Strona 2 z 2

I.

: pn lut 02, 2026 6:38 pm
autor: William N. Patel
- A tam - macham ręką, bo ja na tygodniu chodziłem do poważnej pracy, a jedyne na co miałem ochotę po całym dniu, to grube lolo i scrollowanie śmiesznych filmików do nocy. Nie wiem czemu wszyscy gadali, że nic nie robię tylko imprezuje, ostatni swój cug miałem z pół roku temu i to przypadkiem bo jakimś dziwnym trafem zdażyło mi się zachlać w środę, a potem to już waliłem po nosie przez kolejne dwa dni, żeby jakoś wytrzymać do weekendu. W weekend tradycyjnie balowanie, żeby starczyło na cały przyszły tydzień. Słucham o jej chłopaku i robię wielkie oczy - Nie sądzisz, że to trochę dziwne? Myślisz, że oni coś razem świrują? Jest jakimś redneckiem czy coś? - pytam, bo oni podobno dzielili wyro z rodzeństwem, tylko jakoś w ogóle nikt taki nie pasował do Peach, miała przecież trochę lepszy gust, chociaż co ja tam wiem o jej upodobaniach, jako schlana trzynastka podrywała każdego. Potwierdzam, że chce żeby została i chyba mi wierzy, bo atmosfera się zdecydowanie rozluźnia, a ona już zaczyna gadać o swoich fatałaszkach. Baby to były jednak proste, wystarczyło zacząć gadać o ciuchach, makijażach i paznokciach, a one już były całe radosne, heh, ciekawe stworzenia - A to sieciówek nie nosisz? - ja tam w sumie popieram, też nie ubierałem się w sieciówkach, tylko ze względów ekologicznych, niemniej każda pobudka była dobra żeby nie wspierać fast fashion - I można na tym zarobić? A jak się tam wkręcić? - pytam, bo to brzmi dużo prościej niż bycie prawnikiem. Tylko, że stary to by mnie chyba wydziedziczył jakbym powiedział, że rzucam kancelarie i zamierzam robić karierę na Instagramie - A co to jest właściwie, jakaś czapka? - rozkładam ten dziwny szalikosukienkotwór i się zastanawiam czy to aby nie na łeb, a te dziury jedna na twarz a druga nie wiem, żeby se cycka wywietrzyć. To chyba nie miało najmniejszego sensu, chociaż oglądałem kiedyś pokaz mody i on też nie miał go za wiele - Serio? Całkiem obrotna jesteś, mam trochę rzeczy do sprzedania, chcesz nawiązać współpracę? - jakieś rzeczy, których nie założyłem przez ostatni rok, więc już się to pewnie nie zmieni, świetne materiały i przynajmniej dobry stan. Mnie się nie chciało, bo byłem pod tym względem leniwą kurwą, ale jakby ona to ogarnęła to moglibyśmy się podzielić zyskami. Przekrzywiam głowę na bok i czekam co też planuje na randkę, a jak mi pokazuje tę sesję na jakiś dziwnych urządzeniach to się krzywię - Serio to ma być fajne według ciebie? Jeszcze na walentynki? - ja to bym się pewnie nawet nie umiał utrzymać na takiej maszynie a co dopiero czerpać z tego przyjemność - Jak chcesz zrobić na nim wrażenie to lepiej załóż to i zrób jakiś dobry obiad, na wyciskanie na reformerach pójdziecie sobie w jakiś normalny dzień - podaję jej jakąś prześwitującą sukienkę, tak cienką jakby była tkana z pajęczyny - Albo zaproś go na lampkę szampana w jacuzzi - jak już lubili wrażenia to i tak lepszy relaks niż wyciskanie.

Peach J. Pepper

I.

