Go, shawty, it's your birthday
: ndz sty 18, 2026 1:46 pm
— Tak lepiej — zgodziła się, posyłając jej ciepły uśmiech. Wiedziała, że chciała dla niej dobrze i bardzo to doceniała. Takie czułe uziemienie było potrzebne, by nie dać się zwariować. Teddy perfekcyjnie sprawdzała się w roli osoby, która obdarowywała tym April wyjątkowo często i może czasem nawet w nadmiarze. Po takiej deklaracji to już musiało być u niej dobrze. Nie chciała w żaden sposób zawieść przyjaciółki i zmarnować potencjału jej życzeń.
Ochoczo dokończyła drinka, ciesząc się, że otrzymała zgodę na zeszmacenie się. Z kimś zawsze raźniej! Chociaż akurat w tej kwestii to Teddy była bardziej wprawiona w boju. Nie istniała wielka szansa, by przepaliła April, ale przepić może ją na pewno. Jubilatka pewnie nie powinna się staczać, bo to impreza na jej cześć, ale z drugiej strony, jak nie ona, to niby kto? W końcu to jej dzień! A biorąc pod uwagę, że były tu tylko we dwie, to rachunek naprawdę nie był skomplikowany.
Obrzuciła kelnerkę znudzonym spojrzeniem, bo jakoś nie skojarzył faktów, że skoro miały zamówić więcej, to będzie musiała się tu pojawić. I to dwa razy – żeby przyjąć zamówienie, a potem je przynieść. Przynajmniej tym razem nie wpakowała niczego dodatkowego w dłonie Teddy, a przynajmniej niczego, co April by zauważyła. Kątem oka spojrzała na pobliskie stoliki, zastanawiając się, jak ułożony mają tutaj system obsługi i czy istniała jakakolwiek szansa, że chociaż mignie im inna kelnerka. Chciała po prostu jak najlepiej poznać lokal, sprawdzić, co się przez lata zmieniło i w ogóle. Obsługa to bardzo ważny aspekt takiego miejsca. Laski, które siadły swoim klientkom na kolanach, raczej nie były zbyt profesjonalne. Okej, żadnego siadania nie było, ale było blisko. No dobrze, w ogóle nie było blisko, ale typiara już na bank knuła w głowie plan, jak do tego doprowadzić.
Kiedy wyczuła dotknięcie na nodze, spojrzała na moment w dół, sprawdzając, czy to był tylko przypadek. Nie nosiło to znamion flirtu. Z powrotem odnalazła jej oczy i wpatrywała się w nie w milczeniu. Muzyka dobiegająca z okolic sceny sugerowała, że tancerka zaraz zakończy swój występ. To nie było jednak aż tak istotne. Zdejmie ostatnią część garderoby, puści ostatnie bańki, ukłoni się i zrobi miejsce kolejnej. April nie musiała tego obserwować, popatrzy sobie na następny występ. Wolała zostać chwilowo w tym zawieszeniu.
Odrzuciła głowę do tyłu i zaśmiała się głośno. Wokół rozległy się oklaski, które na szczęście nagradzały występ, a nie zachowanie Finch. Pytanie ją zaskoczyło, śmiech był odruchową reakcją. Od dysput filozoficznych do rozbierania się na scenie pewnie faktycznie było bardzo niedaleko.
— Tak się bawimy? Dobrze. Hm. — Zastukała paznokciami w rytm melodii, którą jeszcze przed momentem grała orkiestra. Na scenie trwało właśnie przetasowanie. Poprzednia artystka zniknęła na kulisami, a ekipa techniczna wynosiła wannę, by zrobić miejsce dla wielkiego szezlonga. To na pewno będzie ciekawe.
— Stracić dotychczasowe. W końcu mam tylko trzydzieści lat. Zdążę narobić sobie jeszcze całą masę nowych. — To była szybka decyzja. Bardzo żałowałaby utraty tego, co już było, ale skoro coś trzeba było wybrać, to trudno. Oprócz wielu cudownych wspomnień, straciłaby też całą masę paskudnych, a kto wie, może w przyszłości będzie ich miała proporcjonalnie mniej?
— Wyobrażasz sobie, że byśmy się nie znały? Przyszłybyśmy do tego baru osobno, jako totalnie obce osoby. Mogłabym do ciebie podejść, zgadać, uśmiechnąć się. Gapiłabym ci się na dekolt, a w reakcji na twoje zażenowane spojrzenie, zapytałabym, czy chcesz się ze mną włamać na zaplecze, ukraść jakiś kolosalny wachlarz i pójść się schlać do Distillery District, jak jakaś pokręcona socjeta sprzed wieku. — Pochyliła się nad stolikiem, wspierając policzek na dłoni i zatapiając spojrzenie w oczach Teddy. Wpadła w swój bajkopisarski tryb, snując nową opowieść. Uśmiechała się do niej z wyćwiczoną nonszalancją, z bardzo śmiałą dozą flirtu. Jej noga, niby przypadkiem, musnęła łydkę przyjaciółki. Dopiero fizyczność tego gestu wyrwała ją z transu Uświadomiła sobie, że balansuje na krawędzi, której miała przecież nie przekraczać. Szybko uciekła spojrzeniem w blat, a kciukiem przejechała po dolnej wardze, jakby chciała wymazać z niej ten głupi, zdradziecki uśmiech. Wzruszyła ramionami, próbując zrzucić z siebie napięcie.
