Strona 2 z 2

kiss and tell

: ndz maja 10, 2026 9:21 am
autor: Bronte Rosenthal-Murray
and then, in the middle of my chaos
there was you
STATUS: AKTUALNE | 10/05
ObrazekObrazek
Na studia przeniosła się do Toronto, gdzie dopuściła się kolejnej istotnej głupoty. To właśnie tutaj poznała bowiem mężczyznę, za którego zgodziła się wyjść w ciągu zaledwie kilkutygodniowej znajomości. Wesele nie było huczne - nie tak bardzo jak rozwód, za sprawą którego Bronte zupełnie nieświadomie oskubała swojego partnera z połowy rodzinnego majątku. Przywłaszczyła sobie również jego nazwisko, które utorowało jej drogę do telewizyjnej kariery.
Kiedy się poznali, coś momentalnie zaiskrzyło. To było jedno z tych uczuć, które od razu płoną intensywnym płomieniem. Bronte czuła, że może zrobić dla niego wszystko, a on najwyraźniej to samo gotów był zrobić dla niej.

Do tego stopnia, że o pierścionek zadbał całkiem szybko, ale niestety zapomniał o intercyzie.

Wspólne życie nie okazało się usłane różami tak, jak krótki okres randek. Do głosu doszły przyzwyczajenia budzące irytację oraz cały szereg różnic, na które wcześniej nie zwrócili uwagi. Kilka tygodni sielanki prędko zamieniło się w żywe kłótnie, latające talerze, a koniec końców rozwód, który zakończył się niekorzystnym dla niego wyrokiem.

A wszystko przez to, że ona przypadkiem zagrała nieczysto.

Opuściła wspólne mieszkanie, jednak majątek, który zyskała, zapewnił jej znacznie więcej. On jednak nie jest w stanie tak po prostu tego przeboleć. Chciałby znaleźć sposób, żeby się na niej odegrać.


- szukam byłego męża Bronte, z którym połączył ją intensywny, ale wyjątkowo krótki związek, który zakończył się rozwodem z hukiem; w jego trakcie Bronte przypadkiem sypnęła coś na niego w sądzie, a to z kolei zagwarantowało jej dostęp do połowy jego majątku;
- fajnie byłoby, gdyby jemu było to koszmarnie nie na rękę, więc tę relację widziałabym raczej jako bezustanną walkę o to, aby jednak ten majątek odzyskać; nie chciałabym też całkowicie pozbawić ich chemii, ani wykluczyć tego, że ta relacja mimo wszystko zakończy się szczęśliwie, choć jednocześnie nie chcę też z marszu umawiać się na end-gejmy;
- pograłabym coś z jajem, więc podczas tej walki nastawiałabym się na śmieszkowe wątki, choć nie chcę też całkowicie się do nich ograniczać; na pewno pojawią się uczucia - czasami intensywne, czasami trochę przykre;
- może być od niej starszy, ale niekoniecznie musi - historię ich relacji i tego, jak dokładnie się poznali, chciałabym opracować wspólnie; mogą pracować razem w telewizyjnej stacji - to na pewno da nam podłoże do wielu zabawnych interakcji;
- jeden post na dwa tygodnie to dla mnie za mało, chciałabym dostać chociaż ze dwa tygodniowo, o więcej na pewno nie będę cisnąć; na forum jestem już jakiś czas, nie uciekam i generalnie polecam się cieplutko <3

kiss and tell

: ndz maja 10, 2026 11:35 pm
autor: Theodore Tellier
Trójkąt miłosny
MFM
STATUS: AKTUALNE | 10/05
ObrazekObrazek
#TRÓJKĄT #25-35 LAT #MĘŻCZYNA #KOBIETA

Budzę się jako pierwszy i czuję jak, sprężyna starego materaca uwiera mnie w plecy, lecz nie mogę zmienić pozycji. Na mojej klatce piersiowej spoczywa głowa kobiety, a jej długie włosy rozsypane po moim torsie łaskoczą przy każdym oddechu. Delikatnie, tak aby nie wytrącić jej ze spokojnego snu, odgarniam palcami pukiel, który opadł na jej szyję i odkrywam miejsce przyozdobione dwiema malinkami. Jedną zrobiłem ja. Drugą on. Obracam twarz w lewo, w stronę, gdzie śpi przyciśnięty do mojego boku, z nogą przerzuconą przez moje biodra i policzkiem wtulonym w ramię.
Nie chcąc ich obudzić, nie zmieniam pozycji i cierpliwie znoszę niewygodną pozycję, w której jest uwięzione moje ciało. Czuwam, otoczony ich spokojnymi oddechami, ciepłem ciał i mieszanką perfum i seksu. Skuleni na materacu zbyt małym na naszą trójkę, otoczeni brudnymi naczyniami po wczorajszej kolacji i porozrzucanymi ubraniami musimy wyglądać jak kupka rozpaczy i nieszczęścia, lecz nigdy wcześniej nie czułem się lepiej.