: czw lut 05, 2026 7:15 pm
autor: Peach J. Pepper
- Właśnie dziwne... nie, no redneckiem nie jest. - zastanawia się Peach chwile i przygryza usteczka, a potem wyciąga telefon z kieszeni i pokazuje mu zdjęcie Clyde, bo ma go na tapecie ustawionego - Wygląda ci na takiego co świruje ze swoją kuzynką? Nie no słodki jest. Wiesz... Mindy to czasami ma głupie teorie, ona na przykład twierdzi, że ty jesteś biseksualny bo cie widziała jak się lizałeś z barmanem w klubie - wyrwało jej się i aż zrobiła taką minę "o, ups" bo może nie powinna mówić, że takie coś wie? Zasłoniła usta jak się zaśmiała, bo niech William swoje myśli, ale z ich dwójki to ona wie o nim więcej NA BANK niż on o niej, pewnie również dlatego, że ona jest młodsza i zawsze jak się buja ze starszymi, to ma się na ich punkcie obsesje. Pewnie też dlatego miała takie lekkie podejście do dragów, bo podpatrzyła jak William żyje. Co prawda teraz jak z nim mieszkała, to faktycznie się okazało, że on aż tak często nie wychodzi. Czasami nawet wieczory przecież spędza w domu, a teraz jak już jest pomiędzy nimi zalążek spokoju to może nawet będą razem spędzać wieczory i oglądać razem memy.
A możliwe, że Mindy się uroiło i wcale go nie widziała, ale to nic, Peach i tak już ma swoje przekonania o Williamie wrobione. Nawet nie sa zresztą takie złe jakby mogło się wydawać, dopiero jak z nim zamieszkała to przestało jej się podobać jakim jest chłopakiem.
- Nie- skrzywiła się i wywraca oczami. William to pewnie miał inny powód, ale ona miała taki, że miała po prostu za dużo opcji, żeby nosić sieciówki. - Chociaż teraz Uniqlo chce ze mną zrobić współpracę, bo się otwierają na szerszy rynek, ale wszystkie ich bluzki są dla mnie jak crop-topy - tak sobie narzeka i pokazuje mu, bo faktycznie jak się ma taką figurę jak modelka, to wiadomo że takie zwykłe koszulki wyglądają jakby były za krótkie. Wzrusza ramionami i przewala dalej ubrania, niektóre rzuca na ziemię, a inne dalej wkłada do szafy. - Można, a chcesz? - uśmiecha się zalotnie, bo jakby chciał, to ona by już go zareklamwoała. Ale pewnie to jest taki kontrakt z diabłem, tylko Wiliam nie wie, ale może jako prawnik przeczyta. - Musiałbyś tylko dać mi pozwolenie na wrzucanie foteczek i filmików z Tobą. No wiesz, moglibyśmy robić taki content domowy, ludzie by się zaczeli zastanawiać co to za chłopa wrzucam, by cie zaczeli obserwować, potem ty mnie wrzucasz i tak to się kręci. Po drodze zrobimy jakąś dramę. Na przykład co powiesz na to, że skrytykujesz jakąś wartość, np... hm, możesz pojechać po ludziach, którzy robią sobie veneers- zmarszczyła nosek, bo pewnie akurat to średnio do niego pasowało, ale kto tam wie. Uśmiecha się tylko na to, czy chce nawiazac wspolprace przy sprzedawaniu, no jak chce to niech jej da ubrania to ona sie nimi zajmie.
W każdym razie oglądają już te randkę i William niestety mówi, że dziwny pomysł. Peach wywraca oczami.
- No widzisz, bo ty nie rozumiesz. Jakbyś miał być na moim Insta to musiałbyś ze mną iść na takie coś - trochę się jej nie podoba, że musi dalej szukać innych pomysłów i przesuwa palcem po tablecie, żeby zobaczyć co innego mają w tej ofercie studia, potem się już położyła obok niego niezadowolona. Jeszcze złapała tą kieckę, która nie była na pewno na chodzenie na randki i wywraca oczami. - A co ty chcesz, żeby on myślał, że ja jestem jakaś latawica, co takie sukienki ubiera na randki- na premiere to co innego, bo pewnie na preemiere filmu z Chalametem poszła w takiej - Nuuuda, jacuzzi i obiad brzmi tak... jakbym nie miała pomysłu i chciala robić cokolwiek. Poza tym, pewnie wszystkie jacuzzi w mieście już są zabookowane. A może... jakiś lot helikopterem?

