Strona 1 z 1

001. Hello Brother

: ndz paź 25, 2026 10:54 pm
autor: Charlotte Morrow
#
01
Hello Brother
Nie miałam pojęcia, że tak długo nie będzie w naszym mieście prądu. Być może lepiej bym się do wszystkiego przygotowała. Niestety może i mam kuchenkę gazową, ale moja lodówka i zamrażarka, nie za bardzo przyjmują wiadomość, że nie ma u nas prądu. Z jednej strony się cieszę, że moja dzielnica jest jeszcze w miarę spokojna. Chociaż nie muszę się obawiać o włamanie, zresztą, kto normalny włamie się do mieszkania, gdzie nie ma prawie jeszcze niczego ważnego? Dość niedawno się tutaj przeprowadziłam, nawet nie miałam czasu udekorować salonu i swojej sypialni. Nie wspomnę o meblach, które leżą wszędzie w kartonie. Czekają na kogoś, kto jednak chce je złożyć. Pewnie trafi na mnie lub mojego brata, który i tak dzisiaj ma się u mnie pojawić.
Chodząc po mieszkaniu, obserwując tę ciszę i innych sąsiadów, jest naprawdę dziwne. Dzieci bawią się na podwórku, pewnie rodzice chcą spokoju i nie muszą słuchać marudzenia, że nie mogą oglądać swoich ulubionych bajek. Mam szczerą nadzieję, że prąd wróci jak najszybciej. Bateria w moim telefonie prawie już płacze, ponieważ nie mam go jak naładować. Nie wspomnę już o innych sprzętach elektronicznych, które tak stoją i czekają na ratunek. Gdybym tylko wiedziała, że wszystko pójdzie w taką stronę. Kupiłabym coś, aby podłączyć telefon. Tak zostaję na łasce swojego losu, który jeszcze nad mną czuwa, o ile naprawdę czuwa. Jak tylko usłyszałam, że ktoś puka. Zostawiłam ściereczkę i skierowałam się do drzwi. Przez wizjer zauważyłam, że to mój brat i wpuściłam go do środka.
— Cześć! Miło, że w końcu odwiedzasz swoją młodszą siostrę w jej nowym wynajętym mieszkaniu — Zaśmiałam się. Nie mam mu tego za złe, ale no jednak trochę takie smutne. Liczyłam, że jak teraz będziemy w tym samym mieście to wszystko, będzie zupełnie inaczej wyglądać. Być może za dużo wymagam, ale no jakoś samo z siebie to wszystko wychodzi. Mam też nadzieję, że on o wiele lepiej sobie radzi z brakiem prądu, niż ja sama. Przecież mój się jakoś o wiele lepiej przygotować, prawda? Zignorowałam chaos panujący w moim całym mieszkaniu. Skierowałam się z nim w stronę salonu.
— Tak wiem, wszędzie kartony. Kiedyś to wszystko ogarnę, a może zrobię to jak wróci prąd w naszym mieście? W sumie sama nie wiem jak tam? — Wzruszyłam ramionami. Sięgnęłam po książkę, którą zostawiłam na kanapie. Chociaż na niej można usiąść, czyż nie?

