Strona 1 z 1

Valerie Palmer

: czw paź 29, 2026 8:47 pm
autor: Valerie Palmer
Valerie Palmer
Kaya Scodelario
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
20/22/1996, Toronto, Kanada
zaimki
ona/jej
zawód
a k t o r k a
miejsce pracy
w swojej skórze
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Distillery District
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
sztukę uwodzenia opanowała do perfekcji; kłamie tak często, że nie musi się nawet przy tym zastanawiać, a przy tym rzadko zdradza ją choćby cień w oczach czy grymas na twarzy; dobrze tańczy, jeszcze lepiej się rozbiera; niezła z niej manipulatorka; ...
słabości
boi się zaangażowania emocjonalnego i emocji w ogólności; ciąży na niej nieuświadomione poczucie winy, które popycha ją do okrucieństwa; nie umie przyznać się do błędu i potrafi być wręcz absurdalnie uparta; skończona egoistka; ...
It's funny how this lonliness can bring you fame


Na początku czujesz niechciany wstyd w miejscu, które — jak sądziłaś — jest z niego doszczętne wypłukane. Okazuje się, że to nieprawda; że myślenie o zrobieniu tego było zdecydowanie łatwiejsze niż sam czyn. Twoja skóra cię ogranicza, stawy krępują ruchy i nie ma to nic wspólnego z ciasnym materiałem, którego powoli się pozbywasz. Cal po calu. Trochę niezgrabnie, trochę sztywno, ale nie przejmujesz się szczególnie; wiesz, że będzie lepiej. Wkrótce. Nauczysz się tego, tak samo jak wszystkiego innego, bo to tylko kolejna umiejętność, którą trzeba przyswoić, metoda, radykalny środek podjęty na drodze do celu.
Zauważasz mimochodem, że pod tym pierwszym wstydem jest jeszcze inna emocja, równie niechciana, odruchowo budząca obrzydzenie do samej siebie: ekscytacja. Przyjemny dreszcz adrenaliny, który narasta w twoim ciele, kiedy ubrania z szelestem zsuwają się na podłogę do dźwięku muzyki. Jesteś sama, a jednak na oczach ludzi, których twarzy nie widzisz, głosów nie słyszysz i których dotyku nie możesz poczuć na rozgrzanej skórze, bo liże ją jedynie zimne powietrze. A tamci pożerają cię wzrokiem łapczywie, pewnie robią sobie dobrze do twoich ruchów, może cię nagrywają — to wszystko jednak spływa po tobie, nie dotyka cię ani nie wzrusza. W końcu to tylko ciało. Powłoka. Materiał genetyczny. Organizm, którego pełna wymiana niemal wszystkich komórek trwa trochę ponad siedem lat i za ten czas już ich tutaj nawet nie będzie.
To nie ma znaczenia.
Nikt z nich nie może dosięgnąć twojej . d u s z y .
Z biegiem miesięcy robisz się coraz lepsza, przed kamerą czujesz się swobodniej nago niż w ubraniach, nauczyłaś się już sztuczek i schematów, dobrze wiesz co działa na wyobraźnię mężczyzn, a twoja odwaga i kreatywność przyciąga coraz szersze grono odbiorców. I tylko czasem zastanawiasz się przelotnie: Czy ja w ogóle mam jeszcze jakąś duszę?
Nie jesteś pewna. Coraz częściej jednak zaczynasz przypuszczać, że ostatni jej fragment mógł zabrać ze sobą on.


You should have known that I was trouble
You should have told by the look in my eye


Na początku myślisz o nim, kiedy dotykają cię obce dłonie.
Później zdajesz sobie sprawę, że to tylko wszystko utrudnia.
W którymś momencie z szokiem zdajesz sobie sprawę, że nawet to . l u b i s z ; . dokładnie w ten sposób, w jaki zawsze lubiłaś trochę bólu, szczególnie jeśli miał przyjemny finisz. A żaden orgazm świata nie może równać się ze smakiem zemsty, żaden ból nigdy nie był tak satysfakcjonujący jak ten, który wreszcie przyprowadził się w progi człowieka, na którego punkcie od lat masz obsesję.
Na tym etapie jesteś już doskonałą aktorką; kłamiesz tak często i w taki wielu sprawach — błahych na równi z fundamentalnymi — że sama nie wiesz, w którym momencie kończy się fałsz, a gdzie zaczyna się prawda. Zamiast jednak robić z ciebie idiotkę, to wrażenie nadaje ci aury tajemnicy i właśnie dzięki temu wreszcie zdobywasz to miejsce, na które polowałaś.
Najłatwiejszą, a zarazem najbrudniejszą część roboty masz już z głowy. Teraz nadszedł wreszcie czas na prawdziwą zabawę.


Tell me have I lost it all, have I lost my pain
Punched through a red brick wall, I don't feel a thing


Z każdym dniem powoli zapominasz, kim byłaś wcześniej. Tak jest lepiej. Łatwiej. Ostatecznie wspomnieniami nie da się nakarmić tego krwiożerczego zwierzęcia, jakie bez zaproszenia odwiedziło twoją klatkę piersiową i w niej zamieszkało; tego potwora zamkniętego w rysach twarzy, którą czasem ledwo poznajesz, kiedy przelotnie zerkasz na swoje przypadkowe odbicie w lustrze albo masce samochodu. Nie nakarmisz ich również przyzwoitością. Ono żywi się tylko krwią, wyszarpanym z ran czerwonym mięsem i wściekłością, nie, . f u r i ą , . która pcha cię naprzód w świecie, do którego nigdy nie wydawało ci się, że będziesz aspirować, a jakiego jesteś teraz naturalną częścią.
Dlatego pozbywasz się niechcianych wspomnień jak obciążenia, które cię ogranicza i blokuje wzrost — w końcu drzewo rośnie w trzech kierunkach, a ty zapuszczasz potężny system korzeniowy, który sięga niebezpiecznie blisko piekieł — aż wreszcie granica między tym, co było, a tym, co jest, staje się grubą krechą na linii czasu, przedzielającą twoje życie na dwie odrębne części. Nie da się ich już skleić, nie da się ich pogodzić.
Tamta Valerie nie żyje.
A ta, która zajęła jej miejsce, ma zadanie do wykonania.


Ciekawostki
—
—
—
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak