Will Ospreay Assassins Creed Entrance ALL IN LONDON
: czw paź 08, 2026 3:30 pm
Outfit
Drake właśnie przyleciał do Toronto po kilku miesiącach nieobecności. Przez ostatnie tygodnie występował dla kilku federacji indie, dzięki czemu poza utrzymaniem formy nie musiał też martwić się o swoje dochody. Dziś wcale nie było inaczej, bo w dalszym ciągu znajdował się pod krótkoterminowym kontraktem Maple Leaf Pro Wrestling i tym razem przyszło mu występować właśnie w Toronto. I choć dobrze współpracowało mu się z tą federacją, tak w dalszym ciągu zastanawiał się nad wyborem dwóch opcji: oferty od AEW bądź TNA, które miał na stole już od tygodni. Nie potrafił jednak podjąć decyzji co do tego, ponieważ... powoli zaczynało go męczyć życie w ciągłych rozjazdach.
Sam nie wiedział, dlaczego wybrał się akurat do Elowen. Choć w przeszłości łączyło ich dość sporo, tak ostatnie lata wyraźnie ich od siebie oddaliły. Ona szukała stabilizacji i partnera, z którym mogłaby tworzyć rodzinę, on zaś będąc ciągle w trasie mógł zapewnić jej tylko chwilę uciech i choć deklarował jej, że sam też chciałby z nią być, ostatecznie kończyło się tylko na krótkich okresach razem. Mimo to postanowił ją odwiedzić, nie mając tak naprawdę nikogo innego, z kim mógłby pogadać.
Nie zapowiedział swojej wizyty, mając nadzieję, że zaskoczona jego przybyciem, nie odmówi mu tych kilku minut rozmowy. Podjechał więc taksówką pod jej dom, ale zanim podszedł do drzwi i zapukał, najpierw zobaczył, jak wygląda. Prezentował się względnie dobrze, więc pozostało mu jedynie stanąć twarzą w twarz z kobietą, która może zareagować na niego w milion różnych sposobów.
Zadzwonił dzwonkiem, a gdy po chwili w drzwiach pojawiła się Grosvenor, Drake od razu uśmiechnął się lekko, a zarazem bardzo pewnie i z tą charakterystyczną "bajerą", na którą swego czasu poleciała i ona.
- Mam jakieś szanse u ciebie, czy lepiej się wycofać, żeby wyjść z twarzą? - zachichotał lekko, żartując z nią w oczywisty sposób.
Zaproszony do środka wszedł i rozejrzał się, przypominając sobie dom, w którym od czasu do czasu bywał.
- Nadal masz tu ładnie - przyznał i powędrował za nią do salonu, w którym brunetka najczęściej przyjmowała swoich gości.
Usiadł na kanapie i rozsiadł się wygodnie, zapominając na moment o tym, że tak na dobrą sprawę nie rozmawiali ze sobą od miesięcy. Drake czuł się tak swobodnie, jakby ostatni raz wymienili kilka zdań jeszcze wczoraj.
- Świetnie wyglądasz, Eli - rzucił z pewnością w głosie oraz niemal szarmanckim uśmiechem, zwracając się do niej charakterystycznym zdrobnieniem, którego używał zawsze wobec niej. Po prostu któregoś razu tak się do niej zwrócił i już tak zostało.
Od razu też zlustrował ją swym spojrzeniem, będąc jak zwykle zachwyconym jej urodą, wdziękiem oraz uśmiechem, wobec którego nie można było przejść obojętnie.
Elowen Grosvenor
Drake właśnie przyleciał do Toronto po kilku miesiącach nieobecności. Przez ostatnie tygodnie występował dla kilku federacji indie, dzięki czemu poza utrzymaniem formy nie musiał też martwić się o swoje dochody. Dziś wcale nie było inaczej, bo w dalszym ciągu znajdował się pod krótkoterminowym kontraktem Maple Leaf Pro Wrestling i tym razem przyszło mu występować właśnie w Toronto. I choć dobrze współpracowało mu się z tą federacją, tak w dalszym ciągu zastanawiał się nad wyborem dwóch opcji: oferty od AEW bądź TNA, które miał na stole już od tygodni. Nie potrafił jednak podjąć decyzji co do tego, ponieważ... powoli zaczynało go męczyć życie w ciągłych rozjazdach.
Sam nie wiedział, dlaczego wybrał się akurat do Elowen. Choć w przeszłości łączyło ich dość sporo, tak ostatnie lata wyraźnie ich od siebie oddaliły. Ona szukała stabilizacji i partnera, z którym mogłaby tworzyć rodzinę, on zaś będąc ciągle w trasie mógł zapewnić jej tylko chwilę uciech i choć deklarował jej, że sam też chciałby z nią być, ostatecznie kończyło się tylko na krótkich okresach razem. Mimo to postanowił ją odwiedzić, nie mając tak naprawdę nikogo innego, z kim mógłby pogadać.
Nie zapowiedział swojej wizyty, mając nadzieję, że zaskoczona jego przybyciem, nie odmówi mu tych kilku minut rozmowy. Podjechał więc taksówką pod jej dom, ale zanim podszedł do drzwi i zapukał, najpierw zobaczył, jak wygląda. Prezentował się względnie dobrze, więc pozostało mu jedynie stanąć twarzą w twarz z kobietą, która może zareagować na niego w milion różnych sposobów.
Zadzwonił dzwonkiem, a gdy po chwili w drzwiach pojawiła się Grosvenor, Drake od razu uśmiechnął się lekko, a zarazem bardzo pewnie i z tą charakterystyczną "bajerą", na którą swego czasu poleciała i ona.
- Mam jakieś szanse u ciebie, czy lepiej się wycofać, żeby wyjść z twarzą? - zachichotał lekko, żartując z nią w oczywisty sposób.
Zaproszony do środka wszedł i rozejrzał się, przypominając sobie dom, w którym od czasu do czasu bywał.
- Nadal masz tu ładnie - przyznał i powędrował za nią do salonu, w którym brunetka najczęściej przyjmowała swoich gości.
Usiadł na kanapie i rozsiadł się wygodnie, zapominając na moment o tym, że tak na dobrą sprawę nie rozmawiali ze sobą od miesięcy. Drake czuł się tak swobodnie, jakby ostatni raz wymienili kilka zdań jeszcze wczoraj.
- Świetnie wyglądasz, Eli - rzucił z pewnością w głosie oraz niemal szarmanckim uśmiechem, zwracając się do niej charakterystycznym zdrobnieniem, którego używał zawsze wobec niej. Po prostu któregoś razu tak się do niej zwrócił i już tak zostało.
Od razu też zlustrował ją swym spojrzeniem, będąc jak zwykle zachwyconym jej urodą, wdziękiem oraz uśmiechem, wobec którego nie można było przejść obojętnie.
Elowen Grosvenor