I didn't expect that
: sob paź 24, 2026 2:04 am
Mark obiecał mu wyjazd na kilka dni, żeby odpocząć. Na pewno mu się to przyda po tych rewolucjach, które ostatnio przeżył z Deanem. Najpierw traktował go jak śmiecia, potem potrzebował jego pomocy, a na koniec pocałunek, którym jako dziewczyna Deana musiał przekonać rodziców że naprawdę są parą. I ten pocałunek wystarczał, żeby zauważyć, że zrobił jakieś wrażenie na chłopaku co tym samym dało Patrickowi do myślenia. Czy coś mogłoby między nimi być? Czy to już jemu odwalało, bo spędzał z nim mnóstwo czasu i nie miał czasu na randki?
Mark nie zjawiał się na przystanku z którego razem mieli pojechać na miejsce, a autobus już nadjeżdżał. Po kilku wiadomościach i nieodebranych telefonach w końcu dał mu znać, żeby pojechał sam, a on dojedzie następnym bo coś mu wypadło. No trudno. Patrick westchnął ciężko i zaparkował tyłek do autobusu, siadając gdzieś z tyłu i odpalając jakąś muzykę. Czekała go długa droga w samotności, a wolałby poplotkować z przyjacielem.
Przypadkiem mu się przysnęło, ale cudem obudził się parę minut przed miejscem gdzie miał wysiąść. Trochę przypał byłoby przegapić wysiadkę i kombinować jak tu wrócić z miejsca oddalonego o godzinę stąd. Mark dalej w wiadomościach zapewniał go, że zjawi się na miejscu, a póki co ma czas, żeby się rozejrzeć po domku. Spoko, jemu pasowało.
Rozejrzał się po okolicy jak tylko wysiadł z busa. No rzeczywiście zadupie, aż dziwne, że Gilbert wybrał takie miejsce. Co niby mieli tu oglądać? Może przyjaciel wiedział więcej o dodatkowych atrakcjach? Miał nadzieję, że tak. Mimo wszystko starał się myśleć pozytywnie i skierował się do niewielkiego domku na uboczu gdzie była recepcja. Podał pani wszystkie informacje i dostał od niej klucze wraz z instrukcją gdzie znajduje się domek w którym mieli spędzić tych kilka dni.
Kierując się w stronę wskazanego miejsca zobaczył jezioro i aż zrobiło mu się słabo. Serio? Mark zabrał go w miejsce ze zbiornikiem wodnym większym niż wanna? Niech się nie zdziwi jeśli przez to nie wyjdzie na zewnątrz ani razu. Niby mógł się opalać na plaży, ale wejść do wody… a w życiu! Przyśpieszył kroku, żeby jak najszybciej stracić jezioro z pola widzenia i odnalazł domek z ich numerkiem. Otworzył drzwi i wszedł do środka rozglądając się dookoła. Było tu całkiem ładnie. Wiadomo, że nie były to luksusy jak dom Deana, ale jemu one nie były potrzebne. Z resztą czemu znowu o nim myślał? Potrząsnął głową i zaniósł swoje rzeczy do sypialni nawet nie rozglądając się za drugą, bo czemu niby miałby przepychać się z własnym przyjacielem o lepsze łóżko i zabrał się za przygotowywanie czego do jedzenia. Sam był już trochę głodny, a Mark który powinien przyjechać po nim pewnie też chętnie coś zje.
Dean Vanberg
Mark nie zjawiał się na przystanku z którego razem mieli pojechać na miejsce, a autobus już nadjeżdżał. Po kilku wiadomościach i nieodebranych telefonach w końcu dał mu znać, żeby pojechał sam, a on dojedzie następnym bo coś mu wypadło. No trudno. Patrick westchnął ciężko i zaparkował tyłek do autobusu, siadając gdzieś z tyłu i odpalając jakąś muzykę. Czekała go długa droga w samotności, a wolałby poplotkować z przyjacielem.
Przypadkiem mu się przysnęło, ale cudem obudził się parę minut przed miejscem gdzie miał wysiąść. Trochę przypał byłoby przegapić wysiadkę i kombinować jak tu wrócić z miejsca oddalonego o godzinę stąd. Mark dalej w wiadomościach zapewniał go, że zjawi się na miejscu, a póki co ma czas, żeby się rozejrzeć po domku. Spoko, jemu pasowało.
Rozejrzał się po okolicy jak tylko wysiadł z busa. No rzeczywiście zadupie, aż dziwne, że Gilbert wybrał takie miejsce. Co niby mieli tu oglądać? Może przyjaciel wiedział więcej o dodatkowych atrakcjach? Miał nadzieję, że tak. Mimo wszystko starał się myśleć pozytywnie i skierował się do niewielkiego domku na uboczu gdzie była recepcja. Podał pani wszystkie informacje i dostał od niej klucze wraz z instrukcją gdzie znajduje się domek w którym mieli spędzić tych kilka dni.
Kierując się w stronę wskazanego miejsca zobaczył jezioro i aż zrobiło mu się słabo. Serio? Mark zabrał go w miejsce ze zbiornikiem wodnym większym niż wanna? Niech się nie zdziwi jeśli przez to nie wyjdzie na zewnątrz ani razu. Niby mógł się opalać na plaży, ale wejść do wody… a w życiu! Przyśpieszył kroku, żeby jak najszybciej stracić jezioro z pola widzenia i odnalazł domek z ich numerkiem. Otworzył drzwi i wszedł do środka rozglądając się dookoła. Było tu całkiem ładnie. Wiadomo, że nie były to luksusy jak dom Deana, ale jemu one nie były potrzebne. Z resztą czemu znowu o nim myślał? Potrząsnął głową i zaniósł swoje rzeczy do sypialni nawet nie rozglądając się za drugą, bo czemu niby miałby przepychać się z własnym przyjacielem o lepsze łóżko i zabrał się za przygotowywanie czego do jedzenia. Sam był już trochę głodny, a Mark który powinien przyjechać po nim pewnie też chętnie coś zje.
Dean Vanberg