Darkness looks good on us
: pt lis 06, 2026 3:47 pm
Halloween.
Samo to słowo stanowiło idealny pretekst, by pójść na jakąś imprezę lub chociażby pospacerować ulicami miasta przyglądając się przebierańcom, którzy właśnie w ten dzień oddawali niemal hołd śmierci, każdego innego drżąc na samą myśl o niej. Czy to nie było dziwne? Że raz w roku człowiek odpuszczał, oddając się temu, czego tak potwornie się bał. Można było bezkarnie chodzić po ulicach z zakrwawioną twarzą, udawać psychopatę i straszyć przypadkowych nieznajomych, a ci zamiast dzwonić po policję, jeszcze prosili o wspólne zdjęcie. Ludzie jednak byli skomplikowanymi stworzeniami, utrudniając sobie życie.
Ona sama traktowała to święto jak coś normalnego, co niespecjalnie odbiegało od normalnego dnia, kiedy jej umysł był zaprzątnięty scenariuszami, za które dawno powinna być zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, z którego być może nie udałoby jej się uciec.
Tego wieczoru postanowiła wybrać się na Uniwersytet Toronto, gdzie w podziemiach przygotowano interaktywny Dom Strachów. Brzmiało wystarczająco obiecująco, żeby poświęcić mu kilka godzin. Tym bardziej, że zadbała o odpowiednią oprawę - wskoczyła w kostium inspirowany Alicją z Alice: Madness Returns. Niebieska sukienka, biały fartuszek, charakterystyczna opaska na włosach i kilka drobnych dodatków, które sprawiały, że całość wyglądała bardziej jak wyjęta z koszmaru niż bajki dla dzieci. Brakowało tylko królika, który wskazałby jej drogę do króliczej nory. niewiele miało to co prawda wspólnego z Wednesday, ale nie chciała zostać kolejną córką Addamsów, ani innym straszydłem. Chciała się wyróżniać, stawiając na coś wyjętego z uniwersum.
Nie chcąc mimo wszystko skazywać się jedynie na towarzystwie siostry, która niestrudzenie podążała za nią w sukience, na której krew już dawno zdążyła zaschnąć, uznała, że idealnie będzie zaczepić jakieś przypadkowego przechodnia. Zakłócanie przestrzeni osobistej nieznajomych jakoś nie stanowiło dla niej większego problemu, dlatego ostatecznie postanowiła niemal napaść samotnego chłopaka, który wyglądał jakby zdążył się tu zgubić pięć razy, do końca nie wiedząc, co właściwie tutaj robił. Wspaniały ofiara, której można było dostarczyć pewnej dawki wrażeń. A tych sama Reagan potrzebowała.
- Hej, chłopcze! - zawołała dźwięcznie, podbiegając do niego niemal tanecznym krokiem. Zatrzymała się tuż przed nim, przechylając lekko głowę i przyglądając mu się z uwagą. - Wyglądasz na kogoś, kto bardzo potrzebuje towarzystwa - zawyrokowała i nie czekając specjalnie na jego odpowiedź, chwyciła chłopaka za ramię i pociągnęła w stronę wejścia do przygotowanego Domu Strachów. Na dreszczyk emocji nie było co specjalnie liczyć, ale była bardzo ciekawa jak do przygotowanych atrakcji odniesie się sam chłopak. Ach, ile szczęścia by jej dało, gdyby dał się wystraszyć.
-Ktoś ci wystawił, czy zawsze spędzasz Halloween sam? - spytała, zerkając na niego. Kto wie, może nawet spełniła obywatelski dobry uczynek ratując chłopaka przed samotnością w ten jakże wspaniały wieczór.
George Whitcroft
Samo to słowo stanowiło idealny pretekst, by pójść na jakąś imprezę lub chociażby pospacerować ulicami miasta przyglądając się przebierańcom, którzy właśnie w ten dzień oddawali niemal hołd śmierci, każdego innego drżąc na samą myśl o niej. Czy to nie było dziwne? Że raz w roku człowiek odpuszczał, oddając się temu, czego tak potwornie się bał. Można było bezkarnie chodzić po ulicach z zakrwawioną twarzą, udawać psychopatę i straszyć przypadkowych nieznajomych, a ci zamiast dzwonić po policję, jeszcze prosili o wspólne zdjęcie. Ludzie jednak byli skomplikowanymi stworzeniami, utrudniając sobie życie.
Ona sama traktowała to święto jak coś normalnego, co niespecjalnie odbiegało od normalnego dnia, kiedy jej umysł był zaprzątnięty scenariuszami, za które dawno powinna być zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, z którego być może nie udałoby jej się uciec.
Tego wieczoru postanowiła wybrać się na Uniwersytet Toronto, gdzie w podziemiach przygotowano interaktywny Dom Strachów. Brzmiało wystarczająco obiecująco, żeby poświęcić mu kilka godzin. Tym bardziej, że zadbała o odpowiednią oprawę - wskoczyła w kostium inspirowany Alicją z Alice: Madness Returns. Niebieska sukienka, biały fartuszek, charakterystyczna opaska na włosach i kilka drobnych dodatków, które sprawiały, że całość wyglądała bardziej jak wyjęta z koszmaru niż bajki dla dzieci. Brakowało tylko królika, który wskazałby jej drogę do króliczej nory. niewiele miało to co prawda wspólnego z Wednesday, ale nie chciała zostać kolejną córką Addamsów, ani innym straszydłem. Chciała się wyróżniać, stawiając na coś wyjętego z uniwersum.