Szukam – kobiety (Pani już się znalazła Francesca de Villiers) i mężczyzny – do stworzenia relacji romantycznej, w której wszystkie strony są zaangażowane w związek ze sobą nawzajem. Mają się na wyłączność, razem mieszkają i wspólnie pracują nad szczęśliwym związkiem.
Chcę, aby cała trójka była w sobie zakochana i nie chcę angażować osób postronnych do tej relacji, więc jeżeli chcesz stworzyć kogoś, kto będzie zawieszał oko na jeszcze innej parze nóg – odpuść.
Kooocham dramy. Jestem nastawiona na wątki, w których ich związek mierzy się z wieloma trudnościami. Począwszy od kłótni wewnątrz związku (prozaicznych o obowiązki domowe i te nieco poważniejsze, np. o różnice w oczekiwaniach), aż po problemy zewnętrzne – sceptyczne otoczenie: rodzinę, dalszych znajomych, środowisko zawodowe, gdzie plotki lub zrządzenia dnia codziennego będą wystawiać ich na próbę.
Myślę, że nie są do końca wyoutowani ze swoim statusem – może Twoja rodzina nie akceptuje Twojej biseksualności? Albo po prostu koncept poliamoryczny jest dla nich nie do pojęcia.
Nie szukam jednak toksyczności, zależy mi przede wszystkim na tym, aby relacja była żywa i dawała im też komfort i bezpieczeństwo, aby mieli o co walczyć.
Chętnie rozegram kryzysy (skłócenie dwójki; problemy z komunikacją; trudne pogodzenie różnych potrzeb i innych charakterów; wakacje u rodziny, która nie wie, że jesteśmy w związku poli), a także te piękne chwile (wzajemne wspieranie się; randki; seks; życie codzienne) i wymianę kilku wiadomości w esesmanach.
Lubię rozmawiać o postaciach na DC – tworzyć wspólną fabułę i burzę mózgów, ustalać smaczki z przeszłości, podsyłać sobie jakieś zdjęcia/piosenki oddające klimat – i ogólnie czuć, że wątek żyje i ma się dobrze!
Kogo szukam? Kogoś, kto nie ucieknie : ))) Rozumiem zastoje, doły i ciężkie chwile – jestem wyrozumiała! Też mam czasem pod górkę, ale byłoby super, gdyby ta gra jakoś szła do przodu, więc oczekiwałabym posta przynajmniej raz na pięć dni (sama uroczyście oświadczam, że również postaram się wywiązywać z tego deadline’u). Jeżeli masz zniknąć – poinformuj, a nie wychodź po angielsku.
Ogólnie to mam kilka pomysłów na gry, ale jestem bardzo otwarta na Was i z niecierpliwością czekam na wspólne stworzenie tej historii <3



PS. Szukam osób, które nie piszą wszystkiego na kolanie, lubią tworzyć nieco dłuższe posty niż 600 znaków i dodają opisy emocji oraz przemyśleń bohatera *_*

kiss and tell

: pn maja 11, 2026 11:16 am
autor: Poppy Wentworth
The Man Who Loved Two Sisters
STATUS: NIEAKTUALNE | 16/05
ObrazekObrazek
#secret affair #sister husband #the wentworth legacy #secret pregnancy
Zanim świat dowiedział się, że jesteśmy Wentworthównami, byłyśmy po prostu El i Poppy. Dwiema dziewczynkami, które pod stołem trzymały się za ręce, przysięgając sobie, że nigdy nie dorosną. Eleanor była moją tarczą, moją jedyną bezpieczną przystanią w domu, który przypominał muzeum – zimnym, sterylnym i pełnym kruchych pozorów. Wtedy wierzyłam, że ten sojusz przetrwa wszystko.

Potem nadeszła dorosłość i Eleanor wybrała bezpieczeństwo. Przyjęła rolę idealnej dziedziczki, a ja... ja zostałam obsadzona w roli tej gorszej. Każdy mój błąd był podkreśleniem jej perfekcji. Kiedy w jej życiu pojawiłeś się Ty, pasowałeś do tego obrazka i d e a l n i e. Wyniosły, opanowany, z nienagannymi manierami – stałeś się kolejnym elementem świata, którego szczerze nienawidziłam. Wyciągałeś mnie z aresztów i kłopotów tylko dlatego, że El o to prosiła. Byłam dla Ciebie irytującym problemem, zbuntowanym dzieckiem, które psuło wizerunek Twojej idealnej żony. Nienawidziliśmy się z wzajemnością, a ja gardziłam Tobą za to, jak bardzo dałeś się oswoić moim rodzicom.

Gdy nad Waszym małżeństwem zawisło widmo rozwodu, a chwilę później diagnoza Eleanor, nasz świat się zatrzymał. Spędzając dni i noce przy jej łóżku, nagle przestałeś widzieć we mnie wyrodną siostrę. Zauważyłeś, że mój bunt to tylko krzyk samotności dziecka, które rodzina spisała na straty. Zobaczyłeś, że to ja - nie Eleanor - pielęgnuję nasze dawne marzenia i że dotrzymałam obietnicy – nie stałam się taka jak oni. W tym mroku, między jedną dawką leków a drugą, narodziło się coś, co nas przerosło.

To nie była tylko zdrada...
...to było coś więcej.
Gdy Eleanor odeszła, a ja poczułam, że pod moim sercem bije nowe życie, wpadłam w panikę. Świadomość, że noszę dziecko męża mojej zmarłej siostry w domu Wentworthów była nie do udźwignięcia. Uciekłam bez słowa. Krótko potem straciłam to dziecko w samotnym pokoju w Vancouver, a Ty nigdy się o tym nie dowiedziałeś. Zostałeś z moją rodziną, stając się dla nich niemal synem, strażnikiem ich fortuny i udziałowcem w firmie.

