blink blink
: wt lut 03, 2026 9:20 pm
Clyde D. Welch
— Jak możesz mówić tak do własnej kobiety? Coś się jej przyśniło? — już nie chodziło o Williama, ale źle się typowi patrzyło w oczy. Może powinna porozmawiać na ten temat z sąsiadem-wariatem? Pracowała z różnymi ludźmi, poznała dziwnych typów, jednego za to znieść nie mogła. Traktowanie kobiet z politowaniem. Aż strzeliła oczami — ile ty masz lat? Chodzi oto by nie bagatelizować jej UCZUĆ, a nie rzucać nędznym znowu coś Ci się przyśniło? — nawet jeśli tak było, to trzeba było przytulić, pogłaskać, zagwarantować, że jest jedyną gwiazdą na jego niebie. Albo jedyną rybą w oceanie, na którą będzie w stanie spojrzeć.
Za to ona już mierzyła go wzrokiem z miną godną prawniczki wygrywającej rozprawę w sądzie. Kłamać umiała. Rozsadzenie kibla w mieszkaniu Patela było jej winą, ale czy o wszystkim ludzie musieli wiedzieć? Nie. To kłamstwo też powinno wyjść Peach na dobre.
— No widzisz, a powinieneś — nawet jeśli jej nie znał, mógłby, chociaż udawać. Pewnie zaraz padnie wykład, że nie warto było o niej pamiętać. Klasyczek każdego maczo — Nowy York — losowe miasto. Sama nie wiedziała, co dokładnie ją podkusiło — już nie pamiętasz? — brew powędrowała ją wysoko. Facet nie miał klasy. Mógł przeprosić, powiedzieć, że pamięta, wyznać wielkie uczucia Peach, a on... aż parsknęła śmiechem.
— ZACZĄŁEŚ O SIEBIE DBAĆ?! — aż zakryła usta ręką, bo nie była w stanie przestać się śmiać — śmieszny jesteś typie — aż głową musiała pokręcić z politowania. Dbać o siebie? Co on miał w sobie? Te niebieskie oczy w ogóle na nią działały. Bajera bajerą utkana. W głowie pewnie miał prawdziwą gimelę.
— Takich jak ty w sądzie zjadam na śniadanie — stwierdza pewnym tonem Charlotte, mierząc go ostatni raz wzrokiem, zanim przerywa jej Peach. Wtedy już rezygnuje i podchodzi do Pepper, ściągając jej brokat z noska.
— Przepraszam skarbie — bo o ile wkurwiona, lub upokorzona potrafiła odpierdalać, to miewała wyrzuty sumienia — chciałam upolować potwora, zanim zdąży się zagnieździć — piękna metafora na zapłodnienie, ale co zrobisz? Najbardziej skuteczna metoda, żeby uwieść kobietę? Zapłodnić ją dla dziecka zrobi wszystko. Nie raz widziała to w sądzie — naprawdę myślisz, że byłabym w stanie Cię okłamać? — spytała, patrząc prosto w jej serce. Czy powinna teraz zawołać slay girl, sojusz jajników, drani trzymamy z daleka? Nie, zdecydowanie nie — popatrz na niego. Wygląda jak typowy cwaniaczek, ja bym mu w ogóle nie udała — nie miała nic do typa. Za to kurwików nie mogła ominąć bez słowa — pomyśl sobie, ile musiał mieć kobiet, skoro nie pamięta — zdecydowanie zbyt wiele — a co gorsze ile było ich w trakcie waszego związku, skoro pyta o czas — szach mat madafaka. Ciekawe, jak z tego się wytłumaczy.
— Jak możesz mówić tak do własnej kobiety? Coś się jej przyśniło? — już nie chodziło o Williama, ale źle się typowi patrzyło w oczy. Może powinna porozmawiać na ten temat z sąsiadem-wariatem? Pracowała z różnymi ludźmi, poznała dziwnych typów, jednego za to znieść nie mogła. Traktowanie kobiet z politowaniem. Aż strzeliła oczami — ile ty masz lat? Chodzi oto by nie bagatelizować jej UCZUĆ, a nie rzucać nędznym znowu coś Ci się przyśniło? — nawet jeśli tak było, to trzeba było przytulić, pogłaskać, zagwarantować, że jest jedyną gwiazdą na jego niebie. Albo jedyną rybą w oceanie, na którą będzie w stanie spojrzeć.
Za to ona już mierzyła go wzrokiem z miną godną prawniczki wygrywającej rozprawę w sądzie. Kłamać umiała. Rozsadzenie kibla w mieszkaniu Patela było jej winą, ale czy o wszystkim ludzie musieli wiedzieć? Nie. To kłamstwo też powinno wyjść Peach na dobre.
— No widzisz, a powinieneś — nawet jeśli jej nie znał, mógłby, chociaż udawać. Pewnie zaraz padnie wykład, że nie warto było o niej pamiętać. Klasyczek każdego maczo — Nowy York — losowe miasto. Sama nie wiedziała, co dokładnie ją podkusiło — już nie pamiętasz? — brew powędrowała ją wysoko. Facet nie miał klasy. Mógł przeprosić, powiedzieć, że pamięta, wyznać wielkie uczucia Peach, a on... aż parsknęła śmiechem.
— ZACZĄŁEŚ O SIEBIE DBAĆ?! — aż zakryła usta ręką, bo nie była w stanie przestać się śmiać — śmieszny jesteś typie — aż głową musiała pokręcić z politowania. Dbać o siebie? Co on miał w sobie? Te niebieskie oczy w ogóle na nią działały. Bajera bajerą utkana. W głowie pewnie miał prawdziwą gimelę.
— Takich jak ty w sądzie zjadam na śniadanie — stwierdza pewnym tonem Charlotte, mierząc go ostatni raz wzrokiem, zanim przerywa jej Peach. Wtedy już rezygnuje i podchodzi do Pepper, ściągając jej brokat z noska.
— Przepraszam skarbie — bo o ile wkurwiona, lub upokorzona potrafiła odpierdalać, to miewała wyrzuty sumienia — chciałam upolować potwora, zanim zdąży się zagnieździć — piękna metafora na zapłodnienie, ale co zrobisz? Najbardziej skuteczna metoda, żeby uwieść kobietę? Zapłodnić ją dla dziecka zrobi wszystko. Nie raz widziała to w sądzie — naprawdę myślisz, że byłabym w stanie Cię okłamać? — spytała, patrząc prosto w jej serce. Czy powinna teraz zawołać slay girl, sojusz jajników, drani trzymamy z daleka? Nie, zdecydowanie nie — popatrz na niego. Wygląda jak typowy cwaniaczek, ja bym mu w ogóle nie udała — nie miała nic do typa. Za to kurwików nie mogła ominąć bez słowa — pomyśl sobie, ile musiał mieć kobiet, skoro nie pamięta — zdecydowanie zbyt wiele — a co gorsze ile było ich w trakcie waszego związku, skoro pyta o czas — szach mat madafaka. Ciekawe, jak z tego się wytłumaczy.