dear future husband
: wt paź 06, 2026 10:09 pm
Baby, where the hell is my husband
And what's taking him so long,
to find me
To miała być zwykła kolacja z ojcem. Na jego życzenie, przyjechała o umówionej porze do jego ulubionej restauracji i, ubrana w białą sukienkę z delikatnym dekoltem z przodu, postukiwała obcasami za kelnerem w drodze do stolika. Po trzecim nakryciu od razu miała złe przeczucia.
Nie myliła się, bo kiedy zdążyła usiąść i zapytała Thomasa z wystudiowaną swobodą w głosie, czy na kogoś jeszcze czekali, jego zadowolony uśmiech zwiastował nadchodzące kłopoty.
A właściwie jeden, konkretny, o imieniu Nathan. Był przystojny, szarmancki i miał wszystko, czego można było oczekiwać po mężczyźnie, który… świadomie godził się na szatańskie plany jej ojca. Z miejsca nie spodobało jej się jego lizusostwo, więc złośliwy impuls w jej głowie nakazał jej go podchodzić przy każdej nadarzającej się okazji. Podczas ich rozmowy nie kryła przy tym, że jej miłe usposobienie to tylko pozory, bo w rzeczywistości uwierało ją, że Thomas znowu kombinował coś za jej plecami. Z każdą chwilą jej kąśliwość, ukryta za przepięknym uśmiechem, zaczynała coraz mocniej doskwierać starszemu Covingtonowi, aż podczas składania zamówienia zwrócił jej uwagę. Rudowłosa w odpowiedzi zamrugała niewinnie, jakby nie rozumiała, o co mu chodziło. Niemniej z dumą zajrzała do karty, żeby zamówić wszystko, co było najdroższe. Skoro tatuś stawiał…
Kiedy kelner odszedł, starszy mężczyzna przestał się już patyczkować i przeszedł do meritum sprawy. A wtedy mina Adeline automatycznie spoważniała. Wraz z każdym następnym słowem, z którym gorliwie wyrażał nadzieję na jej rychłe zamążpójście oraz przypominał o jej obowiązkach jako kobieta, powoli zaczynało się w niej gotować.
Nawet nie poruszyła się na danie, które zostało jej podstawione pod nos, wpatrując się w bezruchu w Thomasa, ledwo zwracając uwagę na paplaninę Nathana, który był równie mocno zaangażowany w sprawę. Wiedziała, czemu — ojciec obiecał mu udziały w firmie.
Dopiero z tego przedziwnego odrętwienia obudził ją dźwięk tłuczonego szkła i następujące po nim krzyki. Odwróciła na moment głowę w tamtą stronę, gdzie dostrzegła kelnera, który jeszcze przed chwilą obsługiwał ich stolik, wykłócającego się o coś z kierownikiem sali. Ich wymianę zdań szybko zagłuszyły kuchenne drzwi.
Gdy przeniosła wzrok z powrotem na tatę, posłała mu sztuczny uśmiech.
— Po moim trupie — wycedziła przez zęby, przeciągając każdą głoskę, i, nie bacząc na zdumienie Nathana i ostrzejszy ton Thomasa, demonstracyjnie sięgnęła po torebkę i podniosła się z miejsca, szurając przeraźliwie krzesłem, po czym wyszła pospiesznie z restauracji.
Nieco chłodne powietrze uderzyło w jej rozpalone ze złości policzki, ale nie zatrzymała się. Bezwiednie skierowała swoje kroki za najbliższy róg, chcąc jak najszybciej zniknąć z oczu w razie, jakby tatulek postanowił za nią wybiec.
Wrzało w niej z narastającego gniewu, a jednocześnie czuła tak ogromne rozgoryczenie, że zaraz po wsunięciu się w uliczkę za budynkiem, oparła się plecami o ścianę i złapała mocniej powietrze w płuca.
Gdyby tylko mogła tak utrzeć nosa swojemu ojcu!
Trwała tak przez kilka sekund, próbując ujarzmić kotłujące się w niej emocje, aż drzwi od zaplecza nieopodal otworzyły się z hukiem i wypadł z nich wyraźnie rozeźlony mężczyzna. Przełknęła nerwowo ślinę, przypatrując się mu badawczo, a gdy rozpoznała w nim tego samego kelnera, który chwilę wcześniej przyniósł jej do stołu posiłek, a potem pokłócił się z kierownikiem, odetchnęła nieco.
— Co za wieczór, co? — zagaiła, odbijając się od ściany, i powoli podeszła do niego. Przecież zdawała sobie sprawę, że coś nie coś musiał podsłyszeć w trakcie tej osobliwej kolacji. — Nie wiem, kto jest w gorszym położeniu — pracownik, który stracił pracę u jakiegoś gbura, czy laska, której ojciec próbuje na siłę ułożyć życie — stwierdziła nieco ironicznie i wzruszyła niedbale ramionami, po czym skrzyżowała je na klatce piersiowej, przystając nieopodal mężczyzny.
Już wcześniej zauważyła jego nietypową, szlachetną urodę, ale dopiero teraz miała szansę przyjrzeć mu się uważniej. Surowe rysy twarzy i przenikliwe spojrzenie kontrastowały z kręconymi, jasnymi włosami, sprawiając, że naprawdę było na czym zawiesić oko. Jej uwadze nie umknęły również widoczne spod koszuli tatuaże na szyi oraz dłoni.
