Strona 1 z 1
You wanna wrap yourself round me
: ndz paź 25, 2026 8:36 pm
autor: Reon Moriya
W końcu nadszedł dzień, którego Reon nie mógł się doczekać – impreza hallowenowa! Był wniebowzięty z powodu tego, że dostał pozwolenie na to, aby zostać na niej aż do rana i Ryouta nie będzie mu truł dupy o to, że ma wracać do domu o konkretnej godzinie. Już nawet nie przeszkadzał mu fakt, że mężczyzna sam miał zamiar osobiście zawieźć go na miejsce imprezy, żeby upewnić się co do adresu i zapewne przekonać się, że Reon nie kłamał.
Na pomysł tego, co na siebie założy wpadł już jakiś miesiąc wcześniej i spędził ten czas na skrupulatnych poszukiwaniach odpowiednich części ubioru, aby wszystko do siebie pasowało i dobrze na nim wyglądało. Nikogo raczej nie powinno też dziwić, że postanowił postawić na coś dość oklepanego, bo raczej zbyt kreatywny nie był. Stanęło więc na tym, że miał zamiar zostać króliczkiem playboya. Być może nie brzmiało to jak zbyt męski strój, ale czy dla Reona to miało znaczenie? No nie. Nie można też było zaprzeczyć, że wszystkie części samego outfitu były dość… wątpliwie, a przynajmniej mogłyby być tak postrzegane przez osoby postronne. Otóż, więcej ciała odsłaniał niż zasłaniał. Właściwie, sam wychodził nieco ze swojej strefy komfortu, ale chciał zrobić swoim przebraniem efekt wow, a czy był na to lepszy sposób, niż postawienie na taki cunty outfit? No nie.
Niestety, nie wziął pod uwagę tego, że jego strój niekoniecznie może spodobać się Ryo. Właściwie, to nawet nie zastanawiał się nad tym, że mężczyzna będzie miał cokolwiek w tej kwestii do powiedzenia, bo przecież był dorosły i mógł ubierać się jak chciał. Jeszcze tego brakowało, żeby teraz Aso mu mówił, co wolno mu było na siebie założyć, a czego nie. Najwyraźniej jednak mężczyzna uznał, że coś w tej kwestii miał do gadania i powiedział, że nie ma szans, że pozwoli mu tak wyjść gdziekolwiek i jak Moriya chciał na tę imprezę jechać, to miał się przebrać w coś normalniejszego. Reon strzelił fochem, obstając przy swoim, bo nie miał najmniejszego zamiaru ustępować. Nie po to tyle czasu poświęcił na kompletowanie przebrania, żeby teraz nawet nie móc w nim pójść na imprezę. Doszło do małego konfliktu, ale ostatecznie Ryouta zgodził się na to, aby został w tym stroju, ale pod jednym warunkiem… Że zabierze go na imprezę ze sobą. No, tego to się nie spodziewał i w ogóle mu ten pomysł na początku nie przypadł do gustu, ale nie chciał sobie odpuszczać, więc ostatecznie się zgodził. Sam jednak też mu postawił pewien warunek…
Jakiś czas temu w klubie rozmawiali o tym, że chciałby zobaczyć Ryoutę w psich uszkach, a mężczyzna niestety popełnił ten błąd, że poniekąd zgodził się coś takiego na siebie włożyć, gdyby Reonowi rzeczywiście na tym bardzo zależało. Otóż, zależało, dlatego niedługo po tym zamówił cudowny zestaw – opaskę z uszami, obrożę oraz ogonek, które jego zdaniem idealnie miały pasować do takiego psa obronnego, jakim był Ryo. Nie był zaskoczony tym, że mężczyzna na początku kręcił nosem, ale ostatecznie się zgodził, bo trochę nie miał wyjścia. Tak jak się spodziewał, Aso wyglądał w takim wydaniu przeuroczo. Poniekąd też można było powiedzieć, że do siebie pasowali – oboje byli w końcu uroczymi zwierzątkami. Reon był króliczkiem, a Ryo szczeniaczkiem. Co, jeśli ktoś weźmie ich za parę?
Ostatecznie zdecydowali się pojechać Uberem. Trochę to odbiegało od pierwotnego planu, ale skoro Ryo miał zamiar również z nim imprezować, to Reon wychodził z założenia, że może jednak sobie coś chlapnie. Mężczyzna zarzekał się, że nie miał zamiaru pić, ale najwyraźniej Moriya uważał, że i tak nie było co kusić losu.
