Strona 1 z 1
Wonderfully scary and pleasantly hairy. Delightfully? Very
: sob paź 31, 2026 4:37 pm
autor: River Cross
Kto nie lubi Halloween? No chyba jakiś debil! River zdecydowanie nie była głupia i wiedziała, co dobre, już do dzieciństwa. Zawsze z przyjemnością uczestniczyła w każdej możliwe imprezie przebierankowej, chętnie wybierała się na zbieranie słodyczy, chociaż cuksy tak średnio ją interesowało. To był ten jeden dzień w roku, gdy jej matki mogły się naprawdę wykazać i popisać przed innymi rodzicami. Szyły córce stroje przez całe lata i to zawsze były naprawdę niesamowite przebrania. Z biegiem lat Cross sama zaczęła o to dbać i nigdy nie podchodziła do tematu na odwal się. Nie lubiła tych osób, które przychodzą w normalnym stroju, tylko naklejają na pierś plakietkę z cudzym imieniem, udając, że na tym polega ich przebranie. Halloween to poważny biznes!
W tym roku nie chciała jednak postawić na straszność. Czuła całkowicie inny klimat i nie mogła doczekać się, aż Rue pochwali jej strój, bo przecież na pewno w końcu pochwali. Jarała się samym faktem, że będą spędzać wspólnie czas w takiej formie. To było takie... normalne. Nie umówiły się na żadną artystyczną sesję, po której będą wyczerpane emocjonalnie. Nie spotykały się tylko po to, by się ze sobą pokłócić albo odwalić jakiś chory szajs. Wreszcie naturalnie zaczęło przychodzić im spędzanie czasu jak dwójka ludzi, którzy się po prostu lubią. Stąd ta propozycja w kwestii domu strachów. River kochała tandetę, a Ruelle grozę. To miejsce powinno odpowiadać w stu procentach na ich potrzeby, prawda? A potem mogą po prostu pójść w melanż jak to dorośli ludzie w drugiej połowie października mieli w zwyczaju. Oczywiście dużo bardziej zależało jej na spędzeniu czasu z dziewczyną niż na melanżu. Nie miała zamiaru jej tam ciągnąć na siłę. Zostawiła to wszystko spontaniczności.
Dotarła jako pierwsza w umówione miejsce niedaleko uniwersyteckiego budynku, w którym zorganizowano dom strachów w klimacie rodziny Addamsów. Usiadła na jakimś murku, założyła nogę na nogę i grzecznie czekała na swoją towarzyszkę. Na pierwszy rzut oka jej strój wyglądał dość zwyczajnie. Faktycznie była zakonnicą. Miała na sobie czarny habit do kostek, a nawet welon i czepiec zakonny. Na szyi miała długaśny, metalowy różaniec zakończony równie okazałym, zdobionym krzyżem. Ktoś mógłby może nawet się pomylić i poprosić ją o wstawiennictwo, gdyby nie ten ostry makijaż, który zdecydowanie nie przystoi wysłannicy Chrystusa.
Ruelle I. Prescott
Wonderfully scary and pleasantly hairy. Delightfully? Very
: ndz lis 01, 2026 2:42 am
autor: Ruelle I. Prescott
Jak można się było tego spodziewać: Halloween było ulubionym świętem Ruelle. Czasami jednak naprawdę mierziła ją tandeta i brak poszanowania dla powagi tego dnia, który okazywali inni. Nie podobały jej się te uproszczone szkielety, którym brakowało zbyt wielu kości i były wykonane z wyjątkowo taniego plastiku, który na kilometr raził swoją białością.
W tym roku nie miała jednak się zakopać pod kocem. Nie miała zapalić jednej z zapachowych świec i chwycić jakiejś książki z klasyki grozy lub zatopić się w seansie strasznych filmów. Miała zamiast tego spotkać się z Cross przy domu strachów, który został zainspirowany historiami o rodzinie Addamsów, Horror połączony z komedią… Kto wie jak to mogło wyjść zgrai studenciaków, która dostała pozwolenie od uczelni na zorganizowanie takiej atrakcji.
