Sweet home
: ndz paź 18, 2026 10:53 pm
Przyszedł do Adeline po kilku dniach, uprzednio odbywszy z nią krótką rozmowę telefoniczną, podczas której p o p r o s i ł o adres. W progu zjawił się z niewielką torbą, bardziej przypominającą bagaż na siłownię, aniżeli dopytek z jakim zamierzał wprowadzić się do mieszkania.
Oczywiście nie spodziewał się entuzjazmu ze strony swojej żony, co zresztą zdążył zauważyć już wcześniej, gdy obwieścił jej, że powinni razem zamieszkać. Nie zamierzał jednak odpuszczać. Dalej był przekonany, że musiał kuć żelazo, póki gorące, a skoro trafiła mu się gęś znosząca złote jajka, grzechem byłoby nie wykorzystać do cna całego potencjału tej popieprzonej sytuacji.
Aslan był spłukany. Ba, wręcz zadłużony, dlatego nie mógł tracić czasu. Postanowił natychmiast wcielić się w rolę troskliwego męża, aby już w kolejny poniedziałek Adeline mogła przelać mu upragnione, ukochane, cuchnące przekrętem pieniądze.
— Muszę zrobić pranie — oświadczył, a przekroczywszy próg mieszkania, sugestywnie uniósł torbę, po czym rozejrzał się po wnętrzu. Mieszkanie wyglądało na przytulne, a przy tym całkiem luksusowe w porównaniu z kawalerkami i ciasnymi pokojami, w których dotychczas sypiał. — Zaraz pogadamy — dodał, gdy stojąca tuż przed nim Adeline, wyraźnie skonsternowana jego zachowaniem, uniosła brwi i mocniej docisnęła skrzyżowane ramiona do klatki piersiowej. W końcu jednak z wyraźną rezygnacją, skinęła głową w stronę łazienki, gdzie najwyraźniej znajdowała się pralka. — Dzięki.
Aslan nonszalancko minął rudowłosą i po drodze niby przypadkiem trącił ją ramieniem, po czym ostatecznie zamknął się w łazience. Natychmiast niedbale wysypał zawartość torby prosto do bębna pralki, jedynie w ostatniej chwili wyławiając spośród ubrań kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji jego atopowej skóry. Samą torbę cisnął w kąt, a następnie ściągnął bluz, którą również włożył do środka. Zaraz znalazłszy proszek, wsypał odpowiednią ilość do szuflady, uruchomił urządzenie i podszedł do umywalki, aby przemyć twarz.
Mimo wszystko taka swoboda kosztowała Aslana wiele energii. Mógł zgrywać frywolnego pazia; nieodpowiedzialnego i buńczucznego awanturnika, ale tak naprawdę po raz pierwszy w życiu czuł się tak mocno do czegoś zobowiązany. Zarówno ślub, jak i obecna sytuacja były dla niego czymś nowym; czymś zgoła niezwykłym, choć usilnie próbował odsunąć na bok związane z tym emocje.
I niespodziewanie zgasło światło. Na momen znieruchomiał z dłońmi opartymi o krawędź umywalki i jeszcze przez krótką chwilę wpatrywał się w swoje niewyraźne odbicie, usiłując przyzwyczaić wzrok do nagłej ciemności. Pierwszą myślą, jaka przemknęła mu przez głowę, było to, że Adeline postanowiła urządzić mu jakiś głupi żart.
— Bardzo zabawne! — krzyknął, ale po odczekaniu paru sekund i braku komentarza, mimowolnie spojrzał w stronę pralki. Ta stała nieruchomo, a jej panel pozostał zupełnie ciemny. Wtedy prychnął i ruszył do drzwi. To, co mu się rzuciło w oczy po ich otwarciu, to panujący wszędzie pół mrok. — Nie zapłaciłaś rachunków za prąd? No, świetnie. Nie podpisaliśmy nawet intercyzy. Zaraz się okaże, że jesteś spłukana i chcesz mnie w coś wrobić, Adeline — rzucił z wyniosłym rozbawieniem, próbując wypatrzyć sylwetkę kobiety.
