hunting for a killer
: pt sty 09, 2026 3:02 pm
Swanson nie była w stanie zrobić kompletnie nic, aby jakoś pomóc w całej tej sytuacji. Wiedziała też jak beznadziejna była. Nie widziała żadnych oznak życia u Barneya, a zamiast tego dostrzegała jedynie ciągle powiększające się ślady krwi na jego klatce piersiowej, do której Miller dociskała materiał szalika. Jedyna nadzieja była w tym, że jednak niedługo zjawią się odpowiednie służby i zdołają przetransportować Smitha do szpitala na czas. Oby wytrzymał...
Starała się teraz skupić na obecnej sytuacji. Na tym, co było tu i teraz. Jednak wszelkie logiczne i sensowne myśli wypierane teraz były przez natłok emocji, których nie potrafiła okiełznać. Niewytłumaczalna złość kotłowała się w jej wnętrzu. Nie umiała jej wytłumaczyć do końca, ale miała ogromne poczucie niesprawiedliwości. Chciała być tą, która zada ten decydujący cios. Chciała, aby to należało do niej, bo od niej to wszystko się zaczęło. Została jednak z poczuciem skrzywdzenia i uczuciem bezsilności wynikającym nie tylko z kiepskiego stanu, w którym się znajdowała, ale także z powodu tego, że nie była w stanie samodzielnie domknąć swoich spraw... Nawet jeśli Zaylee działała w interesie ich obu. Nawet jeśli miała przeświadczenie, że robi to dla niej to Evina miała jej za złe to, że nie oddała jej wtedy broni i nie pozwoliła strzelić do dogorywającego Blythe'a.
- Dla mnie ma... - wymruczała jeszcze, ale zdawała sobie sprawę, że nie było to miejsce na toczenie podobnych rozmów.
Próba podniesienia się z podłogi była jednym wielkim fiaskiem. Mogła siebie przeklinać za tę głupotę, gdyby nie to, że była zbyt zajęta zwracaniem treści żołądka. Narzeczona nie musiała jej powtarzać, aby starała się głęboko oddychać, ale chwilowo miała to zdecydowanie utrudnione przez targające nią torsje. Pociemniało jej przed oczami, ale zawzięcie powtarzała sobie, że nie może stracić przytomności. Niezależnie od tego jak kiepsko się czuła.
Mniej więcej wtedy zorientowała się, że narzeczona przeszła do resuscytacji Barneya. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że nadinspektor przestał oddychać, a jego serce być może się zatrzymało. Przez moment obserwowała tę akcję, modląc się w duchu o tym, aby tylko Smith przeżył.
Całe szczęście niedługo później odezwały się pierwsze sygnały nadjeżdżających służb, a świat przybrał barwy czerwono-niebieskich sygnałów świetlnych używanych zarówno przez pojazdy policyjne jak i ambulans. Wielkim zaskoczeniem nie było dla Eviny to, że wśród przybyłych znajdował się Sloan.
- Samoobrona, Charlie - odpowiedziała, gdy tylko mężczyzna zaczął się zastanawiać, co właściwie miało miejsce we wnętrzu chaty.
Ratownicy medyczni przejęli reanimację Smitha, a dwójka z nich znalazła się także przy Swanson, która niechętnie podjęła się współpracy, zaznaczając przy okazji, że sama da radę usiąść na ułożonych obok noszach.
Wkrótce oboje zostali przeniesieni do wnętrza ambulansów. Jeden już zdążył odjechać z nieprzytomnym Barneyem, aby jak najszybciej dowieźć go na salę operacyjną. Evina z kolei została umieszczona w drugiej karetce, a jej nudności jeszcze nasiliły się podczas drogi, powodując praktycznie bezustanne wymioty.
