we held a funeral for heartache
: pt paź 23, 2026 2:48 pm
083.
Westchnęła, odrywając wzrok od trumny. Nie chciała się rozklejać. Nie uważała, żeby płacz był czymś wstydliwym, ale ona ostatnio przepłakała już swoje i miała wyjątkowo nieprzyjemne przeczucie, że gdy tylko zacznie, długo nie będzie potrafiła przestać. Przesunęła językiem po wewnętrznej stronie policzka i poprawiła kołnierz płaszcza. Wtedy ją zobaczyła.
Chrissy Williams.
Na śmierć zapomniała, że Declan był przecież ich wspólnym znajomym. Przez moment nie wiedziała, co zrobić z tym niespodziewanym spotkaniem. Ostatecznie skinęła jej tylko lekko głową i skupiła całą uwagę na ceremonii.
— Był człowiekiem, który potrafił znaleźć radość nawet w najtrudniejszych chwilach — odezwał się mężczyzna, który najpewniej należał do rodziny Richtera. To prawda. Declan potrafił znaleźć radość wszędzie. Najczęściej w cudzym nieszczęściu. — Jego obecność pozostanie z nami na zawsze — złożył dłonie przed sobą, a Teddy pokiwała głową. No, akurat z tym ostatnim musiała się zgodzić. Kumpel pozostawił po sobie mnóstwo wspomnień. Niektóre z nich były nawet całkiem miłe.
Zamrugała, święcie przekonana, że coś jej się przewidziało. Zacisnęła mocno powieki i znów otworzyła szeroko oczy. Drewniana garnitur, która lady moment miała zostać spuszczona w głąb ziemi, poruszył się kilkakrotnie. Miała nadzieję, że Richter nie planował wracać zza grobu tylko po to, żeby osobiście skrytykować jakość własnego pogrzebu. Jedna strona trumny nieznacznie opadła, a cała konstrukcja przechyliła się na bok. Dopiero wtedy rozległo się przeciągłe, absolutnie niepasujące do okoliczności skrzypnięcie. Boże, Declan nawet po śmierci musiał robić zamieszanie. Ten chłop naprawdę nie miał wstydu.
Strażaczka wciągnęła gwałtownie powietrze i zagryzła policzek od środka, desperacko próbując nie parsknąć śmiechem. Cofnęła się o kilka kroków i przysunęła się bliżej Chrissy. Nie była pewna, czy to rozsądne, ale w tej chwili potrzebowała kogoś, kto potwierdzi, że nie postradała zmysłów.
— Jak myślisz? Chce nas nastraszyć czy próbuje się stamtąd wydostać? — zapytała przyciszonym tonem, a jej oddech musnął policzek Williams. Swoją drogą, tegoroczna jesień w Toronto była wyjątkowo ciepła. Teddy miała rozpięty płaszcz i wcale nie marzła, co było w pewnym sensie całkiem budujące.
Chrissy Williams