sparks behind the stage
: czw mar 12, 2026 3:59 pm
- Uwierzę jak zobaczę- skomentowała już krótko dyskusję o jego wieśniactwie. On również nie pokazał się jej ani razu z tej czarującej strony, ALE zaskoczył ją pozytywnie piosenką i wokalem, gdy weszła do studia. Może jest też genialnym aktorem i potrafi udawać miłego chłopaka z sąsiedztwa? Chociaż wątpiła w to. W jej oczach był raczej typem bad boy, bo przecież łobuz kocha najbardziej!
- Muszę. Dla Kate, dla kobiet i ich dzieci- przypomniała mu o kierowniczce schroniska, która podobno kazała to właśnie jej się tym zająć. Cora oczywiście bardzo nie protestowała, bo jednak cel organizacji tego festiwalu był przepiękny , więc pragnęła uczestniczyć w czymś takim. Ponadto…. Chciała trochę z nim spędzić czas, do czego się oczywiście nigdy nie przyzna. Zamiast tego woli się z nim przekomarzać. - Potrafię sobie radzić z takimi szczekającymi pudlami- prychnęła z pogardą, bo dla niej nie był żadnym pittbulem czy dobermanem. Musiała się w końcu trochę wybronić w jego oczach po tym jak się z niej nabija, z jej branży i rodziny.- Nie musisz sobie niczego wyobrażać, tak jest i koniec. I tak, mamy tych samych rodziców- a nawet się razem wychowały.
Kolejnymi słowami ją nieco zaskoczył. Zmarszczyła brwi lekko zmieszana i zastanawia się nad tym jak to odpowiednio ująć. - Nigdy nie powiedziałam, że nie masz w sobie wrażliwości. Każdy muzyk jakąś tam wrażliwość ma- przyznała trochę speszona, bo nie chciała mu udzielać komplementów, ale nie chciała też go pozbawiać jakiekolwiek iskry w związku z muzyką.
Wpatrywała się w niego intensywnie myśląc już tylko o tych wargach, których chciałaby posmakować. Nie w głowie jej teraz był żaden festiwal. Ten widok przed nią był niesamowity. - Deszcz nie musi przeszkadzać w dobrej zabawie- szepnęła zanim ją chwycił i usadził na sobie. Nie protestowała, ale też nie zachęcała. Oddała mu pełną kontrolę ciekawa do czego się posunie. Podobał jej się ten ruch i to cholernie, aż podbił jej libido. Lubiła stanowczych i pewnych siebie mężczyzn, którzy nie mieli obaw, aby chwycić to co chcą. Czy to oznaczało, że Prince jej pragnął? Chciała wierzyć, że tak. Cholera! Naprawdę chciała , aby ją pożądał, dlatego siedziała na nim okrakiem dając mu swobodę w działaniu i jedynie wpatrywała się w niego z rosnącym pożądaniem, ale i wyzwaniem w oczach. Jak daleko pójdzie w swoich działaniach? Miała wrażenie , że czytał jej w myślach, bo w tym momencie poczuła akurat jego dłoń we włosach, a po chwili znalazła się już parę centymetrów od jego ust. Puls jej diametralnie przyspieszył i nie dało się ukryć szybko unoszącej się i opadającej klatki piersiowej. Nawet oddech był gorący, a oczy płonęły żywą potrzebą posmakowania go. Był tak blisko. Jego ciało było tuż nad nią. Tak niewiele brakowało… - Teraz już mam pewność, że łatwo Cię sprowokować- odpowiedziała w końcu kładąc mu dłonie na ramionach, ale na razie nie poruszając się ani o milimetr. Pozwalając mu poczuć swój gorący oddech.