Riven Morrow

001. Hello Brother

: śr paź 28, 2026 10:39 am
autor: Riven Morrow
#
Three
What’s going on...
Ciężko mówić o spokojnej dzielnicy, gdy Parkdale zostało wręcz zalane narkomanami szukającymi nowego źródła dochodu. Nowy narkotyk — ciekawe, czy faktycznie te nowości wprowadzane na rynek były warte spędzenia kilku lat za kratkami w więzieniu. Riven, niezależnie od sytuacji życiowej, nie mógłby pracować w nielegalnych interesach — szukanie drogi na skróty, w dodatku tak nieprzemyślanej, działało głównie przez chwilę. Później pojawiały się zarzuty, wyrzuty, pierwsze wtopy. Ostatecznością było więzienie, albo śmierć; w zależności od tego, komu się podpadało i z kim współpracowało. Wolał normalną, ciężką pracę, lecz na tyle sumienną, by nie obawiać się konsekwencji prawnych. Przez chwilę przyglądał się siostrze, po czym przeniósł wzrok na kartony zajmujące większą część salonu. Nie wyglądało na to, żeby przeprowadzka przebiegła tak sprawnie, jak można było zakładać. Z drugiej strony, skoro dopiero niedawno się tutaj wprowadziła, trudno było oczekiwać, że wszystko będzie już na swoim miejscu.
Kochał swoją siostrę, lecz im potrzeby społeczne był zupełnie różnie. Oczywiście nie odmówiłby jej spotkania, gdyby zaproponowała. Postarałby się zorganizować czas, by móc poświęcić jej, chociażby pół dnia. Mieszkanie w jednym mieście nie było jednak wyznacznikiem tych deklaracji ani przepustką do wyjścia z zaostrzonych krawędzi czasu. On również miał swoje obowiązki, pracę i brak chęci. Dobrze było widzieć Charlotte w tym wydaniu. Przeprowadzka jej służyła, choć i tak gdzieś wewnątrz miał to dziwne poczucie troski o dziewczynę — wyrwała się z rodzinnej patologii, ale czy była na tyle dojrzała, by po prostu przetrwać w tym świecie pełnym niesprawiedliwości? Szczerze się niepokoił.
— Jeśli pytasz o prąd, to nie mam żadnych konkretnych informacji, kiedy go przywrócą. U mnie też go nie ma, ale cierpliwie czekam — przyznał, wzruszając ramionami. Oparłszy się łokciem o tylną część kanapy, przemknął jeszcze na szybko spojrzeniem po rozstawionych kartonach. Miała tego naprawdę dużo. — Choć przyznam. Myślałem, że potrwa to krócej. Zaraz minie miesiąc — dodał sucho, stwierdzając ten rozczarowujący fakt. Brak prądu był kolejnym problemem, którego nie dało się rozwiązać samym narzekaniem. Riven zdążył się już przyzwyczaić do niedogodności, choć nie oznaczało to, że zamierzał je ignorować. Wolał mieć nad wszystkim kontrolę, a takie sytuacje skutecznie mu to utrudniały. Mimo wszystko nie widział powodu do paniki. Prąd w końcu wróci, a do tego czasu trzeba było sobie jakoś radzić.
— Masz jakieś zapasy, których nie trzeba przechowywać w lodówce? — To wydawało mu się ważniejsze niż narzekanie na brak możliwości ładowania telefonu. Baterię można było oszczędzać, ograniczając korzystanie z urządzenia, ale z jedzeniem sprawa wyglądała nieco inaczej. Jeśli przerwa w dostawie energii miała potrwać dłużej, należało przynajmniej zadbać o to, żeby nie zmarnować wszystkiego, co znajdowało się w zamrażarce.

Charlotte Morrow

001. Hello Brother

: sob paź 31, 2026 11:28 pm
autor: Charlotte Morrow
Kiedy wybrałam tę dzielnicę, miałam gdzieś tam w głowie, że powinnam bardziej zastanowić się nad danym wyborem. Czy odpowiednio wybrałam, ale o tym zupełnie zapomniałam. Może dlatego mina babki, która tak chętnie wynajęła mi to miejsce, po prostu wyszła po podpisaniu umowy. Dla niej problem znikł, dostanie kasę za to mieszkanie i czego chcieć więcej, skoro sama postanowiłam wybrać tą dzielnice do zamieszkania? O narkotykach tylko słyszałam, ale raczej w głowie liczyłam, że to jednak wielka bajeczka, aby spławić paru ludków do wynajęcia danego mieszkania. Zresztą nigdy nad takimi rzeczami nie zwracałam uwagi, nawet jeśli nasza rodzina nie jest jakaś święta.
— Myślałam nad początku, że to tylko zwykły problem. Wiesz taki, że zaraz zniknie. Jednak on trwa już naprawdę za długo. Tylko szkoda, że akurat teraz — Wypuściłam powietrze z ust. Nie podoba mi się fakt, że wszystko tak leży. Wolałabym mieć to wszystko za sobą, ułożyć dekorację oraz inne moje pierdółki. Mieszkanie może nie jest za duże, ale ilość tego, co kupiłam, nie jest adekwatna do tego wszystkiego. Plus to było najszybsze mieszkanie, które było wolne. Za nawet dobrą cenę, patrząc nad szaleństwo cen.
— Um… Kupiłam tam parę razy jakieś suche jedzenie. Nie mam tego za dużo, ale dam radę. Kiedyś nie jadłam parę dni, teraz też daje radę. Zresztą powinnam te samo pytanie zadać tobie — Oparłam się o ścianę, obserwując jego postawę oraz mimikę twarzy. Gdybym mogła to bym wszystko zupełnie inaczej załatwiła, ale przez przeprowadzę i brak prądu wszystko poszło w zupełnie inną stronę. Taką przeciwną mnie, a mi się to naprawdę nie podoba. Zwłaszcza że zapytał się o jedzenie. Przecież nie chodzę głodna, jem mniej i tyle. Żyję i mam się bardzo dobrze. Jestem duża, jakoś daję radę z tym wszystkim.
— Rodzice się odzywali? Mnie się tydzień temu ojciec spytał, gdzie się przeniosłam. Nie powiedziałam mu i jak najszybciej wyszłam. Tam jest jeszcze gorzej, niż było, Riven — Powinno być mi przykro, ale nie jest. W sumie cieszę się, że udało mi się uciec z tej patologii. Wiadomo nie usunę jej całkowicie z życia, ale odejście z toksycznego domu to już jakiś wielki krok w życiu. Dodatkowo czasem łapią mnie wyrzuty sumienia i chcę im pomóc, ale wiem w głębi duszy, że to nic tak naprawdę nie da.

Riven Morrow