Potrzebowali nieco czasu, aby w końcu dotrzeć do najbliższego szpitala. Detektywka czuła się naprawdę pokonana i wykończona. Wstępne oględziny podczas trasy ujawniły, że prawdopodobnie doznała wstrząśnienia mózgu oraz wymagała interwencji chirurga ortopedy, który miałby złożyć jej kolano po spustoszeniach dokonanych przez pocisk Blythe'a. Jedynym pocieszeniem w tej chwili był fakt, że chociaż nos nie był złamany. Przynajmniej w tej kwestii została oszczędzona.
zaylee miller
Starała się teraz skupić na obecnej sytuacji. Na tym, co było tu i teraz. Jednak wszelkie logiczne i sensowne myśli wypierane teraz były przez natłok emocji, których nie potrafiła okiełznać. Niewytłumaczalna złość kotłowała się w jej wnętrzu. Nie umiała jej wytłumaczyć do końca, ale miała ogromne poczucie niesprawiedliwości. Chciała być tą, która zada ten decydujący cios. Chciała, aby to należało do niej, bo od niej to wszystko się zaczęło. Została jednak z poczuciem skrzywdzenia i uczuciem bezsilności wynikającym nie tylko z kiepskiego stanu, w którym się znajdowała, ale także z powodu tego, że nie była w stanie samodzielnie domknąć swoich spraw... Nawet jeśli Zaylee działała w interesie ich obu. Nawet jeśli miała przeświadczenie, że robi to dla niej to Evina miała jej za złe to, że nie oddała jej wtedy broni i nie pozwoliła strzelić do dogorywającego Blythe'a.
- Dla mnie ma... - wymruczała jeszcze, ale zdawała sobie sprawę, że nie było to miejsce na toczenie podobnych rozmów.
Próba podniesienia się z podłogi była jednym wielkim fiaskiem. Mogła siebie przeklinać za tę głupotę, gdyby nie to, że była zbyt zajęta zwracaniem treści żołądka. Narzeczona nie musiała jej powtarzać, aby starała się głęboko oddychać, ale chwilowo miała to zdecydowanie utrudnione przez targające nią torsje. Pociemniało jej przed oczami, ale zawzięcie powtarzała sobie, że nie może stracić przytomności. Niezależnie od tego jak kiepsko się czuła.
Mniej więcej wtedy zorientowała się, że narzeczona przeszła do resuscytacji Barneya. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że nadinspektor przestał oddychać, a jego serce być może się zatrzymało. Przez moment obserwowała tę akcję, modląc się w duchu o tym, aby tylko Smith przeżył.
Całe szczęście niedługo później odezwały się pierwsze sygnały nadjeżdżających służb, a świat przybrał barwy czerwono-niebieskich sygnałów świetlnych używanych zarówno przez pojazdy policyjne jak i ambulans. Wielkim zaskoczeniem nie było dla Eviny to, że wśród przybyłych znajdował się Sloan.
- Samoobrona, Charlie - odpowiedziała, gdy tylko mężczyzna zaczął się zastanawiać, co właściwie miało miejsce we wnętrzu chaty.
Ratownicy medyczni przejęli reanimację Smitha, a dwójka z nich znalazła się także przy Swanson, która niechętnie podjęła się współpracy, zaznaczając przy okazji, że sama da radę usiąść na ułożonych obok noszach.
Wkrótce oboje zostali przeniesieni do wnętrza ambulansów. Jeden już zdążył odjechać z nieprzytomnym Barneyem, aby jak najszybciej dowieźć go na salę operacyjną. Evina z kolei została umieszczona w drugiej karetce, a jej nudności jeszcze nasiliły się podczas drogi, powodując praktycznie bezustanne wymioty.
Potrzebowali nieco czasu, aby w końcu dotrzeć do najbliższego szpitala. Detektywka czuła się naprawdę pokonana i wykończona. Wstępne oględziny podczas trasy ujawniły, że prawdopodobnie doznała wstrząśnienia mózgu oraz wymagała interwencji chirurga ortopedy, który miałby złożyć jej kolano po spustoszeniach dokonanych przez pocisk Blythe'a. Jedynym pocieszeniem w tej chwili był fakt, że chociaż nos nie był złamany. Przynajmniej w tej kwestii została oszczędzona.
zaylee miller