Pocałowałaby go.
Ewidentnie gdyby nie Kate, która nagle otworzyła drzwi kantorka, jakby podejrzewając jaki błąd Cora zaraz popełni, jej język znalazłby się w jego ustach. W którym momencie zdała sobie sprawę, że chce to zrobić? Wtedy kiedy przycisnął ją do ściany na korytarzu i oblizywał wargi na jej widok, jakby nie mógł się doczekać, aż ją skosztuje niczym wygłodniałe zwierzę? Czy może, gdy już zatrzasnął ich w kantorku, blokując jej drogę ucieczki, a dłońmi wodził po linii jej bioder? Niezależnie od tego kiedy to się stało, naprawdę chciała go skosztować. Chciała poczuć go na swojej skórze. Potrafił ją doprowadzić do takiego wkurzenia, że marzyła tylko , żeby się w końcu przymknął i to najlepiej smakując jej ust.
Całe szczęście, że w porę się opamiętała, a raczej od życiowego błędu uratowała ją kierowniczka schroniska, która była wyraźnie zmieszana ich widokiem. Nie ciągnęła blondynki za język, za co jej była wdzięczna, bo co by jej powiedziała? Że przypadkiem się zatrzasnęli we dwójkę? I całkowicie przypadkiem byli tak blisko siebie, że przy otwarciu drzwi upadli na ziemię? Cora wbrew pozorom była kiepskim kłamcą.
Wróciła więc grzecznie do domu, wziąć zimny prysznic, aby ostudzić trochę swoje gorące zamiary i zamierzała już zapomnieć o Księciu z Dupy. Przewijał się w jej myślach, jego wilgotne usta, wpatrzone w nią oczy, a także pamiętała zapach jego perfum, ale poza tym szło jej naprawdę całkiem nieźle! Aż do niej napisał, czym ją kompletnie zaskoczył. A może trochę się tego spodziewała? Trochę na to liczyła? Sama nie była już pewna oprócz tego, że działał na nią jak płachta na byka. Miała ochotę wejść do telefonu i go rozszarpać
Pierwszy raz chyba tak porządnie się przyłożyła do swojego zadania i poczytała o organizowaniu takich przedsięwzięć. Popytała się, przejrzała dostępne materiały i udała się na spotkanie z tym cepem. Ubrała się normalnie - tak sobie wmawiała, gdy wybierała strój z myślą, że spotyka się właśnie z nim i zakładając najkrótsze spodenki jakie znalazła w szafie. Udała się pod wskazany adres czując dreszczyk ekscytacji, ale nie spotkaniem z nim. Dobra, trochę z nim też, ale do tego się nie przyzna. Spodobało jej się to droczenie i wyzwiska, jakby czuła , że żyje, a nie tylko egzystuje jak to miało miejsce w ostatnich tygodniach. Poza tym nigdy nie była studiu i chociaż miała możliwości finansowe, aby sobie załatwić wizytę w takim miejscu, to nigdy nie było takiej okazji. A zobaczyć na żywo miejsce, gdzie powstają największe hity, które towarzyszą jej w wielu chwilach w życiu? To było cudowne przeżycie. Dlatego zanim dotarła do sali, w której przebywał Prince, trochę się rozejrzała po korytarzu.
Nie była pewna co zostanie na miejscu. Nie zdziwiłaby się, gdyby jakaś fanka robiła mu właśnie loda albo schował się za drzwiami, aby ją przestraszyć. Natomiast zaskoczył ją widok mężczyzny odwróconego do niej tyłem i płynnie rapującego głosem tak przyjemnym dla ucha, że nigdy by nie pomyślała, że to ta sama osoba obrzucająca ją wyzwiskami. W dodatku tekst piosenki również był pełen refleksji. Kto by się spodziewał? Dlatego dla odmiany Cora oparła się ramieniem o framugę i w ciszy go słuchała nie przeszkadzając mu tym razem.
Prince Williams