Strona 1 z 1

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: czw paź 08, 2026 3:15 pm
autor: Lando Mangione
Pierwsze dni Lando w Vancouver za nim. Na razie nie miał jeszcze okazji wkroczyć na plan, ale miał za sobą rozmowy z reżyserem i innymi członkami ekipy oraz obsady, próby, a dziś także spotkanie z charakteryzatorką, która miała przygotować go do jego roli. I zmiany nie miały być tylko kosmetyczne, bo jak okazało się na miejscu, Mangione musiał także rozstać się ze swoją fryzurą. Rola wymagała od niego, żeby wyglądać nieco inaczej, więc musiał mieć obcięte włosy na krótko, do czego nie był przyzwyczajony, ale nie przeszkadzało mu to. Był gotowy na takie poświęcenia dla roli, dlatego dał się obciąć, a resztę dnia potem spędził na omawianiu swojej garderoby.
I choć go kusiło, w ciągu dnia nie wysłał do Carrie żadnego swojego zdjęcia, ani nie wspomniał jej o tym, że został obcięty, mimo że pisał z nią dość często. Postanowił zrobić jej z tego niespodziankę, bo i tak, jak w każdy wolny wieczór, byli umówieni na wideorozmowę, w trakcie której miała go zobaczyć. I wtedy miała odkryć, że jej chłopak obecnie prezentował się nieco inaczej.
Na wieczór Lando się przygotował do ich r a n d k i. Zaopatrzył się w chińszczyznę, na łóżku leżał też laptop, jeśli zdecydują się coś razem obejrzeć, no i był już po prysznicu, więc mógł wpakować się do łóżka i tam czekać na to, aż Carrie od niego odbierze, co udało jej się dopiero po tym, jak Mangione zadzwonił do niej drugi raz. Telefon miał płasko rzucony na łóżko z kamerą skierowaną na sufit. Lando zaś leżał obok niego, czekając na to, aż Pillbury wreszcie odbierze.
I gdy w końcu usłyszał jej głos, tylko chwilę nie reagował. W końcu wyciągnął rękę po telefon i podniósł się do pozycji siedzącej, w końcu kierując kamerę na siebie. – To z tobą byłem dziś umówiony, ślicznotko? – uśmiechnął się łobuzersko i poruszył zaczepnie brwiami, jak zwykle wygłupiając się. Z nikim innym nie mógłby i nie chciałby się umawiać, Carrie była j e d y n ą kobietą w jego życiu. I bardzo się cieszył, że mógł ją zobaczyć, nawet jeśli to było tylko przez telefon. W ich obecnej sytuacji to i ta była najlepsza opcja i mieli szczęście, że w ogóle mogli z niej skorzystać.

