York Mills willa
: sob mar 21, 2026 4:27 pm
Martha kręciła się nieopodal, jakby naprawdę miała teraz bardzo ważne rzeczy do zrobienia właśnie w tej części posiadłości. Mogła to być prawa, bo matka zawsze dawała jej jakieś ekstra gówna do zrobienia, twierdząc, że to niezwykle istotne i pewnie naprawdę tak myślała, bo akurat wobec Marthy nie podejrzewał jej o złośliwość. Kobieta pracowała już tutaj tyle lat, że przynajmniej Bowie traktował ją prawie jak członka rodziny. Prawie, bo chyba po prostu lepiej. Ani z ojcem, ani matką, nie miał jakiejś specjalnie silnej więzi. Ojciec chyba by zawiedziony, że Bowie nie jest specjalnie ambitny i nie idzie w jego ślady. Matka była tak zajęta swoją sektą, modelingiem i karierą kiepskiej malarki i tylko czasami przypominała sobie, że ma syna i zaledwie w tych chwilach budził się w niej instynkt macierzyński. Może gdyby nie brak czasu i dzienna porcja prochów, to byłaby całkiem fajną matką, tak jak kiedyś, zanim skończył dziesięć lat. Potem miejsce obojga rodziców zajęła Martha i dalej się starała, chociaż wcale jej tego nie ułatwiał.
Przesunął spojrzeniem po sylwetce, a potem twarzy Eleny, słysząc jak teatralnie wyraża swoje niedowierzanie. Nie był jednak pewien czy naprawdę poczuła się zaskoczona, chociaż może? On sam sobie nie dowierzał, to co dopiero inni. Nie potrafiłby zliczyć ile razy wkurwiał się na siebie samego przez ostatni rok, kiedy po cichu liczył na jakąkolwiek wiadomość od tego frajera, ale nieważne co robił, ten i tak miał go gdzieś. Może czas się z tym po prostu pogodzić i zostawić Jaydena w spokoju, zamiast wodzić go za nos z samolubnych pobudek.
Przekręcił oczami i chciał coś odpowiedzieć, ale wtedy poczuł napór stopy dziewczyny i zsunął się z brzegu basenu, zanurzając w wodzie. Tym razem utrzymał się jednak na powierzchni, a potem podparł dłońmi o brzeg i podciągnął, siadając z nogami spuszczonymi do wody. Zerknął na dziewczynę niezbyt przychylnie, ale tylko dlatego, że miała rację. To było w jego stylu i sam nie wiedział co o tym sądzić, ani o tym, że Elena tak dobrze już go znała. Może ktoś musiał? Była jedną z niewielu osób, które tak długo z nim wytrzymały.
一 Mhm 一 mruknął, potwierdzając, że osoba, o której mówili była znanym celebrytą, chociaż nie miał zamiaru zdradzić z jakiej konkretnie branży. 一 Od roku i tak nie mieliśmy kontaktu. Poza tym nie zawrócił mi w głowie, po prostu seks był całkiem niezły i tyle 一 dodał arogancko, co było paskudnym kłamstwem. Przynajmniej jeżeli chodziło o zawracanie w głowie, bo seks faktycznie był super. Bowie nie chciał się jednak przyznać nawet przed samym sobą, że mógłby chcieć więcej, chociaż jego zachowanie temu przeczyło. Przygryzł lekko wargę, zastanawiając się czy naprawdę mógłby być szczęśliwy, gdyby Tristan się do niego odezwał i znowu chciał spotykać. A może wręcz przeciwnie? To trochę jak wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki i to jeszcze tej, do której w ogóle nigdy nie powinno się wchodzić. Ani razu. Mieliby przejebane nie tylko w opinii publicznej, ale i u swoich własnych rodziców, którzy się nawzajem nienawidzili od wielu lat. Nie spodobało mu się to, co próbowała zaszczepić w nim Elena. Ta myśl była gryząca jak dym papierosowy. I chyba uwierało go to aż tak bardzo, bo jego część naprawdę zdawała się tego bardzo chcieć, a jeżeli nie mógł mieć czegoś, czego pragnął, to robił się drażliwy.
