Strona 2 z 2

Under the sea

: pt lut 06, 2026 2:05 pm
autor: Tyla Andrulyte
Nie wiem, czy mój był inny. Odkąd pamiętam to był zjebem. I dobrze, że go tu nie ma. Cieszę się, że nie ma go w moim życiu już od jakiegoś czasu. Nareszcie czuję, że żyję. — stwierdziła gorzko Tyla, patrząc się gdzieś w dal, obserwując jakieś rybki z większego dystansu. Zawsze miała tendencje do ciętego języka i szczerości, więc to akurat nie dziwiło. I w sumie takie traktowanie ojca również. Zrobił z jej życia (i jej mamy też) piekło, a teraz musiała się wszystkiego uczyć od nowa. Gdyby miała innego człowieka za ojca, może nawet byłaby bardziej otwarta na ludzi.
Nie staniesz się taki jak ojciec. Pamiętaj, że jesteś też po części swoją mamą. Nigdy zatem nie będziesz taki sam, a nawet powiedziałabym, że wcale taki nie będziesz. — niekoniecznie uśmiechało jej się mówić o takich rzeczach, ale nie wypowiadała ich w swoim kontekście. A też miała ten strach, natomiast starała się go niszczyć w podobny sposób. — Już jesteś porządnym człowiekiem, moja mama też cię bardzo lubi. Gdyby widziała jakieś podobieństwa do twojego ojca to by mi to od razu powiedziała. Ona lubi obserwować i komentować ludzi. — dodała jeszcze, chcąc go trochę podnieść na duchu. Mogła nie wiedzieć od czego to zależy, ale jej mama na pewno miała już doświadczenie w tej kwestii. A na pewno znała też tatę Erica na tyle dobrze, by widzieć, co z kolei u niego było nie tak.
Walutę bąbelkową. Albo używają muszelek, kto wie. — Andrulyte wzruszyła ramionami, jednocześnie uśmiechając się pod nosem. Nawet w jej mniemaniu to była całkiem urocza sceneria, takie rybki wymieniające muszelki na jakieś rzeczy. Niczym w grze komputerowej.
Słuchaj, ja mam pełno wiedzy na temat faktów, które w życiu mi się nie przydadzą. Choć nie powiem, ten o hipopotamach jednak się przydał. — poczuła nagły przypływ dumy przy mówieniu tych słów, przez co nie mogła powstrzymać uśmieszku.
Na kolejne słowa jedynie pokiwała głową i uścisnęła jego dłoń, ciesząc się, że Eric nie był jedną z tych osób, z którą zwykła się o coś kłócić. Zazwyczaj albo się zgadzali, albo szybko dochodzili do złotego środka. A Tyla bardzo to doceniała. Nawet, jeśli przedmiotem dyskusji były bajki, disneyowskie lub nie.
Poznałyśmy się na imprezie. — trochę skłamała, ale nie mogła powiedzieć prawdy. Przy tym musiałaby wyjawnić, że jej dziewczyna diluje. A to… Niekoniecznie była dobra informacja na sam start.
Dzięki wielkie. — dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak mocno biło jej serce. Tak naprawdę chyba przed nikim nie zrobiła jeszcze takiego coming outu, jedynie jej mama wiedziała o Mizzy. Cóż, cieszyła się natomiast, że Eric nie krzywił się na samą myśl o jej związku z osobą tej samej płci i nawet go zaakceptował. Bardzo to doceniała.
Nawet nie zauważyła przez to, że Eric chciał jej zrobić zdjęcie. Zapozowała przez to całkiem sztywno, ale ona to tak zawsze. I pewnie wyszła brzydko. Przynajmniej na selfie ustawiła się już w miarę normalnie, zdobywając się na delikatny, klasyczny dla niej uśmiech.
Chcesz też zdjęcie na tle? — dopytała, bo sam sobie takiego akurat nie mógł zrobić. Chyba, że trzaśnie kolejnego selfika.