Pewnie, gdyby okoliczności były inne to wybrałaby jakieś przebranie, które znajdowałoby się w nieco innej kategorii, ale skoro już miały być w tematycznej lokacji to postawiła na strój Wednesday Adddams. W końcu czemu nie? Przynajmniej będzie mogła się w jakiś sposób wtopić w tło. Może nawet ktoś ją uzna za jedną z aktorek czy statystów? To byłoby ciekawe doświadczenie.
W przeciwieństwie do River, która zapowiedziała z góry, że będzie w zdzirowatym kostiumie, Prescott założyła coś, co można było uznać za grzeczne. Zwłaszcza, gdy dodatkowo spojrzało się na jej bladą twarz o podkrążonych oczach, którą otaczały dwa zaplecione warkocze.
Już z daleka dostrzegła Cross, która na miejsce spotkania przybyła w habicie. Mogłaby ujść za naprawdę zwyczajną zakonnicę, gdyby nie jej makijaż oraz postawa, które na pewno ją odróżniały od świętej.
— Niech będzie pochwalony, siostro — przywitała się, podchodząc bliżej, aby móc się lepiej przyjrzeć kreacji swojej dziewczyny.
Naprawdę kręciła ją ta symbolika religijna. Mogła się tego domyślić. Przez moment jeszcze próbowała się doszukać jakiś bardziej prowokujących elementów jej stroju nim przysunęła się bliżej i przesunęła palcami po tym wielkim krzyżu.[/akapit
— Gotowa tam wejść? — zapytała, przyciągając ją jeszcze do siebie bliżej za ten stylowy różaniec.
River Cross
Wonderfully scary and pleasantly hairy. Delightfully? Very
: ndz lis 01, 2026 12:27 pm
autor: River Cross
Nie próbowała wcześniej nawet zgadywać, w jakim stroju pojawi się Ruelle. Wierzyła, że wybierze coś, w czym będzie wyglądać znakomicie... czyli właściwie założy na siebie cokolwiek. Nie myliła się. Uśmiechnęła się od razu, gdy ją dostrzegła. Wzięła sobie temat domu strachów poważnie do serca. Będzie tam doskonale pasować.
— Bóg jest kobietą, moja droga. Powinnaś doskonale zdawać sobie z tego sprawę — poprawiła ją, gdy dziewczyna znalazła się tuż obok. Bliskość Ruelle praktycznie od razu sprawiła, że odechciało jej się chodzenia po tym domu strachów, mogły od razu udać się do jej mieszkania. Ale nie! Miały spędzić czas jak normalni ludzie. River widziała, z jakim zainteresowaniem przygląda się jej Prescott, doszukując się chyba jakichś bezeceństw. No naprawdę, za kogo ona miała tę biedną artystkę?
— Chyba o czymś zapomniałaś, Wednesday — zwróciła uwagę, sięgając do kieszeni w habicie. Wyjęła z niej obiecanego blanta, potężnego jak niejedna knaga i od razu wsunęła go między wargi. Odpaliła i zaciągnęła się, wciąż przyglądając się z zafascynowaniem stojącej przed nią modelce. Sięgnęła do jej warkoczy, uważając, by nie podpalić jej włosów trzymanym między palcami blantem. Pociągnęła za nie zaczepnie, przysuwając Prescott bliżej. Uśmiechnęła się z diabelskim wręcz zadowoleniem, gdy tylko ich wargi zetknęły się w krótkim pocałunku. Nie dało się nie zauważyć, że w jej myślach natychmiast pojawiło się mnóstwo zastosowań dla tej nowej fryzury. Podała wreszcie skręta dziewczynie, bo powinny skupić się teraz na tym, a nie na obściskiwaniu się.