Adeline Mountbatten
Oczywiście nie spodziewał się entuzjazmu ze strony swojej żony, co zresztą zdążył zauważyć już wcześniej, gdy obwieścił jej, że powinni razem zamieszkać. Nie zamierzał jednak odpuszczać. Dalej był przekonany, że musiał kuć żelazo, póki gorące, a skoro trafiła mu się gęś znosząca złote jajka, grzechem byłoby nie wykorzystać do cna całego potencjału tej popieprzonej sytuacji.
Aslan był spłukany. Ba, wręcz zadłużony, dlatego nie mógł tracić czasu. Postanowił natychmiast wcielić się w rolę troskliwego męża, aby już w kolejny poniedziałek Adeline mogła przelać mu upragnione, ukochane, cuchnące przekrętem pieniądze.
— Muszę zrobić pranie — oświadczył, a przekroczywszy próg mieszkania, sugestywnie uniósł torbę, po czym rozejrzał się po wnętrzu. Mieszkanie wyglądało na przytulne, a przy tym całkiem luksusowe w porównaniu z kawalerkami i ciasnymi pokojami, w których dotychczas sypiał. — Zaraz pogadamy — dodał, gdy stojąca tuż przed nim Adeline, wyraźnie skonsternowana jego zachowaniem, uniosła brwi i mocniej docisnęła skrzyżowane ramiona do klatki piersiowej. W końcu jednak z wyraźną rezygnacją, skinęła głową w stronę łazienki, gdzie najwyraźniej znajdowała się pralka. — Dzięki.
Aslan nonszalancko minął rudowłosą i po drodze niby przypadkiem trącił ją ramieniem, po czym ostatecznie zamknął się w łazience. Natychmiast niedbale wysypał zawartość torby prosto do bębna pralki, jedynie w ostatniej chwili wyławiając spośród ubrań kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji jego atopowej skóry. Samą torbę cisnął w kąt, a następnie ściągnął bluz, którą również włożył do środka. Zaraz znalazłszy proszek, wsypał odpowiednią ilość do szuflady, uruchomił urządzenie i podszedł do umywalki, aby przemyć twarz.
Mimo wszystko taka swoboda kosztowała Aslana wiele energii. Mógł zgrywać frywolnego pazia; nieodpowiedzialnego i buńczucznego awanturnika, ale tak naprawdę po raz pierwszy w życiu czuł się tak mocno do czegoś zobowiązany. Zarówno ślub, jak i obecna sytuacja były dla niego czymś nowym; czymś zgoła niezwykłym, choć usilnie próbował odsunąć na bok związane z tym emocje.
I niespodziewanie zgasło światło. Na momen znieruchomiał z dłońmi opartymi o krawędź umywalki i jeszcze przez krótką chwilę wpatrywał się w swoje niewyraźne odbicie, usiłując przyzwyczaić wzrok do nagłej ciemności. Pierwszą myślą, jaka przemknęła mu przez głowę, było to, że Adeline postanowiła urządzić mu jakiś głupi żart.
— Bardzo zabawne! — krzyknął, ale po odczekaniu paru sekund i braku komentarza, mimowolnie spojrzał w stronę pralki. Ta stała nieruchomo, a jej panel pozostał zupełnie ciemny. Wtedy prychnął i ruszył do drzwi. To, co mu się rzuciło w oczy po ich otwarciu, to panujący wszędzie pół mrok. — Nie zapłaciłaś rachunków za prąd? No, świetnie. Nie podpisaliśmy nawet intercyzy. Zaraz się okaże, że jesteś spłukana i chcesz mnie w coś wrobić, Adeline — rzucił z wyniosłym rozbawieniem, próbując wypatrzyć sylwetkę kobiety.
Adeline Mountbatten