Śmierć ojca i jego przewrotny testament zmusiły mnie do powrotu. Domek nad jeziorem i udziały w firmie, które otrzymałam w spadku sprawiły, że znów stoimy naprzeciw siebie. Widzę cię u boku mojej matki, wciąż tak samo idealnego, a jednak... w Twoim spojrzeniu widzę ten sam ogień, który płonął w tamtej sypialni.

Wróciłam jako inna kobieta, ale z tym samym bólem i uczuciami...
ObrazekObrazek

Ogólnie Poppy była odpowiedzią na te poszukiwania, ale niestety szukający szybko się rozpłynął, a mi pomysł na postać podpasował, więc może ktoś się skusi?
Poppy to chaos w czystej postaci. Wiecznie spóźniona, z papierosem w dłoni i zbyt szczerym uśmiechem, który nie pasował do sztywnych kolacji. Była tą, która mówiła nie, gdy Eleanor potulnie mówiła tak. Wrażliwa, choć ukryta za pancerzem bezczelności i sarkazmu. Dziewczyna, która kochała za mocno i nienawidziła zbyt głośno. Mam multum pomysłów czym zaszła za skórę siostrze i mężowi.
Myślę, ze przyczynami kłótni małżeńskich El i Pana X były aspiracje siostry, która stawiała na karierę, a on bardziej pragnął rodziny. W efekcie sprawa utraconej ciąży może być ciekawą emocjonalną dramą do pociągnięcia.
Myślę, że pan X to taki złoty chłopiec Toronto. Człowiek, który ma wszystko (pieniądze, wpływy, firmę), ale nie ma nic. Żyje w cieniu zmarłej żony i jej rodziny, dopóki Poppy nie staje w drzwiach katedry, przypominając mu o każdej minucie ich wspólnego grzechu, o wszystkich uczuciach, o tym co naprawdę się liczy w życiu.
Poszukiwany Pan powinien być starszy o te kilka lat od niej (5-10lat?) bo Eleonor była starsza. Poppy będzie mieć pewnie jakieś 30, max 32.
Nie będę się tutaj rozpisywać więcej, ale zachęcam do kontaktu na PW, bo głowa pełna pomysłów i może razem dogramy historię, póki jeszcze nie jest stworzona w pełni. Chętnie przygarnę wszelkie pomysły i wspólnie je obgadamy.
Nie mam jeszcze dokładnie ustalone czym rodzina Wentworth się zajmowała, wiec to możemy wspólnie dogadać, ale raczej jest to znana w Toronto rodzina, wysoko postawiona i która pilnuje tego, co prasa o nich pisze, dlatego nie na rękę jej było jak za młodu Poppy przewijała się na plotkarskich prasówkach ze swoimi wyskokami.
Od śmierci siostry i tamtych wydarzeń mogły minąć jakieś 2 lub 3 lata podczas których ona nieco zmieniła swoje życie mieszkając w Vancouver, tam gdzie nie była rozpoznawana i widmo rodziny nad nią nie wisiało.
ObrazekObrazek

kiss and tell

: śr maja 13, 2026 9:34 pm
autor: damsel in distress
Most of all, I hate you because I think of you.
Often. It's disgusting, and I can't stop.
STATUS: AKTUALNE | 13/05
ObrazekObrazek
#haterstolovers #hurtslikehell #can'tstopthinkaboutyou

Minęło 12 lat, odkąd po raz pierwszy Twój śmiech zadzwonił w mojej głowie. Jakby tysiąc maleńkich dzwoneczków odbiło się echem od gładkich stropów czaszki. Pamiętasz jeszcze, jak nie mogłeś znieść, że to ja dostałam Twoje stypendium? Wepchnąłeś mnie tamtego dnia do fontanny na szkolnym dziedzińcu. Choć woda była płytka, moje ciało ogarnął paraliż. Przecież nie umiałam pływać. Wiedziałeś o tym. Betonowe dno było śliskie, porośnięte glonami i wyściełane mułem, na którym nie potrafiłam utrzymać równowagi. Z pewną dozą satysfakcji obserwowałeś jak kolejny raz upadam, a brunatnozielona woda wlewa mi się do ust. Widząc Twój błysk w oku, właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że Cię nienawidzę.

Z każdym dniem nienawidziłem Cię coraz bardziej. W szkole nie miałaś wielu znajomych, a Twój status społeczny był znikomy. W zasadzie żaden. Znajdował się w próżni. Nie rozumiałaś zatem, dlaczego tak bardzo Cię nie znoszę. Przecież było mnie stać na wszystko. Nie potrzebowałem tego stypendium, a mimo to, postanowiłem zatruwać Ci życie. Dzień po dniu. Każdy z nich ciągnął się w bolesną nieskończoność, niemalże pozbawiając Cię nadziei, że któregoś dnia się ode mnie uwolnisz. Twierdziłem, że jesteś słaba, a mimo to, zaglądając w Twoje oczy, miałem wrażenie, że topię się w bezradności. Przecież nic nie znaczyłaś, dlaczego miałem na Twoim punkcie obsesję?

