unromantic date
: ndz paź 18, 2026 10:56 am
In place of a Dark Lord you will have a Queen! Not dark but beautiful and terrible as the Morning and the Night!
Randka.
Większość facetów na Maplinderze potrafiła zaproponować co najwyżej zwykłą kolację przy świecach. Długie patrzenie sobie w oczy przy blasku płomienia i czerwone wino w kieliszkach. Gadka szmatka o tym, jaki jest twój ulubiony kolor i jakim zwierzęciem byłabyś, gdyby reinkarnacja istniała. A potem taki amant łaskawie zapłaci za nędzną kolację i oczekuje specjalnego obsłużenia, bo przecież Król Podrywu zaprosił cię do siebie. Rzyg.
Gdy Erika do niej napisała, to już na samym starcie wiedziała, że to wyjście nie może zakończyć się według tego schematu. Były kobietami cywilizowanymi. O jakichś standardach. Więc miały iść do lasu, napierdalać się mieczami z bandą oszołomów, którzy tak samo jak one mieli nie równo pod sufitem. Zero ochoty wbicia sobie widelca w oko przy kolejnym pytaniu. Za to całkiem realna szansa, że ktoś zarobi w łeb kawałkiem pianki udającym elficką stal.
Jak przystało na randkę, przyjechała po dziewczynę samochodem, co już samo w sobie było luksusem, zważywszy na to, że w całym mieście od jakiegoś czasu nie było prądu. Co prawda auto pożyczyła od kuzyna, który pewnie będzie psioczył później, że nawet nie zapytała, ale tym miała się martwić jutrzejsza Gabi. Zresztą w jej stanie, to dosyć łatwo było wywinąć się z tego typu oskarżeń, bo wystarczyło coś wspomnieć o pilnych badaniach i wszystko uchodziło jej płazem. Magia.
- No hej piękna. Masz mapę? Bo zgubiłam się w twoich oczach. - omal nie wybuchnęła śmiechem na widok miny przyjaciółki - Mam tego więcej. Przygotowałam cały arsenał najbardziej tandetnych tekstów na podryw. Noe ci tego nie zafunduje. Wsiadaj. - poklepała miejsce z przodu, już nawet nie próbując ukryć tego, że robiła sobie bekę. - Czaisz, że organizator wysłał do mnie list z pytaniem, czy znam zasady walki? Oczywiście, że tego nie przeczytałam. Ale chyba zawsze chodzi o to, żeby nie zostać trafionym? - przekręciła oczami, wyciągając ze schowka kopertę, którą rzuciła jej na kolana, żeby zapoznała się z treścią. Plus tego całego Blackout był taki, że ulice były niemal puste. Brak rozrywki i środków robiło swoje. Ją to cieszyło, bo mogła przynajmniej sobie pozapierdalać i wyciągnąć z silnika tyle ile fabryka dała.
- Jak dojedziemy na miejsce, to muszę się przebrać. Mam zajebiste przebranie. Dwie godziny układałam włosy, żeby wbić w ten pieprzony kucyk małe sztylety. A ty? Gotowa spuścić łomot naszym przeciwnikom? - już czuła tego ducha rywalizacji. Dla wielu była to tylko zabawa, ale ona zamierzała ich rasę poprowadzić ku chwale i zwycięstwu. A tylko z Eriką mogła pójść na tę wojnę i wygrać ze stadem nabuzowanych samców.
- Dobra. Jesteśmy. - zaparkowała i spojrzała na swoją czarnowłosą atrakcyjną randkę. - Zanim zobaczysz moją dupę, to musisz wiedzieć, że twoje oczy są jak IKEA. Całkowicie się w nich zgubiłam. - ten dzień zapowiadał się zajebiście. Ciekawe tylko, po którym tekście Erika wbije jej sztylet prosto w serce i zostawi jej zwłoki w krzakach.
Erika Lindberg