Strona 1 z 1

will x madox

: czw lis 05, 2026 3:19 pm
autor: Madox A. Noriega
madox 👑
24 nieodebrane połączenia

William kurwa odbierz telefon
Wiadomość...
Madox siedział już w jednym z firmowych, czarnych SUVów, zapiął pas, ale i tak złamał z Ilion przepisów drogowych, z pięć razy przejechał na czerwonym i po drodze potrąciłby na pasach jakąś starą babę z pudlem, chyba tą która mieszkała nad nimi w kamienicy.
- Will... kurwa... - gadał do siebie, kiedy po raz dwudziesty piąty wybierał. numer kumpla, już miał się rozłączyć i zadzwonić do Pilar, ale wtedy Patel wreszcie się odezwał, a Noriega od razu zaczął mu nawijać - Billy... kurwa - Will mógł usłyszeć klakson i to jak Madox przeklinał pod nosem, bo właśnie strąbił jakiegoś gnoja, który prawie wyjechał mu pod samochód na hulajnodze - Gaba... miała wypadek, nie wiem co się stało, ale cholera... Ja pierdole - walnął ręką w kierownicę, a zaraz poprawił telefon, który trzymał ramieniem przy uchu - źle z nią. Właśnie tam jadę i... może też tam przyjedź, zgarnąć cię po drodze? Jestem w centrum, to ten główny szpital i... - i znowu to trąbienie, kiedy Madox zaczął naparzać w klakson - wypierdalaj z przejścia, ile można się ślimaczyć, przecież masz balkonik stara ku... - telefon upadł mu między siedzenia, więc Madox się schylił, żeby go wyłowić - co mówiłeś? - zapytał Patelka, gdy znowu dostawił sobie smartfona do ucha.

William N. Patel

will x madox

: czw lis 05, 2026 5:29 pm
autor: William N. Patel
Jestem na sali sądowej, telefon mam wyciszony i schowany głęboko w torbie, żeby mnie nie rozpraszał. Złamana ręka nie przeszkadza mi w potyczkach z prokuraturą, papierologią i tak przecież zajmowała się Thalia. Kończę swoją mowę początkową, a po niej sędzia ogłasza kwadrans przerwy, więc postanawiam skorzystać z okazji i iść zapalić, biorę także telefon, żeby sprawdzić co tam w świecie. No i okazuje się, że Gaba próbowała się do mnie dodzwonić i nawet zostawiła wiadomość, ale myślę, że kontaktuje się w sprawie pozwu, który zdążyłem już wysłać, szybko przyszedł swoją drogą, więc tylko uśmiecham się pod nosem i olewam. Dzwonił też Madox, jakieś dwadzieścia razy, jednak mniemam, że też ze spierdolką o pozew oraz być może prośbą żebym jednak go wycofał. Heh. Mam mu napisać, że jestem w sądzie i odezwę się później, ale dzwoni po raz kolejny więc odbieram - Co tam? - pytam, chociaż już mi nawija, potem słyszę głośny klakson, więc odkładam na moment słuchawkę od ucha, po czym znowu ją zbliżam. A kilka sekund później czuję się tak jakbym dostał czymś ciężkim prosto w pysk, na przykład jakimś młotem, krew odpływa mi z twarzy i robię się blady jak ściana na palarni - Co?! Jaki wypadek?! - wszystkie głowy wokół odwracają się w moją stronę - Kurwa, jestem w sądzie, w trakcie procesu, muszę poprosić o odroczenie - zerkam na zegar, a znajomy adwokat, który stoi obok mnie wyciąga w moją stronę odpalonego papierosa, muszę wyglądać na zdenerwowanego, zresztą czuję przecież, że wszystko mi się trzęsie - Przyjedź po mnie, potrzebuję jakiś piętnastu minut - rzucam, znowu słyszę przeszywający dźwięk klaksonu i jak Noriega jebie babę na pasach, potem jakiś trzask, szum i znowu głos przyjaciela - Mówiłem żebyś przyjechał po mnie do sądu, stań przed wejściem - rozłączam się. Oddaję tamtemu prawnikowi na wpół wypalonego papierosa, po czym wracam na salę. Proszę sędziego o odroczenie rozprawy, bo ktoś bardzo mi bliski właśnie walczy o życie w szpitalu, muszę tam jechać, a w takich okolicznościach nie jestem w stanie dalej reprezentować swojego klienta. Sędzia pyta o zgodę prokuratora i widzę, że ten złamas się waha, bo mnie kurwa nienawidzi, ale nawet on nie jest takim chujem żeby trzymać mnie teraz na sali. Po kolejnych trzech minutach jestem już w samochodzie Madoxa, zatrzaskuję za sobą drzwi i wbijam spojrzenie w przyjaciela. Nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej widział w moich oczach to co teraz, może wtedy, podczas napadu na bank, kiedy pochylałem się nad nim myśląc, że oberwał za mnie kulkę - Jak bardzo jest źle?...

Madox A. Noriega