Podniosła się z miejsca dopiero, gdy wypaliły do końca. Za kilka chwil poczują zbawienne działanie ziół, a świat stanie się jeszcze piękniejszy. Cross sięgnęła dłonią do habitu i... rozpięła go. To zdecydowanie nie był sklepowy produkt, pewnie uszyła go sama. Habit błyskawicznie zamienił się w szeroki płaszcz, który powiewał przy każdym kroku niczym majestatyczna szata Snape'a. Ruelle wreszcie mogła doszukać się tych oczekiwanych bezeceństw. Jak się okazało, na szyi Cross znajdowało się coś w stylu szerokiej obroży z białą wstawką koloratki. W dół od niej prowadziły czarne paski okalające skryte pod materiałem piersi dziewczyny, tworząc na klatce piersiowej kształt pięcioramiennej gwiazdy. Uprząż zdobiła oczywiście również długie nogi artystki. Czy zakonnice miały pot habitami harnesy? Cholera je wie. Gdyby nie zarzucony na ramiona habito-płaszcz znów można byłoby uznać, że przez krótki top i spodenki River więcej pokazuje niż ukrywa. No dobra, oczywiście, że tak było. Nowością był znak między żebrami a brzuchem. Wyglądał bardzo realistycznie, jak wypalony akcesorium do znakowania bydła. W dziwaczny sposób zrobiony w ten sposób napis RIP komponował się z jej jasną skórą bardzo dobrze. Mimo wciąż zwisającego swobodnie z jej szyi różańca, teraz chyba nikt nie pomyli jej z prawdziwą zakonnicą.
— Możemy iść — oświadczyła, biorąc swoją dziewczynę za rękę. Zastukała obcasami o bruk, kierując się w stronę wejścia do budynku.
Ruelle I. Prescott
Wonderfully scary and pleasantly hairy. Delightfully? Very
: ndz lis 01, 2026 6:59 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Do samego końca nie była pewna tego, co właściwie powinna wybrać na swoje przebranie, ale plan, który przedstawiła jej River był wystarczającą inspiracją do tego, aby postawiła na Wednesday Addams. Z jednej strony mogłaby też spróbować z Morticią, ale nie czuła się jak smukła i wysoka piękność.
— Czyli jednak jesteś zakonnicą kultu swojej bogini? — zapytała, bo biorąc pod uwagę elementy chrześcijańskie w jej stroju to mogła mieć pewne wątpliwości, co do tego z jakiej religii ona pochodziła.
Nie mogła od niej oderwać wzroku. Przynajmniej dopóki nie nasyciła się dostatecznie wszystkimi detalami, które mogła dojrzeć na materiale habitu. Najzwyczajniej w świecie doceniała to z jaką dbałością powstał cały kostium. Prawdziwe dzieło krawieckie. Albo tak sądziła, bo prezentowało się cudownie na jej ciele.
— Zapomniałam? — zapytała z lekką konsternacją nim River wyciągnęła z kieszeni zrolowanego już blanta. — Twoja wina, bo mnie rozproszyłaś.
Innej możliwości nie przyjmowała. Mruknęła cicho z zadowoleniem, gdy dziewczyna przyciągnęła ją jeszcze bliżej i przesunęła ostrożnie warkoczem między palcami. Wiedziała już, że na pewno River w jakiś ciekawy sposób wykorzysta jej strój. Co do tego nie było wątpliwości.
Mogły dzielić ze sobą przyjemny moment ciszy. Dzieliły się także kolejnymi pocałunkami oraz skrętem, który krążył z jednej dłoni do drugiej, obejmowany co rusz przez wargi jednej z nich. Dym przyjemnie drażnił gardło i wypełniał płuca. Bywało, że wydmuchiwały go wzajemnie w swoje wargi, a potem całowały je z oddaniem i uwielbieniem. To był idealny fragment wieczoru.
Niedopałek w końcu skończył na ziemi, a Ruelle była gotowa do tego, aby ruszyć do domu strachów, ale zatrzymała się jeszcze, gdy tylko Cross zaczęła rozpinać swój habit. Niczym zaczarowana przyglądała się temu jak prezentował się jej strój pod wierzchnią warstwą, która teraz odsłaniała wszystko, czego Prescott mogłaby pożądać. Rozszerzonymi źrenicami zsunęła się z obroży do klatki piersiowej, którą opinała uprząż w kształcie pentagramu. Symbol, który miał się kojarzyć z przyzywaniem demonów, teraz przyzywał głównie jej uwagę oraz spojrzenie.
Sięgnęła dłonią do jej torsu. Pieszczotliwie przesunęła kciukiem po wypalonych inicjałach, aby sprawdzić ich prawdziwość, a następnie zsunęła dłoń na biodro i zahaczyła palcami o opinające udo paski harnessa. Teraz naprawdę miała ochotę odpuścić i udać się od razu do mieszkania rysowniczki.
— Mhmm… Możemy — mruknęła, wbijając jeszcze na chwilę palce w jej udo i wspięła się na palce, aby móc wpić się w jej wargi na jeszcze jeden moment nim rysowniczka pociągnęła ją w stronę wejścia do domu strachów.