- Podejrzewam też, że nie jedna kobieta marzy, aby poczuć Twoje usta na swoim ciele- przesunęła się nieznacznie, aby wyszeptać mu to do ucha. Następnie przesunęła się wzdłuż jego szyi - jej usta dzieliły raptem milimetry od jego skóry. Mógł poczuć jej oddech na sobie, ale nic poza tym. Chociaż miała ochotę przejechać po nim językiem i samej go skosztować tutaj i teraz. - Jesteś też pewnie przyzwyczajony do tego, że kobiety Ci nie odmawiają, a nawet wprost przeciwnie- z drugiej strony zaczęła wodzić opuszkami palców po jego szyi.- Same z chęcią rozkładają przed Tobą nogi- dodała poruszając niebezpiecznie biodrami. Chciała go poczuć, a jednocześnie obawiała się, że wtedy może nie wytrzymać dalszej prowokacji. Dlatego chwyciła jego dłonie kładąc je obie na swoich biodrach i odsunęła twarz, aby móc z powrotem spojrzeć w jego oczy. Był dla niej cholerną zagadką, bo jak to robił, że potrafił ją doprowadzać do stanu, w którym przez brak cierpliwości pragnęła, aby rozebrał ją i wyznaczył ścieżkę na całym jej ciele? - Ale ja nie jestem jedną z nich. Ja nie zabiegam o uwagę faceta. Nie jestem jedną z kobiet, którą się przeleci, porzuci i zapomni- mówiąc to przejechała jego dłońmi po swoich udach. - O mnie się marzy, o mnie można śnić. Mnie się zdobywa- mówiąc to zaczęła wstawać z jego kolan, nachylając się przy tym jeszcze nieznacznie do jego ust. Jednak zanim ich dotknęła, poczuła pod stopami ziemię, więc się wyprostowała i zrobiła krok w tył, aby z powrotem usiąść na swoim fotelu. Założyła nogę na nogę eksponując udo, po którym przed chwilą błądził swoją dłonią. Miała ogromną ochotę na więcej. Pociągał ją, co ją nieco przerażało. Pamiętała jednak słowa brata, który radził jej, aby nie była zbyt łatwa. Skoro chciała , aby inni szanowali ją, sama musiała się zacząć szanować i cenić. A dopóki Prince nie będzie jej szanował i cenił, nie będzie mieć możliwości skosztowania jej. Może to było głupie i będzie męczące, to postanowiła się tego trzymać. - Ok, czyli ja się zajmę hajsem i załatwieniem zgody na udostępnienie miejsca na festiwal. Ty ogarniesz artystów i może ekipę techniczną?- spytała jak gdyby nigdy nic, sięgając ponownie po swój notatnik.
Prince Williams
- Muszę. Dla Kate, dla kobiet i ich dzieci- przypomniała mu o kierowniczce schroniska, która podobno kazała to właśnie jej się tym zająć. Cora oczywiście bardzo nie protestowała, bo jednak cel organizacji tego festiwalu był przepiękny , więc pragnęła uczestniczyć w czymś takim. Ponadto…. Chciała trochę z nim spędzić czas, do czego się oczywiście nigdy nie przyzna. Zamiast tego woli się z nim przekomarzać. - Potrafię sobie radzić z takimi szczekającymi pudlami- prychnęła z pogardą, bo dla niej nie był żadnym pittbulem czy dobermanem. Musiała się w końcu trochę wybronić w jego oczach po tym jak się z niej nabija, z jej branży i rodziny.- Nie musisz sobie niczego wyobrażać, tak jest i koniec. I tak, mamy tych samych rodziców- a nawet się razem wychowały.
Kolejnymi słowami ją nieco zaskoczył. Zmarszczyła brwi lekko zmieszana i zastanawia się nad tym jak to odpowiednio ująć. - Nigdy nie powiedziałam, że nie masz w sobie wrażliwości. Każdy muzyk jakąś tam wrażliwość ma- przyznała trochę speszona, bo nie chciała mu udzielać komplementów, ale nie chciała też go pozbawiać jakiekolwiek iskry w związku z muzyką.
