I think there's been a glitch
: sob paź 03, 2026 1:12 pm
outfit
Nie kłamała jak mówiła, że nie ma doświadczenia w randkowaniu. To nie tak, że nie miała doświadczenia w relacjach z mężczyznami… miała, ale niekoniecznie było czym się chwalić. Głównie dlatego, że tu również nie kłamała i miała zaskakującą słabość do nieodpowiednich mężczyzn. Niezainteresowani? Jak najbardziej! Tacy, co to nie szukają niczego poważnego i nie są gotowi na związek? Oczywiście! Starszy żonaty facet na wysokim stanowisku? Jeszcze lepiej. I właściwie dopiero później, gdy wpatrywała się w ekran swojego telefonu dotarło do niej, że… znowu to robiła. Mężczyzna, z którym miała się spotkać uczciwie przyznał, że jest w trakcie rozwodu, więc technicznie rzecz biorąc ciągle miał żonę. No i był od niej starszy! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Harris był mężczyzną idealnie w jej typie. I chyba właśnie dlatego uznała, że to dobry pomysł… klin klinem. I chociaż z jednej strony bardzo chciałaby się po prostu dobrze bawić to przy okazji się stresowała. Minimalnie, ale stresowała. W końcu nic o nim nie wiedziała!
Na dobrą sprawę nawet nie wiedziała, czy w umówionym miejscu spotka się z człowiekiem, z którym faktycznie spotkać się miała. Czy był tym za kogo się podawał? Czy wyglądał jak na zdjęciach? I okej, chociaż ta powierzchowna strona nie była najważniejsza, ale za dużo się nasłuchała tego typu historii. Czy próbowała się czegoś na jego temat dowiedzieć i przeprowadziła małe śledztwo w social mediach i generalnie w internecie? Oczywiście, ale nie dowiedziała się szczególnie dużo. Cóż… szkoda, że nie można było tego samego powiedzieć o niej, gdy próbowało się ją znaleźć. Od jej własnego profilu, przez materiały CBC, zdjęcia z okresu jej słabości do sportowców po hejterskie komentarze, bo hej… była dziewczyną w telewizji i jeszcze prowadzi programy polityczne, więc nie mogłoby się bez tego obejść. Sama już dawno przestała to czytać, ale z jakiegoś powodu nagle zaczęło ją to stresować. Bo skoro ona sprawdziła jego, on przecież mógł sobie dokładnie to samo! Co jeśli postanowi ją wystawić? A gdy jeszcze dowiedziała się, że dotarła na miejsce pierwsza? O rany…
I pewnie większość wprawionych w boju randkujących dziewczyn by ją za to wyśmiało, ale nie lubiła się spóźniać. Usiadła przy stoliku, poprosiła kelnera o pierwszego drinka i starała się nie wpadać w panikę, że czeka… nawet próbowała racjonalizować, że przecież miała do czynienia z lekarzem, więc nawet spóźnienie można byłoby zrozumieć. Upiła łyk alkoholu i. odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła mężczyznę lawirującego między stolikami i zmierzającego w jej kierunku.
- Przez krótką chwilę przeszło mi nawet przez myśl, że mogłeś się wycofać. – rzuciła na dzień dobry, uśmiechając się do niego ładnie i wstając, żeby się przywitać i lekko musnąć męski policzek, a może nawet bardziej powietrze tuż nad nim – Cześć, dobrze cię widzieć. – dodała i wróciła na swoje wcześniejsze miejsce – I jestem pod wrażeniem, bo wyglądasz dokładnie jak na zdjęciach… gdy powiedziałam koleżance, że idę na randkę z tindera kazała mi obniżyć oczekiwania, bo podobno mężczyźni tam zawsze kłamią. – rzuciła beztrosko, zaskakująco swobodnie i ani na moment nie spuściła z niego wzroku… zmrużyła nawet oczy, przyglądając mu się podejrzliwie, a kącik ust drgnął jej w rozbawieniu – Kłamałeś? – zapytała, ale wyraz jej twarzy jasno sugerował, że ani trochę nie pytała na poważnie!
