#romans #kobieta #nowy początek #przeciwieństwa #slowburn #drama #komedia #okruchy życia
POSZUKIWANIA POD MULTI, KTÓRE SIĘ STWORZY, JEŚLI BĘDZIE KTOŚ CHĘTNY
(spoiler: nieba SL-owego uchylę)
Słowem długiego wstępu o mojej pani:
Są ludzie, którzy całe życie spędzają, ucząc się, jak żyć z niebezpieczeństwem. Są też tacy, którzy dopiero po jego utracie rozumieją, jak bardzo chcieli zwyczajności.
Etna — dla przyjaciół E.T. — należała przez długi czas do tych pierwszych. Jej ojciec był wulkanologiem. Żył dla pomiarów, odczytów i miejsc, w których ziemia przypominała człowiekowi, że pod stopami nigdy nie jest tak spokojnie, jak chciałby w to wierzyć. Etna dorastała w cieniu tej fascynacji, a później sama weszła w ten świat. Tam poznała Milo Mercera — młodego, ambitnego badacza pracującego pod pieczą jej ojca. Został jej narzeczonym. A potem umarł.
Nowa Zelandia, 2019. Erupcja Białej Wyspy Whakaari zabrała Milo i niemal zabrała również ją. Etna przeżyła, choć prawa dłoń i przedramię noszą ślady tamtego dnia, a serdeczny palec do dziś przypomina jej, że nawet pierścionek obietnicy może w pewnych okolicznościach stać się zagrożeniem. Pierścionek trzeba było usunąć w szpitalu. Blizna została.
Czasami człowiek po czymś takim powinien już wiedzieć, czego chce. Etna wiedziała natomiast przede wszystkim, czego nie chce.
Odeszła od wulkanologii. Zostawiła firmę, w której pracowali jej ojciec i Milo, i znalazła sobie nowy świat — spokojniejszy, przynajmniej pod pewnymi względami. Została badaczką głowonogów. Zamiast obserwować, jak ziemia budzi się pod powierzchnią, zaczęła patrzeć w oczy stworzeniom, które od milionów lat nauczyły się przetrwać rzeczy równie dziwne jak ludzie.
Terapeuta powiedział jej, że powinna zacząć żyć dla siebie. To bardzo proste zdanie, choć nie zawsze proste do wykonania. Etna przez całe życie miała kogoś, dla kogo żyła: najpierw ojca i jego świat, potem Milo i wspólną przyszłość, a teraz, kiedy przyszłości nie ma już gotowej, pozostaje pytanie, którego wcześniej nie musiała sobie zadawać: "czego właściwie chce sama Etna?".
I być może odpowiedź okaże się zaskakująco prosta. Może chce kobiety. Nie dlatego, że poprzednia miłość była pomyłką. Nie dlatego, że trzeba zastąpić Milo kimś innym. I nie dlatego, że trauma nagle zmieniła wszystko, co dotąd uważała za prawdę o sobie. Po prostu dlatego, że nigdy wcześniej nie pozwoliła sobie sprawdzić tej części własnego serca, a skoro ma już zacząć od nowa, mogą wydarzyć się dwie rzeczy...
›› PIERWSZA OPCJA — KOBIETA, KTÓRA NIE MUSI RATOWAĆ ŚWIATA
Może tym razem Etna spotka na swojej drodze kogoś spokojnego. Kogoś, kto nie budzi się rano z myślą o tym, jaka góra czeka dzisiaj na zdobycie. Kogoś, kto nie nosi munduru, nie pracuje na granicy życia i śmierci, nie schodzi w miejsca, do których rozsądny człowiek nie powinien schodzić. I może właśnie dlatego Etna zacznie przy niej oddychać trochę łatwiej. Nie będzie wielkich ucieczek przed śmiercią. Nie będzie telefonów w środku nocy z wiadomością, że wydarzyło się coś złego. Nie będzie czekania przy oknie.
