celu po domu sprzątając wszystko to, co było już posprzątane, zerkając przy tym na zegarek dosłownie co kilkanaście minut. Jak się zaraz nie uspokoi to z tego wszystkiego biegunki dostanie, litości.
Tak się nakręcił na własne myśli i wyobrażenia różnego rodzaju scenariusze, że nie dosłyszał dźwięku otwieranych drzwi. Zresztą pewnie i tak uznałby, że to Patrick wrócił wcześniej. Niestety, szybko okazało się, że wyjątkowo bardzo pomylił się w osądzie. Ledwie wyszedł z sypialni, kiedy w salonie dostrzegł niewiastę - bardzo ładną, nawet on musiał to przyznać. Na tym jednak jej atuty się kończyły, czemu wyraz dała w chwili, w której Oscar się z nią przywitał.
-Hej, Patrick niedługo będzie - zakomunikował, starając się być miłym. Ta jednak musiała odebrać to całkiem inaczej, bo z jej gardła wydobył się krzyk, a w oczach pojawiła, sam nie wiedział jak to określić, ale niemal furia!
-Kim ty kurwa jesteś?! Włamałeś się do domu mojego chłopaka! Złodziej, pomocy! - zaczęła się wydzierać, co sprawiło, że Malone jedynie poczerwieniał na twarzy. Naprawdę nie lubił, kiedy tak go nazywano zwłaszcza, że przecież nie miał zamiaru niczego stąd wziąć.
-Nie, nie, ja jestem…. - zaczął, ale nie było mu dane dokończyć. Dziewczyna dopadła do niego, łapiąc go za rękę, co już samo sprawiło, że chłopak się znacznie spiął. Wróciły wspomnienia, których nie chciał przywoływać.
-Nie pozwolę ci niczego stąd zabrać! Zaraz zadzwonię na policję. I czemu masz na sobie jego rzeczy! Ty perwersie! Zaraz mnie popamiętasz! - zaczęła go szarpać i zwyczajnie okładać, a oniemiały i mimo wszystko wystraszony Oscar nie wiedział, co właściwie powinien teraz zrobić, poddając się furii w jaką wpadła kobieta.