Strona 2 z 2

sneaky sneaky

: pn sty 26, 2026 8:02 am
autor: Raina Bouchard
trigger warning
  Mógł być to jedynie film. Głupia komedia romantyczna, którą obejrzą wspólnie, szeptem komentując tandetność fabuły. Mogło nawet nie być filmu, wystarczyła jego obecność. Jeśli chciał jej cokolwiek wynagradzać, choć nigdy by nie powiedziała, że cokolwiek musiał, to wystarczyło, że był. Fizyczność była jednak tym, co przepchnęło całośc na nieco inny poziom.
  Najdrobniejszy jego ruch na jej ciele wywoływał w niej impuls, który przecinał jej sylwetkę, zostawiając za sobą żywe mrowienie. Jego język, który tak skutecznie dbał o jej kobiecość, a później nawet jego dłoń, która na nowo spotkała się z jej biustem, były punktami wieczoru, które odrywały ją rozkosznie od rzeczywistości i wpychały w objęcia rozkoszy, które pochłaniały ją coraz bardziej. Nie potrzebowała wiele, bo sama jego obecność była jej zapalnikiem;
  Toczyła walkę z samą sobą. Z własnym ciałem, próbując nie utonąć w narastającej fali rozkoszy i nie dać jej się wyrwać wraz z jej głosem na zewnątrz. Przestała oddychać w momencie, w którym doprowadził ją do punktu, z którego nie było już odwrotu, a który wypełnił jej ciało spazmami ekstazy.
Nawet na niego nie spojrzała. Mogła być kompletnie naga, mogła wciąż czuć jego obecność między własnymi udami, ale wciąż wstydzić się jego spojrzenia. Zwłaszcza w takim momencie, kiedy czuła się absolutnie bezbronna, a on nie przestawał.
  Powietrze znalazło drogę do jej płuc, a jej oddech uspokoił się, choć do stabilności było mu daleko. Znów jednak ugrzązł w niej z nagłością, gdy poczuła jak partner wciska między jej nogi swoje palce. Zachłysnęła się na własnym tchnieniu.
  Wcisnęła się plecami, na całej ich długości, w ścianę za sobą. Jak gdyby chciała się wycofać, a przecież nie miała gdzie – choć próbowała, to nie miała realnej możliwości przesunąć muru. Nie chciała uciekać przed nim, ani przed tym, co robił. Momentami wydawało się, że było tego zbyt wiele, niż jej ciało było w stanie pomieścić. Zwykłym odruchem było cofnięcie się, kapitulacja, choć paradoksalnie – przed samą rozkoszą. Jedynie tym, co przyjemne. Przed falą za falą, wypełniającymi jej nerwy, jej atomy, jej tkanki. Przed rosnącym ciśnieniem, które piętrzyło się głęboko pod skórą, wciąż jeszcze niegotowe do eksplozji.
  Poczuła twardość chłodnej ściany na swojej nagiej skórze bardzo dosadnie. Z tą samą dosadnością niosące świadomość, że nie ma ucieczki. A w ślad za nią tę, która przypominała, że tak naprawdę nie chciała uciekać – chciała więcej. Choć wydawało się, że więcej nie jest w stanie pomieścić.
Oddech jej drżał, wszystkie jej mięśnie były rozdygotane, a ona absolutnie bezbronna. Wsunęła między swoje wargi czubek własnego kciuka, zaciskając na nim boleśnie własne zęby, jak gdyby to miało choćby na moment pomóc znaleźć dywersję dla własnych zmysłów. Kontrapunkt we własnym bólu dla niesionej przez nerwy rozkoszy. Coś, co, choć nietrwale, pozwoliło jej zatrzymać jej własne tchnienie i uciszyć się; i choć w realiach nie była zbyt głośna, w końcu to tylko rozedrgany, przyspieszony oddech, to jej wydawało się, że teraz wszystko było zbyt głośne.
  A zwłaszcza bicie jej własnego serca, które w szaleńczym rytmie obijało się o jej płuca.
  Wszystko nagle zatrzymało się w niej na chwilę. Na milisekundę, gdy ciśnienie zbudowane pod jej tkankami w końcu było gotowe eksplodować. Niczym bomba atomowa rozsadziło ją od środka, w jednej tylko chwili uderzając mocno w każdą z jej komórek.
  Palce dłoni, która wciąż wpleciona była między jego gęste pukle, zacisnęła jeszcze mocniej u ich nasady, kompletnie niekontrolowanie. Zagryzła własny kciuk jeszcze mocniej, do niemożliwego bólu, dławiąc w sobie wszystko to, co chciało wyrwać się z jej płuc.
  Jedna długa chwila, kiedy poczuła się absolutnie wszystkim, po której przyszła świadomość bezbronności. Po której czuła, jak jej mięśnie przestają trzymać jej ciało w pionie; że nie może wręcz ustać w miejscu i autentycznie zaczyna się rozpadać. Nie tylko metaforycznie, ale i fizycznie, bezskutecznie próbując ustać.