Pożegnałaś mnie ze słodką satysfakcją, celując pięścią w mój piękny nos. Pewnie masz nadzieję, że go złamałaś, co? Sądząc po plamie szkarłatu, która zalała moją pierś, możesz być tego niemalże pewna, ale nigdy nie obejrzałaś się za siebie, żeby to sprawdzić. Choć minęły lata, odkąd ostatni raz nasze spojrzenia skrzyżowały się, przecinając zgęstniałe wokół nas powietrze, brakuje mi fragmentu duszy. Rana się zabliźniła, ale wycięty przez Ciebie fragment, wciąż Ci towarzyszy.

Nie sądzę, że kiedykolwiek jeszcze się spotkamy. W głowie trzymam szczelnie zamknięte listy. Nigdy nie napisane, nigdy nie wysłane, ale skrzętnie upchnięte na jej tyłach. Tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć jak potwornie Cię nienawidzę, ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że nienawidzę Cię za to, że nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Myślę, że najlepiej, gdyby oboje byli w tym samym wieku albo dzielił ich rok różnicy.
Znają się od małego lub poznali w liceum. Założyłam, że ON pochodzi z bogatej rodziny, ale coś kierowało nim, żeby dostać stypendium. Wyobrażam sobie, że ukrywał swoje toksyczne relacje z rodzicami, którzy traktowali go jak powietrze, więc chciał coś im udowodnić, równocześnie pragnąc oderwać się od rodzinnego majątku, korzystając ze stypendium, co ona mu uniemożliwiła.
Być może z początku wcale jej nienawidził, a po prostu chciał jej dać nauczkę lub się odegrać, ale wzajemna spirala niechęci doprowadziła do tego, że stali się swoimi największymi nemesis. Zakładam, że ta pani nie była do końca taka „bezsilna” i biedna, a chociaż nie była tak lubiana jak on w szkole, potrafiła odpłacić się pięknym za nadobne. Ostatecznie w dniu zakończenia liceum przywaliła mu w twarz, łamiąc nos.
Tak czy inaczej, myślę, że ona miała kochającą rodzinę albo grupę bliskich przyjaciół - do przegadania - którzy zawsze w nią wierzyli, a tego zawsze mu brakowało, więc to było pierwszą kostką domina, która przechyliła się w stronę nienawiści.
Nie narzucam endgejmu, bo wiadomo różnie bywa, dlatego jeśli coś Ci nie będzie pasowało lub postanowisz zrezygnować, daj proszę znać <3 To dość ważna dla mnie relacja i chciałabym, żeby ostatecznie ta nienawiść rozwinęła się w stronę romantyczną, wypełnioną głębokimi, nie do końca łatwymi do nazwania uczuciami.

kiss and tell

: czw maja 14, 2026 10:25 pm
autor: Peter Blythe
Future wifey
or future ex?
STATUS: AKTUALNE | 20/05
ObrazekObrazek
#hajs #status #wifey #pantofeliksieżniczka

Jesteśmy ze sobą już na tyle długo, że zasługujesz na pierścionek, ale z jakiegoś powodu on wciąż się nie pojawiał na Twoim placu. Twoje koleżanki patrzą na mnie i z miesiąca na miesiąc coraz mniej wierzą w to, że to się wydarzy.
A przecież wszystko z pozoru się pomiędzy nami układa. Wyglądamy świetnie razem na zdjęciach, lubimy te same rzeczy, moja matka za tobą przepada, a siostra traktuje cię jak część rodziny. Twój background może być jaki tylko chcesz - może marzy ci się wżenienie w bogatą rodzinę, a może sama pochodzisz z takiej i pasuje ci taka dobra partia jak Bylthe?

Od jakiegoś czasu ja zaczynam wątpić w naszą relację. Mam dużo pracy, ty masz dużo pracy, mijamy się. Ja jestem zmęczony, ty chcesz iść ze mną na imprezę. Ty jesteś zmęczona, ale umówiliśmy się, więc przyjeżdżam i czekam na ciebie godzinę, nim się wyszykujesz. Do tego wszystkiego mamy problem z bliskością (tu pozostałość po ostatniej Kristin, która mi uciekła), bo nie sypiamy ze sobą. Kiedy ludzie patrzą na nas z boku, uważają nas za ower couple, ale w środku w związku jest trochę jakbym był Twoim asystentem. Przynieś - odnieś - kup - zapłać. Robię to, bo to się robi w związku, prawda?

Jak rozwinie sie nasza relacja? Czy coś się zmieni? A może szykuje nam się lawendowe małżeństwo?
W postach nazywam cię Kristin, ale jeżeli chcesz możemy zmienić to imię
Nie mam wymagań co do historii Twojej postaci, chciałabym tylko, żeby miała swój powód dla którego wciąż jest z Peterem
Peter ma przyjaciółkę z którą od lat spędza mnóstwo czasu, ostatnio trochę zaczał sobie do niej mieć uczucia, ale nic z tym nie robi.
Posty piszę w 3. os , ale tu na poszukiwaniach było mi wygodniej opsiacto w 1 os.

