crazywoman's redemption attempt
: sob lip 04, 2026 2:06 am
Zaśmiał się głośno, bo chyba Vita nie zdała sobie sprawy z tego, jak to brzmiało - szczególnie gdyby ktoś usłyszał to zdanie o chłopcu do towarzystwa całkowicie wyrwane z kontekstu. To byłby najdziwniejszy komplement, jaki zdarzyło mu się w życiu usłyszeć.
- Dzięki ale chyba wrzucanie thirst trapów na instagrama mi wystarczy - z tego też miał kasę i to wcale niemałą, odkąd zdarzyło mu się kilka razy nawiązać współpracę z konkretnymi markami. Inne benefity też się zdarzały, bo taki Calvin Klein pozwolił mu zachować gacie, które miał na sesji. No i nie musiał udawać przesadnie miłego i atencyjnego chłopaka przez kilka godzin dziennie codziennie. Lubił ludzi ale praca jako chłopak do wynajęcia bardzo szybko by to zmieniła.
- To... jest nieco dłuższa historia - zawahał się tylko na moment, ale zaraz potem pokręcił głową, jakby chcąc przekazać Vicie, żeby akurat ten temat na razie odpuściła. Co prawda Jason nie należał do specjalnie skrytych, niemniej nie był obecnie w nastroju do wspominania swojej matki. Obraz jej ciała leżącego na podłodze w kuchni nie zatarł się w jego pamięci, mimo że od dnia gdy znalazł ją jako dziecko minęło już ponad 25 lat. To samo wspomnienie nakłoniło go do zatrudnienia się w domu pogrzebowym, kiedy nie dał rady dostać się na studiach - Powiedzmy po prostu że chciałem pomagać zmarłym odzyskiwać nieco godności w ostatniej drodze.
Praca w ciszy zdecydowanie była dodatkiem. Przy okazji Jason każdego dnia przypominał sobie, jak kruche było życie i że powinien korzystać z niego całymi garściami, zamiast odkładać wszystko na później. No i korzystał wychodząc wieczorami na miasto. A darmowym piwem na pewno nie pogardzi więc Vita mogła się spodziewać, że na pewno się do niej odezwie. Wcześniej nie miał w planach zjawiać się w The Painted Lady zbyt szybko, ale tym jednym argumentem całkiem zmieniła jego plany. Może nawet zacznie tam być stałym bywalcem, hah. Mężczyzna pokiwał więc tylko głową i uśmiechnął się w podzięce. Nie miał się jednak za bardzo jak odwdzięczyć, wolał jej raczej nie oferować swoich zawodowych usług.
- Cóż za brutalne określenie - zaśmiał się cicho. Taka była prawda, ale Jason nie lubił tego tak nazywać - Wolę ich określać jako chętni szczęśliwcy - wyjaśnił, biorąc kolejny łyk piwa. Tak, większość jego przygód łóżkowych była jednorazowa. Ktoś musiał zrobić na nim naprawdę wrażenie, żeby Choi postanowił zakręcić się wokół takiego nieznajomego na dłużej. Ale jego związki nigdy nie trwały długo - kiedy zaczynało mu za bardzo zależeć, wycofywał się zanim mógłby na poważnie kogoś zranić.
Gadał jeszcze dalej, zupełnie nieświadom wewnętrznej walki, jaką toczyła ze sobą Vita. Zamilkł dopiero, nieco zaskoczony, kiedy wyciągnęła ku niemu dłoń. Niby już nie uważał jej za zagrożenie, ale i tak w pierwszej chwili śledził wzrokiem jej palce. Poczekał, aż dziewczyna skończy, a potem zerknął kątem oka na dłoń na swoim udzie. Niby wiedział, że była dość bezpośrednia i otwarta, ale chyba jednak nie spodziewał się tego, że tak otwarcie przyzna, że chciałaby się z nim przespać. Zważywszy na to, jak przebiegło ich pierwsze spotkanie, prawdopodobnie Jason powinien zachować chociaż szczątkową ostrożność. Każda normalna i racjonalna osoba sprowadziłaby Vitę w tym momencie na ziemię.
Rzecz w tym że Jason nie był normalny i tylko chwilami bywał racjonalny.
