Strona 1 z 1

my soul just wants to be closer to yours

: pt paź 16, 2026 5:43 pm
autor: Eliana Broussard
Pamiętała, jak jeszcze nie tak dawno temu upierała się, że relacja z Cortlandtem nie była czymś, w co powinna się zaangażować. Pamiętała, że uważała go za bawidamka, przez co obawiała się tego, że jeśli da mu realną szansę, w końcu na tym ucierpi, ponieważ on nie będzie w stanie potraktować jej poważnie. Tego bała się również w momencie, w którym na pewien czas coś się między nimi popsuło, a ona sama odniosła wrażenie, że Lance wycofał się zaraz po tym, jak dostał od niej to, o co naprawdę mu chodziło.
Cieszyła się jednak, że zdołał udowodnić jej, iż początkowo naprawdę się co do niego pomyliła.
Obecnie udało mu się niemal całkowicie wyprzeć z jej głowy wszelkie wątpliwości. Eliana nie obawiała się już tego, że Lance mógłby chcieć zabawić się jej kosztem, bo przecież widziała, w jaki sposób ją traktował. Widziała też to, jak na nią patrzył, a przez to za każdym razem, gdy ich spojrzenia krzyżowały się, przez jej kręgosłup przebiegał przyjemny dreszcz. Nie pamiętała już, kiedy ostatnio czuła się przy kimś w ten sposób, ale na to nie zamierzała się skarżyć. Wolała po prostu cieszyć się tym, co było między nimi.
I najwyraźniej nie miała też nic przeciwko temu, aby ta relacja stała się czymś p o w a ż n i e j s z y m także w oczach bliskich jej osób. Już w przeszłości zabrała go na wesele swoich znajomych, jednak to nie było aż tak zobowiązujące jak kolacja w towarzystwie jej rodziców, którzy najpewniej mieli zamiar odpowiednio przyjrzeć się facetowi, w towarzystwie którego Eliana planowała zbudować swoją przyszłość. Nie była jeszcze na tym etapie, na którym mogłaby czynić co do tego przeogromne plany, ale w tych mniejszych pragnęła go uwzględniać.
Chciała po prostu przekonać się, jak daleko ich to zaprowadzi.
Dziś Cortlandt miał więc stawić czoła jej rodzicom, przy czym Broussard nie zakładała porażki. Wiedziała przecież, że potrafił być niesamowicie czarujący, a sama nie bez powodu uległa jego urokowi. Teraz zresztą krzątała się po jego mieszkaniu, starając się doprowadzić do porządku, aby za kilka chwil ruszyć w drogę do jej rodziców.
Poprawiła sukienkę, którą na siebie wciągnęła, a później zajrzała do sypialni, w której Cortlandt walczył z własnym strojem. Nie odezwała się od razu, tylko w pierwszej kolejności oparła się ramieniem o framugę, przez moment po prostu przyglądając się temu, jak się szykował. — Mogę ukraść ci jakąś marynarkę? — odezwała się po chwili, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w łagodnym uśmiechu. Doszła do wniosku, że nie miałaby nic przeciwko, gdyby już całkiem zaczęli dzielić ze sobą codzienność.