Nie chcąc mimo wszystko skazywać się jedynie na towarzystwie siostry, która niestrudzenie podążała za nią w sukience, na której krew już dawno zdążyła zaschnąć, uznała, że idealnie będzie zaczepić jakieś przypadkowego przechodnia. Zakłócanie przestrzeni osobistej nieznajomych jakoś nie stanowiło dla niej większego problemu, dlatego ostatecznie postanowiła niemal napaść samotnego chłopaka, który wyglądał jakby zdążył się tu zgubić pięć razy, do końca nie wiedząc, co właściwie tutaj robił. Wspaniały ofiara, której można było dostarczyć pewnej dawki wrażeń. A tych sama Reagan potrzebowała.
- Hej, chłopcze! - zawołała dźwięcznie, podbiegając do niego niemal tanecznym krokiem. Zatrzymała się tuż przed nim, przechylając lekko głowę i przyglądając mu się z uwagą. - Wyglądasz na kogoś, kto bardzo potrzebuje towarzystwa - zawyrokowała i nie czekając specjalnie na jego odpowiedź, chwyciła chłopaka za ramię i pociągnęła w stronę wejścia do przygotowanego Domu Strachów. Na dreszczyk emocji nie było co specjalnie liczyć, ale była bardzo ciekawa jak do przygotowanych atrakcji odniesie się sam chłopak. Ach, ile szczęścia by jej dało, gdyby dał się wystraszyć.
-Ktoś ci wystawił, czy zawsze spędzasz Halloween sam? - spytała, zerkając na niego. Kto wie, może nawet spełniła obywatelski dobry uczynek ratując chłopaka przed samotnością w ten jakże wspaniały wieczór.
Spoiler
Rzucacie kostką 1d20 (1-20), aby sprawdzić, co spotka Was w Domu Strachów. Warunkiem zaliczenia scenariusza jest wykonanie minimum 3 rzutów kostką.
1. Nagle zza pleców wybiega na Was aktor w stroju Lurcha i uderza z całej siły wielką, drewnianą deską w ścianę tuż obok Twojej głowy z potężnym hukiem!
2. Przechodzicie obok starej szafy, gdy jej drzwi z impetem otwierają się na oścież i ze środka wylatuje chmara czarnych sztucznych kruków na sprężynach.
3. Zza ciężkiej czarnej zasłony niespodziewanie wyskakuje aktor z działającą piłą mechaniczną i rusza prosto na Was.
4. Mijacie z pozoru nieruchomy manekin w rogu. Nagle żywy aktor przebrany za Hyde’a gwałtownie do Was doskakuje i rzuca się na kratę obok Was z głośnym wrzaskiem.
5. Przechodzicie po wąskim podeście, gdy z ukrytej w ścianie klapy wyskakuje ramię aktora i łapie Cię mocno za kostkę lub nogawkę spodni.
6. Gdy mijacie stół sekcyjny, leżący pod prześcieradłem aktor nagle gwałtownie siada, wali pięścią w metalowy blat i krzyczy.
7. Zza zakrętu tuż przed Twoją twarzą spada z sufitu na grubej żyłce duży, obrzydliwy rekwizyt odciętej głowy, a z głośnika wydobywa się krzyk.
8. Nadepnięcie na ukryty przycisk w podłodze uruchamia zapadnię tuż przed Wami, cudem nie spadacie w dół.
9. Z ciemnej wnęki wyłania się Wujek Fester i udaje, że jest rażony prądem.
10. Przechodzicie przez wąski korytarz, gdy nagle ściany po obu stronach gwałtownie się do Was przybliżają (są przesuwane przez obsługę), ściskając Was w mroku.
11. Nagle zza regału z książkami wyskakuje Wujek Fester i wali wielkim, metalowym prętem w pustą, blaszaną beczkę tuż obok Was.
12. Po naciśnięciu na ukryty przycisk w ścianie spadają na Was sztuczne pająki.
13. Aktor grający Rączkę (ukryty za ścianą) nagle wystawia rękę przez dziurę w ścianie i mocno szarpie Cię za włosy lub kaptur!
14. Z ciemnego kąta wyskakuje aktor z głośną, metalową kołatką i zaczyna gonić Waszą grupę przez całą długość korytarza.
15. Przechodzicie obok dużej, zamkniętej skrzyni, która nagle zaczyna gwałtownie się trząść i łomotać od środka, jakby coś próbowało z niej wyważyć wieko.
16. Tuż nad Waszymi głowami nagle opada gruba, ciężka sieć z roślino-podobnymi pnączami, zaplątując całą grupę w ciemnościach.
17. Ze ściany obok Was z głośnym trzaskiem odpada płat sklejki, a ze środka wyskakuje zakrwawiony aktor, zastępując przejście.
18. Przechodzicie obok ciemnego lustra, gdy nagle za nim włącza się reflektor, ujawniając aktora w strasznej masce po drugiej stronie szyby.
19. Z sufitu z głośnym świstem opada worek ze sztucznymi zwłokami, uderzając w pierwszą osobę w grupie.
20. Z ciemnej wnęki tuż obok Was nagle wyłania się Wednesday i oblewa Was wiadrem czerwonej farby.