— A ty? I od razu powiedz, czy wolałabyś móc cofnąć się o dziesięć lat i zmienić jakąś jedną rzecz, czy przenieść o dziesięć do przodu i sprawdzić, czy to wszystko, co teraz robisz, prowadzi cię w dobrą stronę? — Oparła się plecami o krzesło, żeby nie dać się już skusić przybliżaniu się do Teddy. Chwilowo przybliżała się wyłącznie do swojego alkoholu.
teddy darling
Ochoczo dokończyła drinka, ciesząc się, że otrzymała zgodę na zeszmacenie się. Z kimś zawsze raźniej! Chociaż akurat w tej kwestii to Teddy była bardziej wprawiona w boju. Nie istniała wielka szansa, by przepaliła April, ale przepić może ją na pewno. Jubilatka pewnie nie powinna się staczać, bo to impreza na jej cześć, ale z drugiej strony, jak nie ona, to niby kto? W końcu to jej dzień! A biorąc pod uwagę, że były tu tylko we dwie, to rachunek naprawdę nie był skomplikowany.
Obrzuciła kelnerkę znudzonym spojrzeniem, bo jakoś nie skojarzył faktów, że skoro miały zamówić więcej, to będzie musiała się tu pojawić. I to dwa razy – żeby przyjąć zamówienie, a potem je przynieść. Przynajmniej tym razem nie wpakowała niczego dodatkowego w dłonie Teddy, a przynajmniej niczego, co April by zauważyła. Kątem oka spojrzała na pobliskie stoliki, zastanawiając się, jak ułożony mają tutaj system obsługi i czy istniała jakakolwiek szansa, że chociaż mignie im inna kelnerka. Chciała po prostu jak najlepiej poznać lokal, sprawdzić, co się przez lata zmieniło i w ogóle. Obsługa to bardzo ważny aspekt takiego miejsca. Laski, które siadły swoim klientkom na kolanach, raczej nie były zbyt profesjonalne. Okej, żadnego siadania nie było, ale było blisko. No dobrze, w ogóle nie było blisko, ale typiara już na bank knuła w głowie plan, jak do tego doprowadzić.
Kiedy wyczuła dotknięcie na nodze, spojrzała na moment w dół, sprawdzając, czy to był tylko przypadek. Nie nosiło to znamion flirtu. Z powrotem odnalazła jej oczy i wpatrywała się w nie w milczeniu. Muzyka dobiegająca z okolic sceny sugerowała, że tancerka zaraz zakończy swój występ. To nie było jednak aż tak istotne. Zdejmie ostatnią część garderoby, puści ostatnie bańki, ukłoni się i zrobi miejsce kolejnej. April nie musiała tego obserwować, popatrzy sobie na następny występ. Wolała zostać chwilowo w tym zawieszeniu.
Odrzuciła głowę do tyłu i zaśmiała się głośno. Wokół rozległy się oklaski, które na szczęście nagradzały występ, a nie zachowanie Finch. Pytanie ją zaskoczyło, śmiech był odruchową reakcją. Od dysput filozoficznych do rozbierania się na scenie pewnie faktycznie było bardzo niedaleko.
— Tak się bawimy? Dobrze. Hm. — Zastukała paznokciami w rytm melodii, którą jeszcze przed momentem grała orkiestra. Na scenie trwało właśnie przetasowanie. Poprzednia artystka zniknęła na kulisami, a ekipa techniczna wynosiła wannę, by zrobić miejsce dla wielkiego szezlonga. To na pewno będzie ciekawe.
— Stracić dotychczasowe. W końcu mam tylko trzydzieści lat. Zdążę narobić sobie jeszcze całą masę nowych. — To była szybka decyzja. Bardzo żałowałaby utraty tego, co już było, ale skoro coś trzeba było wybrać, to trudno. Oprócz wielu cudownych wspomnień, straciłaby też całą masę paskudnych, a kto wie, może w przyszłości będzie ich miała proporcjonalnie mniej?
— Wyobrażasz sobie, że byśmy się nie znały? Przyszłybyśmy do tego baru osobno, jako totalnie obce osoby. Mogłabym do ciebie podejść, zgadać, uśmiechnąć się. Gapiłabym ci się na dekolt, a w reakcji na twoje zażenowane spojrzenie, zapytałabym, czy chcesz się ze mną włamać na zaplecze, ukraść jakiś kolosalny wachlarz i pójść się schlać do Distillery District, jak jakaś pokręcona socjeta sprzed wieku. — Pochyliła się nad stolikiem, wspierając policzek na dłoni i zatapiając spojrzenie w oczach Teddy. Wpadła w swój bajkopisarski tryb, snując nową opowieść. Uśmiechała się do niej z wyćwiczoną nonszalancją, z bardzo śmiałą dozą flirtu. Jej noga, niby przypadkiem, musnęła łydkę przyjaciółki. Dopiero fizyczność tego gestu wyrwała ją z transu Uświadomiła sobie, że balansuje na krawędzi, której miała przecież nie przekraczać. Szybko uciekła spojrzeniem w blat, a kciukiem przejechała po dolnej wardze, jakby chciała wymazać z niej ten głupi, zdradziecki uśmiech. Wzruszyła ramionami, próbując zrzucić z siebie napięcie.
— A ty? I od razu powiedz, czy wolałabyś móc cofnąć się o dziesięć lat i zmienić jakąś jedną rzecz, czy przenieść o dziesięć do przodu i sprawdzić, czy to wszystko, co teraz robisz, prowadzi cię w dobrą stronę? — Oparła się plecami o krzesło, żeby nie dać się już skusić przybliżaniu się do Teddy. Chwilowo przybliżała się wyłącznie do swojego alkoholu.
teddy darling