Lance Cortlandt

my soul just wants to be closer to yours

: sob paź 17, 2026 4:49 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance nie spodziewał się tego, że już teraz zdecyduje się wprowadzić do swojego życia tak duże zmiany. Przecież na razie nie planował się z kimś wiązać, a gdyby kiedyś to zrobił, to inaczej wyobrażał sobie swój związek. Wydawało mu się, że nie zdoła nikogo potraktować poważnie, więc będzie to związek tylko z nazwy, a jednak z Elianą było inaczej. To, co ich połączyło, było p r a w d z i w e. I Cortlandt starał się, aby ten związek wypalił. W związku z tym robił rzeczy, o które normalnie by się nie podejrzewał.
Rodziców swojej dziewczyny poznawał tylko raz w życiu. Był wtedy jeszcze nastolatkiem, ale od tamtego czasu nie zaangażował się już w nic na tyle, aby zaistniała konieczność poznania rodziny. Tym razem jednak nie opierał się, gdy Broussard zaproponowała, żeby zjedli kolację z jej rodzicami. Mało tego, mimo braku doświadczenia w poznawaniu rodziców partnerek, zapewniał ją, że jej rodzice oszaleją na jego punkcie.
Pewności siebie mu nie brakowało, choć tak naprawdę stresował się tym. Nie wiedział, czego się spodziewać, przez co ogarniały go nerwy, których nie czuł już od bardzo dawna. To zaś było jasnym sygnałem, że Cortlandtowi naprawdę zależało i niczego nie chciał popsuć.
Nie zamierzał jednak przyznawać się do swoich nerwów. Te jednak w niektórych momentach było po nim widać. Jak na przykład teraz, gdy walczył z własnym krawatem. Zwykle wiązanie go było dla niego bezproblemowe, ponieważ nosił go niemal codziennie, ale teraz stanowił spore wyzwanie, z którym od dobrych kilku minut nie potrafił sobie poradzić, przez co coraz bardziej się denerwował.
Właśnie krzywił się przed lustrem, znów rozwiązując go, bo efekt ani trochę go nie zadowolił, gdy dołączyła do niego Eliana, na którą po chwili zerknął. Posłał jej łagodny uśmiech, który prędko przerodził się w łobuzerski, gdy doszło do niego życzenie. Wizja jej noszącej jego ubrania najwyraźniej bardzo mu się spodobała. – Śmiało, masz w czy wybierać – zachęcił ją i dłonią z krawatem wskazał na swoją garderobę, z której mogła skorzystać. Nie miał nic przeciwko dzieleniu się z nią czy temu, żeby bardziej rozgościła się w jego mieszkaniu.
Sam zaś musiał podjąć się ponownej walki z krawatem, dlatego poprawił sobie kołnierz koszuli i jeszcze raz przewiesił przez szyję materiał.

Eliana Broussard

my soul just wants to be closer to yours

: pn paź 19, 2026 9:49 pm
autor: Eliana Broussard
Eliana nie sądziła, że dobrną do tego miejsca tak prędko. Jeszcze pewien czas temu miała bowiem wrażenie, że w tej relacji będą stawiać raczej żółwie kroki. Nie tak dawno nie ufała mu przecież do końca i potrzebowała trochę czasu, aby to zaufanie odbudować.
Lance stanął jednak na wysokości zadania i dość szybko udowodnił jej, że jej obawy były całkowicie nieuzasadnione. Czegokolwiek się obawiała, nie musiała już dłużej się tym martwić. Była w pełni spokojna o to, jakie miał względem niej zamiary.
A chociaż nie chciała się nad nim pastwić, przyjemność sprawiało jej obserwowanie tego, z jakim przejęciem podchodził do dzisiejszej kolacji. Nie dziwiła mu się, ponieważ sama panikowałaby prawdopodobnie trzy razy bardziej, jednak w jego przypadku uważała to za całkowicie zbędne. Nie miała bowiem nawet cienia wątpliwości względem tego, że Cortlandt miał oczarować jej rodziców.
To, że jednak się denerwował, napawało ją wyłącznie przekonaniem, że mu zależało, a z tego powodu nie mogła być szczęśliwsza.
Właśnie dlatego przez dłuższą chwilę przyglądała mu się, kiedy sama stała w progu. Chociaż z krawatem motał się niemożliwie, mimo to był to naprawdę przyjemny widok. — Rzeczywiście mam. Nawet ja nie mam tak wypchanej garderoby — stwierdziła przekornie, kiedy przekroczyła próg pomieszczenia. Może odrobinę wyolbrzymiała, jednak wątpliwości nie ulegało to, że szafa Cortlandta rzeczywiście była bardziej wypchana, niż szafa niejednego mężczyzny.
Na to jednak nie zamierzała się uskarżać, skoro sama mogła korzystać z jej zawartości.
Zanim jednak cokolwiek by sobie wybrała, podeszła bliżej Lance’a i delikatnie poprawiła jego kołnierzyk. — Daj mi to, bo ewidentnie dzisiaj sobie z tym nie radzisz — dokuczyła mu, mając zamiar zająć się wiązaniem krawata na jego szyi. Wydawać by się mogło, że nie poradzi sobie z tym lepiej od niego, ale mimo to podjęła się tego wyzwania, choć zanim zaczęła, to właśnie za materiał krawata przyciągnęła go nieco bliżej siebie, żeby przy okazji skraść mu czuły pocałunek.