Okazały zakupione bilety studentowi stojącemu przy kasie i zaraz mogły zejść po schodach do piwnicy uniwersyteckiej, w której mieściła się prawdziwa plątanina korytarzy, które zostały udekorowane niczym Akademia Nevermore. Pracownicy domu strachów, których udało im się minąć wcielali się w role studentów, którzy krzątali się pomiędzy niektórymi zwiedzającymi, a ciemne wnętrze robiło wprost piorunujące wrażenie.
— Na razie nie widzę zbyt wielkiej tandety — skomentowała, rozglądając się wokół i wtedy zza rogu wyskoczyła na nie postać w dużo ciemniejszym mundurku oraz z dwoma warkoczykami.
Prescott natrafiła na swojego sobowtóra, który w ramach zazdrości chlusnął na nie wiadrem czerwonej farby. Tego zapachu i smaku, który dostał się do jej ust nie można było porównać z niczym innym. Przez moment patrzyła jedynie z pewną obojętnością na aktorkę, która uśmiechała się odrobinę za bardzo jak na Wednesday.
— Naprawdę? Wyskakiwanie z wiadrem SZTUCZNEJ krwi na zwiedzających? — zapytała, a w jej spokojnym głosie pojawiła się groźna nuta. — Już lepiej, żebyście zamontowali je gdzieś pod sufitem jak w Carrie. Może i oklepany motyw, ale na pewno lepiej zorganizowany. Chyba, że to przerasta wasze umiejętności.
Na pewno sama sprawiłaby się o wiele lepiej, gdyby tylko ktoś postanowił ją zaciągnąć do takiego przedsięwzięcia. Straszenie i prześladowanie innych Ruelle mogłaby sobie naprawdę wziąć do serca i pokazać swoje wrodzone umiejętności. A tak? A tak to ona stała umazana farbą i mogła tylko zetrzeć tę odrobinę, która wpadała jej do oczu.
rzut
20. Z ciemnej wnęki tuż obok Was nagle wyłania się Wednesday i oblewa Was wiadrem czerwonej farby.
River Cross
Wonderfully scary and pleasantly hairy. Delightfully? Very
: ndz lis 01, 2026 10:25 pm
autor: River Cross
Sama już nie była pewna, czy bardziej docenia smak narkotykowego dymu czy ust Ruelle. A może posmak skręta zbierany z jej warg i języka? O, to chyba była prawidłowa odpowiedź. Co jeszcze lepsze, z każdym kolejnym buchem i pocałunkiem, obie rzeczy smakowały jej coraz bardziej. I jak tutaj nie kochać narkotyków? I jak tu nie kochać Ruelle? Oba uczucia mogły być równie przyjemne, co destrukcyjne. Na szczęście River nie jest w żaden sposób osobą nadwrażliwą i w pełni nad sobą panuje i... chwila. Nieważne.
Wyglądało na to, że dziś czekały ją same przyjemności. Kilka minut spędzonych w towarzystwie Prescott i skręta wystarczyło, by zyskała pewność, że wieczór będzie bardzo udany. Równie dobrze film mógłby jej się teraz urwać, czuła się spełniona. Ale przecież Cross w życiu z własnej woli nie zrezygnowałaby z przyjemności. Za nic w świecie nie odpuściłaby sobie pławienia się w tym spojrzeniu, którym obdarowała ją dziewczyna, gdy tylko rozpięła habit. Cieszyła się, że nie zawiodła oczekiwań, które gdzieś tam z tyłu głowy pewnie miała jej modelka. Była bardzo z siebie zadowolona jeszcze przed wyjściem z domu, gdy oglądała się w lustrze, ale teraz? Była w siódmym niebie. Pozwoliła swojej kobiecie się namacać, bo nie była jednym z tych dzieł muzealnych, których nie wolno dotykać. Poczuła przypływ dumy, gdy palce Rue przejechały po wypalonym napisie. Cross wiedziała przecież, że nie jest tak dobrą makijażystką, jak rysowniczką, ale najwyraźniej charakteryzacja jednak się udała. W końcu z zapałem oddała pocałunek, który miał być chyba pochwałą za postarania.