kiss and tell

: pn maja 18, 2026 11:27 am
autor: Ruby Pierce
you showed me how to do
exactly what you do, how I fell in love with you
STATUS: AKTUALNE | 18/05
ObrazekObrazek
#zakazany_romans #komplikacje #age gap or not #$$$
Ruby pisze:Nie chcesz być tylko córką George’a Pierce’a.
Nie chcesz przyzwyczajać się do tego, że ludzie postrzegają cię przez jego pryzmat. Jakby nic z tych rzeczy, które osiągnęłaś, nie było twoje.
Zaczynasz spotykać się z tymi, którzy do świata twojego ojca należą jeszcze bardziej od ciebie. Z początku niewinnie, nieśmiało, z bijącym od adrenaliny sercem, gdy przekraczasz próg drogiej restauracji, gdzieś za miastem; gdzieś, gdzie szanse, że ktoś was rozpozna, wynoszą pięćdziesiąt na pięćdziesiąt.
To ryzyko jest cudowne.
Nudzisz się. Pragniesz coś poczuć, tak zwyczajnie i spontanicznie, bez żadnych planów. Podświadomie chcesz też utrzeć ojcu nosa. Bo co, jeśli ktoś zobaczy?
Córka Pierce’a z właścicielem The Ritz-Carlton!
Córka Pierce’a i syn Beauforta z przeciwnej partii!
Brzmi jak nagłówki, które mogłyby rozpoczynać napisany przez ciebie artykuł. Może dzięki niemu twoje słowa po raz kolejny znalazłyby się na pierwszej stronie gazety.
Bawisz się, balansujesz między spokojnym, poukładanym życiem a czymś, czego z każdym miesiącem wcale nie chcesz przerywać.
Wreszcie robisz to, na co masz ochotę.
Stawiasz na swoim.
To jest twój świat.
Świat, w którym jesteś kimś więcej niż jedną z Pierce’ów.
Może jesteś właścicielem The Ritz-Carlton, w którym jej ojciec regularnie urządza przyjęcia swojej fundacji? A może synem Beauforta z przeciwnej partii? Możesz być też zupełnie kimś innym, kto wpasowuje się w ramy opisane wyżej.
Ruby chodzi o dobrą zabawę i ryzyko (a przynajmniej tak jej się teraz wydaje). Nudzi się. Tobie może chodzić o to samo, ale wcale nie musi. Może dzięki temu romansowi chcesz wpłynąć na święty wizerunek George’a Pierce’a? Może owiniesz ją sobie wokół palca, a może to ona wywróci Twoje życie do góry nogami? Sporo chwytów dozwolonych, ta relacja sama w sobie ma być jedną wielką komplikacją.
Niech oboje mają coś do stracenia, a komu mocniej zaszkodziłoby ujawnienie tego romansu, możemy sobie ustalić. Fajnie gdyby był starszy, ale nie musi, równie dobrze mogą być w podobnym wieku. Od grania hajdów zależy mi bardziej na emocjonalnej stronie tej relacji + na złapaniu wspólnego vibe'u – pogadajmy, pokmińmy, może urodzi się z tego coś ciekawego <3

kiss and tell

: pn maja 18, 2026 12:53 pm
autor: Maria A. Perez
Lat minionych, dni minionych żadne modły już nie cofną
STATUS: BARDZO AKTUALNE | 18/05
ObrazekObrazek
#ICantLiveWithOrWithoutYou #małżeństwo #kryzys #hiszpańskanamiętność #rozpad #zdrada #staramiloscnierdzewieje #trudnamiłość #rodzina #JavierBardemlookalike #successfulbutlost #marriageincrisis #spanishblood #husbandwanted
My hands are tied, my body bruised.
He got me with nothing to win and nothing else to lose. And you give yourself away…
I can't live with or without you.

Nasze pierwsze spotkanie było niespodziewanym zderzeniem, ogłuszeni i zaskoczeni nagle nie mogliśmy funkcjonować bez siebie, choć raptem kilka chwil wcześniej nawet się nie znaliśmy. Mój świat się zatrząsł, już nic nigdy nie było takie samo - wszystko było lepsze. Kochaliśmy się gdzie popadnie, w starych samochodach i bramach, na plażach, gdzie piach drażnił nie tylko skórę, a słona woda piekła w usta. Byliśmy młodzi, czuliśmy się nieśmiertelni, my dwoje przeciwko całemu światu. Patrzyłeś na mnie tak, jakbym była twoim bóstwem, ale to ty byłeś dla mnie wszystkim - pierwszym oddechem, pierwszym buntem, pierwszym mężczyzną, który sprawił, że czułam się najważniejsza. Rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło jedno spojrzenie… a teraz? Teraz rozmawiając ciężko nam jest się usłyszeć.
ObrazekObrazek
Czego szukam?

Poszukuję męża dla Anny Marii, który niegdyś obiecywał jej złote góry w Toronto, a ona wierzyła w każde jego słowo, bo wypowiadał je, gładząc ją po włosach z taką czułością, jakby bał się, że rozpadnie się w jego ramionach. Kiedy pojawiła się pierwsza ciąża - a było to bardzo wcześnie, bo Ana miała wtedy zaledwie 18 lat - ich uczucie się umocniło, ale też zmieniło. On pracował do utraty tchu, by zapewnić im wszystko, a ona czekała na niego wciąż z tym samym rozgorączkowanym spojrzeniem, jak wtedy, kiedy się spotkali. Niestety z biegiem lat namiętny dotyk zamienił się w przelotne i wręcz wyuczone muśnięcia, a nocne rozmowy o wspólnych marzeniach zniknęły pod komunikatami o bieżących rachunkach i sprawunkach. Jego spojrzenie błądziło chętniej po ekranie telefonu, niż po jej ciele, a ona była zbyt obciążona codziennością, by domagać się czegoś więcej.