Lance Cortlandt

my soul just wants to be closer to yours

: śr paź 21, 2026 2:50 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance zaskoczył nawet siebie gotowością nie tylko do zaangażowania się w związek, ale też poznania rodziców swojej nowej partnerki. Nie było to coś, co robiłby normalnie, dlatego denerwował się przed tym, bo nie miał pojęcia, czego się spodziewać. Mógł pewnie podpytać Elianę o to, jacy są jej rodzice, ale postanowił zgrywać pewnego siebie, dlatego zachowywał się tak, jakby żadnych podpowiedzi nie potrzebował. Teraz zaś zaczął zastanawiać się nad tym, czy słusznie założył, że jej rodzice będą dokładnie tacy, jak ona, czy jednak pakował się w paszczę lwa…
Na wycofanie się było zbyt późno, a poza tym on nie lubił się poddawać. Zawsze stawiał czoła wyzwaniom, więc i teraz miał to zrobić, choć nie da się ukryć, że stresował się, bo zdawał sobie sprawę z tego, że miał tylko jedną szansę zrobić dobre pierwsze wrażenie. A na tym, o dziwo, naprawdę mu zależało. Odkąd na poważnie zaangażował się w związek z Eliana, nie podchodził lekceważąco do takich spraw, dlatego zależało mu na sukcesie. Tym bardziej, że żadnym sekretem nie jest to, iż Lance był bardzo ambitną osobą i wszystko chciał robić n a j l e p i e j.
– Nie musisz nic w niej mieć – odparł i poruszył zaczepnie brwiami, podczas gdy na jego twarz wkradł się zadziorny uśmiech. Lance lubił widoki, jakie miał, gdy Eliana nie miała na sobie nic, choć w ubraniach też wyglądała bardzo atrakcyjnie. Nie bez powodu bardzo często oglądał się za nią, ani trochę nie znudzony tymi widokami.
Kiedy Broussard dobrała się do jego kołnierzyka, Cortlandt wypuścił głośniej powietrze, a później puścił swój krawat. Ewidentnie ten kawałek materiału dziś działał mu na nerwy, a przecież na co dzień był nieodłącznym elementem jego garderoby. Ale chociaż dziś był irytujący, przydał się do czegoś przyjemnego, czemu Lance poddał się z ochotą, nie czekając z odwzajemnieniem pocałunku, który Eliana złożyła na jego ustach. – No w końcu, myślałem, że nigdy nie podejdziesz – powiedział nie odsuwając się od niej daleko. Swój problem postanowił obrócić w plan idealny, jakby od początku czekał na to, aż Broussard przyjdzie i mu pomoże. Nie było tak, ale Cortlandt jak zwykle potrafił obrócić sytuację na swoją korzyść.
Była to umiejętność, którą przeważnie wykorzystywał w pracy, ale uważał ją za przydatną także w życiu codziennym.