William N. Patel

I.

: czw lut 05, 2026 8:21 pm
autor: William N. Patel
Trochę mi ulżyło jak powiedziała, że żaden z niego redneck bo ja już sobie zacząłem wyobrażać, że już za moment wyprowadzi się na wieś i zacznie nagrywać kontent jak się uczy grać na banjo. W sumie może by i siadło, miałem wrażenie, że coraz więcej ludzi zaczyna romantyzować wiejskie życie i znowu mamy styczność z jakąś dziwną chłopomanią. Dla mnie wiocha brzmiała dobrze, ale co najwyżej na urlop, jakbym miał mieszkać poza miastem to chyba bym się zanudził. Zerkam na jej telefon i robię wielkie oczy - To jest twój chłopak? - przyglądam się bliżej. Typ wygląda dosłownie jak jebany Adonis, jakby mu sześciopak sam Michał Anioł dłutem wykuł - Chuj wie, no raczej nie - i chcę powiedzieć coś jeszcze, ale Peach mi sprzedaje takie rewelacje, że w pierwszej chwili myślę, że się przesłyszałem - Że co? - dumam nad tym dłuższą chwilę i wszystkie trybiki w mojej głowie działają na najwyższych obrotach. Jak się skupie to sobie przypominam tą sytuację, zeżarłem wtedy chyba ze trzy piguły na raz i byłem w takiej ekstazie, że przelizałbym się z każdym, a tamten barman ewidentnie do mnie uderzał. Ale ostro zaprzeczam - Wcale tak nie było, a może ta twoja Mindy sama by chciała poświrować z twoim boskim Apollo i dlatego ci wciska takie pierdoły? - niech pomyśli o tym, może wcale nie warto jej ufać - Skąd ty wytrzasnełaś tego faceta? - pewnie z siłowni albo z tych porannych joggingów, po których miała ochotę na szejki, ewentualnie poznali się u kosmetyczki bo chłop wyglądał na takiego co sobie robi manicure. Pytam, bo jestem ciekawski i lubię wszystko wiedzieć. Poza tym przez to, że znamy się od małolata to czasem mam wrażenie, że mogłaby być moją młodszą siostrą, nawet jeśli przez ostatnie kilka dni ciągle się kłóciliśmy, to we mnie wyzwala jakieś opiekuńcze odruchy. Ale może wreszcie zacznie być lepiej? - A to źle? Crop topy są seksi - no przynajmniej moim zdaniem, mi się podobało jak dziewczyny pokazywały trochę więcej ciała, ale ja po prostu lubiłem takie wyzywające sucze w miniówach ledwo zasłaniających tyłek. Patrzę jak rozrzuca wszędzie ubrania i aż mnie nosi żeby to zaraz pozbierać i jej poukładać w szafie, najlepiej kolorystycznie, ale się powstrzymuję. Już wystarczyło, że układałem nasze buty w rzędzie od największych do najmniejszych. Rozważam wszystkie za i przeciw jeżeli chodzi o zmianę branży, ale im więcej mówi na ten temat to tym bardziej mam wrażenie, że to jednak nie dla mnie - E nie, ja nie jestem chyba zbyt medialny - chociaż trochę byłem. Jak mi się udało wygrać jakąś głośną sprawę to bardzo chętnie udzielałem wywiadów - A ten twój gach nie chce robić z tobą kariery w necie? - no bo z taką buzią to by pewnie szybko został jakimś misterem Kanady i zaraz plus tysiąc kolejnych followersów - Co? Poważnie? Przecież ja bym nawet na to nie wlazł - teraz już wiem na pewno, że jednak nie chce być influenserem, bycie prawnikiem to odpowiedni zawód, na szczęście nie wymaga chodzenia na siłownię. Robię jej trochę więcej miejsca, kiedy się kładzie obok mnie i wbijam spojrzenie w ekran - No a nie o to chodzi w Walentynkach? - ja myślałem, że najlepszą celebracją miłości jest seks, ale może się myliłem. No tu akurat nie sposób się nie zgodzić - kolacja i jacuzzi było dosyć oklepane - Lot helikopterem brzmi nieźle tylko w helikopterach jest strasznie głośno i nie wiem czy to takie romantyczne w sumie. Leciałaś kiedyś helikopterem? - bo ja leciałem ale to niestety wyglądało fajnie tylko na filmach, zupełnie jak jazda kabrioletem - A co jeszcze mają? - przesuwam wzrokiem po ekranie - O, a może to, weź kliknij - klikam w jakaś ofertę i czytam na głos - Kolacja w ciemności, tu piszą, że można spróbować robaków, fu, to dopiero niezapomniane przeżycia