Wpatrywała się w niego intensywnie myśląc już tylko o tych wargach, których chciałaby posmakować. Nie w głowie jej teraz był żaden festiwal. Ten widok przed nią był niesamowity. - Deszcz nie musi przeszkadzać w dobrej zabawie- szepnęła zanim ją chwycił i usadził na sobie. Nie protestowała, ale też nie zachęcała. Oddała mu pełną kontrolę ciekawa do czego się posunie. Podobał jej się ten ruch i to cholernie, aż podbił jej libido. Lubiła stanowczych i pewnych siebie mężczyzn, którzy nie mieli obaw, aby chwycić to co chcą. Czy to oznaczało, że Prince jej pragnął? Chciała wierzyć, że tak. Cholera! Naprawdę chciała , aby ją pożądał, dlatego siedziała na nim okrakiem dając mu swobodę w działaniu i jedynie wpatrywała się w niego z rosnącym pożądaniem, ale i wyzwaniem w oczach. Jak daleko pójdzie w swoich działaniach? Miała wrażenie , że czytał jej w myślach, bo w tym momencie poczuła akurat jego dłoń we włosach, a po chwili znalazła się już parę centymetrów od jego ust. Puls jej diametralnie przyspieszył i nie dało się ukryć szybko unoszącej się i opadającej klatki piersiowej. Nawet oddech był gorący, a oczy płonęły żywą potrzebą posmakowania go. Był tak blisko. Jego ciało było tuż nad nią. Tak niewiele brakowało… - Teraz już mam pewność, że łatwo Cię sprowokować- odpowiedziała w końcu kładąc mu dłonie na ramionach, ale na razie nie poruszając się ani o milimetr. Pozwalając mu poczuć swój gorący oddech.- Podejrzewam też, że nie jedna kobieta marzy, aby poczuć Twoje usta na swoim ciele- przesunęła się nieznacznie, aby wyszeptać mu to do ucha. Następnie przesunęła się wzdłuż jego szyi - jej usta dzieliły raptem milimetry od jego skóry. Mógł poczuć jej oddech na sobie, ale nic poza tym. Chociaż miała ochotę przejechać po nim językiem i samej go skosztować tutaj i teraz. - Jesteś też pewnie przyzwyczajony do tego, że kobiety Ci nie odmawiają, a nawet wprost przeciwnie- z drugiej strony zaczęła wodzić opuszkami palców po jego szyi.- Same z chęcią rozkładają przed Tobą nogi- dodała poruszając niebezpiecznie biodrami. Chciała go poczuć, a jednocześnie obawiała się, że wtedy może nie wytrzymać dalszej prowokacji. Dlatego chwyciła jego dłonie kładąc je obie na swoich biodrach i odsunęła twarz, aby móc z powrotem spojrzeć w jego oczy. Był dla niej cholerną zagadką, bo jak to robił, że potrafił ją doprowadzać do stanu, w którym przez brak cierpliwości pragnęła, aby rozebrał ją i wyznaczył ścieżkę na całym jej ciele? - Ale ja nie jestem jedną z nich. Ja nie zabiegam o uwagę faceta. Nie jestem jedną z kobiet, którą się przeleci, porzuci i zapomni- mówiąc to przejechała jego dłońmi po swoich udach. - O mnie się marzy, o mnie można śnić. Mnie się zdobywa- mówiąc to zaczęła wstawać z jego kolan, nachylając się przy tym jeszcze nieznacznie do jego ust. Jednak zanim ich dotknęła, poczuła pod stopami ziemię, więc się wyprostowała i zrobiła krok w tył, aby z powrotem usiąść na swoim fotelu. Założyła nogę na nogę eksponując udo, po którym przed chwilą błądził swoją dłonią. Miała ogromną ochotę na więcej. Pociągał ją, co ją nieco przerażało. Pamiętała jednak słowa brata, który radził jej, aby nie była zbyt łatwa. Skoro chciała , aby inni szanowali ją, sama musiała się zacząć szanować i cenić. A dopóki Prince nie będzie jej szanował i cenił, nie będzie mieć możliwości skosztowania jej. Może to było głupie i będzie męczące, to postanowiła się tego trzymać. - Ok, czyli ja się zajmę hajsem i załatwieniem zgody na udostępnienie miejsca na festiwal. Ty ogarniesz artystów i może ekipę techniczną?- spytała jak gdyby nigdy nic, sięgając ponownie po swój notatnik.
Prince Williams