Hunter Jang

sneaky sneaky

: czw sty 29, 2026 10:34 am
autor: Hunter Jang
trigger warning
+18
Mogli robić cokolwiek. Mogli też zacząć od cokolwiek innego, jednak nie obiecywałby, że nie przeistoczy się to ostatecznie w… no to. Hunterowi ciężko było oderwać łapy od Soojin, zwłaszcza jak mu na to pozwalała. I jak reagowała na niego w taki podsycający sposób. A obserwował dokładnie co się z nią działo. Słuchał wszystkich jej oddechów i urywanych westchnień, gdy pilnowała, aby nie być zbyt głośną. Obserwował jak jej ciało się napina w odpowiednich momentach i jak wciska się mocniej w ścianę za nią.
Musiał przyznać, że to było niesamowicie podniecające.
Nie zwalniał. Jak początkowo jeszcze się z nią bawił, subtelnie, ale regularnie uciskając ten charakterystyczny punkt, który wyczuwał przy lekko zgiętych palcach, tak po dłuższej chwili postanowił doprowadzić ją na szczyt drugi raz. Jego język metodycznie, krótkimi ruchami drażnił jej obrzmiałą łechtaczkę, spijając wszelkie oznaki podniecenia, gdy dłoń przyspieszyła swoje ruchy. Były to mocniejsze, pełniejsze ruchy, które nabrały na tempie, chcąc ją w pełni zadowolić.
Jedną rękę mocniej zacisnął na jej udzie, wciskając mocniej mordę w jej krocze i nie zwalniał, ani jej nie puszczał, dopóki nie wyczuł, że jej mokre, miękkie tkanki ciasno oplatają się wokół jego palców, a jej ciało nie napina się po raz kolejny w ten cudownie satysfakcjonujący sposób. Gdy jej dłoń mocniej nie zacisnęła się na jego włosach, informując go, że kolejne spazmy atakowały jej drobne, delikatne ciało.
Zwolnił. Oderwał od niej swoją mordę, oblizując usta. Poruszył w niej palcami leniwie jeszcze kilka razy, aż w końcu je z niej wysunął. Wypuścił też jej nogę, stawiając ją na ziemi i przesunął obie dłonie po jej bokach.
Dopiero się rozkręcam, Księżniczko — wymruczał w jej lekko rozwarte usta, aby zaraz odebrać jej dech, kradnąc jej mocny, namiętny pocałunek. Docisnął ją sobą do ściany i przesunął rękoma po jej ciele raz jeszcze, teraz wracając do pośladków za które chwycił, aby mogła raz jeszcze opleść się nogami wokół niego.
Trochę na oślep i na pamięć, skierował się z nią w stronę zaścielonego łóżka. Ułożył ją spokojnie plecami na materacu, zajmując miejsce nad nią. I między jej nogami. Przez cały ten czas całował ją, głodny jej osoby, nawet jeśli częściowo już i tak się nasycił. Było to jednak ewidentnie za mało.
Otarł się o nią raz, potem kolejny swoją nabrzmiałą, ukrytą wciąż pod spodniami męskością, aby mogła poczuć jak chętny i gotowy na nią był. W tym czasie porzucił jej usta i przeniósł się ze swoimi wargami na jej szyję, a dokładniej na okolicę, gdzie pulsowała jej tętnica. Przeniósł ciężar ciała na jedno z przedramion, drugą ręką subtelnie sunąc po całym jej ciele. Po boku, podbrzuszu, udzie, aż zatrzymał się na jej kruchej szyi. Ujął jej żuchwę, kciukiem przejeżdżając po spierzchniętych od pocałunków wargach.
Przejechał językiem po jej skórze, kierując się do płatka ucha, który krótko ucałował.
Czego chcesz, Soojin? — spytał, owiewając jej skórę gorącym oddechem. — Tego? — Jego dłoń zsunęła się i odnalazła jej pierś, którą ścisnęła delikatnie, pomiędzy palcami zatrzaskując jej twardy sutek. Zaczął ją powoli, leniwie wręcz pieścić. — Tego? — Przesunął językiem po jej uchu, koniuszkiem okrążając jego krawędzie, a także wchodząc w każdy zakamarek. — Tego? — wyszeptał do jej ucha, przenosząc wolną dłoń z jej piersi do jej podbrzusza i niżej, do łechtaczki, gdzie jego palce zaczęły subtelnie ją masować okrężnymi ruchami. — A może chcesz to? — Oderwał swoją dłoń tylko po to, aby móc na nią naprzeć swoimi biodrami, ocierając się o nią wymownymi, pełniejszymi ruchami. — Dam ci cokolwiek zechcesz. Tylko mi powiedz — dodał, zatrzymując się w swoim napierającym ruchu. Ręką wrócił do jej żuchwy, którą delikatnie, acz stanowczo ujął, aby scałować kącik jej ust, a kolejno linię szczęki, w oczekiwaniu na jej decyzję.
Mieli już tyle wspólnych nocy, że musiała już mieć jakąś opinię na temat tego co lubiła. I jak.