Eric Stones

Under the sea

: ndz lut 15, 2026 6:52 pm
autor: Eric Stones
- To dobrze, że się pogodziłaś. - powiedział, posyłając Tyli uśmiech i kładąc rękę na jej ramieniu, jakby tym gestem chcąc pokazać, że stoi po jej stronie.
- Czasami zastanawiam się, co by było, gdyby był… inny. Albo czy w ogóle kiedyś się obudzi i dotrze do niego, że jego rodzina istnieje. - wiele razy zadawał sobie to pytanie. Żałował, że nie mógł dostać się do jakiegoś innego uniwersum, gdzie jego ojciec po prostu… by był. Słuchał. Doradzał. Śmiał się razem i tłumaczył zamiast krzyczeć. Ciekawe, czy terapia by mu pomogła. O ile w ogóle by na nią poszedł. Eric przystanął na chwilę, bo słowa kuzynki go pokrzepiły. Naprawdę. Był wdzięczny za to, że tak to ujęła i dlatego zaraz ją znowu przytulił.
- Dziękuję. - sam nie wiedział, dlaczego nagle go wzięło na takie okazywanie uczuć ale podejrzewał, że mogło to być związane z tym, że w ostatnich dniach jego życie było jedną wielką karuzelą, która się kręciła, unosząc i opuszczając niżej siedzenia lub - jak sam to określał w myślach - cyrkiem. Darmowym cyrkiem.
- Pozdrów swoją mamę ode mnie. W ogóle powinienem był ją odwiedzić, bo w sumie już dawno jej nie widziałem. - a co jak co, ale mamę Tyli, która była jego ciocią, bardzo szanował i uważał, że jest super. Zawsze potrafiła go wysłuchać, powiedzieć jakiś żart, który go rozbawił i za każdym razem pilnowała, by nie wyszedł głodny.
- Tak, to też jest możliwe. - zgodził się co do obu walut. - Aż bym się wybrał do muszelkowego kasyna. dodał, wyobrażając sobie, jak różne ryby spotykają się by grać i zgarniać muszelki.
Parsknął śmiechem, gdy usłyszał słowa Tyli o tym, że jej głowa była zawalona różnymi faktami, które raczej do niczego się nie przydadzą.
- Ale za to możesz zawsze zaskoczyć kogoś takimi ciekawostkami. Poza tym mam wrażenie, że ogólnie łatwiej jest zapamiętać coś absurdalnego, niż coś, co się przydaje. - stwierdził, bo na pewno o wiele łatwiej było zapamiętać lub nauczyć się czegoś, co wywoływało śmiech albo niedowierzanie, niż suchych formułek, które znikały z głowy szybciej, niż zdążyło się je dobrze zrozumieć Chyba, że miało się pamięć fotograficzną.
Uważnie wysłuchał, gdzie jego kuzynka poznała swoją drugą połówkę.
- Czyli to musiała być udana imprezka. - stwierdził z uśmiechem, naprawdę mając nadzieję, że Tyla będzie szczęśliwa. Cóż, on mimo uczęszczania na różne imprezy i poznania różnych osób, nie miał tyle szczęścia, ale będzie co ma być. Ponoć kto nie ma szczęścia w miłości, miał szczęście w kartach - dlatego może powinien pójść zagrać w pokera.
Na podziękowanie Tyli tylko odpowiedział szczerym uśmiechem, a słysząc pytanie o to, czy chce by mu zrobiła zdjęcie, skinął głową.
- A czemu nie. - odparł, wręczając kuzynce swój telefon i zaczynając pozować. Zawsze będzie miał jakąś pamiątkę z tego wypadu.

Tyla Andrulyte

Under the sea

: wt lut 17, 2026 3:21 pm
autor: Tyla Andrulyte
Tyla pokiwała głową, natomiast gorzkie myśli i tak pojawiły się w jej głowie nawet mimo pocieszenia ze strony Erica. Zdecydowanie preferowałaby ojca, która miałby jakikolwiek wkład w jej wychowanie czy życie, nie robiąc przy okazji z życia mamy czy jej piekła. Mając jednak do wyboru między tak parszywym ojcem a jego brakiem, ta druga opcja była najlepszą z dwóch. Cieszyła się, że chociaż jej mama była przyzwoita.
Spoko, też tak miałam przez jakiś czas. Ale przypadek ojca był już od dawna tak beznadziejny, że chyba tylko pranie mózgu by mu pomogło. Twój to nieco lepszy przypadek, więc zawsze jest szansa i trzymam za nią kciuki. — mimo wszystko chciała być szczera, nawet jeśli okazywanie jakichkolwiek uczuć było dla niej dwa razy cięższe. Przytulała się rzadko, ale więcej, odkąd w jej życiu pojawiła się Mizzy. Nie wyglądała teraz aż tak sztywno, jak zwykła wyglądać podczas takich czułości, ale dalej czuła się z nimi dziwnie. Nie zmieniało to faktu, że chciała w jakiś sposób wpłynąć na samopoczucie kuzyna.
Jasne. Ale zapraszamy. Możemy sobie przy okazji w coś popykać jak zajrzysz. — zaproponowała, szczerząc się w jego kierunku. Bez gier by się nie obyło! Chyba, że Tyli akurat nie będzie w domu. Co nie zdarzało się praktycznie nigdy, choć teraz wychodziła nieco częściej, mając dziewczynę. Tyle, że zazwyczaj był to kilkuminutowy spacer do drzwi z większym numerkiem niż jej. Cieszyło ją to, bo często nawet kurtki nie musiała zakładać, a już była u niej w mieszkaniu.
Kasyna? Teraz to wszędzie ten hazard jest. Nie zdziwiłabym się zatem, gdyby pod wodą też takie funkcjonowało. Ej, w sumie to byłaby niezła atrakcja. Jak hotel podwodny, tylko że to kasyno. — oczywiście mówiła tutaj o ludzkich atrakcjach, no bo jednak ryby pewnie nie wiedziałyby co to hazard. Przy najmniej nie byłby to poziom rozumienia jak ten ludzki, ale kto wie. Może gdzieś tam w głębokiej głębi oceanu siedziały jakieś ryby, które były mądrzejsze od człowieka. Większość oceanów pozostawała przecież wciąż niezbadana.
Bo tak jest. Chyba nawet czytałam coś o tym, że mózg jakoś specyficznie działa pod tym względem, ale już nie pamiętam. Ale to też mogłam pokręcić. — na dźwięk jego śmiechu kąciki jej ust poszybowały ku górze, ciesząc się tym, że ta wiedza bezużyteczna jej się do czegoś przydawała.
Owszem. — parsknęła cicho, gdy Eric wspomniał o „udanej imprezce”. Ale jeśli przyrównać ich związek do imprezy to właściwie się nie mylił. Tyle, że był on na tyle spokojny, że do imprezy było mu daleko. Ale Tyli to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Preferowała taką kolej rzeczy, zwłaszcza że dopiero uczyła się miłości z prawdziwego zdarzenia.
Gdy tylko uzyskała zgodę od Erica, ustawiła się najlepiej jak potrafiła, trzymając telefon dla pewności obiema dłońmi. Nie chciała, by to zdjęcie wyszło niczym artystyczna, rozmazana smuga. W końcu cyknęła fotkę i podetknęła telefon pod nos kuzyna, czekając na jego werdykt.