Peach J. Pepper

I.

: pt lut 13, 2026 8:45 pm
autor: Peach J. Pepper
William N. Patel
- Tak, mój Clydeuś - zachwyca się tą fotką, którą dostała kiedyś i sobie ją ustawiła na tapecie i patrzy z boku na Williama, bo on się tak zagapił na ten sześciopak zazdrośnie, że możnaby podejrzewać, że sam się w nim zabujał. - Fajny jest, chcesz go poznać? - spytała, już krojąc sobie w głowie wizję tego, że zapozna Clyde'a z Billym i będą w trójkę na kanapie oglądać te głupie filmiki, chociaż sekundę później odrzuca ten pomysł, bo uświadomiła sobie, że to by mogło zniszczyć jej romantyczną relację, bo Billy to jak siedzi na tej kanapie to pierdzi, a co jakby Clyde też się spierdział? DRAMAT.
- To było ogromnie romantyczne - zachwycona, że Billy chce posłuchać jej miłosnej historii, aż usiadła po turecku na łóźku i opowiada: - No więc to było zaraz po tym jak mnie rzucił Victor. Byłam wtedy bardzo smutna, bo myślałam, ze to jest miłość mojego życia. No więc Mindy poradziła mi, że powinnam zrobić coś czego jeszcze nigdy nie robiłam i poszłam SAMA na wyścigi konne. I Clyde wypatrzył mnie w tłumie, później mi się przyznał, a kiedy spotkaliśmy się w lounge'u dla VIPów odrazu pomiędzy nami zaiskrzyło. Ja wtedy nie myślałam, że chciałabym mieć od razu chłopaka, ale Clyde jest takim dżentelmenem.. opowiedział mi wszystko o wyścigach i pomógł mi postawić na konia w wyścigach i nawet coś tam wygraliśmy, więc podzieliłam się z nim. A on wtedy powiedział, że zamiast tej wygranej chciałby zaprosić mnie na kolację i och, opowiedział mi wtedy, że pracuje w wielkiej firmie konsultingowej i jest tam bardzo wysoko postawiony, mimo tego że ma mniej niż trzydzieści lat. I potem poszliśmy na bardzo romantyczny spacer po parku przy zachodzie słońca... - wzdycha taka zachwycona, bo kiedy tak wraca myślami do ich pierwszego spotkania, to nagle uświadomiła sobie, jaki ten Clyde jest dla niej dobry i jak jej się ogromnie podoba. - A później jak wyjeżdżałam na Bali i okazało się, że nie mogę podróżować z Moto, to zaoferował, że się nim zajmie. I codziennie wysyłał mi filmiki jak się bawił z Moto - i jak tak dwa razy powtórzyła Moto, to nagle Moto wbiega już do nich do pokoju i się pomiędzy nimi usadowił, więc Peach go głaszcze, bo słodki ten jej piesek jak nie szczeka. A on głównie szczeka.
No i nic nie wybiorą chyba na te walentynki, serio. Peach wywraca tylko oczami na to, że William tak narzeka na jej pomysły.
- No dobra, a co ty byś na przykład wybrał. A właśnie masz jakąś pannę na walentynki? - podpytuje go, bo w sumie ciekawa jest czy tym razem będzie znów serenady jakiejś babie z klubu śpiewał, czy może coś innego. - Albo chłopaka? - i zasmiała się, bo teraz to ona już wie, że Billy jest bi, wiec go będzie o to cisnąc.

