Forgotten Island
: śr paź 14, 2026 12:44 am
outfit
Harris zaczynał podejrzewać, że ostatnie tygodnie wymknęły mu się spod kontroli w sposób, którego nie potrafiłby nawet opisać w raporcie.
Najpierw przeprowadzka do Toronto, potem przypadkowe spotkanie z Cobie, które uruchomiło więcej wspomnień, niż miał ochotę przyznać, a następnie profil na aplikacji randkowej założony głównie dlatego, że dwie pielęgniarki z oddziału nie zamierzały odpuścić tematu. Wystarczyło kilka rozmów, żeby znalazł się w miejscu, którego jeszcze niedawno nie uwzględniłby w żadnym planie na najbliższą przyszłość. Miał oto wolny piątkowy wieczór, umówione spotkanie z Wendy i całkiem konkretny adres, pod który zamierzał pojechać po kobietę, którą znał z ekranu telefonu.
Nie był pewien, kiedy zaczął po prostu realizować kolejne punkty planu. Może wtedy, kiedy zgodził się na kino. Albo kiedy przy okazji zakupów zobaczył kolorowe plastry i uznał, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je kupić. Teraz, kiedy niewielkie pudełko leżało na siedzeniu pasażera jego Defendera, sam nie potrafił rozstrzygnąć, czy był to sympatyczny gest, czy komplikowanie sytuacji. Miał trzydzieści siedem lat i przez niemal dwie dekady pozostawał w jednym związku.Nauczył się wielu rzeczy, ale randkowanie do nich nie należało. Kiedy był nastolatkiem, wszystko potoczyło się naturalnie, niemal bez wysiłku. Teraz musiał na nowo ustalić, co właściwie robi się na randkach, a przede wszystkim — jak wiele z tego powinno przychodzić spontanicznie.
Wendy przynajmniej nie sprawiała wrażenia, że zamierza zamienić piątkowe popołudnie w egzamin z jego umiejętności społecznych. Ich rozmowa była lekka, a jej poczucie humoru trochę go rozbroiło. To powinno wystarczyć…
Zaparkował pod wskazanym budynkiem kilka minut przed czasem. Zgasił silnik, spojrzał na ekran telefonu, żeby jeszcze raz upewnić się, że nie pomylił adresu, a potem przeniósł wzrok na pudełko plastrów ze wzorkami w zwierzęta. Przez chwilę rozważał schowanie go do schowka; ostatecznie zostawił je na siedzeniu pasażera. Wysiadł, zamknął samochód i oparł się biodrem o przedni błotnik, wsuwając jedną dłoń do kieszeni spodni. Drugą poprawił zegarek na nadgarstku, po czym zerknął w stronę wejścia do budynku. Nie zamierzał poganiać Wendy ani pisać, że już czeka.
Wendy Gardner


