life always seems to have other plans
: sob paź 24, 2026 2:36 pm
s z e ś ć.
life always seems to have other plans
Tym razem Ayaan wybierał się sam – po powrocie do Toronto wciąż nie udało mu się odnowić wszystkich starych znajomości. Wiele osób się przeprowadziło, z niektórymi nie mógł nawiązać kontaktu i ostatecznie podjął decyzję o samotnym wyjściu. Wiedział, że i tak będzie się wspaniale bawił, i że jeżeli będzie chciał to bez problemu znajdzie sobie kompanów do wspólnej zabawy na miejscu.
W tym roku był Aladynem – strój łatwy, klimatem może nieco odbiegający od halloweenowych strachów, ale niezwykle trafiony. Postanowił ochlapać sobie twarz sztuczną krwią żeby nie być tylko ładnym chłopcem w ciekawym stroju, tak więc na jego czole, policzku i usta znajdowały się szkarłatne plamy. Zadbał też o rekwizyt w postaci lampy dżina, który wrzucił do auta przed samym wyjazdem. I po ponownym upewnieniu się, że wszystko ze sobą wziął, ruszył w drogę.
Podróż mijała mu spokojnie, choć cały czas był skupiony. W mieście wciąż nie było prądu, więc niektóre drogi były gorzej oświetlone. Warto było więc rozglądać się na boki bardziej, bo w miejscach, gdzie sygnalizacje były wyłączone każdy zdawał się poruszać według swoich własnych zasad. Także nie spieszył się, co jakiś czas zerkając na GPS, który prowadził go do miejsca imprezy.
Po kilkunastu minutach jazdy na drodze coś się pojawiło. Światła samochodu pozwoliły mu dostrzec coś podłużnego, blokującego przejazd. Dopiero gdy podjechał nieco bliżej okazało się, że to przewalone drzewo. Doskonale zdawał sobie sprawę, że sam go nie ruszy, więc nawet nie wyszedł z pojazdu. Po prostu wycofał, chcąc znaleźć jakiś objazd.
Mgła znacznie ograniczała widoczność i nawet światła auta miały problem w walce z jej intensywnością. Całe szczęście, że miał telefon, który dobrze go prowadził...
Wykręcił znowu, jechał zgodnie z tym co pokazywała mu strzałka na ekranie, ale ponownie trafił w to samo miejsce. Znów dostrzegł leżące na ulicy drzewo, choć tym razem tuż przed nim stał inny samochód. Przez chwilę zastanawiał się jakim cudem błądził w kółko – szybko okazało się, że lokalizacja nie działała prawidłowo, bo wskaźnik przeskakiwał po mapie, nie mogąc znaleźć prawidłowego miejsca.
— Dziwne — powiedział sam do siebie. Jego wzrok od razu skupił się jednak na tym samochodzie, którego wcześniej tu nie było. Możliwe, że ktoś błądził tak samo jak on, dlatego postanowił stanąć obok, żeby rozeznać się w sytuacji. Nie wyszedł z bezpiecznego auta, starając się namierzyć drugiego kierowcę. Uchylił szybę, gdy jego oczy namierzyły ludzką sylwetkę, ale w każdej chwili był gotowy wycofać i odjechać, gdyby okazało się, że nieznajomy jest zbyt podejrzany.
— Nie da się przejechać — powiedział głośno tą oczywistą oczywistość. — Szwankuje mi lokalizacja. Oddaliłem się, ale znów trafiłem w to samo miejsce, już tu byłem — dodał prędko, nie decydując się jeszcze na wyłączenie silnika i wyjście z pojazdu. Dużo bezpieczniej było siedzieć na dupie i przekonać się z kim ma do czynienia.