Eliana Broussard

my soul just wants to be closer to yours

: śr paź 21, 2026 9:00 pm
autor: Eliana Broussard
O swoich rodzicach mogłaby powiedzieć mu tyle, że byli w y m a g a j ą c y. Do tej pory pamiętała przecież, jakie oczekiwania stawiali przed nią, kiedy ona sama zastanawiała się jeszcze nad tym, jaką drogę kariery powinna wybrać. Pamiętała również presję, którą na nią nakładali, oczekując najwyraźniej, że podąży tą samą ścieżką, którą obrał jej ojciec.
Problem polegał jednak na tym, że kierunki medyczne nigdy szczególnie jej nie kręciły, a Eliana od samego początku była na tyle zdeterminowana, aby rozegrać wszystko w typowy dla siebie sposób.
Wiedziała zatem, że podczas tego spotkania także przed szatynem postawione zostaną pewne wyzwania. Jej rodzicom bez wątpienia miało zależeć na tym, aby zaczęła spotykać się z kimś, komu naprawdę na niej zależało. Nie wątpiła jednak w to, że Lance temu wyzwaniu sprosta, bo przecież znali się nie od dziś, a ona nie miała nawet cienia wątpliwości co do tego, że potrafił zwyciężyć nawet w starciu z najtrudniejszym przeciwnikiem.
W końcu czy nie było tak, kiedy próbował zawrócić jej w głowie?
To naprawdę mu się udało, dzięki czemu Elianie trudno było się trzymać od niego z dala. Nawet teraz lgnęła do niego niczym zakochana nastolatka, przy czym warto nadmienić, że to również mogło być efektem tego, iż dziś miał poznać jej rodziców. Mając świadomość tego, że teraz byli ze sobą na p o w a ż n i e, Lance pociągał ją jeszcze bardziej.
— Wolisz, żebym wykradała wszystko z twojej? — zapytała udając, że nie wiedziała, co dokładnie miał na myśli. Miała świadomość tego, co naprawdę chodziło mu po głowie, ale nie chciała dać mu tej satysfakcji i ruszyć tym samym tropem. Przynajmniej nie tak do końca, bo przecież już chwilę później go pocałowała.
Wykrzywiła usta w wesołym grymasie, po czym w końcu przystąpiła do wiązania jego krawata. — Chciałam podejść wcześniej, ale trochę się obawiałam, że wtedy nie dojedziemy na czas do moich rodziców — stwierdziła przekornie, na krótką chwilę zawieszając spojrzenie na jego oczach. Wykorzystała okazję ku temu, aby raz jeszcze pospiesznie wspiąć się na palce i musnąć jego usta delikatnym pocałunkiem.
Co mogła poradzić? Nie umiała sobie tego odmawiać.

Lance Cortlandt

my soul just wants to be closer to yours

: wt paź 27, 2026 3:41 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance wiedział, że mógł pokazać się jako d o b r a partia. Pochodził przecież z pozornie porządnej rodziny, był synem polityka, który jeszcze nie zdążył zszargać sobie opinii, na dodatek sam ukończył prawo, odnosił w pracy sukcesy i posiadał własną kancelarię. Potrafił być czarujący, w głowie miał całkiem dobrze poukładane wszystko, a jeśli nie, to potrafił dobrze udawać, więc teoretycznie nie miał powodów do strachu.
A jednak i tak się stresował, bo zupełnie nie wiedział, czego spodziewać się po rodzicach Eliany. Nie miał pojęcia, czego oczekiwali, jacy byli i prawdę powiedziawszy nie wiedział, jak sam zachowa się w tej sytuacji, bo był to pierwszy raz w jego dorosłym życiu, jak poznawał rodziców swojej partnerki. To był dla niego kompletnie nieznany grunt, przez co nie czuł się tak pewnie, jak bywało na co dzień. A brało się to z tego, że chciał wypaść bardzo dobrze. Wiedział, że dla Broussard to ważne, dlatego nie chciał jej zawieść.
Kto by pomyślał, że Cortlandt zaangażuje się do tego stopnia? Przecież nie miał tego w zwyczaju i jeszcze niedawno nie potrafił traktować kobiet poważnie. Elianę traktował jednak wyjątkowo. Zależało mu na tym, żeby była przy nim szczęśliwa i została, dlatego starał się i pokazywał jej, że był w tę relację zaangażowany całym sobą i nie zamierzał jej zawieść. Wiedział przecież, że przynajmniej na początku musiała mieć o nim kiepskie zdanie i teraz musiał je zatrzeć. Tym bardziej, że nie znała wszystkich grzechów, które miał na sumieniu, a które częściowo w końcu zaczęły mu ciążyć.
– Nie do końca to miałem na myśli, ale śmiało – odparł rozmarzony, najwyraźniej zadowolony także z wizji jej we własnych ubraniach, choć wydanie, w jakim pojawiła się w jego wyobraźni, nie nadawałoby się na spotkanie z rodzicami czy jakiekolwiek wyjście poza dom.
Kiedy Broussard go pocałowała, Cortlandt nie czekał z odwzajemnieniem czułości, choć na chwilę musiał ją później przerwać. – Będą bardzo źli, jeśli trochę się spóźnimy? – zapytał, po czym jeszcze raz wpił się w jej usta, a po ułożeniu dłoni na jej biodrach, przyciągnął ją bliżej siebie. Lance’owi czasami naprawdę trudno było się jej oprzeć i to była jedna z takich sytuacji, dlatego gdyby dostał zielone światło, pewnie wcale nie żartowałby z tym spóźnieniem, mimo że przecież zależało mu na zrobieniu jak najlepszego wrażenia na jej rodzicach.
Poza tym mógł chcieć trochę odwlec w czasie to spotkanie, ponieważ nadal nie czuł się na nie w pełni gotowy. Im bliżej do niego było, tym większy stres szatyn odczuwał.