Carrie Pillbury

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: czw paź 15, 2026 8:38 pm
autor: Carrie Pillbury
Nie było łatwo przyzwyczaić się do tego, że Mangione’a nie było obok.
W ciągu minionych miesięcy stał się w jej codzienności czymś, co Carrie uważała za pewną stałą. Ilekroć chciała, mogła z nim porozmawiać i nie musiała ograniczać się wyłącznie do telefonicznych rozmów. Był obok za każdym razem, kiedy tego potrzebowała, a choć ich związek nie trwał długo, opanował też perfekcyjnie umiejętność mówienia i robienia dokładnie tego, czego ona potrzebowała, aby jej humor znowu się poprawił.
Teraz, kiedy doskwierała jej przede wszystkim tęsknota za nim, szczerze żałowała, że nie mogła zwrócić się do niego z prośbą o to, aby znalazł się obok i trochę ją pocieszył.
Nie mówiła tego jednak na głos, starając się wykorzystywać każdą możliwość na to, aby podtrzymać ich kontakt. Pisała do niego, a także wieczory spędzała na telefonicznych rozmowach, chcąc przede wszystkim okazać mu własne wsparcie. Wiedziała bowiem, że powrót do kariery, którą przed laty zaprzepaścił, nie miał być wcale aż tak łatwy. Chciała zatem, aby Lando miał świadomość tego, że ona również była obok, kiedy jej potrzebował, a w dodatku zamierzała mu z całej siły kibicować.
Dziś jednak chciała zrobić coś nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla ich dwójki, dlatego chętnie zaangażowała się w organizację telefonicznej randki. Nie wymagało to od niej wielu przygotowań, ponieważ ograniczyło się wyłącznie do zamówienia jedzenia, otworzenia butelki z winem, a później też zapakowania się do łóżka po kąpieli. A choć zamierzała jeszcze wcisnąć się w piżamę, to kiedy dostrzegła, że jej telefon dzwonił, odpuściła to sobie i postanowiła sięgnąć po niego jeszcze w szlafroku.
Czuła się przy nim na tyle swobodnie, iż chyba przestała już przejmować się tym, co w takich chwilach miewała na sobie.
Zresztą, to nie na niej miała skupić się dziś uwaga, z czego zdała sobie sprawę z tego, że Lando wcale nie wyglądał jak jej Lando. Kiedy to do niej dotarło, zmarszczyła brwi i lepiej przyjrzała się temu, co widziała na ekranie telefonu. — Chciałam powiedzieć, że tak, ale teraz sama już nie wiem… Byłam umówiona ze swoim chłopakiem — skomentowała, najwyraźniej nie będąc w stanie udawać, że nie dostrzegła zmian w jego wyglądzie. — Ale ty też możesz zostać. Podoba mi się ta fryzura — dodała zaczepnie, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w zadziornym grymasie.
Co mogła powiedzieć? W tym wydaniu również wyglądał naprawdę p r z y s t o j n i e.

Lando Mangione

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: sob paź 17, 2026 12:02 pm
autor: Lando Mangione
Lando również trudno było przestawić się na to, że żyli teraz na odległość. Przestawienie się na to nie było łatwe i pod wieloma względami było wkurzające, ale chyba musieli się do tego przyzwyczaić, jeśli zamierzali dalej rozwijać się w tej branży, bo każde z nich kolejny projekt mógł wyciągnąć gdzieś poza miasto. Pamiętając o tym musieli wypracować jakieś sposoby na poradzenie sobie z takimi sytuacjami i ich pierwszą próbą był ten wyjazd Mangione’a.
Choć brakowało mu Carrie, to nie mógł powiedzieć, że radzili sobie z tą sytuacją źle, bo cały czas utrzymywali ze sobą kontakt i dbali o to, żeby żadne z nich przez ten czas nie czuło się zaniedbane czy odsunięte. Lando zależało na tym, by Pillbury nie pomyślała, że teraz, gdy dostał swoją drugą szansę w branży filmowej, to ją odsunie na dalszy plan lub o niej zapomni, bo czekał na niego wielki świat, a ona nie była mu już potrzebna. On w ogóle tak nie myślał, ale wiedział, że niektórzy mogliby na coś takiego wpaść, dlatego tak bardzo zależało mu na tym, aby jego dziewczyna nie poczuła się tak, jakby zostawiał ją za sobą.
Początki ich znajomości nie były idealne, ale teraz Carrie była dla niego kimś bardzo ważnym, bez kogo już nie umiał wyobrazić sobie życia. Był z nią szczęśliwy, dlatego chciał dalej angażować się w ten związek, wierząc, że mógł przynieść wiele dobrego im obojgu.
Jednocześnie chciał też rozwijać własną karierę, dlatego jakoś musieli nauczyć się radzić sobie z jego wyjazdami, bo nie planował z tego rezygnować. I cieszył się, że Pillbury go w tym wspierała i starała się, żeby przeszli przez to w najmniej bolesny sposób, zamiast narzekać.
– Obiecuję, że nic mu nie powiem – pociągnął jej grę, uśmiechając się przy tym zadziornie. – I że nie pożałujesz – poruszył zaczepnie brwiami, wczuwając się w swoją nową rolę, przy czym można powiedzieć, że dobrze się bawił. Było to widać po rozbawieniu, które malowało się na jego twarzy i z którym nawet nie zamierzał walczyć. W końcu tylko się wygłupiał.
A poza tym też zwyczajnie cieszył się, że widział Carrie, dzięki czemu dopisywał mu tak dobry humor. Niby w ciągu dnia ze sobą pisali, ale jednak to nie było w stanie zastąpić możliwości zobaczenia i usłyszenia się, nawet jeśli było to tylko przez telefon.