— Już nie mogę się doczekać, aż dojedziemy na miejsce! — powiedział podekscytowany, gdy jeszcze siedzieli w aucie. — To nasza pierwsza wspólna impreza — dodał. — I w dodatku wyglądasz tak przeuroczo. To chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu — wydął dolną wargę, po czym sięgnął do jego głowy, aby trącić palcem jedno z uszek opaski. — Żałuję tylko, że nie pomyślałem jeszcze o smyczy — dodał zrezygnowany.
Ryouta Aso
You wanna wrap yourself round me
: pn paź 26, 2026 7:08 am
autor: Ryouta Aso
Kiedy zobaczył, w jakim stroju Reon miał zamiar wyjść na imprezę halloweenową, to aż go zatkało. Nie spodziewał się, że chłopak wskoczy w coś, co więcej odsłaniało, niż zasłaniało. W pierwszej chwili po prosto zaniemówił i uznał, że to jakiś nieśmieszny żart i że Moriya go wkręca. Szybko jednak okazało się, że to było tak na poważnie. Nie było najmniejszej szansy na to, że puści go w takim wydaniu. To było jak proszenie się o gwałt. Nie mógł przecież do tego dopuścić. Zaczął się go czepiać, aż w końcu wywiązała się między nimi spora awantura. Kiedy zdawało się, że już nie dojdą do porozumienia, w końcu udało im się ustalić, że chłopak może iść w takim przebraniu, ale pod warunkiem, że pójdą tam razem. Co prawda, powinien być dzisiaj w pracy, ale napisał, że niestety nie będzie w stanie się pojawić, licząc na to, że nie wyda się, że zamiast pracować, szedł na imprezę. Poza tym, dbanie o Reona to był jego priorytet i praca była od tego mniej istotna.
Na pewno nie spodziewał się tego, że tamten również postawi mu warunek. Gdy tylko usłyszał, że mógł go ze sobą zabrać, ale pod warunkiem, że założy przebranie psa, to był w szoku. Nie sądził, że wtedy w klubie chłopak mówił tak na poważnie i że rzeczywiście zamówi mu taki zestaw. Nawet nie mógł się z tego wykręcić, bo skoro sam mógł stawiać mu warunki, to w drugą stronę to też działało. Nie był do końca pewien, co powinien na siebie jeszcze założyć, ale ostatecznie postawił na białą koszulę rozpiętą pod szyją i z podwiniętymi rękawami oraz garniturowe spodnie i eleganckie buty. Czyli w sumie wyglądał jak typowy yakuza z filmów. Gdyby nie te psie atrybuty. Wiele go kosztowało, żeby w ten sposób wyjść z domu, ale na szczęście było Halloween, więc aż tak nie odstawał.
— Jesteś zdecydowanie za bardzo tym wszystkim podekscytowany — odetchnął bezgłośnie. Sam już tak podekscytowany nie był, bo czuł się jak kretyn. — Mhm, w sumie to tak. A przynajmniej taka, na której sam mam się rzekomo bawić, a nie tylko cię pilnować — skinął lekko głową. Tak, przystał również na to, że nie będzie zamulał i mówił mu, co mógł, a czego nie mógł. Nie miał pojęcia, jak niby to wszystko przeżyje, bo naprawdę nie lubił imprez i pijanych ludzi... — Nie sądzisz, że trochę przesadzasz? — zapytał, unosząc wyżej brew. — Naprawdę najszczęśliwszym dniem w twoim życiu jest ten, w którym przebrałeś mnie za psa? To nie jest wysoka poprzeczka — wywrócił oczami. Musiał jednak przyznać, że było coś uroczego w tym, że Reon tak się ekscytował tym, że wychodzili gdzieś razem. Zerknął w górę, kiedy chłopak tak trącił jego uszko, po czym poprawił je sobie na głowie, bo opaska nieco się przez to zsunęła. — O smyczy?! — powiedział trochę za głośno, na co kierowca aż się odwrócił. — Chyba Bóg cię opuścił — wypuścił głośno powietrze nosem. Nie byłoby najmniejszej szansy na to, że by na to się zgodził. Sama obraża to i tak było za dużo.
Gdy w końcu dojechali na miejsce, wysiadł z ulgą. Nie chciał wiedzieć, co musiał sobie myśleć kierowca. Rozejrzał się ukradkiem, zanim Reon wysiadł. Nigdy nie był w tej części miasta i musiał przyznać, że trochę go to przytłoczyło. Zaraz po tym, jak chłopak do niego dołączył, ruszyli w stronę wejścia do jednego z domów. Stanęli przed drzwiami, odetchnął kilka razy, po czym weszli do środka. Jakoś nie był zaskoczony tym, że impreza trwała już w najlepsze. Nie posądzałby Reona, że ten byłby gdzieś na czas.
Reon Moriya