Parsknął cicho i pokręcił głową, a potem złapał dziewczynę za kostkę i przyciągnął do siebie pewnym, silnym ruchem, w tym samym momencie przekręcając się, zbliżając do niej i przyglądając się jej badawczo.
一 Ale dość o nim i każdym innym. Teraz chętnie bym poszukał szczęścia między twoimi nogami 一 mruknął, unosząc lekko kącik ust, chociaż nie uśmiechnął się jakoś specjalnie wesoło, za to oparł dłoń przy jej talii, zerkając na pulsującą lekko żyłę na jej szyi. Zapach perfum był z takiej odległości dużo bardziej intensywny i musiał przyznać, że całkiem mu się podobał.
Elena Santorini
Przesunął spojrzeniem po sylwetce, a potem twarzy Eleny, słysząc jak teatralnie wyraża swoje niedowierzanie. Nie był jednak pewien czy naprawdę poczuła się zaskoczona, chociaż może? On sam sobie nie dowierzał, to co dopiero inni. Nie potrafiłby zliczyć ile razy wkurwiał się na siebie samego przez ostatni rok, kiedy po cichu liczył na jakąkolwiek wiadomość od tego frajera, ale nieważne co robił, ten i tak miał go gdzieś. Może czas się z tym po prostu pogodzić i zostawić Jaydena w spokoju, zamiast wodzić go za nos z samolubnych pobudek.
Przekręcił oczami i chciał coś odpowiedzieć, ale wtedy poczuł napór stopy dziewczyny i zsunął się z brzegu basenu, zanurzając w wodzie. Tym razem utrzymał się jednak na powierzchni, a potem podparł dłońmi o brzeg i podciągnął, siadając z nogami spuszczonymi do wody. Zerknął na dziewczynę niezbyt przychylnie, ale tylko dlatego, że miała rację. To było w jego stylu i sam nie wiedział co o tym sądzić, ani o tym, że Elena tak dobrze już go znała. Może ktoś musiał? Była jedną z niewielu osób, które tak długo z nim wytrzymały.
一 Mhm 一 mruknął, potwierdzając, że osoba, o której mówili była znanym celebrytą, chociaż nie miał zamiaru zdradzić z jakiej konkretnie branży. 一 Od roku i tak nie mieliśmy kontaktu. Poza tym nie zawrócił mi w głowie, po prostu seks był całkiem niezły i tyle 一 dodał arogancko, co było paskudnym kłamstwem. Przynajmniej jeżeli chodziło o zawracanie w głowie, bo seks faktycznie był super. Bowie nie chciał się jednak przyznać nawet przed samym sobą, że mógłby chcieć więcej, chociaż jego zachowanie temu przeczyło. Przygryzł lekko wargę, zastanawiając się czy naprawdę mógłby być szczęśliwy, gdyby Tristan się do niego odezwał i znowu chciał spotykać. A może wręcz przeciwnie? To trochę jak wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki i to jeszcze tej, do której w ogóle nigdy nie powinno się wchodzić. Ani razu. Mieliby przejebane nie tylko w opinii publicznej, ale i u swoich własnych rodziców, którzy się nawzajem nienawidzili od wielu lat. Nie spodobało mu się to, co próbowała zaszczepić w nim Elena. Ta myśl była gryząca jak dym papierosowy. I chyba uwierało go to aż tak bardzo, bo jego część naprawdę zdawała się tego bardzo chcieć, a jeżeli nie mógł mieć czegoś, czego pragnął, to robił się drażliwy.
Parsknął cicho i pokręcił głową, a potem złapał dziewczynę za kostkę i przyciągnął do siebie pewnym, silnym ruchem, w tym samym momencie przekręcając się, zbliżając do niej i przyglądając się jej badawczo.
一 Ale dość o nim i każdym innym. Teraz chętnie bym poszukał szczęścia między twoimi nogami 一 mruknął, unosząc lekko kącik ust, chociaż nie uśmiechnął się jakoś specjalnie wesoło, za to oparł dłoń przy jej talii, zerkając na pulsującą lekko żyłę na jej szyi. Zapach perfum był z takiej odległości dużo bardziej intensywny i musiał przyznać, że całkiem mu się podobał.
Elena Santorini