Carrie Pillbury

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: pn paź 19, 2026 8:39 pm
autor: Carrie Pillbury
Gdzieś z tyłu jej głowy również przewijała się myśl o tym, że to mógł nie być ostatni raz, kiedy przyszło im doświadczyć tego rodzaju rozłąki. Nie było to przyjemne, ponieważ utrudniało jej trwanie w przekonaniu, że musieli jakoś poradzić sobie z jego wyjazdem, ponieważ po jego zakończeniu wszystko będzie już dokładnie tak, jak początkowo sobie to wyobrażali.
To jednak nie miało być coś jednorazowego, a ich relacja już zawsze miała zmagać się z tym, że będą obok siebie nieobecni.
Carrie jeszcze nie do końca wiedziała, jak się z tym faktem czuła. Miała świadomość tego, że odległość nieco jej doskwierała, ale wiedziała też, że nawet gdyby teraz ugięła się pod trudnościami, nie posiadała żadnej gwarancji, że później jej życie poukładałoby się inaczej. Sama przecież też chciała rozwinąć swoją karierę, a to także miało wiązać się z wyjazdami. Wobec tego nieważne było to, z kim by się związała, ponieważ i tak miała narażać się na rozłąkę.
A skoro jej życie i tak nie miało wyglądać inaczej, nie miała nawet cienia wątpliwości względem tego, że wszystkich tych rzeczy pragnęła doświadczać właśnie z Lando. I to właśnie z nim chciała stawić czoła pierwszej rozłące, bo jeśli ją przetrwają, wszystkie kolejne miały być już tylko łatwiejsze.
Ale tęskniła za nim niesamowicie, dlatego dziś nie mogła doczekać się tego, aż w końcu się zobaczą. Żałowała, że nie miała go obok i nie była w stanie dotknąć go, ani się do niego przytulić, ale mimo to cieszyła się, że była w stanie usłyszeć jego głos, a na ekranie telefonu pooglądać jego przystojną buzię. I nie kłamała - w tym wydaniu naprawdę jej się podobał, dlatego rozpoczęcie tej gry nie stanowiło dla niej żadnej trudności.
Usłyszawszy jego odpowiedź, zacisnęła zęby na dolnej wardze. — W takim razie nie mogę się już doczekać — stwierdziła, po czym poruszyła zaczepnie brwiami. Żartowanie z nim w ten sposób przychodziło jej z niebywałą łatwością, ponieważ teraz, kiedy mogli ze sobą porozmawiać, jej humor także znacznie się poprawił.
Zmieniła nieznacznie pozycję, trochę wygodniej układając się na łóżku. — Jak ci minął dzień? — zapytała, ponieważ o tym naprawdę chciała posłuchać. Była ciekawa tego, czego doświadczał w nowej pracy, ale przede wszystkim również tego, jak się z tymi nowościami czuł.
Nawet jeśli nie było jej obok, chciała, żeby czuł, że mógł w każdej chwili zwrócić się do niej, gdyby doskwierały mu jakieś troski.

