Somehow being a person does not come naturally to me
: pt paź 16, 2026 4:07 pm
#
2somehow being a person does not come naturally to me
Juan o wielu rzeczach, na jakie porwał się w swoim życiu, mógł powiedzieć, że były dziełem przypadku, chwilowego zaćmienia umysłu lub fantazji na spontaniczność. Należało tu zaznaczyć, że nie wszystkie pomysły, których był niestety niekwestionowanym autorem, były pomysłami dobrymi. Części żałował pomimo, że zawsze uparcie twierdził, że nie żałuje niczego, niektóre wspominał z przyjemnością - choć nie powinien - a jeszcze inne stanowiły ciekawą anegdotkę, jaką można było wpuścić pomiędzy dialog, gdy rozmowa się nie kleiła.
Jeszcze nigdy nie strzeliło mu do głowy, by w niecałe dwie godziny poznać człowieka przez internet i umówić się z nim na spotkanie, ale ostatnimi czasy miał jakąś dziwną serię robienia rzeczy po raz pierwszy.
Coven wydawała się być w porządku.
Szkoda, że niewiele więcej był w stanie na jej temat powiedzieć, co jednocześnie nie przeszkodziło mu w podążaniu za planem jak po sznurku, wliczając w to najpierw prysznic, następnie małe zamieszanie pod szafą (zorientował się, że cokolwiek to było - randka czy nie - wypadałoby, aby się przynajmniej przyzwoicie ogolił) i szybki marsz w przeciwną stronę niż pod adres, jaki dziewczyna podesłała mu chwilę wcześniej.
W dopiętym ledwo-ledwo plecaku cicho podzwaniało Jarritos, kiedy czekając na odbiór zamówienia kołysał się na piętach i scrollował sekcję komentarzy na swojej stronie. Zdążył odpowiedzieć na dwa w miarę merytoryczne pytania o pracę nad stylem, o datę dostępności kolejnego tomu Voida, zignorował natomiast dociekanie o rozmiar buta i nową pogróżkę, jaką usunął dla porządku.
Zawiesił się przy pytaniu o nową postać, o której wspomniał bardzo lakonicznie podczas streamu kilka tygodni temu i drapiąc się po policzku wgapił się w ekran.
Po jaki chuj o tym mówił?
Ostatecznie nie odpisał, bo zamówienie zostało wydane, a on nie znosił gdziekolwiek się spóźniać. Wyszło w końcu na to, że nadłożenie trasy zmusiło go do poratowania się taksówką i tak z pięciominutowym poślizgiem dowlókł się do Coven na piętro, uparcie ignorując obecność windy.
Nigdy z nich nie korzystał.
一 Dostawa dla fanki striptizerek-zombie, stygnie 一 zaanonsował się w drzwiach, w pierwszej kolejności wyciągając przed siebie siatkę. Skojarzył również w akcie nagłego olśnienia, że być może nie wyglądał zbyt przyjaźnie w kapturze, więc ściągnął go z głowy i zmrużył łagodnie oczy. Patrzył prosto w wizjer z pełną świadomością, że wygląda to mocno nienaturalnie, uznał jednak, że Coven ma dość poczucia humoru by nie odebrać tego faktyczny red flag.
Juan nie wyglądał zresztą jak ktoś, kto mógłby faktycznie stwarzać zagrożenie; w bordowej bluzie z logo Beavers Tails na przodzie, czarnych, trochę powycieranych na kolanach jeansach i luźnych, niedowiązanych trampkach przypominał bardziej... cóż. Studenta, który zbierał się w pośpiechu, co zresztą by się zgadzało.
coven bremers