Dwadzieścia cztery lata później niewiele zostało między nimi tego, co ich połączyło, ale to nie zniknęło. Szukam więc kogoś, kto spróbuje to dźwignąć razem ze mną i stworzy postać mężczyzny, który pamięta tamtą miłość, ale błądzi tak jak i ona, a w rezultacie nie potrafią jej odgrzebać.

W skrócie mamy Marię - żonę skupioną na trójce dzieci, trzymającą ich dom w ryzach, kobietę, która stała się dla ciebie przezroczysta, chyba, że akurat potrzebujesz czystej koszuli lub obiadu. Mamy też ciebie - pana x - stanąłeś na głowie, by odnieść sukces dla dobra naszej rodziny, ale zgubiłeś po drodze to co najważniejsze - nas. Oddaliłeś się od Marii, uwikłałeś w romanse, szukając w nich być może lekkości, którą ona utraciła pod ciężarem obowiązków i zaniedbania. Maria teraz też się zmienia, nie chce już takiego życia w cieniu, poznaje kogoś, zaczyna odżywać i to może być iskra zapalna zmian też w ich relacji.

Mąż powinien mieć między 44-46 lat, tak myślę. I nie szukam tutaj jakiegoś czarnego charakteru. Raczej faceta z krwi i kości, który nieco się zagubił, ma swoje demony (czyt. romanse), ale wciąż pamięta ich dawną miłość, nawet jeśli nie potrafi, a może boi się ją odgrzebać.

Jeśli chodzi o dzieci, to mam zaplanowaną trójkę, ale nie chcę szukać ich jako osobnych postaci, a raczej wolę zostawić je do rozegrania na naszych zasadach. Najstarsza jest córka 24 lata, kolejno 17-letni syn, a na koniec najmłodsza pociecha 10-letnia, która mogła być ostatnią próbą ratowania małżeństwa.

Ogólnie jestem bardzo otwarta na rozmowy, więc zapraszam! Nie ukrywam też, że zachwyciłby mnie wizerunek Javiera Bardem, nie jest to warunek konieczny ALE O MAMUNIU! Polecam. <3

No i nie umawiajmy się na jakieś konkretne zakończenia - nie wiem czy cokolwiek uda się im wskrzesić czy całkiem to rozwalą ale poddajmy się grze i zobaczmy, gdzie nas to zaprowadzi. <3
ObrazekObrazek

kiss and tell

: pn maja 18, 2026 1:58 pm
autor: Archie Miller
ERROR 404:
błąd w kodzie pt. OJCOSTWO
STATUS: BARDZO AKTUALNE | 18/05
ObrazekObrazek
#UcieczkaZWhitby #ZdesperowanaMarzycielka #MamaZPrzypadkuTataZWyboru #BiletDoLepszegoŚwiata #KłamstwoMaKrótkieNóżki #MałyMiller #LukaWSystemie #GameOverInRealLife #MillerFamilyExperience

Poszukiwania wariatki z rodzinnych stron, czyli z Whitby. Najlepiej w zbliżonym wieku, mogą znać się ze szkoły lub sąsiedztwa bo to ma być kumpela - ta od niezobowiązujących spotkań w Whitby. Co istotne - w zaawansowanej ciąży - takiej, że widać ją z drugiego końca Toronto. 🤰

🏠 Pamiętasz Whitby? Ja pamiętam głównie nudę, jezioro i nas spotykających się raz na jakiś czas. Ty miałaś to gorzej – podczas gdy w mojej rodzinie zawsze był przyjazny gwar, śmiech i góra jedzenia na stole, ty wracałaś do domu, w którym jedynym towarzystwem był:
  • gburowaty dziadek
  • pijany ojciec
  • matka kleptomanka
  • wszystko powyższe, albo jeszcze jakiś inny większy shit.
Millerowie byli dla ciebie jak ekipa z serialu, w którym zawsze chciałaś wystąpić. Kiedy ja wyjechałem podbijać Toronto i psuć gry w Ubisofcie, ty utknęłaś. Ale hej, nie próżnowałaś! Kiedy raz na jakiś czas wpadałem do rodziców, nasze drogi się przecinały. Było miło, było bez zobowiązań... a przynajmniej ja tak myślałem… do dziś.
Nagle pojawiasz się w Toronto. Wyglądasz, jakbyś połknęła dość dużą piłkę lekarską i twierdzisz, że to mały Miller.

Prawda?

Jest pewnie taka, że ojcem jest jakiś totalny lamus z Whitby, gość bez przyszłości, który jedyne co potrafi, to pić piwo pod sklepem. Ty jednak uznałaś, że twoje dziecko zasługuje na coś lepszego. Na nazwisko Miller. Na babcię, która zawsze robi za dużo jedzenia. I na tatę, który – choć sam potrzebuje opieki – jest najlepszym błaznem w twoim zasięgu.
Może być nim też inny lamus z Toronto, żeby bardziej wpasować postać w realia miasta i gry na forum. Jeśli będziesz mieć inną zajawkę lub pomysł to również wysłucham.
🎮 W co sobie będziemy pogrywać? 🎮

W simsy tylko reel life i na speedzie. :lol:

🍼 Na początek będzie sporo kłamstwa, głównie z twojej strony, więc może zaczniemy od tego, jak dopisujesz całą historię swojego brzucha do Archiego i kłamiesz mu w żywe oczy, choć wiesz, że z kimś innym zaszalałaś bez zabezpieczeń i ta różnica dwóch tygodni bardziej pasuje do twojego dziecka w brzuchu niż do tamtej nocy z nim.