I.

: śr lut 18, 2026 6:59 pm
autor: William N. Patel
- No - w sumie czemu nie, pewnie i tak się w końcu napatoczy na mieszkaniu, skoro był jej chłopakiem. Poza tym jak na strasznego przystało wypadałoby sprawdzić czy ten cały Clyde jest odpowiedni dla Peach, nawet jeśli jeszcze pół godziny temu życzyłbym jej najgorszego zwyrola jakiego znam. Najwidoczniej na kacu miałem humory zmienne jak baba w ciąży i zachcianki na kiszone, ostatecznie nic nie działało lepiej na skutki picia wódki niż woda z ogórków. Słucham tej cudownie romantycznej historii ich wielkiej miłości i kiedy kończy to kiwam głową z uznaniem - No to w sumie brzmi całkiem romantycznie, ile wy już jesteście razem? - bo coś tam wspomina o Bali, więc musieli się zejść jeszcze wcześniej, to całkiem niezły staż - A w jakiej firmie on pracuje? - ja pytam o konkrety, chociaż szczerze nie podejrzewam Peach o to, żeby wiedziała. Dziewczyny już takie były, ja jak mówiłem, że jestem prawnikiem to żadna nie pytała w której kancelarii, albo jakimi sprawami się zajmuje, wystarczyło, że dobrze zarabiałem. Chociaż akurat Pepper nie mogła narzekać na brak pieniędzy, więc musiała jednak polecieć na romantyzm. Patrzę jak się Moto wciska na łóżko i nie wierzę, że nie drze mordy, dosłownie ten pies szczekał bez przerwy, albo przynajmniej bez przerwy kiedy Peach nie było w domu. Lubię psy, ale ten tak bardzo działał mi na nerwy, że już raz złapałem się na tym, że fantazjuje o tym, że urządzam mu kanadyjską defenestrację. Przeganiał mi wszystkie bezpańskie koty, które dokarmianiem, a myszy by nie złapał, skoro sam wyglądał trochę jak spasiony szczur. Mieliśmy więc mały konflikt interesów - Weź przestań, nie było żadnego chłopaka - wkurzam się, może nawet trochę za bardzo jak na nie było żadnego chłopaka co tylko potwierdza, że jednak był. Niemniej przez moment zastanawiam się czy powinienem się z nią dzielić swoimi idealnymi Walentynkami, ale skoro już zapytała - Nie mam i nie chciałbym mieć, jak się z kimś wychodzi w walentynki to brzmi strasznie zobowiązująco, a ja jestem jeszcze za młody żeby się z kimś wiązać na poważnie, pewnie wyjdę gdzieś na miasto i zobaczymy - wzruszam ramionami, więc tak, bardzo możliwe, że będę komuś grał serenady w salonie, dziewczyny leciały na muzyków. Chłopaki też - Ale jeśli miałbym kogoś - zaczynam i tym razem to ja się wkręcam tak jak ona przed chwilą w opowiadanie swojej romantycznej historii - No to zależy jak bardzo ten ktoś byłby wyuzdany, jeśli bardzo - czyli mniej więcej tak jak ja - To zabrałbym ją na zamknięte party na basenie, takie dla golasów, klimat swingersów - szczerze się w uśmiechu i kiwam głową, dla mnie to brzmiało jak idealne święto zakochanych, a im więcej zakochanych tym lepiej - A jeśli trochę mniej to pewnie poszlibyśmy na jakiś koncert, o, albo może bym wynajął jakiś zespół żeby zagrał tylko dla nas - wzruszam ramionami - A może po prostu się wybierzcie na jakiś wspólny weekend? Chata na skraju jeziora, kominek, takie klimaty? Albo inaczej, pięciogwiazdkowy hotel i wspólne spa albo jakieś masaże dla par? Kiedyś nawet widziałem, że się można masować ciepłą czekoladą - tylko teraz nie wiem czy to było w rzeczywistości czy jednak w pornosie.

