ODPOWIEDZ
32 y/o
For good luck!
177 cm
Tanatokosmetolog St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
No one does it better than me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszly
postać
autor

To był debilny pomysł. Absolutnie beznadziejny i w ogóle tragiczny. Chyba tylko ćwierćmózg postąpiłby podobnie. Ale Jason nic nie mógł poradzić na to, że miewał czasami zbyt miękkie serce. Bywały momenty, że mściło się to na nim później i wracało, aby ugryźć w dupę. Taka jakaś śmieszna, żałosna forma karmy. Powinien wyrzucić wszystko co znalazł pod drzwiami - karteczkę z przeprosinami, a także koszyk z podarkami. To drugie było szczególnie podejrzane, ale przynajmniej wszystko wyglądało na pakowane fabrycznie. Gdyby wariatka próbowała mu wcisnąć coś domowej roboty, od razu wylądowałoby to w koszu. Nie ufał jej, ani wtedy, ani też teraz. Cholera wie, co jej mogło strzelić do łba, czy by mu czegoś nie dosypała. Pół biedy gdyby zdecydowała się na coś przeczyszczającego. Po teatrzyku którą odstawiła i sposobie w jaki wyrzucił ją z mieszkania, spodziewałby się raczej trutki na szczury. I chociaż podarki były szczelnie zapakowane, Jason póki co nadal nie zdecydował się skonsumować żadnego z nich. Nic im nie będzie, jak chwilę postoją.
Czemu jednak zdecydował się w ogóle napisać na podany przez nią numer? Nie wiedział, chyba po prostu chciał wierzyć w to, że to faktycznie był jakiś tragiczny przypadek PMS i jednak normalna z niej sąsiadka. Nie żeby od razu chciał się przyjaźnić, ale wolał nie mieć wrogów we własnym bloku. Unikanie jej i ciskanie piorunów z oczu robiło się po pewnym czasie zwyczajnie nużące. Nie liczył na to, że się polubią, ale zejście z wojennej ścieżki i nawiązanie neutralnej relacji było nadal opcją.
Zjawił się więc w pubie, który zaproponowała Vita. Przyszedł wcześniej, bo miał do wyboru albo to, albo się spóźnić - inaczej po prostu nie umiał. No i chyba wolał poznać mniej więcej rozkład pomieszczenia, w razie gdyby musiał uciekać. Chociaż coś mu podpowiadało, że dziewczyna jednak nie będzie więcej odstawiać akcji. Może tylko sobie dopowiedział, że zobaczył w jej oczach pewien strach w momencie kiedy odsłonił swoje bicepsy - a może nie? On oczywiście nigdy nie używał swoich mięśni do krzywdzenia innych... ale Vita nie musiała tego wiedzieć. Jeśli widok jego mułów miał ją jakoś trzymać w ryzach i chronić go przed jej odklejkami, nie zamierzał narzekać i jak najbardziej wykorzysta swój atut. Kiedy jednak zjawił się finalnie w barze i zasiadł przy jednym ze stolików, wciąż miał na sobie bluzę która ukrywała większość jego sylwetki. Wyciągnął telefon i zaczął scrollować instagrama w oczekiwaniu.

vita holloway
Solhy
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mimmo's Place”