— Ślinisz się na mój widok — zamruczała z zadowoleniem, przesuwając kciukiem po kąciku jej warg. Ciekawe, które z warg Rue śliniły się bardziej na widok River. Czy ja powinnam dać to zdanie w hajda? Dobrze, po prostu udawajmy, że go nie było.
Dom strachów prezentował się naprawdę nieźle. Biorąc pod uwagę, że to był tyko studencki projekt, wyglądało to naprawdę dobrze. Kicz mógł tylko pomóc dekoracjom, bo dodawałby wiarygodności. Zupełnie jakby znalazły się w tym uroczym, potężnym domu. River nie spodziewała się, żeby któraś z nich wyszła stąd przerażona. Żadna z nich nie sprawiała nawet wrażenia tchórza. Pewnie tylko poprawią sobie humor i uśmieją się jak nigdy! Czuła wręcz ekscytację na myśl o pierwszej niespodziance, jaką przygotowali studenci.
W pierwszej sekundzie w ogóle nie zrozumiała, co się stało. Zobaczyła przed sobą jakąś marną imitację Wednesday, a potem nagle wszystko zrobiło się rozmazane. Wyciągnęła ręce przed siebie, bez zrozumienia przyglądając się czerwonej farbie, którą miała właściwie wszędzie.
— Kurwa, mój strój — warknęła, czując, jak rośnie w niej irytacja. Zacisnęła pięści i zrobiła duży krok w stronę aktorki. Dziewczyna cofnęła się przerażona, o mało nie gubiąc przy tym wiadra i własnych nóg. Rysowniczka prychnęła z pogardą i cofnęła się, najwyraźniej uznając, że typiara nie jest tego warta.
— Kurwa, mój strój — dodała pod nosem, tym razem już zasmucona. Tak się starała i masz! Wszystko zniszczone. Nawet wypalony napis został nieznacznie przysłonięty. Obróciła się z powrotem w stronę swojej Wednesdey, chcąc obejrzeć zniszczenia. Ona również nie została potraktowana łagodnie, choć nadal wyglądała świetnie. To zdecydowanie poprawiło River humor. Podeszła bliżej i od razu zgarnęła trochę farby, które wylądowało na szyi i ramieniu dziewczyny. Poplamioną w ten sposób dłoń natychmiast przyłożyła do jednego z jej pośladków, zostawiając po sobie wyraźny ślad.
— Wolisz być lojalna jak Uruk-hai czy rozmowna jak Wilson? — zapytała wyraźnie rozbawiona, ale niestety nie było im dane umiejscowić Rue w roli ani orka, ani piłki. Coś nagle spadło im na łeb, wyłączając światło i zaburzając nieco równowagę.
— To powinna być smoła i pióra, a nie farba i prześcieradło, debile — krzyknęła do bliżej nieokreślonych studentów, próbując znaleźć rękami koniec płachty, by móc ją z nich zrzucić.
16. Tuż nad Waszymi głowami nagle opada gruba, ciężka sieć z roślino-podobnymi pnączami, zaplątując całą grupę w ciemnościach.
Ruelle I. Prescott
Wonderfully scary and pleasantly hairy. Delightfully? Very
: pn lis 02, 2026 1:33 am
autor: Ruelle I. Prescott
Połączenie używek i tej uzależniającej bliskości zawsze stanowiło dla nich wprost idealne połączenie. Każdy buch dzielony w ten sposób na dwie był dużo bardziej ekscytujący i smakował lepiej niż zwykle. Nie obchodziły ich nawet krzywe spojrzenia przechodniów, którzy mogli być zgorszeni zarówno przez publicznie wypalanego skręta, jak i przez te zdecydowanie zbyt namiętne pocałunki, które często poprzedzały wiadome sceny w filmach. Tylko, że one wie widziały tylko siebie, gdy już otwierały oczy, odrywając się na chwilę od swoich warg.
Strój, który wybrała River był dla tanatopraktorki zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Nie szczędziła jej widoku swojego boskiego ciała, ale jednocześnie sprawiała, że Ruelle pragnęła natychmiast znaleźć się w jakimś ustronnym miejscu, gdzie mogłaby w pełni nacieszyć się swoją rysowniczką. Za bardzo ją kusiła. Była chyba wysłanniczką samego piekła, która pragnęła ją ściągnąć na drogę grzechu. Czego innego jednak mogła oczekiwać po River Cross?
