don't worry, mrs. broccoli, we'll take care of that
: sob paź 31, 2026 7:55 pm
049.
The cop, the lawyer
and the potato thief
and the potato thief
— Oh, sory — mruknęła, podnosząc na niego ciemne spojrzenie. — Ale jak już trzymasz, to weź mi pomóż — nawet nie czekała na jego odpowiedź. Po prostu zostawiła mu ten worek i cała zadowolna już z jednym tylko zbiegła po schodach do niewielkiej, odgrodzonej kanciapy, w której znajdowały się kontenery na śmieci. Jedną ręką zwinnie otworzyła zamek, chociaż źle wymierzyła i tak otworzyła drzwi z impetem, że William prawie zarobił gonga. Całe szczęście w porę je przytrzymała.
— Co się tak patrzysz? To do żółtego — wzruszyła ramionami i z uśmiechem na ustach wskazała mu odpowiedni kontener. Widziała tą jego Patelkową, charakterystyczną irytację, to jak marszczył czoło i pewnie gotowy był jej odpowiedzieć coś równie bezczelnego. I może by to zrobił, może nawet znowu by się poprztykali, ale wtedy… usłyszeli szloch.
Siorbnięcie było tak głośne, że nie dało się go nie zauważyć.
Pilar zamarła w pół ruchu i spojrzała na Williama. A potem oboje mogli usłyszeć głos nikogo innego jak ich ukochanej Pani Broccoli.
— …Nie wiem, Theresa, co mam zrobić — rzuciła przestraszona, drżącym głosem. — Już któryś raz dostałam tą kartkę z pogróżkami. Giuseppe mówi, żebym poszła z tym na policję, ale… przecież napisali, że nie mogę. Jezu boje się. Już wczoraj zniknęły mi ze sklepu dwa worki ziemniaków! — nawijała jak nakręcona, stojąc tuż obok swojego warzywniaka. Tuż obok. Dosłownie kilka kroków dalej. A oni w śmietniku.
Policjantka i adwokat.
Chyba lepszego duo nie dało się wyczarować do tak patowej sytuacji?
William N. Patel