Eric Stones

Under the sea

: pt lut 20, 2026 10:30 pm
autor: Eric Stones
W sumie Eric zaczął się zastanawiać, czy nad jego rodziną nie wisiała żadna klątwa, bo to dziwne, że zarówno ojciec Tyli jak i jego, byli dość… specyficzni. Fakt, ojciec Erica od czasu do czasu pojawiał się w domu, lecz nie zachowywał się tak, jak troskliwi ojcowie i jeżeli faktycznie coś było na rzeczy, to na Erica to również mogło spaść.
- Ja… dziękuję Ci bardzo Ty. Serio. - powiedział, posyłając kuzynce szczery uśmiech.
- W ogóle tak się zacząłem zastanawiać… czy na nasze rodziny ktoś nie rzucił klątwy. Może praprababcia coś komuś zrobiła?- może brzmiało to dziwnie, ale tak mogło być - a przynajmniej Eric tak uważał. Wystarczyło, że nadepnęła na odcisk jakiejś szamanko-wróżce albo ktoś życzył jej bardzo źle. Oczywiście nie wiedział, czy tata jego babci a dziadka Tyli, też miał jakiś problem, bo jak dotąd, babcia nic takiego nie mówiła.
- Ooo, jak za starych dobrych czasów. - odparł, a następnie parsknął śmiechem, przypominając sobie, jak jako nastolatek odwiedził kuzynkę - wstąpił do niej wracając ze szkoły - i zapytał, czy w coś zagrają, a zaraz potem siedzieli przed komputerem i grali w jakąś grę multiplayer.
- Ej… to serio byłoby ciekawe. I np. pracownicy zamiast w garniturach, byliby przebrani albo za syreny albo po prostu za wodne stworzenia. - taki pomysł mu właśnie przyszedł do głowy.
- Można by to połączyć z hotelem, gdzie byłyby łóżka wodne. - dodał. Czy właśnie w ich głowach powstawał sposób na biznes? Eric nie mówił nie, tylko wpierw należałoby to wszystko faktycznie sensownie rozplanować i znaleźć wsparcie finansowe. Całkiem spore wsparcie.
Skinął głową i nic nie dopowiedział, ponieważ nie miał pojęcia, czy faktycznie mózg działał jakoś inaczej czy co, jeżeli zapamiętywał wszelkie głupotki lub ciekawostki, bo zwyczajnie się w to nie zagłębiał - ale nie wątpił, że mogło być inaczej.
Po wręczeniu kuzynce telefonu by zrobiła zdjęcia, zaczął pozować przy rekinach, wskazując na ich szczęki, a następnie sam zaczął udawać rekina. Po sesji zdjęciowej, podszedł do Tyli i zaczął przeglądać zdjęcia. Niektóre były całkiem zabawne, a niektóre naprawdę spoko.
- Mega wyszyły. Dzięki wielkie. - powiedział, chcąc przybić piątkę z kuzynką, a potem kontynuowali zwiedzanie oceanarium. Gdy dotarli do końca, Eric zaprosił Tylę do siebie, ponieważ miał w domu przygotowany tort oraz u niego mogli wypić szampana lub coś mocniejszego.

//ztx2

Tyla Andrulyte