Raina Bouchard

sneaky sneaky

: sob sty 31, 2026 5:47 pm
autor: Raina Bouchard
trigger warning
  Jego słowa zadudniły w jej czaszce nie jako groźba, a złowróżbna obietnica. Poczuła napięcie pod skórą, we własnych, zbolałych mięśniach, na chwilę przed tym, zanim odebrał jej oddech kolejnym pocałunkiem. Takim, który choć w małym procencie pozwolił jej znaleźć słodkie ukojenie. Punkt odniesienia w rzeczywistości, z której ledwie parę chwil temu ją wyniósł.
  Kolejnych kilka sekund było dla niej jak na autopilocie. Działała odruchowo, reagując na jego ruchy i pozwalając, aby ciało samo na nie odpowiadało. Szpilą do realiów był chłód miękkiej pościeli, którą poczuła pod plecami. Zamrugała kilka razy, ledwie ułamek sekundy, kiedy kolejny, hipnotyzujący bodziec spadł na nią.
  Wymowne napięcie pod jego spodniami było dla niej ostrym przypomnieniem o tym, jak dobrze i znacząco na nią działał. Nie musiała być żadną rozpustnicą, aby reagować. Aby chcieć tego, co oferował.
  Rozlewał otępiającą falę dreszczy z każdym pocałunkiem złożonym na cienkiej skórze jej szyi, każdym muśnięciem opuszkami palców; wciąż drżał jej oddech, wciąż drżały mięśnie, ale już nie w pogłosie nie tak odległych orgazmów, tylko czegoś zupełnie silniejszego.
  Spojrzała na niego spod półprzymkniętych powiek. Jej źrenice już dawno zaszły chmurą burzową, były nierealnie rozszerzone. Jej wzrok nigdzie nie błądził, a całkowicie przepadł w oczach partnera. Gdy na nią patrzył, zawsze rozpadała się na atomy. Teraz nie było inaczej – teraz tylko czuła to znacznie dosadniej; znacznie ciężej.
  Poczuła suchość w gardle, gdy jego oddech owiał płatek jej ucha, niosąc pytanie. Kilka pytań; a każde z nich kolejny bodziec, który przeszywał jej nerwy i sprawiał, że nieświadomie wiła się pod jego ciałem. Każda jedna rzecz, której chciała. Nie zastanawiała się, po prostu wiedziała, że chce. Jednak kiedy raz kolejny poczuła na sobie napięty materiał jego spodni, całkowicie się rozsypała.
  Jej dłonie, dotychczas bez celu spoczywające na jego karku i plecach drgnęły, w pierwszym odruchu. Zacisnęły się mocniej na jego skórze, wciskając paznokcie w schwycony jej fałd.
  Znała odpowiedź na to pytanie, ale nie potrafiła tak po prostu odpowiedzieć. Nie od razu. Zamiast tego ześlizgnęła jedną rękę z jego karku, w tym samym czasie samej wypychając biodra w jego stronę, nie chcąc stracić kontaktu w tak strategicznym punkcie. Prześlizgnęła się palcami po jego boku, zakręcając między przestrzeń pomiędzy nimi. Zaczepiła o każdy, napięty mięsień jego ciała, jego brzucha, sunąc niepowstrzymanie, jeszcze niżej. Na ślepo, ale bezbłędnie świadoma kierunku.
  — Hyunwoo — odezwała się słabym głosem, gdy jej dłoń przekraczała granicę jego spodni, zanurzając się pod ich materiał, podobnie jak i pod materiał jego bielizny. Jej palce, z niepodobną do niej pewnością, otoczyły jego twardą męskość. Zazwyczaj nie pchała mu rąk do spodni. A w zasadzie – nigdy tego nie robiła, będąc zawsze całkowicie bierną. Nieświadomie przygryzła dolną wargę – możliwe, że ze stresu, a może właśnie bardziej z podekscytowania. Może z jednego i drugiego.
  — Chcę abyś w końcu pokazał, co ty lubisz — powiedziała, poruszając dłonią po jego nabrzmiałym przyrodzeniu, w subtelnym, choć odpowiednio prowokacyjnym masażu. Nie wiedziała, na co się pisała, ale wiedziała, że w końcu chciałaby to zobaczyć – do tej pory, jak jej się wydawało, to ona i jej potrzeby były stawiane na piedestale. To, czego ona chciała, to co jej się podobało, to co ją miało kręcić (kiedy sama ledwie co się poznawała). Była ciekawa, co mówiły jego preferencje – musiał je z pewnością mieć lepiej wyrobione, niż ona sama. — I zrobił ze mną to, na co ty masz ochotę.
  Czy to był dobry moment na to? Nie. Zdecydowanie nie, kiedy brało się pod uwagę bliskie sąsiedztwo rodzica. Ale czy to ją zatrzymało? Nie. Nie była to pierwsza, nierozsądna decyzja, którą podejmowała przy nim. I nie było to coś, co zamierzała zmienić, o czym miały świadczyć jej palce, zaciśnięte na jego karku i dłoń pod materiałem jego ubrania, która niosła zmysłową pieszczotę każdym swoim ruchem.