Harris L. Morgan
Nie kłamała jak mówiła, że nie ma doświadczenia w randkowaniu. To nie tak, że nie miała doświadczenia w relacjach z mężczyznami… miała, ale niekoniecznie było czym się chwalić. Głównie dlatego, że tu również nie kłamała i miała zaskakującą słabość do nieodpowiednich mężczyzn. Niezainteresowani? Jak najbardziej! Tacy, co to nie szukają niczego poważnego i nie są gotowi na związek? Oczywiście! Starszy żonaty facet na wysokim stanowisku? Jeszcze lepiej. I właściwie dopiero później, gdy wpatrywała się w ekran swojego telefonu dotarło do niej, że… znowu to robiła. Mężczyzna, z którym miała się spotkać uczciwie przyznał, że jest w trakcie rozwodu, więc technicznie rzecz biorąc ciągle miał żonę. No i był od niej starszy! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Harris był mężczyzną idealnie w jej typie. I chyba właśnie dlatego uznała, że to dobry pomysł… klin klinem. I chociaż z jednej strony bardzo chciałaby się po prostu dobrze bawić to przy okazji się stresowała. Minimalnie, ale stresowała. W końcu nic o nim nie wiedziała!
Na dobrą sprawę nawet nie wiedziała, czy w umówionym miejscu spotka się z człowiekiem, z którym faktycznie spotkać się miała. Czy był tym za kogo się podawał? Czy wyglądał jak na zdjęciach? I okej, chociaż ta powierzchowna strona nie była najważniejsza, ale za dużo się nasłuchała tego typu historii. Czy próbowała się czegoś na jego temat dowiedzieć i przeprowadziła małe śledztwo w social mediach i generalnie w internecie? Oczywiście, ale nie dowiedziała się szczególnie dużo. Cóż… szkoda, że nie można było tego samego powiedzieć o niej, gdy próbowało się ją znaleźć. Od jej własnego profilu, przez materiały CBC, zdjęcia z okresu jej słabości do sportowców po hejterskie komentarze, bo hej… była dziewczyną w telewizji i jeszcze prowadzi programy polityczne, więc nie mogłoby się bez tego obejść. Sama już dawno przestała to czytać, ale z jakiegoś powodu nagle zaczęło ją to stresować. Bo skoro ona sprawdziła jego, on przecież mógł sobie dokładnie to samo! Co jeśli postanowi ją wystawić? A gdy jeszcze dowiedziała się, że dotarła na miejsce pierwsza? O rany…
I pewnie większość wprawionych w boju randkujących dziewczyn by ją za to wyśmiało, ale nie lubiła się spóźniać. Usiadła przy stoliku, poprosiła kelnera o pierwszego drinka i starała się nie wpadać w panikę, że czeka… nawet próbowała racjonalizować, że przecież miała do czynienia z lekarzem, więc nawet spóźnienie można byłoby zrozumieć. Upiła łyk alkoholu i. odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła mężczyznę lawirującego między stolikami i zmierzającego w jej kierunku.
- Przez krótką chwilę przeszło mi nawet przez myśl, że mogłeś się wycofać. – rzuciła na dzień dobry, uśmiechając się do niego ładnie i wstając, żeby się przywitać i lekko musnąć męski policzek, a może nawet bardziej powietrze tuż nad nim – Cześć, dobrze cię widzieć. – dodała i wróciła na swoje wcześniejsze miejsce – I jestem pod wrażeniem, bo wyglądasz dokładnie jak na zdjęciach… gdy powiedziałam koleżance, że idę na randkę z tindera kazała mi obniżyć oczekiwania, bo podobno mężczyźni tam zawsze kłamią. – rzuciła beztrosko, zaskakująco swobodnie i ani na moment nie spuściła z niego wzroku… zmrużyła nawet oczy, przyglądając mu się podejrzliwie, a kącik ust drgnął jej w rozbawieniu – Kłamałeś? – zapytała, ale wyraz jej twarzy jasno sugerował, że ani trochę nie pytała na poważnie!
Harris L. Morgan