Strona 1 z 1

Who is that? Cat?

: pt paź 30, 2026 12:46 am
autor: Aslan Mountbatten
u b r a n k o

Minął miesiąc, odkąd zamieszkał z Adeline, co oznaczało, że teoretycznie do rozwodu pozostało mu jeszcze jedenaście.
Pomimo wspólnie przeżytego blackoutu wciąż daleko im było do porozumienia. Nadal docierali się na wielu płaszczyznach, nieustannie spierając się i przekomarzając o domowe obowiązki. Kobieta w dalszym ciągu rzucała pod jego adresem dwuznaczne uwagi, jakby rzeczywiście cierpiała na niedostatek tej konkretnej stymulacji, a Aslan niezmiennie przewracał oczami na kolejne przebłyski jej osobliwego intelektu.
Niestety, ale z każdym kolejnym dniem coraz mocniej utwierdzał się w przekonaniu, że wpakował się w niezłe szambo. Na domiar złego regularnie budził się niewyspany, ponieważ Adeline, która może i nie chrapała, miała irytujący zwyczaj wpychania mu przez sen stopy tu i ówdzie.
Niemniej zdarzały się również te przyjemniejsze chwile. Zazwyczaj okraszone były zwyczajnymi rozmowami na kanapie z udziałem butelki wina. Bywały też momenty, kiedy Adeline z zachwytem zajadała się przygotowanymi przez Aslana potrawami. Co prawda nie wkładał w gotowanie szczególnie wiele wysiłku, bo szybko odkrył, że rudowłosa miała wyjątkowo niewybredne kubeczki smakowe, ale ilekroć odkładała pusty talerz, czuł przyjemną, niezrozumiałą falę ciepła.
Tego wieczoru wrócił z pracy, którą zdołał zdobyć zaledwie kilka dni wcześniej. Po dwunastogodzinnej zmianie ledwie miał siłę zdjąć buty. Ostatecznie przysiadł na podłodze w salonie i zmęczony oparł głowę o kanapę. Gdzieś w międzyczasie odczytał wiadomość od Adeline, z której wynikało, że miała jakieś spotkanie w okolicy. Przynajmniej przez najbliższy czas mógł liczyć na odrobinę spokoju.
Po dłuższej chwili w końcu się wyprostował i rozmasował kark. Następnie kilkukrotnie przekręcił głowę w lewo i w prawo, aż w końcu podniósł się z podłogi, aby ruszyć w stronę łazienki. Dla odmiany nie musiał przepychać się z nikim w kolejce ani irytować, że mała ruda złośnica okupuje pomieszczenie nader długo.
Kiedy opuścił kabinę prysznicową, uwagę Aslana przykuł telefon pozostawiony na pralce. Na ekranie widniało powiadomienie o trzech nieodebranych połączeniach. Właściwie nie zdziwił sie, gdy dostrzegł imię żony oraz jej karykaturalną fotografię, którą ustawił jako zdjęcie kontaktowe. Nie zamierzał jednak od razu oddzwaniać. Sięgnął po ręcznik i zaczął niedbale wycierać mokre włosy. Ale, jakby na zawołanie, urządzenie znów się rozdzwoniło.
— No? — bąknął, nie kwapiąc się z żadnymi uprzejmościami. Jednak zamiast odpowiedzi usłyszał ciężki, urywany oddech, który odbił się w słuchawce. Aslan natychmiast zmarszczył brwi i mimowolnie odsunął telefon od ucha, jakby chciał upewnić się, że rzeczywiście rozmawiał z Adeline. Po chwili włączył głośnomówiący i odłożył urządzenie z powrotem na pralkę. — Jesteś tam, wiedźmo? — zapytał naprawde bardzo poważnie, pomimo niepochlebnie użytego rzeczownika.
Tak długie milczenie zdecydowanie nie pasowało do jego żony. Mimo tego kontynuował poszczególne czynności, choć w ruchy Aslana wdała się widoczna nerwowość. Naciągnął na nogi spodnie od piżamy, a następnie pośpiesznie ubrał T-Shirt.

Adeline Mountbatten