Strona 1 z 1

Let’s go on higher level

: sob paź 31, 2026 1:25 pm
autor: Skye Mercier
Skye bardzo chciała, aby Dominic poznał jej rodziców, ale i aby jego ojciec ich poznał. Zapoznanie ze sobą dwóch rodzin brzmiało tak… poważnie, dojrzale. Świadczyło to wprost o tym, że ich związek wchodził na wyższy poziom. Nie byli po prostu zwykłą parą spotykającą się czasami i sypiającą ze sobą. Zamieszkali już razem, wspólnie urządzali mieszkanie, a ich rodziny właśnie miały się poznać. To wszystko powinno cieszyć Mercier, której zależało, aby się już ustabilizować w swoim życiu i założyć rodzinę.
A jednak im bardziej się zbliżali do dnia spotkania, tym bardziej ściskało ją w żołądku wywołując w niej mdłości. Nie sądziła, że będzie się aż tak stresować z tego powodu, ale w sumie jej rodzice byli dosyć specyficzni. Od dawna nie otrzymywała od nich należnego wsparcia zarówno jako mała dziewczynka, ale i już dorosła kobieta. Żyła gdzieś obok ich. Nie z nimi.
Może dlatego myśl o Mercierach i Reyesach przy jednym stole powodowała, że zawroty głowy i poranne wymioty już od kilku dni stawały się dla niej wręcz normą. Miała nadzieję, że po dzisiejszym wieczorze wszystko minie. W końcu Dominic był ideałem mężczyzny, jak mogliby go nie pokochać? Kiedy tylko otworzyła im drzwi, ich miny mówiły z daleka, że woleliby być teraz gdzieś indziej. Cóż, najwidoczniej tak łatwo nie będzie. Od lat nie pochwalali jej wyborów. Uważali, że powinna udać się na prawo razem z bratem, a oni oboje zdecydowali się wybrać całkowicie inną drogą odnajdując w sobie iskrę artysty - on jako producent, ona jako architekt. Niestety nie tylko jej życie zawodowe nie spotykało się z ich aprobatą. Kręcili nosem na każdego jej faceta, uważając, że miała jeszcze czas na założenie rodziny, a żaden z kandydatów nie był jej godzien. Powinna się domyślić, że nie byli też mało spostrzegawczy. Potrafili połączyć kropki wiedząc, że pracowała z Dominicem i wiedząc jak szybko się z nim związała po rozstaniu z Loganem.
Siedzieli teraz przy stole , kiedy blondyn właśnie wyciągnął z piekarnika pieczeń, którą przygotował, a smak się rozchodził po całym mieszkaniu. Uśmiechała się cały czas, chcąc zapanować nad atmosferą. Dolewała mamie wino, zagadywała Antonieg. - Kochanie, bardzo dobre danie. Musisz częściej je robić- pochwaliła ukochanego, gdy zabrali się za konsumowanie posiłku.
- A w ogóle masz czas na gotowanie tak na codzień? Pamiętam, że Skye to zawsze zostawała długo po godzinach w tej waszej firmie. Czy może ty masz inny system pracy?- nagle odezwała się jej mama siedząc tak bardzo wyprostowana przy stole jakby rzeczywiście połknęła jakiś kij. Ojciec natomiast jak na razie zajął się jedzeniem, a Skye w duchu się modliła, żeby nie rzucił jakimś chamskim tekstem, jak to miał w zwyczaju - A jak twoja praca Skye? Komu teraz asystujesz?- nagle uwaga się skupiła na brunetce. Czuła jak jedzenie zatrzymało się jej w gardle. Dla niektórych to pytanie mogło zabrzmieć naturalnie, ale ona wyczuła tą po cichu wbitą szpilę podkreślając słowo asystujesz. Zanim odpowiedziała, chwyciła kieliszek wina, aby zwilżyć gardło i dać sobie chwilę.



Dominic