gość w dom...
: czw paź 22, 2026 11:39 am
Nie sądził, że ten wieczór skończy się właśnie tak. Zazwyczaj nie przepadał za zmianą swoich planów i nie miał pojęcia, co w ogóle skłoniło go do tego, żeby to zrobił. Lazare, z jakiegoś powodu, budził w nim współczucie, ale nie to sprawiło, że zdecydował się z nim jednak jechać. Byli do siebie podobni pod wieloma względami, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie dało się tego stwierdzić. Alfie początkowo również tego nie widział, ale w sumie nigdy nie zwracał na łyżwiarza większej uwagi. Nie spodziewał się również, że ich drogi kiedykolwiek mogłyby się przeciąć w taki sposób. No ale los bywa przewrotny.
Dodatkową motywacją, żeby jednak udać z Lazare do jego domu było to, że jego poprzedni klient po prostu zniknął. Cóż… z pewnością nie wpłynie to pozytywnie na jego opinię, ale niezbyt się tym przejmował. Miał całkiem stabilne grono swoich klientów, którzy zapewniali mu odpowiedni zarobek, więc nie potrzebował kolejnych. I tak, wiedział, jak to brzmiało i co o nim świadczyło, ale to, jaką miał opinię, nie obchodziło go. Mało rzeczy go ruszało. Zawsze robił dokładnie to, co chciał bez znaczenia na konsekwencje.
Droga do mieszkania mężczyzny przebiegła im w wyjątkowej ciszy. Wyglądało to tak, jakby spontaniczność ich decyzji dopiero teraz w nich uderzała. Bloom nie wiedział, czy było to dobrym pomysłem i cały czas gdzieś w głowie rozważał, czy jednak nie powinien wysiąść i wrócić do siebie. No ale z każdym przejechanym kilometrem, wydawało mu się, że oddala się od tej możliwości, aż w końcu było za późno. Moreau był bowiem nieprzewidywalny. Owszem, Alfie widział, że w tym momencie mężczyzna jest raczej bezbronny, ale mogło to być mylnym odczuciem, zwłaszcza jeśli było się zestawionym z kimś, kogo tak naprawdę się nie znało i nie wiedziało się, do czego ten ktoś mógłby być zdolny.
Postanowił jednak zaryzykować.
Mieszkanie mężczyzny było całkiem przyjemne. Standardowo beżowe, idealnie wpasowujące się w bogackie wnętrza celebrytów. Nigdy nie zrozumiał tej mody, bo on sam lubił mieszkać tam, gdzie jednak było więcej koloru. No ale każdy miał swoje własne gusta. Zresztą mieszkanie, w którym aktualnie mieszkał również nie odbiegało od tej beżowej mody. Nie należało ono jednak do niego, a zostało mu sprezentowane przez jednego z klientów i Bloom liczył się z tym, że kiedyś może dojść do tego, że będzie musiał się po prostu wynieść, więc nie gromadził rzeczy, które musiałby później przenosić ze sobą. Jego wystrój był więc dość nikły i mieszkanie wydawało się sterylne. Jedyne co posiadał, to jego prywatne rzeczy – kolekcja perfum, książki i oczywiście ubrania. Wszystko to wystarczyło jednak zapakować do kilku walizek i kartonów.
Wchodząc do mieszkania Lazare jego uwagę niemal od razu przykuła szklana ściana. Spodobała mu się niemal natychmiast. Uśmiechnął się. Lubił ładne rzeczy i coś, co wyróżniało się na tle podobnych pomieszczeń. Przyłożył dłoń do jednej ze szklanych płytek, rozkoszując się przyjemnym chłodem, który czuł.
– Ładne to – przyznał, odwracając się w kierunku mężczyzny, z którym tutaj przyjechał. Uśmiechnął się lekko i od razu zaczął się rozglądać po wnętrzu. Nie musiał długo czekać na to, by poczuć się tutaj jak u siebie, bo gdy w rzeczywistości nie miało się swojego własnego domu, to można go było sobie zrobić wszędzie tam, gdzie się chciało.
lazare moreau
Dodatkową motywacją, żeby jednak udać z Lazare do jego domu było to, że jego poprzedni klient po prostu zniknął. Cóż… z pewnością nie wpłynie to pozytywnie na jego opinię, ale niezbyt się tym przejmował. Miał całkiem stabilne grono swoich klientów, którzy zapewniali mu odpowiedni zarobek, więc nie potrzebował kolejnych. I tak, wiedział, jak to brzmiało i co o nim świadczyło, ale to, jaką miał opinię, nie obchodziło go. Mało rzeczy go ruszało. Zawsze robił dokładnie to, co chciał bez znaczenia na konsekwencje.
Droga do mieszkania mężczyzny przebiegła im w wyjątkowej ciszy. Wyglądało to tak, jakby spontaniczność ich decyzji dopiero teraz w nich uderzała. Bloom nie wiedział, czy było to dobrym pomysłem i cały czas gdzieś w głowie rozważał, czy jednak nie powinien wysiąść i wrócić do siebie. No ale z każdym przejechanym kilometrem, wydawało mu się, że oddala się od tej możliwości, aż w końcu było za późno. Moreau był bowiem nieprzewidywalny. Owszem, Alfie widział, że w tym momencie mężczyzna jest raczej bezbronny, ale mogło to być mylnym odczuciem, zwłaszcza jeśli było się zestawionym z kimś, kogo tak naprawdę się nie znało i nie wiedziało się, do czego ten ktoś mógłby być zdolny.
Postanowił jednak zaryzykować.
Mieszkanie mężczyzny było całkiem przyjemne. Standardowo beżowe, idealnie wpasowujące się w bogackie wnętrza celebrytów. Nigdy nie zrozumiał tej mody, bo on sam lubił mieszkać tam, gdzie jednak było więcej koloru. No ale każdy miał swoje własne gusta. Zresztą mieszkanie, w którym aktualnie mieszkał również nie odbiegało od tej beżowej mody. Nie należało ono jednak do niego, a zostało mu sprezentowane przez jednego z klientów i Bloom liczył się z tym, że kiedyś może dojść do tego, że będzie musiał się po prostu wynieść, więc nie gromadził rzeczy, które musiałby później przenosić ze sobą. Jego wystrój był więc dość nikły i mieszkanie wydawało się sterylne. Jedyne co posiadał, to jego prywatne rzeczy – kolekcja perfum, książki i oczywiście ubrania. Wszystko to wystarczyło jednak zapakować do kilku walizek i kartonów.
Wchodząc do mieszkania Lazare jego uwagę niemal od razu przykuła szklana ściana. Spodobała mu się niemal natychmiast. Uśmiechnął się. Lubił ładne rzeczy i coś, co wyróżniało się na tle podobnych pomieszczeń. Przyłożył dłoń do jednej ze szklanych płytek, rozkoszując się przyjemnym chłodem, który czuł.
– Ładne to – przyznał, odwracając się w kierunku mężczyzny, z którym tutaj przyjechał. Uśmiechnął się lekko i od razu zaczął się rozglądać po wnętrzu. Nie musiał długo czekać na to, by poczuć się tutaj jak u siebie, bo gdy w rzeczywistości nie miało się swojego własnego domu, to można go było sobie zrobić wszędzie tam, gdzie się chciało.
lazare moreau