a lie with a view
: sob lut 21, 2026 12:34 pm
Pewnie tak było, że to najlepsze, to było najdroższe wino, ale czy Galen się tym przejmował? Wcale. Jakby chciał to pewnie mógłby kupić... nawet ten hotel.
- Tak? - zapytał unosząc brew, kiedy powiedziała to, że lubi whisky - to musisz spróbować tego, Crown Royal XO - podał jej swoją ciężką szklankę, a kiedy ujęła ją w ręce, to musiał ją poinstruować - zamocz usta, później na język, ale delikatnie, bo na początku jest trochę ostre... - zmrużył powieki przyglądając jej się. Crown Royal XO był wyjątkowy, można w nim było wyczuć aromat suszonych owoców, imbiru, maślanych ciasteczek i karmelu, prawdziwa eksplozja smaku. Galen naprawdę go lubił.
- Nie wątpię... - rzucił tylko na to, że jeszcze kiedyś go zaskoczy, bo w to akurat nie wątpił. Odebrał od niej swoją szklankę gdy spróbowała whisky, palcami przesuwając po jej skórze - i jak? - musiał zapytać. Bo akurat Galen nie znał za wielu kobiet, które lubiły whisky, zawsze wybierały wino, albo szampana. Nie było to złe, ale Galen lubił jakieś takie nietypowe zachowania, połączenia. A Nelly była mu trochę za słodka na whisky. Bardziej właśnie jak to białe, słodkie wino... Ale może miała też w sobie coś z tej pikanterii, jak drink, który jej dał?
Na pewno miała.
Był zadowolony, że nie drążyła tematu jego nazwiska, no bo w zasadzie to mieli przecież inne, lepsze, rzeczy do roboty, na przykład te truskawki i szampan.
- Może i tak... a jaka jest pijana Nelly? - zapytał podając jej kieliszek, bo go to ciekawiło, różnie ludzie zachowywali się po alkoholu, Galen był na przykład... bardziej dziecinny, nieznośny, śmieszny. Ale rzadko się upijał aż do tego stopnia, bo zazwyczaj po prostu trzymał klasę. Stuknęli się kieliszkami, a Galen też się uśmiechnął, szczerze, na ten toast Nelly. Szalone pierwsze randki, brzmiały mu dobrze.
- I żeby żadna kolejna nie zostawała w tyle - no tak, bo nie może być nudno, bo musi się dziać, przecież. Zamoczył usta w szampanie, Icewine Sparkling miało delikatne bąbelki, które łaskotały w podniebienie, a aromat z nutami brzoskwini, miodu i kwiatów, bardzo luksusowe połączenie. Przysunął się lekko do Nelly i oparł nonszalancko łokieć o jedną z poduszek, przechylił na bok głowę kiedy powiedziała te ruskie nazwy. Oczywiście, że Galen ich nie znał, ale jak on nie znał nawet batonów Wunderbar, albo kurczaków z Wendys, to co się dziwić?
- A co to za szampan? Jakiś dobry? - zapytał i napił się jeszcze szampana, ten mu się wydawał całkiem dobry, delikatny, ale przy tym aromatyczny. Skinął głową, kiedy Nelly powiedziała, że do szampana chyba powinno się jeść truskawki, nawet miał po jedną sięgnąć, ale kiedy zaproponowała, że wybierze mu najładniejszą, to znowu się uśmiechnął.
- Jak ty wybierzesz, to na pewno będzie najsłodsza - no bo jak inaczej? Chociaż Galen nawet nie spojrzał na talerzyk, bo jego niebieskie tęczówki spoczęły na twarzy Nelly, na jej pełnych, ustach, które już za chwilę otoczyły ten owoc, który wybrała... dla niego.
- I jak? - zapytał i znowu kącik jego ust uniósł się do góry, trochę zaczepnie, a kiedy wystawiła truskawkę w jego kierunku, to się pochylił i w pierwszej kolejności, jego wargi musnęły jej palec, oczywiście, że z pełną premedytacją, a dopiero później truskawkę, odgryzł kawałek.
- Bardzo, bardzo słodka, ale wiesz co... - odezwał się kiedy przełknął i znowu delikatnie pochylił w jej kierunku - nie ma porównania do smaku twoich ust - znowu niebieskie tęczówki zawiesił na jej brązowych, pięknych oczach, ale zaraz zjechał nimi na jej pełne, miękkie usta. Poprawił się odrobinę i sięgnął do talerzyka z truskawkami.
- To teraz ja wybieram? - Galen musiał chwilę na nie popatrzeć, bo może wszystkie były ładne, ale któraś musiała być bardziej czerwona i taką właśnie wybrał. Taką wystawił w kierunku Nelly.