Hunter Jang

sneaky sneaky

: sob sty 31, 2026 9:17 pm
autor: Hunter Jang
trigger warning
+18
Zawsze chciał o nią dbać. Tylko nie zawsze wychodziło to tak, jak planował. Wiele razy po drodze spierdalał kilka kroków, podejmował niewłaściwe decyzje czy działał zbyt egoistycznie, ale kiedy przychodziło do tematu seksu, to było to coś, gdzie wiedział co robić. Tu się nie gubił. Wiele razy jednak się hamował. Soojin była we wszystkim nowa. Chciał ją dopiero stopniowo wprowadzić do wielu różnych obszarów. Pokazać jej jak powinno i może zbliżenie wyglądać. Chciał, aby się poznała. Poznała swoje ciało, a także to co lubi, gdzie lubi i jak lubi. Wiedziała o sobie coraz więcej, podobnie jak on o niej. Nigdy jednak niczego nie forsował.
Wystarczył jeden zły ruch, jedna zła fantazja, aby cofnąć się kilka kroków do tyłu.
A on był trochę spaczony. Może nie jak niektórzy, ale nie można było oczekiwać, że nie miał dziwnych fiksacji oraz upodobań. Kto jak kto, ale jemu do normalnego związku było daleko, nie mówiąc już o normalnych partnerkach. O ile te wszystkie przypadkowe dziewczyny można było jakkolwiek nazwać partnerkami.
Dlatego on też się w pewnym sensie uczył. Jak działać bardziej subtelnie, na wiele różnych, sensualnych sposobów, jak prawdziwy kochanek, a nie jebany dres z klubu.
Nie mógł jednak ukryć, że to wolniejsze, bardziej zmysłowe tempo i działania na niego nie wpływały, bo po twardości jego męskości dało się łatwo stwierdzić, że podniecony był… bardzo.
Czuł jak jedna z jej rąk zaczyna ślizgać się po jego ciele w momencie, gdy w oczekiwaniu na odpowiedź, obcałowywał linię jej szczęki. Kącik ust mu drgnął wyżej, gdy wyczuł jak na niego napiera, nie będąc jej dłużny. Docisnął się do niej w kroku, ocierając wyraźniej w momencie jak wypowiedziała jego imię. To spowodowało elektryczny impuls, który przebiegał po jego grzbiecie, tym intensywniej, im bliżej strategicznego miejsca się znajdowała.
Wciągnął mocniej powietrze do płuc, chwytając fałd jej skóry na szyi między zęby, w momencie gdy wyczuł jej dłoń na swoim twardym od podniecenia przyrodzeniu.
Skąd przekonanie, że nie lubię właśnie tego? — wymruczał ciężej w jej skórę, pozwalając jej się masować. Krew zaczęła mu wrzeć, bo chociaż, nie ukrywajmy, wiele razy już ktoś miał go w garści, to sam fakt, że tym razem była to ona… potęgowało wszystkie odczucia.
Z jakiegoś powodu jej drobna dłoń robiła o wiele lepszą robotę niż ktokolwiek inny.
Kącik ust mu się uniósł na jej prośbę. Prychnął rozbawiony, podnosząc głowę co by móc na nią spojrzeć tym swoim przyciemnionym od podniecenia spojrzeniem. Nie spodziewał się, że tego właśnie będzie chciała. Urodziło to jednak w nim sporą satysfakcję… oraz całą masę różnych scenariuszy na które właśnie dawała mu przyzwolenie.