Aslan Mountbatten
And what's taking him so long,
to find me
To miała być zwykła kolacja z ojcem. Na jego życzenie, przyjechała o umówionej porze do jego ulubionej restauracji i, ubrana w białą sukienkę z delikatnym dekoltem z przodu, postukiwała obcasami za kelnerem w drodze do stolika. Po trzecim nakryciu od razu miała złe przeczucia.
Nie myliła się, bo kiedy zdążyła usiąść i zapytała Thomasa z wystudiowaną swobodą w głosie, czy na kogoś jeszcze czekali, jego zadowolony uśmiech zwiastował nadchodzące kłopoty.
A właściwie jeden, konkretny, o imieniu Nathan. Był przystojny, szarmancki i miał wszystko, czego można było oczekiwać po mężczyźnie, który… świadomie godził się na szatańskie plany jej ojca. Z miejsca nie spodobało jej się jego lizusostwo, więc złośliwy impuls w jej głowie nakazał jej go podchodzić przy każdej nadarzającej się okazji. Podczas ich rozmowy nie kryła przy tym, że jej miłe usposobienie to tylko pozory, bo w rzeczywistości uwierało ją, że Thomas znowu kombinował coś za jej plecami. Z każdą chwilą jej kąśliwość, ukryta za przepięknym uśmiechem, zaczynała coraz mocniej doskwierać starszemu Covingtonowi, aż podczas składania zamówienia zwrócił jej uwagę. Rudowłosa w odpowiedzi zamrugała niewinnie, jakby nie rozumiała, o co mu chodziło. Niemniej z dumą zajrzała do karty, żeby zamówić wszystko, co było najdroższe. Skoro tatuś stawiał…
Kiedy kelner odszedł, starszy mężczyzna przestał się już patyczkować i przeszedł do meritum sprawy. A wtedy mina Adeline automatycznie spoważniała. Wraz z każdym następnym słowem, z którym gorliwie wyrażał nadzieję na jej rychłe zamążpójście oraz przypominał o jej obowiązkach jako kobieta, powoli zaczynało się w niej gotować.
Nawet nie poruszyła się na danie, które zostało jej podstawione pod nos, wpatrując się w bezruchu w Thomasa, ledwo zwracając uwagę na paplaninę Nathana, który był równie mocno zaangażowany w sprawę. Wiedziała, czemu — ojciec obiecał mu udziały w firmie.
Dopiero z tego przedziwnego odrętwienia obudził ją dźwięk tłuczonego szkła i następujące po nim krzyki. Odwróciła na moment głowę w tamtą stronę, gdzie dostrzegła kelnera, który jeszcze przed chwilą obsługiwał ich stolik, wykłócającego się o coś z kierownikiem sali. Ich wymianę zdań szybko zagłuszyły kuchenne drzwi.
Gdy przeniosła wzrok z powrotem na tatę, posłała mu sztuczny uśmiech.
— Po moim trupie — wycedziła przez zęby, przeciągając każdą głoskę, i, nie bacząc na zdumienie Nathana i ostrzejszy ton Thomasa, demonstracyjnie sięgnęła po torebkę i podniosła się z miejsca, szurając przeraźliwie krzesłem, po czym wyszła pospiesznie z restauracji.
Nieco chłodne powietrze uderzyło w jej rozpalone ze złości policzki, ale nie zatrzymała się. Bezwiednie skierowała swoje kroki za najbliższy róg, chcąc jak najszybciej zniknąć z oczu w razie, jakby tatulek postanowił za nią wybiec.
Wrzało w niej z narastającego gniewu, a jednocześnie czuła tak ogromne rozgoryczenie, że zaraz po wsunięciu się w uliczkę za budynkiem, oparła się plecami o ścianę i złapała mocniej powietrze w płuca.
Gdyby tylko mogła tak utrzeć nosa swojemu ojcu!
Trwała tak przez kilka sekund, próbując ujarzmić kotłujące się w niej emocje, aż drzwi od zaplecza nieopodal otworzyły się z hukiem i wypadł z nich wyraźnie rozeźlony mężczyzna. Przełknęła nerwowo ślinę, przypatrując się mu badawczo, a gdy rozpoznała w nim tego samego kelnera, który chwilę wcześniej przyniósł jej do stołu posiłek, a potem pokłócił się z kierownikiem, odetchnęła nieco.
— Co za wieczór, co? — zagaiła, odbijając się od ściany, i powoli podeszła do niego. Przecież zdawała sobie sprawę, że coś nie coś musiał podsłyszeć w trakcie tej osobliwej kolacji. — Nie wiem, kto jest w gorszym położeniu — pracownik, który stracił pracę u jakiegoś gbura, czy laska, której ojciec próbuje na siłę ułożyć życie — stwierdziła nieco ironicznie i wzruszyła niedbale ramionami, po czym skrzyżowała je na klatce piersiowej, przystając nieopodal mężczyzny.
Już wcześniej zauważyła jego nietypową, szlachetną urodę, ale dopiero teraz miała szansę przyjrzeć mu się uważniej. Surowe rysy twarzy i przenikliwe spojrzenie kontrastowały z kręconymi, jasnymi włosami, sprawiając, że naprawdę było na czym zawiesić oko. Jej uwadze nie umknęły również widoczne spod koszuli tatuaże na szyi oraz dłoni.
Aslan Mountbatten