high-angle rescue
: pt paź 30, 2026 9:05 pm
cztery
trigger warning
wspomnienie o samobójstwie„Uratowany przed próbą samobójczą. Strażacy interweniowali w mieszkaniu”
„Uwięziony na balkonie mężczyzna potrzebował pomocy. Zaskakujący finał interwencji”
Przez głowę Sameera przeleciały wszystkie tytuły, które mogłyby następnego dnai pojawić się w lokalnych serwisach informacyjnych.
„Czy udało się zapobiec tragedii? Zdesperowany mężczyzna groził wyskoczeniem z balkonu”
Przy ostatnim niemal parsknął, chociaż nie było w tym nic szczególnie zabawnego, zwłaszcza, ze wyobraził sobie jeszcze swoje zdjęcie, najlepiej zrobione z dołu przez któregoś z sąsiadów. Wyglądałby na nim jak człowiek przeżywający najgorszy dzień w swoim życiu. Co, zważywszy na okoliczności, nie byłoby nawet szczególnie dalekie od prawdy. Gorąco, które już zdążyło rozlać się po jego twarzy i karku, w połączeniu z kolejnymi wizjami internetowej sławy dodało mu jednak wystarczająco dużo energii, żeby ponownie uderzyć otwartą dłonią w szybę.
- Cholera, otwieraj te drzwi! – zawołał, tym razem nie przejmując się tym, czy usłyszy go pół budynku.
Z Eileen nie znali się szczególnie dobrze. To był właściwie pierwszy argument przeciwko pomysłowi wspólnego zamieszkania, który powinien był pojawić się w jego głowie, zanim zdążył przenieść do jej mieszkania połowę swoich rzeczy i uznać, że jakoś to będzie. Nie żeby istniała jakaś oficjalna lista warunków, które należało spełnić przed podjęciem tak poważnej decyzji, ale zdrowy rozsądek podpowiadał, że dobrze byłoby wcześniej przejść przynajmniej przez tę słodkopierdzącą fazę poznawania się. Taką, w której człowiek starannie dobierał słowa, nie zostawiał ubrań na podłodze i nie zastanawiał się, czy ta druga osoba właśnie zobaczyła, jak korzysta z toalety przy otwartych drzwiach. Wspólna łazienka miała swoje granice, podobnie jak tolerancja na znajdowanie obciętych paznokci na dywaniku przed wanną. Niektóre rzeczy powinny pozostać tajemnicą przynajmniej do momentu, w którym obie strony zdążyły się już w sobie porządnie zakochać.
Z drugiej strony, być może problemem nie były wcale paznokcie. Może to fakt, że wszedł do niezamkniętej łazienki, kiedy Eileen zmieniała tampon, doprowadził ją do załamania psychicznego, z którego do tej pory nie udało jej się otrząsnąć. Nie wiedział.
- Pieprzona wariatka – sapnął pod nosem, przyciskając czoło do chłodnej szyby. – Wyłamię te drzwi!
- Nie zrobisz tego, jeśli nie chcesz za nie płacić!
Sameer zamknął oczy.
Eileen podejrzewała go o zdradę. Co samo w sobie było dość bezczelne, biorąc pod uwagę fakt, że Sameer nie był typem zdradzającego. Nie był może szczególnie dobry w związkach, ale nie chciał być dupkiem. Miał zresztą całkiem pokaźny zestaw wad, które prędzej czy później wychodziły na światło dzienne. Właściwie zdarzało mu się je wypisywać, kiedy potrzebował pieniędzy, a jakieś kobiece czasopismo o nakładzie wystarczająco niskim, żeby nie bał się o to, że ktoś rzeczywiście je czytał, potrzebowało kolejnego gównianego poradnika o relacjach. Był emocjonalnie niekonsekwentny, unikał deklaracji, kiepsko radził sobie z planowaniem wspólnej przyszłości, bywał egoistyczny i miał irytujący zwyczaj wycofywania się dokładnie wtedy, kiedy druga osoba oczekiwała od niego większego zaangażowania. Nie obsypywał kobiet prezentami, nie stawiał drinków, a jeśli już to pożyczał pieniądze. Nie był materiałem na okładkę żadnego poradnika o idealnym partnerze. A jednak nie zdradzał.
Oczywiście kłamał. Na tym etapie znajomości z Eileen zdążył opowiedzieć już kilka całkiem zmyślonych historii. Tyle że żadna z nich nie dotyczyła niczego, co powinno ją szczególnie obchodzić. Przynajmniej w jego własnym, nieco elastycznym rozumieniu tego, co powinno obchodzić kobietę, z którą dzieliło się mieszkanie.
Ostatnio rzeczywiście wracał do mieszkania później niż zwykle. Zdarzało mu się też wybierać okrężną drogę, czasami nawet całkiem znacząco okrężną, co mogło wyglądać podejrzanie. Nie była to jednak kwestia żadnej tajemniczej kobiety ani romantycznych schadzek w obskurnych motelach. Po prostu jakiś czas temu pożyczył pieniądze od człowieka, którego nie chciał już więcej spotykać. Pech chciał, że ów człowiek również kręcił się po okolicy, a ich ostatnie przypadkowe spotkanie nie należało do szczególnie przyjemnych. Sameer nie miał więc ochoty na powtórkę. Wolał nadłożyć drogi i wejść do mieszkania z opóźnieniem.
Westchnął ciężko. Jedynym pocieszeniem pozostawał fakt, że była wiosna, a on miał na sobie ubrania. Perspektywa podobnej interwencji w samych bokserkach była zdecydowanie bardziej upokarzająca. Odsunął się na moment od drzwi balkonowych i zerknął w stronę ulicy. Kiedy dostrzegł podjeżdżające służby, wychylił się przez barierkę. Ktoś z dołu natychmiast krzyknął, żeby nie skakał. Shah przewrócił tylko oczami.
- W środku jest szalona osoba! Klinicznie szalona!
teddy darling