Lando Mangione

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: wt paź 20, 2026 10:37 pm
autor: Lando Mangione
W ich zawodzie trudno było uniknąć takich sytuacji. Dlatego nawet jeśli postawiliby na związek z kimś spoza branży, to by wiele nie zmieniło, bo nawet jeśli druga osoba nigdzie by się nie ruszyła, oni nadal musieliby podróżować.
Ale prawdę powiedziawszy Lando nie zastanawiał się nad tym, czy z inną osobą mogłoby być łatwiej. Chciał postarać się, żeby między nim a Carrie wszystko się ułożyło, ponieważ to z nią chciał być. Innej opcji nie brał pod uwagę, dlatego mimo że musieli poradzić sobie z czymś, co wydawało się naprawdę trudne, wierzył w to, że jakoś dadzą sobie radę. Nie mogło być inaczej.
Tym bardziej, że tak wiele par na świecie radzi sobie w związkach na odległość, więc czemu im miałoby się nie udać? W ich przypadku to nawet nie miało być aż tak bardzo długie, za kilka tygodni mieli znów się zobaczyć na żywo i na razie nie zanosiło się na to, żeby Mangione gdzieś się wybierał. Pillbury zresztą również, więc jeszcze będą mieli czas na to, żeby się sobą nacieszyć. Do tego czasu oboje mogli skupić się na swojej pracy – Lando na filmie, Carrie zaś na sztuce, która wciąż była wystawiana.
Ze sobą zaś wciąż mogli spędzać wieczory. W nieco innej formie, ale nie najgorszej, biorąc pod uwagę to, że mogli ze sobą porozmawiać i zobaczyć się, co pozwalało im choć częściowo się sobą nacieszyć. I Mangione nie zamierzał opuszczać żadnego z ich telefonicznych spotkań, bo każdego dnia to właśnie ich nie mógł najbardziej się doczekać, mimo że przecież pracą też był bardzo podekscytowany.
Ich rozmowę o jego nowym wyglądzie Lando zakończył uśmiechem. Nie musieli na razie nic więcej do tego dodawać, a Pillbury i tak zaraz zmieniła temat na coś, co omawiali ze sobą każdego dnia. A to dlatego, że codziennie było o czym mówić. – Dzisiaj zajmowali się upiększaniem mnie – wspomniał o głównym punkcie swojego dnia i poruszył zaczepnie brwiami. – Na początek przegadaliśmy parę opcji, był brany pod uwagę też mullet – rozbawiony zerknął wymownie na kamerkę i poruszył zaczepnie brwiami, zachącając swoją dziewczynę do tego, żeby wyobraziła go sobie w takim wydaniu. – A potem miałem jeszcze parę przymiarek i w sumie tyle. Jutro będę kręcił swoją pierwszą scenę – ostatnie zdanie dodał wyraźnie podekscytowany, nie potrafiąc nie uśmiechnąć się szeroko. Od razu było widać, że bardzo czekał na ten moment.

Carrie Pillbury

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: śr paź 21, 2026 8:20 pm
autor: Carrie Pillbury
Może z kimś innym jednak byłoby prościej, jednak Carrie też nie chciała brać tej opcji pod uwagę. Choć początkowo toczyła z Mangionem wojny, teraz nie potrafiła wyobrazić sobie tego, że przy jej boku mógłby znajdować się ktoś inny. Przy nim naprawdę była szczęśliwa i miała to nieodparte wrażenie, że idealnie do siebie pasowali.
Ich wspólni znajomi musieli dostrzegać to wcześniej, ponieważ z jakiegoś powodu nikt nie był szczególnie zaskoczony, kiedy w końcu zaczęli przyznawać się do tego, że zaczęli się spotykać.
Było też kilka osób o bardziej sceptycznym nastawieniu, choć tymi informacjami Carrie nie próbowała dzielić się z Lando. Nie chciała psuć mu humoru i przekazywać, że pośród ich teatralnej ekipy pojawiły się również głosy, które sugerowały, że jego wyjazd wszystko miał im popsuć. Któregoś razu Pillbury wróciła do domu w wyjątkowo podłym humorze, ponieważ przez sporą część wieczoru słuchała o tym, jak Lando najpewniej zostawi ją za sprawą swojego filmowego wyjazdu.
Potrzebowała wtedy dłuższej chwili, aby uświadomić sobie, że bezsensowne plotki z zewnątrz nie były czymś, czym powinna się sugerować.
Zresztą, dość szybko pojęła, że ich relacja wcale nie miała się tak znów najgorzej. Wyjazd Lando był oczywiście odczuwalny, ale jednocześnie czuła też to, że oboje starali się, aby wszystko między nimi zadziałało. Utrzymywali regularny kontakt, a kiedy w końcu udawało im się połączyć przez telefon, oboje sprawiali wrażenie, jakby nie byli w stanie się ze sobą nagadać. Mało tego, Pillbury zaczęła dostrzegać pewien urok w ich telefonicznych randkach. W ich trakcie potrafiła naprawdę dobrze się bawić.
— Musisz przysłać mi kilka zdjęć, żebym mogła pochwalić się wszystkim dookoła moim sławnym chłopakiem — stwierdziła przekornie, choć jednocześnie warto zaznaczyć, że zdarzały się chwile, kiedy rzeczywiście się nim chwaliła. Nie stroniła od podkreślania, że był właśnie w trakcie kręcenia filmu, ponieważ była z niego niesamowicie dumna i chciała, żeby wszyscy wokół o tym wiedzieli.
Kiedy zaś wspomniał, jaką wersję fryzury dla niego rozważali, Carrie zmarszczyła nos z niezadowoleniem. — Nie jestem pewna czy wtedy mógłbyś rozmawiać ze mną z włączoną kamerą — stwierdziła złośliwie, choć w tym konkretnym wypadku kłamała. Nie było nic, co mogliby mu zrobić, żeby ona nie chciała go oglądać.
Słuchając dalej jego słów, uśmiechnęła się łagodnie. — Cieszę się, że jesteś zadowolony — przyznała całkiem szczerze. W całym tym procesie zamierzała naprawdę go dopingować, bo wiedziała, że zasługiwał na to bardziej niż ktokolwiek inny.