Ale nawet nie dał jej spróbować, a tak wybierał... bo kiedy pochyliła się do truskawki, to on zamiast owocu, skradł z jej ust kolejny, namiętny pocałunek.
Nelly Rowley
- Tak? - zapytał unosząc brew, kiedy powiedziała to, że lubi whisky - to musisz spróbować tego, Crown Royal XO - podał jej swoją ciężką szklankę, a kiedy ujęła ją w ręce, to musiał ją poinstruować - zamocz usta, później na język, ale delikatnie, bo na początku jest trochę ostre... - zmrużył powieki przyglądając jej się. Crown Royal XO był wyjątkowy, można w nim było wyczuć aromat suszonych owoców, imbiru, maślanych ciasteczek i karmelu, prawdziwa eksplozja smaku. Galen naprawdę go lubił.
- Nie wątpię... - rzucił tylko na to, że jeszcze kiedyś go zaskoczy, bo w to akurat nie wątpił. Odebrał od niej swoją szklankę gdy spróbowała whisky, palcami przesuwając po jej skórze - i jak? - musiał zapytać. Bo akurat Galen nie znał za wielu kobiet, które lubiły whisky, zawsze wybierały wino, albo szampana. Nie było to złe, ale Galen lubił jakieś takie nietypowe zachowania, połączenia. A Nelly była mu trochę za słodka na whisky. Bardziej właśnie jak to białe, słodkie wino... Ale może miała też w sobie coś z tej pikanterii, jak drink, który jej dał?
Na pewno miała.
Był zadowolony, że nie drążyła tematu jego nazwiska, no bo w zasadzie to mieli przecież inne, lepsze, rzeczy do roboty, na przykład te truskawki i szampan.
- Może i tak... a jaka jest pijana Nelly? - zapytał podając jej kieliszek, bo go to ciekawiło, różnie ludzie zachowywali się po alkoholu, Galen był na przykład... bardziej dziecinny, nieznośny, śmieszny. Ale rzadko się upijał aż do tego stopnia, bo zazwyczaj po prostu trzymał klasę. Stuknęli się kieliszkami, a Galen też się uśmiechnął, szczerze, na ten toast Nelly. Szalone pierwsze randki, brzmiały mu dobrze.
- I żeby żadna kolejna nie zostawała w tyle - no tak, bo nie może być nudno, bo musi się dziać, przecież. Zamoczył usta w szampanie, Icewine Sparkling miało delikatne bąbelki, które łaskotały w podniebienie, a aromat z nutami brzoskwini, miodu i kwiatów, bardzo luksusowe połączenie. Przysunął się lekko do Nelly i oparł nonszalancko łokieć o jedną z poduszek, przechylił na bok głowę kiedy powiedziała te ruskie nazwy. Oczywiście, że Galen ich nie znał, ale jak on nie znał nawet batonów Wunderbar, albo kurczaków z Wendys, to co się dziwić?
- A co to za szampan? Jakiś dobry? - zapytał i napił się jeszcze szampana, ten mu się wydawał całkiem dobry, delikatny, ale przy tym aromatyczny. Skinął głową, kiedy Nelly powiedziała, że do szampana chyba powinno się jeść truskawki, nawet miał po jedną sięgnąć, ale kiedy zaproponowała, że wybierze mu najładniejszą, to znowu się uśmiechnął.
- Jak ty wybierzesz, to na pewno będzie najsłodsza - no bo jak inaczej? Chociaż Galen nawet nie spojrzał na talerzyk, bo jego niebieskie tęczówki spoczęły na twarzy Nelly, na jej pełnych, ustach, które już za chwilę otoczyły ten owoc, który wybrała... dla niego.
- I jak? - zapytał i znowu kącik jego ust uniósł się do góry, trochę zaczepnie, a kiedy wystawiła truskawkę w jego kierunku, to się pochylił i w pierwszej kolejności, jego wargi musnęły jej palec, oczywiście, że z pełną premedytacją, a dopiero później truskawkę, odgryzł kawałek.
- Bardzo, bardzo słodka, ale wiesz co... - odezwał się kiedy przełknął i znowu delikatnie pochylił w jej kierunku - nie ma porównania do smaku twoich ust - znowu niebieskie tęczówki zawiesił na jej brązowych, pięknych oczach, ale zaraz zjechał nimi na jej pełne, miękkie usta. Poprawił się odrobinę i sięgnął do talerzyka z truskawkami.
- To teraz ja wybieram? - Galen musiał chwilę na nie popatrzeć, bo może wszystkie były ładne, ale któraś musiała być bardziej czerwona i taką właśnie wybrał. Taką wystawił w kierunku Nelly.
Ale nawet nie dał jej spróbować, a tak wybierał... bo kiedy pochyliła się do truskawki, to on zamiast owocu, skradł z jej ust kolejny, namiętny pocałunek.
Nelly Rowley