Peach J. Pepper

I.

: śr lut 18, 2026 9:04 pm
autor: Peach J. Pepper
- Tak jakoś osiem miesięcy, z czego sześć byłam na Bali, więc może tak jednak dwa - tak trochę kręci w zeznaniach Piczi, no bo ona też nie może być tutaj nieszczera, bo jednak nie była dobrą i wierną dziewczyną całe te sześć miesięcy, zresztą dopiero niedługo po tym reunion z Williamem tak na prawdę będzie z Clydem, bo sie w końcu wydarzy s e k s i od tego dnia Peach będzie liczyć ich związek.
- W konsultingowej - wzrusza ramionami Peach, bo faktycznie się nie interesowała, czy to jakiś EY jest czy coś innego, a co to w sumie ma do rzeczy, ona nie wie. W każdym razie William już Clyde przewałkuje, jak go zaproszą. -To może zrobimy jakąś parapetówkę, co ty na to, Billy? - wpadła na ten świetny pomysł i już widzi oczyma wyobraźni jak wszyscy znajomi prawnicy Williama (n oi jego babska grupa z którą chichra się na whatsappie) przychodzą i ona z każdym rozmawia na poważne tematy, żeby jak już wytoczy sprawę temu patusowi Frankiemu Ferrari to bedzie miała ochronę adwokacką.
- Ale ty jesteś stary - tak mu uświadamia prosto z mostu, bo Billy niestety nie wie tego najwyraźniej i tak go poklepała po ramieniu. - Nie uważasz, że już czas na to, żebyś miał jakąś dziewczynę? Bo wiesz, to też nie jest zdrowe tak być całe zycie samemu. Twoi rodzice zresztą też na pewno by się ucieszyli jak ich znam - bo akurat znała jego rodziców, tak się składa, w końcu to dzieki nim ona tu mieszka! Złoci ludzie.
Tak czy siak, Peach słucha tych propo zycji na walentynki i piszczy przerażona, co on wgle mówi! Aż go walneła w brzuchol.
- Whaat swingersow?! Billy obleśne! - no widać, że Peach to wcale chyba nie jest wyłuzdana w takim razie, bo dla niej takie ORGIE to wgle jest najwieksza patusiarnia, troche jak seks z żulem. Natomiast pomysł na wyjazd jest całkiem romantyczny, więc Peach tak patrzy na Williama, który rozwiązał je jproblem i tak sobie myśli, że w takim razie ona rozwiąże jego problem. Biedny tak leżał przed nią zmarnowany jak z krzyża zdjęty, wciąż jeszcze nieumyty po wczorajszym melanżu.
- Mogę ci zrobić butter chicken na kaca - zaoferowała, a to jest bardzo duż plus, bo Peach nigdy nie gotuje, a bardzo dobrze umie gotować tak na prawdę, bo ją matka nauczyła i zanim została influencerką to na to danie pewnie złapała Charlie Marshall że się w niej zakochał dawno dawno temu.

William N. Patel

I.