Coraz mniej miała ochotę na tę durną imprezę ze znajomymi Azjatki. Zamiast tego chciałaby w końcu bez ograniczeń dotykać jej i podziwiać jak prezentowała się w tym swoim cholernie seksownym stroju. Cała należała do niej i podkreślała to dodatkowo tym namalowanym znamieniem… Może jednak powinna ją prawdziwie oznakować żelazem? Wypalić w jej skórze swoje inicjały, aby nikt, kto położyłby dłonie na dziewczynie, nie miał wątpliwości, że była już czyjąś własnością.
Nie mogła się napatrzeć, a nawet jeśli nie była w stanie się tym nacieszyć w pełni to chciała chociaż skraść jeden niezbyt krótki pocałunek, aby coś z tego mieć. Mimowolnie przesunęła dłoń w okolice pośladka, aby zacisnąć na nim palce, które po części musnęły uprząż. Była naprawdę cudowna, a Prescott powinna mieć ją już teraz, ale musiała się nieszczęśliwie wstrzymać jeszcze jakiś czas.
— Przesadzasz — mruknęła, muskając językiem kciuk artystki, aby zebrać z niego odrobinę śliny pozostałą po ich pocałunku.
Prawda jednak była taka, że Rue była zwyczajnie zachwycona swoją dziewczyną, a sam jej widok w takim stanie sprawiał, że powoli czuła swoisty ucisk w podbrzuszu. Temu jednemu nie mogła zaprzeczyć, ale o tym jaki dokładnie wpływ miała na nią rysowniczka, będą mogły się przekonać dopiero później.
Chyba żadna z nich nie spodziewała się tego, że będzie to mogło wyglądać tak dobrze. Były, co prawda pewne elementy świadczące o pewnej tandecie i ograniczonym budżecie, ale z pewnością w tworzenie atrakcji zaangażowano uzdolnione osoby.
Szkoda tylko, że całe to wrażenie musiało zostać zrujnowane przez idiotkę z wiadrem czerwonej farby. Cross wydawała się być o krok od tego, aby dokonać morderstwa, które skąpałoby ją w prawdziwej krwi, ale THC oraz załamanie zrujnowanym strojem okazały się na tyle silne, że pozwoliła sprawczyni tego wszystkiego uciec.
— Dalej wyglądasz seksownie. Jak bohaterka jakiegoś slashera — powiedziała, próbując ją pocieszyć.
Mogłaby ją porównać chociażby do Pam Voorhees z początku Crystal Lake. Nie zdążyła jednak dodać nic więcej, ani odpowiedzieć dziewczynie, która zebrała z jej ciała nieco farby, aby odcisnąć ślad po swojej dłoni na jej pośladku. River nie było dane dowiedzieć się, że jej dziewczyna wolała rolę pana Wilsona, bo wtedy coś spadło na nie z sufitu. jednak coś zostało do niego przymocowane. Szkoda, że była to siatka, z której trudno było się wyplątać.
— Wybrałaś… ciekawe miejsce — mruknęła, gdy tylko ktoś z obsługi pojawił się, aby pomóc im wyplątać się z tego wszystkiego, bo nie czekało je wcale łatwe zadanie.
Nie miała pojęcia, co jeszcze na nie czekało w tych piwnicach, ale na pewno nie będą mogły narzekać na nudę. Wydawało się, że przy każdym zakręcie i przy każdych mijanych drzwiach może się coś kryć. Ruelle mogła naprawdę o tym zaświadczyć, bo nie uszła zbyt daleko, gdy nagle poczuła jak ktoś pociągnął ją mocno za jeden z warkoczy. Przez moment myślała, że to była Cross, która została dwa kroki z tyłu. Nie mogła nawet zapanować nad swoją odruchową reakcją, a z jej gardła wyrwał się krótki jęk. Zasłoniła niemal od razu usta dłonią, będąc pewną, że ten dźwięk stał się dla wszystkich poza River powodem wyjątkowej niezręczności.
rzut
13. Aktor grający Rączkę (ukryty za ścianą) nagle wystawia rękę przez dziurę w ścianie i mocno szarpie Cię za włosy lub kaptur!
River Cross