are you asking me out??
: pt paź 02, 2026 9:55 am
#
VIare you asking me out??
Jasne włosy zawirowały w świetle sali treningowej wraz z ostatnim obrotem przed końcem pierwszej części treningu. Dziewczyna westchnęła głośno, przymykając oczy i opierając dłonie o własne uda. Potrzebowała chwili na wyrównanie oddechu. Miała nadzieję, że już nie będą musieli powtarzać kolejny raz tej sekcji — chciała napić się wody, oprzeć plecami o lustro i opowiedzieć Kaidenowi o kolejnej
— Reeety, czy ty nie przesadzasz? Naprawdę musimy to powtarzać jeszcze raz? — westchnęła przeciągle, nie kryjąc swojego nieszczęścia i wywróciła oczami. Najwidoczniej musieli zacząć jeszcze raz. Naprawdę nie wiedziała, skąd Kaiden brał aż tyle energii, ale trochę zazdrościła mu tej wytrwałości.
Wraz z pierwszymi dźwiękami ponownie zajęła swoje miejsce, poprawiając włosy, które wchodziły jej w usta i przyklejały się do policzków. Początek zawsze był prosty. Nie miała z nim żadnego problemu. Kilka spokojniejszych ruchów, powolne przejście w bok, przesunięcie dłonią po ramieniu, jakby w ten sposób miała zaprosić kogoś do tańca. Pierwszą sekcję kończył elegancki, zmysłowy obrót. Niemal obsesyjny, ciężki klimat przypominający gotycki romans był głównym konceptem grupy. Miały przede wszystkim hipnotyzować i w najmniej oczekiwanym momencie zaskakiwać poprze naturalne przejścia między różnymi gatunkami muzycznymi — zaczynały spokojnie, kończyły jako ogień.
Muzyka w końcu zaczęła przyspieszać i to był fragment, który sprawiał jej najwięcej kłopotu. Spokojny rytm ustępował miejsca mocniejszemu basowi, a ruchy stawały się szybsze, dużo bardziej zdecydowane. Bez większego wysiłku przeszła przez kolejne kroki, dopóki nie pojawił się ten fragment. Uniosła prawą dłoń w okolicę szyi, sięgając drugą do własnego nadgarstka. Zacisnęła na nim palce i wraz z kolejnym uderzeniem muzyki, szarpnęła nią w dół. Ten ruch wydawał jej się dziwnie osobisty. Dla niej był tylko elementem choreografii, co najwidoczniej było błędem. Miał nieść ze sobą przesłanie podobne do tekstu piosenki — próbę uwolnienia się z czegoś, czego nie było widać, jakby coś faktycznie trzymało ją za rękę i nie chciało puścić. Robiła to zbyt energicznie, zbyt nie tak, bo przecież miała się uwolnić, a nie po prostu szarpnąć i być szczęśliwa, prawda? Czasem zapominała, że taniec miał być emocjonalny, a nawet najlepsza choreografia nie była w stanie zatuszować kiepskiej gry aktorskiej.
— Nie mogę tego ogarnąć! Przecież nikogo tutaj poza nami nie ma, jak mam udawać, że ktoś jest? — jęknęła podirytowana, pozwalając sobie na samodzielne podjęcie decyzji i wymuszenie dziesięciu minut przerwy.
Przerzucając włosy na plecy, podeszła do telefonu podłączonego do głośników i zastopowała. Czapka z daszkiem, którą wcześniej naciągnęła na głowę, zsunęła jej się nieco na czoło, więc poprawiła ją z niezadowoleniem, marszcząc przy tym brwi.Yeon naprawdę nie lubiła sytuacji, w których nie potrafiła sobie z czymś poradzić. Szybko się irytowała, bo chciała być jak najlepsza w swoim fachu. Nie była w stanie zastąpić profesjonalnych tancerzy i nawet nie próbowała, ale chciała im dorównać — albo chociaż nie odstawać aż tak od Kaidena, który stał się jej główną motywacją do intensywniejszych treningów.
— Nie jestem aktorką — dodała, zakładając ręce na klatce piersiowej i odwróciła głowę w stronę okna. Skrzywiła się przy tym lekko, jakby samo wypowiedzenie tych słów miało jeszcze bardziej pogorszyć jej humor. Na zewnątrz robiło się coraz ciemniej. Dopiero zdała sobie sprawę z tego, że siedzieli tu już chyba z godzinę i nie była pewna, czy udało im się choć raz przećwiczyć cały układ. Spojrzała na swoje odbicie w szybie. Zaróżowione policzki, kilka wilgotnych kosmyków przyklejonych do czoła i przekrzywiona czapka zdecydowanie nie przypominały obrazu profesjonalnej idolki, który miała w głowie, kiedy zaczynała ten trening.
Yeon wyglądała na obrażoną na cały świat.
I prawdopodobnie właśnie taka była — ofochana i nieszczęśliwa, jak księżniczka, która zamiast białego kucyka, dostała czarnego.
— Możemy coś zjeść? —