when the lights go out
: czw paź 01, 2026 8:27 pm
#
004.You never realize how much you need
the light until it’s gone
the light until it’s gone
Blackout.
Czy istniał większy horror dla strażaka?
Pewnie coś by się znalazło, jednak to, co działo się w Toronto przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny, zdecydowanie nie można było zaliczyć do niczego przyjemnego. Miasto było pogrążone w jednej, wielkiej ciemności. Nie działało metro, sygnalizacja świetlna, większość sklepów i centrów handlowych po prostu zamarzło, a ludzie bez gotówki nie mieli nawet jak wrócić do domu.
C h a o s.
Tak trzeba było podsumować to, co działo się wszędzie dookoła.
Służby wszelkiej maści miały pełne ręce roboty. W tym również Toronto Fire Station. Carver nie pamiętała nad o której rozpoczęła dzisiejszą zmianę, ale dałaby sobie rękę uciąć, że było to grubo ponad dziesięć godzin temu. Z jednej strony ciało odmawiało jej posłuszeństwa, czuła się przemęczona, a z drugiej adrenalina wciąż trzymała ją w pełnej mobilizacji do działania.
Ich oddział w ostatniej chwili został przydzielony do pożaru przy stadionie, dlatego prawie opustoszałą drogą jechali już na sygnale, a kiedy tylko dojechali na miejsce, Carver wyskoczyła z wozy jako pierwsza, przytrzymując obszerne drzwi dla Darling, z którą dzieliła tego wieczoru katusze i przemęczenie.
— Kurwa, źle to wygląda — skwitowała, gdy reszta ekipy wywlekała się z pojazdu. Nie zdążyły się nawet dobrze rozejrzeć, bo zaraz podbiegł do nich policjant z latarką, świecąc Teddy prosto w twarz tym najbardziej intensywnym światem.
— Nie mamy łączności z centralą! Dym odciął grupę ludzi przy wejściu numer siedem, a w sektorze pięćset dwadzieścia ktoś został uwięziony pod zawaloną konstrukcją! — krzyknął ewidentnie spanikowany i szczerze? Pewnie nie było mu się co dziwić, biorąc pod uwagę to wszystko co działo się dookoła. Ludzie krzyczeli, próbowali przedzierać się do środka. W tym jakiś nieznany mężczyzna, który dopadł do nich, wciskając się między policjanta a Darling.
— Tam jest mój syn! — ryknął głośno, łapiąc ich za mundury. — On tam został, słyszycie?!
teddy darling