Lando Mangione

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: ndz paź 25, 2026 2:09 pm
autor: Lando Mangione
Gdyby wiedział o tym, jakie bzdury wygadywali ich wspólni znajomi, Lando powiedziałby jej, żeby w ogóle ich nie słuchała, bo są zazdrośni. Ale nie o jego sukces, a o to, że byli razem. Zauważył przecież, że Carrie przyciągała wzrok paru ich kolegów, więc wcale nie byłby zaskoczony, gdyby to któryś z nich podszeptywał jej te rzeczy, aby zrobić miejsce dla siebie.
A nawet jeśli to wcale nie chodziło o to, nie zmienia to faktu, że nie mieli racji. Jego wyjazd nie miał być początkiem ich końca. To normalne życie, w nim zawsze pojawiają się pewne komplikacje, z którymi trzeba nauczyć się sobie radzić. A czy oni nie radzili sobie z nimi bardzo dobrze? Znaleźli sposób, by rozłąka nie była tak bardzo odczuwalna. Utrzymywali ze sobą stały kontakt, organizowali sobie randki na odległość i szczerze? Lando nie mógł doczekać się każdej wiadomości i każdego telefonu od Carrie. Wyjazd i nowe możliwości zawodowe nie sprawiły, że zaczął o niej zapominać. Niezmiennie była dla niego w a ż n a.
Mangione nie miał żadnych wątpliwości względem tego, że chciał na ten związek postawić. I od tego nie miały go odwieść żadne zmiany w karierze, bo od niej ważniejsze było dla niego posiadanie obok właściwej osoby, a za właśnie taką uważał Pillbury.
– Uuu, skoro tak, to później zasypię cię zdjęciami. Chwal się każdemu – powiedział zadowolony nie dlatego, że chciał, aby wszyscy usłyszeli o jego sukcesie. Bardziej ucieszyło go to, że Carrie chciała się chwalić nim jako swoim chłopakiem, ponieważ to było dla niego idealnym dowodem na to, że była przy nim szczęśliwa, a czy mógł prosić o coś więcej?
Co nie znaczy, że nie cieszył się z własnych sukcesów, bo one sprawiały mu ogromną radość i to od razu było po nim widać. Odkąd Lando dostał tę szansę, chodził wręcz w skowronkach, bo uświadomił sobie, że jeszcze nie wszystko stracone i miał szansę wrócić za kamerę na stałe. Musiał tylko udowodnić, że naprawdę się zmienił, nad czym pracował. Przychodził na czas na umówione spotkania, był przygotowany, serdeczny i w ogóle nie gwiazdorzył. Teraz nawet nie miałby do tego podstaw, ale nie dlatego z tym skończył. Nie robił tego, bo dotarło do niego, jak głupie i zgubne to było.
– To nie podobałbym ci się w każdym wydaniu? – popatrzył na Carrie spod zmrużonych powiek, jakby właśnie mu podpadła.
– Mhm. Ale starczy o mnie. Lepiej opowiadaj, co u ciebie? – postanowił zmienić temat, bo nie chciał mówić przez cały czas o sobie. Chciał usłyszeć, co działo się u niej. Tak po prostu, na co dzień, a także w teatrze, jak tam radziła sobie sztuka i o wszystkim, co było z nią związane. Tym bardziej, że emocjonalnie nadal czuł się z nią związany, w końcu pomagał im postawić ją na nogi i brał udział w paru pierwszych spektaklach.

