Zjedzmy razem kolację i poudawajmy chociaż przez chwilę normalną parę
: ndz paź 25, 2026 4:06 pm
#1
cillian willingham
Wychodząc rano że szpitala po kolejnej nocnej zmianie marzyła tylko o tym, by przytulić się do poduszki i spać cały dzień i całą noc. Był tylko jeden problem - nie była osobą która potrafiła rzucić wszystko i po prostu odpoczywać jak normalny człowiek. Zamiast więc zrealizować swoje plany, w drodze do domu w głowie zaczęła układać sobie listę rzeczy do zrobienia. I to nie tak, że w ogóle nie położyła się spać, bo jednak gdyby tego nie zrobiła nie byłaby w stanie funkcjonować w ogóle. Jednak natłok obowiązków nie pozwolił jej spać za długo - parę godzin odpoczynku wystarczyło, by wstała gotowa do działania. Szybkie ogarnięcie mieszkania, potem zakupy, bo w lodówce zostało już praktycznie samo światło. Na koniec postanowiła wreszcie ugotować coś konkretnego. Miała wrażenie, że ostatnie dni żywiła się tylko kanapkami, przekąskami ze szpitalnego automatu, albo jakimiś gotowcami. A zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że skoro ona, to tym bardziej Cillian nie miał okazji zjeść coś konkretnego. Dlatego miała nadzieję, że w końcu uda im się zjeść normalny posiłek i to razem. Tęskniła za nim i za takim zwyczajnym spędzaniem czasu wspólnie, jak normalna para. Niestety, specyfika ich zawodów była jaka była i dość często miewali takie okresy czasu w których się tylko mijali. Kiedy ona szła do pracy na nockę, on właśnie odsypiał swoją zmianę, kiedy on wracał ze szpitala, ona właśnie w biegu szykowała się do wyjścia, kiedy w końcu mieli spędzić trochę czasu razem, on miał dyżur i był nagle wzywany do szpitala. Mocno więc liczyła, że dzisiaj im się uda. Dlatego też postanowiła nie uprzedzać Cilliana o swoich planach, tylko zrobić mu niespodziankę i czekać na niego z gotową już kolacją. Z tego też powodu postanowiła ugotować jego ulubione danie. I właściwie już kończyła, kiedy usłyszała dźwięk klucza przekręcającego się w zamku.
– Dzień dobry – rzuciła głośno, zanim jeszcze go zobaczyła, na szybko wycierając przed sekundą umyte ręce. Odłożyła ręcznik i poszła w stronę drzwi, przywitać narzeczonego tak jak należy, ciepłym pocałunkiem. – Nawet nie pytam, czy jesteś głodny. – oznajmiła, posyłając mu delikatny uśmiech.
cillian willingham
Wychodząc rano że szpitala po kolejnej nocnej zmianie marzyła tylko o tym, by przytulić się do poduszki i spać cały dzień i całą noc. Był tylko jeden problem - nie była osobą która potrafiła rzucić wszystko i po prostu odpoczywać jak normalny człowiek. Zamiast więc zrealizować swoje plany, w drodze do domu w głowie zaczęła układać sobie listę rzeczy do zrobienia. I to nie tak, że w ogóle nie położyła się spać, bo jednak gdyby tego nie zrobiła nie byłaby w stanie funkcjonować w ogóle. Jednak natłok obowiązków nie pozwolił jej spać za długo - parę godzin odpoczynku wystarczyło, by wstała gotowa do działania. Szybkie ogarnięcie mieszkania, potem zakupy, bo w lodówce zostało już praktycznie samo światło. Na koniec postanowiła wreszcie ugotować coś konkretnego. Miała wrażenie, że ostatnie dni żywiła się tylko kanapkami, przekąskami ze szpitalnego automatu, albo jakimiś gotowcami. A zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że skoro ona, to tym bardziej Cillian nie miał okazji zjeść coś konkretnego. Dlatego miała nadzieję, że w końcu uda im się zjeść normalny posiłek i to razem. Tęskniła za nim i za takim zwyczajnym spędzaniem czasu wspólnie, jak normalna para. Niestety, specyfika ich zawodów była jaka była i dość często miewali takie okresy czasu w których się tylko mijali. Kiedy ona szła do pracy na nockę, on właśnie odsypiał swoją zmianę, kiedy on wracał ze szpitala, ona właśnie w biegu szykowała się do wyjścia, kiedy w końcu mieli spędzić trochę czasu razem, on miał dyżur i był nagle wzywany do szpitala. Mocno więc liczyła, że dzisiaj im się uda. Dlatego też postanowiła nie uprzedzać Cilliana o swoich planach, tylko zrobić mu niespodziankę i czekać na niego z gotową już kolacją. Z tego też powodu postanowiła ugotować jego ulubione danie. I właściwie już kończyła, kiedy usłyszała dźwięk klucza przekręcającego się w zamku.
– Dzień dobry – rzuciła głośno, zanim jeszcze go zobaczyła, na szybko wycierając przed sekundą umyte ręce. Odłożyła ręcznik i poszła w stronę drzwi, przywitać narzeczonego tak jak należy, ciepłym pocałunkiem. – Nawet nie pytam, czy jesteś głodny. – oznajmiła, posyłając mu delikatny uśmiech.