Face to face with the past
: czw paź 22, 2026 4:59 pm
#
1Convinced there is no way out, my world is turned upside down
My sense of direction's been gone, for so long, for so long...
My sense of direction's been gone, for so long, for so long...
Przez sześć długich lat nieudolnie próbowała wmówić sobie, że pływanie już nic dla niej nie znaczy. Wszystkie swoje medale i nagrody z zawodów schowała głęboko w piwnicy gdy tylko doszła do siebie po wypadku, strój pływacki wyrzuciła przy okazji sprzątania rzeczy po Chloe, jeśli przypadkiem trafiała na jakąś sportową transmisję w telewizji, natychmiast przełączała na inny kanał a baseny i wszelkie inne zbiorniki wodne konsekwentnie omijała szerokim łukiem.
Aż do teraz.
Terapeuta wiele razy próbował rozmawiać z nią o powrocie do pływania i delikatnie sugerował jej, że to mógłby być dobry pierwszy krok w stronę stawienia czoła przeszłości, ale Andra za każdym razem starała się ucinać temat, twierdząc, że to nie jest dobry moment i że jeszcze nie jest na to gotowa. Im więcej jednak o tym myślała, tym bardziej zaczęło docierać do niej, że to tylko nędzna wymówka i że żaden magiczny dobry moment, na który tak strasznie czekała, może nigdy nie nadejść, dlatego, po wielu rozterkach i potężnej wewnętrznej walce z własnym umysłem, postanowiła przynajmniej spróbować. Skoro po tylu latach udało jej się przełamać lęk przed prowadzeniem samochodu, to chyba nie istniała już dla niej żadna rzecz nie do pokonania.
Wbrew temu, przy czym jeszcze do niedawna tak bardzo się upierała, cholernie brakowało jej pływania - uświadomiła to sobie w momencie, w którym po raz pierwszy od lat zanurzyła się w basenie. Woda, otaczająca jej ciało oraz wszechobecny zapach chloru przywodziły jej na myśl wspomnienia, które, wydawałoby się, wyparła dawno temu; niemal w jednej chwili wróciło do niej wszystko, od czego tak usilnie próbowała uciec. Poczuła tęsknotę za dawnym życiem, tak bolesną i przeszywającą, że nie potrafiła powstrzymać kilku pojedynczych łez - bogu dzięki, że i tak miała mokrą twarz, dzięki czemu nie wzbudziła zbędnej sensacji.
Każdy kolejny raz okazywał się nieco łatwiejszy. Świadomość, że już nigdy nie odzyska tego, co straciła, wciąż była potwornie bolesna, ale starała się z tym walczyć i skupiać się na pozytywach... bo przecież, bądź co bądź, wciąż mogła robić to, co kochała, nawet, jeśli już nie zawodowo. Mogło być o wiele gorzej, obiektywnie miała całkiem sporo szczęścia, że uszkodziła tylko jeden nerw a nie, na przykład, została całkowicie sparaliżowana. Miała nadzieję, że jeśli powtórzy to sobie w myślach wystarczającą ilość razy, to kiedyś w końcu będzie w stanie w to uwierzyć.
Przychodziła tu głównie wieczorami, kiedy ludzi było zdecydowanie mniej niż w ciągu dnia. Zdecydowała się nawet wykupić stały karnet, skoro już i tak bywała tutaj regularnie. Odłożyła rzeczy do szafki, przebrała się w kostium i ruszyła w stronę pływalni - powoli i ostrożnie, uważając, żeby przypadkiem się nie poślizgnąć. Miała ograniczone zaufanie do swojej uszkodzonej nogi i choć zaakceptowanie swoich ograniczeń również przychodziło jej z wielkim trudem, nauczyła się już, że lepiej ich nie ignorować. Z podobną ostrożnością potraktowała schodzenie po drabince - w zeszłym tygodniu, podczas zejścia do wody, omsknęła jej się noga, przez co wpadła do basenu, uderzając szczęką w szczebel drabinki. Wolała oszczędzić sobie dzisiaj powtórki z rozrywki.
teddy darling