Carrie Pillbury

those late night conversations I don't mind losing sleep over

: wt paź 27, 2026 9:13 pm
autor: Carrie Pillbury
Nie mówiła mu o tym, ale wcale nie dlatego, że próbowała mieć przed nim tajemnice. Przemilczała te kwestie, ponieważ zwyczajnie doszła do wniosku, że sugestie ich znajomych były całkowicie pozbawione sensu. Nie mieli przecież pojęcia o tym, jak bardzo ich dwójce zależało na sobie, co przekonało Carrie do tego, że nie powinna tych sugestii słuchać. Być może na pewien czas zasiały w jej umyśle ziarno wątpliwości, ale nie chciała dać mu się tam zagnieździć, dlatego zepchnęła te myśli na dalszy plan.
Prędko też doszła do wniosku, że Lando one w ogóle nie były potrzebne. Carrie nie chciała zbędnie go martwić.
Chciała natomiast razem z nim celebrować jego sukces i cieszyć się wszystkimi tymi dużymi i małymi krokami naprzód, które każde z nich wykonywało. W jej przypadku nie było to wiele, ponieważ pomimo pozytywnych recenzji, jakie zbierała sztuka oraz jej występ na premierze, Pillbury nie została zasypana nowymi propozycjami. Jej kariera wciąż stała w miejscu, co nie było szczególnie pokrzepiające, ale może też wcale nie powinno stanowić powodu do poczucia przegranej?
Koniec końców ona przecież dopiero tę przygodę rozpoczynała.
Zaśmiała się pod nosem, kiedy Lando tak entuzjastycznie zareagował na jej propozycję. Mógł być przy okazji pewien tego, że Carrie rzeczywiście ją zrealizuje - przynajmniej częściowo. To przecież nie tak, że przed każdym swoim znajomym miała zamiar wymachiwać jego zdjęciami i podkreślać, jak cudownego miała chłopaka, ale niekiedy zdarzało jej się o nim wspomnieć. Szczególnie wtedy, kiedy to ze starymi znajomymi nadrabiała stracony czas, a odkiedy jego nie było obok, czasami jej się to zdarzało.
— Oczywiście, że byś mi się podobał, ale to nie znaczy, że należałoby straszyć innych ludzi — stwierdziła przekornie, jedynie się z nim drocząc. Prawda jest taka, że niezależnie od tego, co powstałoby na jego głowie, Carrie szalałaby za nim równie mocno. W końcu to nie jego wygląd był tym, przez co się w nim zakochała, choć bez wątpienia uważała go za niesamowicie przystojnego. Cieszyła się zatem, że przygotowując się do roli wyłącznie w tym aspekcie zyskał.
— Chyba raczej u nas — poprawiła go, ponieważ w tym momencie dał o sobie znać Toto, który na miejscu obok podrapał się właśnie za uchem. — Właściwie niewiele się zmieniło. Nie chcę za długo zostawiać go samego, więc trochę urywam się ostatnio z grupowych spotkań. Ale byliśmy ostatnio na jodze z psami… Toto całe zajęcia przespał, a później złapał jednego z instruktorów za nogawkę. Musiałam kupić mu kawę w ramach przeprosin — stwierdziła, robiąc przy tym krzywą minę, co oznaczało mniej więcej tyle, że nie była dumna z zachowania ich psa. Mimo to teraz sama podrapała go za uchem.

Lando Mangione