- Teraz, kiedy mnie nie wyzywasz, nie bijesz i nie szczujesz kotem? Tak - rzucił równie cicho, niby żartem, niby serio, nachylając się ku niej. Nie pocałował jej, ale jego usta znalazły się tak blisko, że pokonanie dzielącego ich dystansu nie byłoby żadnym problemem. Tak, testował ją - czy faktycznie była na tyle śmiała i zdecydowana, czy jednak tylko blefowała? - Widzę, że bardzo chcesz się dostać do mojego łóżka.
napalona
- Dzięki ale chyba wrzucanie thirst trapów na instagrama mi wystarczy - z tego też miał kasę i to wcale niemałą, odkąd zdarzyło mu się kilka razy nawiązać współpracę z konkretnymi markami. Inne benefity też się zdarzały, bo taki Calvin Klein pozwolił mu zachować gacie, które miał na sesji. No i nie musiał udawać przesadnie miłego i atencyjnego chłopaka przez kilka godzin dziennie codziennie. Lubił ludzi ale praca jako chłopak do wynajęcia bardzo szybko by to zmieniła.
- To... jest nieco dłuższa historia - zawahał się tylko na moment, ale zaraz potem pokręcił głową, jakby chcąc przekazać Vicie, żeby akurat ten temat na razie odpuściła. Co prawda Jason nie należał do specjalnie skrytych, niemniej nie był obecnie w nastroju do wspominania swojej matki. Obraz jej ciała leżącego na podłodze w kuchni nie zatarł się w jego pamięci, mimo że od dnia gdy znalazł ją jako dziecko minęło już ponad 25 lat. To samo wspomnienie nakłoniło go do zatrudnienia się w domu pogrzebowym, kiedy nie dał rady dostać się na studiach - Powiedzmy po prostu że chciałem pomagać zmarłym odzyskiwać nieco godności w ostatniej drodze.
Praca w ciszy zdecydowanie była dodatkiem. Przy okazji Jason każdego dnia przypominał sobie, jak kruche było życie i że powinien korzystać z niego całymi garściami, zamiast odkładać wszystko na później. No i korzystał wychodząc wieczorami na miasto. A darmowym piwem na pewno nie pogardzi więc Vita mogła się spodziewać, że na pewno się do niej odezwie. Wcześniej nie miał w planach zjawiać się w The Painted Lady zbyt szybko, ale tym jednym argumentem całkiem zmieniła jego plany. Może nawet zacznie tam być stałym bywalcem, hah. Mężczyzna pokiwał więc tylko głową i uśmiechnął się w podzięce. Nie miał się jednak za bardzo jak odwdzięczyć, wolał jej raczej nie oferować swoich zawodowych usług.
- Cóż za brutalne określenie - zaśmiał się cicho. Taka była prawda, ale Jason nie lubił tego tak nazywać - Wolę ich określać jako chętni szczęśliwcy - wyjaśnił, biorąc kolejny łyk piwa. Tak, większość jego przygód łóżkowych była jednorazowa. Ktoś musiał zrobić na nim naprawdę wrażenie, żeby Choi postanowił zakręcić się wokół takiego nieznajomego na dłużej. Ale jego związki nigdy nie trwały długo - kiedy zaczynało mu za bardzo zależeć, wycofywał się zanim mógłby na poważnie kogoś zranić.
Gadał jeszcze dalej, zupełnie nieświadom wewnętrznej walki, jaką toczyła ze sobą Vita. Zamilkł dopiero, nieco zaskoczony, kiedy wyciągnęła ku niemu dłoń. Niby już nie uważał jej za zagrożenie, ale i tak w pierwszej chwili śledził wzrokiem jej palce. Poczekał, aż dziewczyna skończy, a potem zerknął kątem oka na dłoń na swoim udzie. Niby wiedział, że była dość bezpośrednia i otwarta, ale chyba jednak nie spodziewał się tego, że tak otwarcie przyzna, że chciałaby się z nim przespać. Zważywszy na to, jak przebiegło ich pierwsze spotkanie, prawdopodobnie Jason powinien zachować chociaż szczątkową ostrożność. Każda normalna i racjonalna osoba sprowadziłaby Vitę w tym momencie na ziemię.
Rzecz w tym że Jason nie był normalny i tylko chwilami bywał racjonalny.
- Teraz, kiedy mnie nie wyzywasz, nie bijesz i nie szczujesz kotem? Tak - rzucił równie cicho, niby żartem, niby serio, nachylając się ku niej. Nie pocałował jej, ale jego usta znalazły się tak blisko, że pokonanie dzielącego ich dystansu nie byłoby żadnym problemem. Tak, testował ją - czy faktycznie była na tyle śmiała i zdecydowana, czy jednak tylko blefowała? - Widzę, że bardzo chcesz się dostać do mojego łóżka.
napalona