: czw lut 19, 2026 4:24 pm
autor: William N. Patel
- A to ja myślałem, że dłużej - drapię się po głowie. Dwa miesiące, w porywach do sześciu to było nic w sumie, chociaż i tak dłużej niż jakikolwiek mój związek. Jak byłem młodszy to jeszcze się łudziłem, że zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa znajdę sobie kiedyś jakąś fajną pannę na resztę życia, ale potem zrozumiałem, że to nie dla mnie. Ja miałem zbyt pojemne serce, żeby mieścić tam tylko jedną osobę, kiedyś to się nazywało kurestwo, teraz poliamoria. Kiwam tylko głową, że okej, a jak Peach proponuje parapetówkę to mnie się aż oczy świecą z zachwytu. Co jak co ale w organizowaniu dojebanych imprezek byłem prawie że mistrzem - Zajebisty pomysł, zróbmy to - energicznie macham głową, bo ja z kolei już się prawie zaczynam ślinić na wyobrażenie wszystkich koleżanek Pepper, które będę miał okazję poznać. Na sto pro się obracała w towarzystwie różnych modeleczek, mniej lub bardziej rozgarniętych. Wyobrażam sobie, że robimy jakieś turbo przyjęcie tematyczne typu Brzoskwiniowy Melanż, albo Wielkie Dionizje, ale Peach sprowadza mnie na ziemię jednym bardzo szczerym zwrotem - Stary? Trzydziestka to nowa dwudziestka - tłumaczę jej, chociaż jeszcze rok i właściwie bliżej mi będzie do czterdziestki, a to już faktycznie brzmiało dosyć staro. Nigdy wcześniej o tym nie myślałem w sumie, więc Peach właśnie mi uruchomiła kolejny lęk - Ale ja nie jestem sam, zawsze mam dużo osób wokół siebie - bo to prawda, miałem mnóstwo przyjaciół, wielu znajomych, a teraz nawet współlokatorkę, chociaż oczywiście wiem o co jej chodzi - Słuchaj, Peach, jeżeli pojawi się ktoś odpowiedni to samo siądzie, na razie nie ma nikogo takiego na horyzoncie - tematu rodziców nawet nie komentuję, moja mama dosłownie próbuje mnie swatać z każdą dziewczyna, jaka tylko wpadnie jej pod rękę i nie wygląda jak dziwka. Myślę, że propozycja żeby Peach tu zamieszkała też miała drugie dno. Potem mi sprzedaje kuksańca w bebech i normalnie aż mi wczorajszy alkohol podchodzi do gardła - Weź bo się zrzygam - a leżę na jej łóżku przecież - Co obleśne przecież to sama natura, myślisz, że taki człowiek pierwotny to się łączył w pary? Proszę cię - my byliśmy trochę bardziej cywilizowani jednak, ale i tak uważałem, że monogamia to konstrukt społeczny. Peach proponuje, że mi ugotuje obiad, a ja w pierwszej chwili patrzę na nią szeroko otwartymi oczami, bo się nie spodziewałem takiej uprzejmości z jej strony. W tym momencie mogę oficjalnie stwierdzić, że topór wojenny został zakopany na wieki wieków i amen - No to dawaj, pomogę ci - kiwam głową, bo chętnie liznę trochę ichniejszej kultury, to było przecież kultowe danie, może się przy okazji czegoś nauczę. Schodzimy do kuchni i ja sobie przypominam, że przecież wstawiałem pranie, więc mówię jej, że wywieszę, kiedy się będzie krzątać w kuchni, a potem przyjdę jej trochę poprzeszkadzać. Wbijam do łazienki i kiedy otwieram pralkę to normalnie aż mi na moment brakuje powietrza z przerażenia, bo wszystkie jej koronkowe komplety, które jeszcze pół godziny temu były śnieżnobiałe są teraz w kolorze oczojebnego różu. W pierwszej chwili sobie kminie, że spalę jana i nigdy się nie przyznam, ale przecież i tak by w końcu zauważyła. Wyrzucam pranie na miskę i w popłochu przeglądam te rzeczy, nie to, żebym tylko majty współlokatorki prał, była tam też np moja biała koszula, aktualnie również soczyście różowa, a całym winowajcą jest jedna, zbłąkana czerwona skarpeta. Nie wiem co mi odjebało żeby sobie takie kupić, ale najwidoczniej uległem hipsterskiej modzie noszenia kolorowych skarpetek i teraz zonk. Wychodzę z kibla i tak przez chwilę krążę wokół kuchni jak dziecko, które o północy sobie przypomina, że pani kazała przynieść torbę kasztanów na jutro, aż w końcu się odzywam - Peach, lubisz różowy, nie? - zagaduję i wyciągam zza pleców jakiś jej stanik, który magicznie zmienił kolor podczas prania.