Będą za to zakupy, pranie, źle ugotowany makaron i kłótnie o to, kto znowu zostawił kubek w zlewie. Będą bezpieczne randki i wieczory, podczas których Etna będzie mogła opowiadać o tym, że Bismarck IV, syn Otto, dumny reprezentant trzeciej generacji ośmiornic olbrzymich w torontońskim oceanarium, "opluł" jej kolegę, ponieważ dostał większego kraba niż jego młodszy brat.
To może nie brzmi jak wielka miłość, ale być może właśnie wielkie miłości nigdy nie zaczynają się od wielkich rzeczy? Czasami zaczynają się od tego, że ktoś pamięta, jaką kawę pijesz.
›› DRUGA OPCJA — KOBIETA, PRZY KTÓREJ SERCE ZNOWU NIE POSŁUCHA ROZSĄDKU
A może tak... Etna będzie miała pecha? Albo szczęście. Trudno powiedzieć, dopóki historia się nie wydarzy.
Może spotka kobietę, która robi coś trudnego. Coś, co wymaga odwagi, dyscypliny i sprzętu sprawdzanego trzy razy przed rozpoczęciem zajęć. Kogoś, kto pracuje w miejscach, gdzie błąd może kosztować więcej niż tylko źle wykonany dzień pracy lub miesięczną pensję.
Etna będzie wiedziała, że powinna trzymać się z daleka. Przecież już raz pokochała człowieka, którego praca była częścią świata, który zabrał jej wszystko. Tym razem jednak może być inaczej, bo ta kobieta nie będzie lekkomyślna. Nie będzie uważała, że ryzyko jest ceną, którą warto zapłacić za wielką przygodę. Będzie znała procedury. Będzie szanowała własne granice. Będzie wiedziała, kiedy zawrócić. I może właśnie to będzie najbardziej niebezpieczne? Etna nie będzie mogła wmówić sobie, że zakochała się w kimś nierozsądnym. Zakocha się w kimś, kto po prostu robi coś trudnego. Wtedy przyjdzie jej nauczyć się różnicy między człowiekiem, który lekkomyślnie wystawia życie na próbę, a człowiekiem, który zna ryzyko i mimo wszystko potrafi żyć.
Nie wiadomo jeszcze, która z tych historii wydarzy się naprawdę. Może ta spokojna. Może ta, której Etna będzie żałować jeszcze zanim się zacznie. A może, jak to zwykle bywa z rzeczami, których najbardziej się boimy, prawda znajdzie się gdzieś pomiędzy.
✧ Szukam kobiety mniej więcej w wieku 28–40 lat, ale nie traktuję tego jako sztywnej granicy.
✧ Nie szukam "kobiety, która ją naprawi". Etna ma własną drogę przepracowywania tego, co wydarzyło się w jej życiu.
✧ W pierwszej opcji zależy mi na kimś rzeczywiście spokojniejszym, niezwiązanym zawodowo z ekstremalnym ryzykiem. W drugiej — na kobiecie wykonującej legalny, wymagający zawód, w którym ryzyko istnieje, ale jest świadomie kontrolowane, a nie romantyzowane.
✧ Relacja zdecydowanie w stronę slowburn — szczególnie że dla Etny będzie to pierwsza okazja, żeby odkryć uczucia wobec kobiety.
✧ Szczegóły zawodu, wieku, przeszłości, pierwszego spotkania i kierunku relacji możemy ustalić wspólnie.
✧ Najważniejszy jest dla mnie potencjał na dłuższą historię, również poza samym romansem. Ponadto lubię postacie drugoplanowe, co można podejrzeć w moich postach.
✧ Co ważne — wszelkie elementy możemy negocjować i modyfikować na bieżąco. Przyjmę zarówno nową postać, jak i istniejącą już na forum. Lubię aktywny brainstorming, więc przyjdź śmiało ze swoimi pomysłami. Gdybym chciała sama wszystko wymyślać, po prostu napisałabym opowiadanie do szuflady...
*wink wink*.
✧ Mam życie i jak to z nim bywa — raz odpisy wpadają szybciej, innym razem wolniej. Raz parę dziennie, jutro — jeden. Nie ponaglam, nie robię nalotu na treści. Jeśli widzisz w tym jakiś potencjał na współpracę, zapraszam na PW.