👶 Zanim prawda wyjdzie na jaw chcę rozegrać motyw jak Archie wchodzi w to całe przygotowanie do porodu, jak kupują używany wózek, jak próbuje zamontować fotelik w swoim beznadziejnym samochodzie i jak czyta poradniki o noworodkach.

🍼 Jego rodzice cię znają i też zaczynają wierzyć w historię (choć czekają do porodu, by wszystko sprawdzić gdy dziecko przyjdzie na świat) i ich też trochę do siebie zaczynasz przekonywać.

👶 No i finałowy motyw to poród, co nie? Emocje sięgają zenitu, kiedy Archie trzyma w rękach małego gamera, a potem nastąpi jego zderzenie z rzeczywistością. Może wyjdzie to przy grupie krwi? Może przy badaniach po porodzie? A może po prostu Ty pękniesz pod ciężarem jego dobroci, której się nie spodziewałaś? Może zrobi test na ojcostwo i wyjdzie to po kilkunastu dniach, które miały być tylko formalnością…
Dlaczego i czego szukam?
🧸 Bo chciałabym mu trochę rzucić kłody pod nogi, zobaczyć jak dorasta na cito, by potem zmierzyć się ze złamanym sercem i chwilami w których biednak nie znajdzie żadnej luki by uchronić się od bólu, a że ma za wesoło w życiu to zaszalejmy!

🍼 Nie szukam tutaj tak naprawdę złej postaci…raczej kogoś, kto chciał być częścią jego świata, a to była jedyna droga, jaką twoja postać widziała. Może pragnęła lepszej przyszłości dla dziecka? Zapewniam absurdalny humor Archiego i emocje, które rozszarpią go na kawałki.

🧸 Poszukiwania wrzucam w zakładce związki, ale w ich przypadku to za wiele powiedziane. Sypiali ze sobą, ale to nigdy nie było coś wielkiego, nic zadeklarowanego, a po tym wszystkim to nawet nie będzie to coś, co miałoby swoją przyszłość… Poza tym Archiego serce bije do kogoś innego, kogo pewnie znasz, bo też jest z Whitby.
ObrazekObrazek

kiss and tell

: czw maja 21, 2026 10:05 am
autor: szukam
I still love you, I promise
Do you remember happy together? I do, don't you?
STATUS: AKTUALNE 21.05
ObrazekObrazek
Minęło sześć lat, odkąd zatrzasnęłaś za sobą drzwi mojego życia. Pamiętam dźwięk Twoich kluczy uderzających o blat w przedpokoju. Taki cichy, niepozorny odgłos, a mimo to rozciął mnie wtedy skuteczniej niż jakikolwiek krzyk. Nie płakałaś. To chyba bolało najbardziej. Stałaś przede mną śmiertelnie spokojna, z oczami zmęczonymi od wybaczania mi rzeczy, których nigdy nie powinienem był zrobić.

Mówią, że pierwszej miłości się nie zapomina. Ja próbowałem. Naprawdę próbowałem. Zagłuszałem Cię przypadkowymi twarzami, alkoholem, pracą i nocami spędzanymi obok kobiet, których imion czasem nawet nie pamiętałem. A potem pojawiła się ona. Dobra. Cierpliwa. Bezpieczna. Taka, przy której człowiek może odetchnąć po latach chaosu. Za pół roku zostanie moją żoną.

I chyba właśnie dlatego piszę ten list do Ciebie, bo po raz pierwszy od dawna musiałem spojrzeć sobie w twarz i przyznać, że zbudowałem nowe życie na ruinach starego. Że nigdy tak naprawdę Cię nie opłakałem. Po prostu bałem się samotności bardziej niż własnych uczuć.

Byłaś jedyną osobą, przy której czułem się naprawdę widziany. Znałaś wszystkie moje najgorsze wersje — tę impulsywną, egoistyczną, niedojrzałą — a mimo to przez długi czas wybierałaś mnie każdego dnia. A ja odpłaciłem Ci za to tak, jak potrafią tylko tchórze. Nawalałem raz za razem, aż w końcu coś w Tobie umarło. Do dziś pamiętam moment, w którym spojrzałaś na mnie ostatni raz. Nie było w Tobie złości. Było zmęczenie. Jakbyś niosła mnie na plecach tak długo, że w końcu zabrakło Ci sił.

Najgorsze jest to, że dopiero kiedy Cię straciłem, zrozumiałem, jak bardzo Cię kochałem.

Widziałem Cię kilka dni temu. Pewnie nawet mnie nie zauważyłaś. Stałaś po drugiej stronie ulicy, poprawiając włosy, kiedy wiatr wciskał Ci je do ust. I nagle znów miałem dwadzieścia kilka lat. Znów chciałem do Ciebie podejść, złapać Cię za rękę i powiedzieć, że przepraszam. Tak naprawdę. Nie tymi pustymi słowami, którymi kiedyś próbowałem ratować coś, co sam niszczyłem.

Dlatego napisałem ten list. Każde zdanie bolało. Każde przypominało mi, że czas nie zabija miłości tak skutecznie, jak wszyscy próbują nam wmówić. Czas po prostu uczy człowieka żyć z jej brakiem.