Peach J. Pepper

I.

: sob lut 21, 2026 12:01 am
autor: Peach J. Pepper
Niech sobie William myśli co chce, ale jest już stary. Ma też starych kolegów i stary mindset i nie ogarnia też takich rzeczy jak co zrobić, żeby podłączyć telefon do telewizora i streamować na niego ekran. Peach wie, bo mu nie raz pomagała, a teraz jak topór zakopany to tym bardziej jak będą odlądali śmieszne filmiki to wyjdzie.
- Czyli nie umawiasz się teraz z nikim... odpowiednim? A jaka jest twoja wymarzona girlfriend - zastanawia się Peach wtedy kogo ma zaprosić na ten melanż, żeby go zeswatać. Później tylko się takśmieje z niego: - Okej, no dobra, skoro jesteś pierwotniakiem to rozumiem - ale wciąż nie rozumiała, dla niej orgie to była jakaś ABSTRAKCJA.
Poszli sobie na dół, Wiliam miał się umyć czy coś takiego, a Peach poszła do kuchni i stwierdziła, że nagra z tego rolkę - w końcu jest Insta Star.
Już sobie ułożyła wszystkie składniki na blacie i zdążyła też ustawić telefon tak żeby na nią był skierowany. Uznała, że nie będzie się malowała, bo sumie fajnie wyglądała taka no make up i z włosami skręconymi po prysznicu, jedyne co to zastanawiała sie, czy dobry ma kadr, i zaczeła gadać do telefonu "Hejeczka kochani, dziś gotujemy coś co sprawi, że wasi faceci nie będą chcieli jeść z innych kuchni " mrugnęła i zastopowała, odpala to jeszcze raz i tak marszczy nos, bo wydaje jej się, że trochęwyszło cringe'owo. Klika jeszcze raz start i znów zaczyna "Hejeczka kochani, przygotujcie ze mną Butter Chicken kiedy opowiadam Wam jak straciłam dwa miliony dolarów" i klikneła stop, myśli sobie, że o to dobre teraz, na pewno pójdzie viralem. Klikneła więc znów start i zaczyna pokazywać wszystkie składniki i mówić krótki komentarz, np że piersi kurczaka muszą być jędrne, ryż musi być taki, a tajemnicznym składkikiem są nerkowce. Później zaczęła już opowiadać historię o tym, jak dwa lata temu zamarzył jej się ośrodek na Bali i jak chodziła na zajęcia które pozwoliły jej uwierzyć w siebie i wyleczyć kompleksy... Jednocześnie zaczęła już przygotoywać kurczaka i myć ryż i chciała dalej mówić, ale nagle wrócił Wiliam. Peach unosi na niego spojrzenie i po chwili dopiero zobaczyła swój różowy stanik... tzn on był biały, taki jak się zakłada na noc poślubną. -Onie, mój stanik z Dolce & Gabbana!? - patrzy smutna na Williama, bo dopiero co się pogodzili, a on jej robi takie coś?! - Billy, co ty narobiłeś - umyła szybko ręce i idzie do niego, żeby ocenić szkody. Bierze go do ręki i wzdycha ciężko. Jeszcze rano to by na niego nakrzyczała MAKS, ale teraz już są rodzeństwem z dwóch matek (i dwóch ojców) więc tylko patrzy na niego z wyrzutem w oczach. - Co się stało?? Przecież prosiłam, żebyś nie robił prania moich koronek, one muszą być na inny tryb.. Zniszczony - lamentuje tak sobie pod nosem, jeszcze nieświadoma, że to jest tylko pierwsza z ofiar.

William N. Patel