Księżniczko, ty nie wiesz o co prosisz… — westchnął ciężej, gdy jej ręka wciąż się nim zajmowała, w pełni egoistycznie jej na to pozwalając, bo było mu przy tym bardzo, bardzo dobrze. Jednocześnie jednak musiał z całych sił walczyć z tym, aby nie zerżnąć jej już teraz. Mało łagodnie i delikatnie, zupełnie inaczej niż do tej pory.
Przybliżył swoją mordę do jej ucha, owiewając jego płatek gorącym oddechem.
Bo jeśli wezmę cię jak chcę, to obudzimy nie tylko ten dom — wymruczał w obietnicy, a może bardziej groźbie. Nie byli w końcu sami, a on miał wiele pomysłów, przez które nawet w kneblu nie byłaby dostatecznie cicho, by nie obudzić domowników. — Ale mogę dać ci przedsmak tego, co ci zrobię, jak już będziemy całkiem sami — dodał, sięgając stanowczo do jej nadgarstka, aby go zatrzymać. Wyciągnął jej rękę ze swoich spodni i ostatni raz pocałował ją w usta. Głęboko, mocno, jakby w niemej zapowiedzi tego, co ma nadejść.
I zanim się zorientowała, przewrócił ją na brzuch. Jednym, zwinnym ruchem. Schwycił ją za biodra i uniósł, by się odpowiednio wypięła, twarz wciąż mając przy materacu. Sięgnął dłonią do jej karku, powoli przesuwając nią po linii jej kręgosłupa, aż do pośladków. Przeciągnął palcami między jej pośladkami, aż do wilgotnego wejścia. Rozsunął jej nogi szeroko, gdy drugą rozpinał swoje spodnie. Sprawnie się ich pozbył wraz z bielizną, bo nie były już mu potrzebne.
Drugą ręką docisnął ją za kark do materaca, pierwszą wracając do jej wyeksponowanego, mokrego wejścia. Bez uprzedzenia wsadził w nią trzy palce, od pierwszych chwil już zaczynając ruszać się zdecydowanie za szybko i zdecydowanie za mocno, jak na to, że mieli pozostać jak najciszej. Zwłaszcza, że szybko po pokoju rozszedł się charakterystyczny dźwięk palcowania, w momencie jak mocniej dociskał ją za kark do łóżka.
I nie zwalniał, ani nie osłabiał ruchów nadgarstka, dopóki nie uznał, że jest blisko końca. Dopiero wtedy wyciągnął swoje mokre od jej podniecenia palce, aby na ich miejsce wsadzić swoją męskość. Od razu, do samego końca. Jednym, mocnym ruchem, przez który na moment go odcięło.
Schwycił ją za szyję, aby ją na chwilę podnieść, by jego morda mogła znaleźć się przy jej uchu.
Jak coś będzie dla ciebie za dużo, wystarczy, że powiesz „stop”, rozumiesz? — wyszeptał, ucałowując jej płatek. I gdy tylko usłyszał potwierdzenie, ponownie rzucił ją na materac, aby przycisnąć ją do niego za kark. Wtedy też zaczął się w niej ruszać. Nie spokojnie i powoli, jak zwykle, tylko zaczął w nią uderzać rytmicznie, szybko, ale na tyle, aby nie tracić przy tym na mocy, gdy w nią wpadał. Drugą dłoń ułożył na jej przedramieniu za które schwycił, by ją sobie odpowiednio przytrzymać w pozycji. To miał być i tak przedsmak, ale może już po nim stwierdzi, że jej się nie podoba.
Lepiej teraz, niż jak gdy wszystko zajdzie za daleko, a on pokaże jak bardzo jest spaczony.

Raina Bouchard