Eliana Broussard

my soul just wants to be closer to yours

: śr paź 28, 2026 7:12 am
autor: Eliana Broussard
Chciałaby powiedzieć, że sama nie stresowała się ani trochę, jednak to nie do końca byłoby prawdą. Dzisiejsze spotkanie rzeczywiście było dla niej ważne, a chociaż wiedziała, że Lance potrafił być czarujący i coś podpowiadało jej, że w okamgnieniu oczaruje jej rodziców, nigdy nie mogła mieć stuprocentowej gwarancji. Chciała natomiast, żeby wszystko poukładało się jak najlepiej, a jej bliscy nie tylko go zaakceptowali, ale przede wszystkim też p o l u b i l i.
Zależało jej na tym, bo jeśli zaczynała myśleć o układaniu z nim swojej przyszłości, nie było tu miejsca na rodzinne niesnaski.
Nie znaczyło to oczywiście, że zdanie jej rodziców o czymkolwiek miało przesądzić. Gdyby zdarzyło się tak, że któreś z nich nie zapałałoby do Lance’a sympatią od razu, Eliana na pewno nie przekreśliłaby tego związku. Zamiast tego zadbałaby o to, aby ten stan rzeczy zmienić i udowodnić swoim bliskim, że miała przy sobie osobę, której mogła zaufać. Odkąd ponownie zaczęła w to wierzyć, naprawdę uważała, że był dla niej dobrym partnerem, a wspólnie mogli zbudować coś naprawdę fajnego.
Trudno też było jej trzymać się od niego z dala, co zmieniło się po tym, jak w końcu sama bardziej się na niego otworzyła. Początkowo przecież przez bardzo długi czas trzymała się granicy, której nie pozwalała im przekroczyć, jednak odkąd posmakowała jego bliskości, zauważyła, z jaką trudnością przychodziło jej odrywanie od niego rąk. Nic dziwnego, że nawet teraz, kiedy zaledwie próbowała pomóc ku z krawatem, pozwoliła sobie skraść mu pocałunek.
Na krótko po tym Lance zdecydował się postawić przed nią kolejne wyzwanie.
— Nie jestem pewna, ale przecież chcemy zrobić jak najlepsze wrażenie — przypomniała mu, a kiedy przyciągnął ją do siebie, Broussard zdecydowała się objąć go i zapleść za jego karkiem własne przedramiona. Kiedy spojrzała mu w oczy z tak bliskiej odległości, poczuła znajome ciepło, które skłoniło ją do tego, aby ustami musnąć kącik jego własnych. Na tym zresztą nie poprzestała, bo chwilę później przemknęła pocałunkami przez policzek, aż w końcu zatrzymała się przy uchu.
— Jeśli drugą rundę zostawimy na wieczór, może wcale nie będziemy musieli się spóźnić — wyszeptała, po czym delikatnie przygryzła płatek jego ucha. Co mogła powiedzieć? Miała do niego przeogromną słabość, a poza tym wydawało jej się, że drobne r o z p r o s z e n i e mogło przydać im się do ukojenia nerwów. Ona sama przecież nie przejmowała się w tym momencie aż tak zaplanowanym wyjściem, a raczej całkowicie skupiła się na jego bliskości. To samo mogła zaoferować jemu, choć nie przez to sugerowała, że pragnęła jego bliskości.
Kiedy to zasugerował, jemu również udało się rozbudzić jej wyobraźnię.

Lance Cortlandt