Nie oczekuję, że wrócisz. Nie proszę Cię nawet o odpowiedź. Może ten list skończy na dnie szuflady albo w ogniu. Może przeczytasz go raz i zapomnisz o nim następnego dnia.

Ale jeśli istnieje choć jeden fragment Ciebie, który czasem jeszcze o mnie myśli, chciałbym, żeby wiedział jedno:

Nigdy nie przestałem Cię kochać.

Po prostu nauczyłem się udawać, że potrafię bez Ciebie żyć.
Tak jak w opisie u góry. Mój pan - pewnie coś koło 30-stki - poszukuje byłej dziewczyny, do której wciąż czuje bardzo wiele. Teraz planuje ślub z nową dziewczyną, ale zanim stanie na ślubnym kobiercu chciał po prostu powiedzieć o wszystkim co leży w głębi jego serca. Ślub to ważna decyzja w życiu człowieka, a on nie chciał potem pluć sobie w brodę że nie spróbował. Nie spróbował jej odzyskać.
Teraz chcę, aby ona po przeczytaniu tego listu się z nim spotkała. Na rozmowę. Na pewno chcę, aby znów między nimi pojawiło się uczucie i tu nie narzucam endgame, ale chociaż chwilowy powrót do tego co było między nimi kiedyś. Aby ponownie - chociaż na chwilę - weszli do tej samej rzeki.
Wydaje mi się, że nie ma tu przeciwwskazań na to, aby była to już istniejąca postać. Wiek musiałby być zbliżony do niego, bo rozstali się pięć lat temu, a byli ze sobą na pewno jakiś dłuższy czas.
Charakter, praca i inne tego typu rzeczy są mi zupełnie obce. Chcę tylko, aby była to dobra i spokojna dziewczyna - totalne przeciwieństwo mojego Pana w tamtych czasach. Ps. lubię brunetki!

kiss and tell

: czw maja 21, 2026 2:15 pm
autor: Gabriela R. Blais
The Blood Waltz
STATUS: AKTUALNE | 21.05
ObrazekObrazek
#love to hate you #przemoc #emotional damage
To nie była miłość kochanie. To było czyste szaleństwo, które krążyło w naszych żyłach niczym toksyna. W moich oczach nie widziałeś strachu, gdy twój szef zakręcił obrotowym bębnem w swoim rewolwerze. Miałam jedynie pięćdziesiąt procent szansy. Zaintrygowała cię moja bezczelność i pierwszy raz w swoim życiu miałeś nadzieję, że życie nie uleci z czyiś oczu. Przyłożyłam lufę do własnej skroni, a słodki uśmiech rozjaśnił moją twarz, gdy wygrałam życie. Tamtego dnia jednak podpisałam pakt z diabłem. Wzbudziłam twoje zainteresowanie, byłam twoją obsesją. Razem mieliśmy cały pieprzony świat u swoich stóp. Dla mnie to była zabawa. Pławiłam się w luksusie, który mi dawałeś, a ty chciwie kradłeś uczucia, które w tobie wzbudzałam. Ufałeś mi. A ja to zaufanie zmiażdżyłam, odchodząc od ciebie, gdy mnie potrzebowałeś.
To był wspaniały rok. Pełen namiętności, które pozostawiło swoje echo na tych Włoskich plażach. Byłam twoją zgubą, przez którą nie byłeś ostrożny, bo pragnąłeś innego życia z dala od śmierci i mafii, która była twoją rodziną. Wpadłeś w ręce federalnych, bo chciałeś mnie chronić przed tym końcem, nie wiedząc, że ja już dawno podjęłam ucieczkę od Ciebie. Nie tylko wtedy zabrałam twoje pieniądze, ale też twoje serce, które biło dla mnie.
Pozostawiłam pustkę.
Minęło pięć lat, a ty w końcu wychodzisz na wolność. Twoje znajomości w końcu na coś się przydały. A to pragnienie zemsty, które dusiłeś w sobie w końcu może znaleźć ulgę w czynach. Jedyne co chcesz zobaczyć, to strach w moich oczach. Tą jedną emocję, której nigdy ci nie ofiarowałam. Chcesz, żeby te iskierki zniknęły z moich oczu wraz z ostatnią łzą, która popłynie po moim policzku. Złamiesz mnie, a później... Czy będziesz w stanie nacisnąć spust? Oboje wiemy, że nie...
Szukam dla Gabi wątku pobocznego bez endgejmu. Ze swojej strony mogę obiecać wiele gier. Nie zamierzam znikać z forum i fajnie jakby ta fabuła pozostała z nami przez dłuższy czas.
Szukam Pana, który miał powiązania z Włoską Mafią. Sześć lat temu, gdy Gabi wyjechała z Toronto wpakowała się w kłopoty, okradając jednego dilera na sporą ilość towaru. Rosyjska ruletka była jedyną szansą na wyjście z tego cało. Pan X spłacił jej dług i przez rok żyli w toksycznym związku pełnym przemocy i niewypowiedzianych słów. On ją kochał. Ona korzystała i się bawiła. Zdradziła go, uciekając od niego, a on myśląc, że ją ratuje wpadł w ręce federalnych. Z czyjąś pomocą wychodzi na wolność. Pod inną tożsamością? Tak czy siak szykuje zemstę i prześladuje Gabi, bo chce wyrównać rachunek.
Chcę, żeby ta relacja była naszym wspólnym dziełem, więc ustalmy szczegóły na PW lub DC <3