Aroma de Calma
: sob mar 28, 2026 7:23 pm
Tak, Alvaro zauważył, że Kocur krępował się jakby mniej, jeśli chodziło o fakt, że jest w związku z mężczyzną - co prawda nie miał okazji wypróbować tego gdzieś poza domem i obstawiał, że nie był jeszcze gotów na trzymanie się za rękę w miejscach publicznych, ale też nie było to coś, co było Palermo jakoś bardzo niezbędne do szczęścia. Byłoby miłe, ale nie było konieczne. Natomiast dzisiaj podczas kolacji z Martinezami Santiago robił coś, czego Palermo nie spodziewał się po nim i nie zakładał, że coś takiego się wydarzy - wtulał się w niego i obejmował go, jakby nie było, robiąc to publicznie. Teraz, gdy o tym myślał, to miał ochotę podskakiwać; wtedy był chyba za bardzo zestresowany, żeby to robić, bo byli tuż po trudnej "rozmowie" z gośćmi, ale teraz, na samo wspomnienie tego, na jego twarzy pojawiał się szeroki uśmiech.
Zamruczał, zadowolony, gdy Tiago pochylił głowę, udostępniając mu swój kark - nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z tego zaproszenia, więc przesunął dłonie na jego ręce, masując teraz ramiona i przedramiona (uznał, że w tamtym miejscu też należy mu się masaż) i pochylając się tym samym bardziej do mężczyzny, a jego usta znów zetknęły się ze skórą na karku de la Serny; ten fakt również został przed niego nagrodzony pomrukiem zadowolonego kota.
Zaśmiał się, słysząc, że jego przyjaciel nie wie, czy może być za mocno. Zahaczył zębami o jego skórę, nie gryząc jej, ale nieco mocniej zaznaczając swoją obecność, a jego palce - masujące akurat przedramiona Santiago - zacisnęły się mocniej.
- Uwierz mi, nie zawsze bywam delikatny, cariño - zachichotał, muskając czule bok jego szyi i miejsce tuż za uchem. Zaraz jednak wyprostował się nieco bardziej i wrócił z masowaniem na jego plecy, teraz skupiając się na ich dolnej części, tuż nad biodrami. - Chyba mój pomysł działa, a w każdym razie czuję, że masz mniej spięte mięśnie. Niezmiernie mnie to cieszy. - oświadczył zadowolony i przesunął dłonią w górę i w dół po jego kręgosłupie, głaszcząc go.
Santiago de la Serna
Zamruczał, zadowolony, gdy Tiago pochylił głowę, udostępniając mu swój kark - nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z tego zaproszenia, więc przesunął dłonie na jego ręce, masując teraz ramiona i przedramiona (uznał, że w tamtym miejscu też należy mu się masaż) i pochylając się tym samym bardziej do mężczyzny, a jego usta znów zetknęły się ze skórą na karku de la Serny; ten fakt również został przed niego nagrodzony pomrukiem zadowolonego kota.
Zaśmiał się, słysząc, że jego przyjaciel nie wie, czy może być za mocno. Zahaczył zębami o jego skórę, nie gryząc jej, ale nieco mocniej zaznaczając swoją obecność, a jego palce - masujące akurat przedramiona Santiago - zacisnęły się mocniej.
- Uwierz mi, nie zawsze bywam delikatny, cariño - zachichotał, muskając czule bok jego szyi i miejsce tuż za uchem. Zaraz jednak wyprostował się nieco bardziej i wrócił z masowaniem na jego plecy, teraz skupiając się na ich dolnej części, tuż nad biodrami. - Chyba mój pomysł działa, a w każdym razie czuję, że masz mniej spięte mięśnie. Niezmiernie mnie to cieszy. - oświadczył zadowolony i przesunął dłonią w górę i w dół po jego kręgosłupie, głaszcząc go.
Santiago de la Serna