-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Gdy maluch już spał, obaj poszli do łazienki, żeby ogarnąć się po tym ciężkim dniu. Alvaro, który starał się jak najbardziej ułatwiać życie Santiago, przygotował mu kąpiel, pomógł mu znaleźć się w wannie i nawet umył mu plecki, bez względu na to, czy ten o to prosił, czy nie. Potem poszedł pod prysznic, po jakichś piętnastu, może dwudziestu minutach wychodząc z kabiny i wycierając się ręcznikiem. Gdy już był w miarę suchy, nie licząc wilgotnych włosów, naciągnął na siebie bokserki i spodnie od piżamy (luźne, wygodne i różowe).
- Zawołaj mnie, jeśli będziesz potrzebował pomocy przy wyjściu albo w czymkolwiek innym - rzucił jeszcze na odchodne, zrobił mu "papa" zginając i prostując palce, jak to miał w zwyczaju robić od dzieciaka, po czym poszedł do sypialni.
Uczepił się myśli o masażu, która wpadła mu do głowy jak jeszcze Martinezowie u nich byli i ta myśl nie chciała go opuścić, więc uznał, że pomysł, skoro już jest taki genialny, to trzeba go zrealizować. Zakupione wcześniej olejki wypakował z torby i usiadł sobie z nimi na łóżku po turecku, odkręcając każdy po kolei i sprawdzając po pierwsze jak pachnie, a po drugie w jaki sposób reaguje ze skórą, żeby już być chociaż odrobinę przygotowanym. Nie zamierzał jednak poganiać Santiago, chociaż nasłuchiwał też w razie czego, żeby mu pomóc, jeśli ten faktycznie go zawoła.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ale dziś był dosłownie wykończony i pod koniec spotkania już był dość blady, ciężej mu się oddychało, a gdy wstał, żeby się pożegnać, zrobił to z trudem i podpierał się o stół. Było mu później głupio, że nie pomaga posprzątać ze stołu, ale naprawdę nie miał na to siły i czuł się z tym okropnie. Głupich naczyń nie miał siły zanieść do zlewu i pozmywać... Nie komentował tego jednak i miał nadzieję, że Alvaro to rozumie, że nie ma do niego pretensji o tę słabość.
Do wanny wszedł również przy jego pomocy, zaś gdy miał z niej wyjść, długo zbierał się w sobie, próbując zmusić się do tego, żeby zrobić to samodzielnie. Spróbował kilka razy, ale wreszcie opadł plecami na tylną ścianę wanny, odchylając głowę do tyłu z ciężkim westchnieniem. Mimo zwykłej sobie brawury uznał, że jednak w tym momencie takie próby byłyby zwyczajnym idiotyzmem, bo być może nawet by mu się udało ogarnąć samemu, ale bardziej prawdopodobne, że się poślizgnie i zrobi sobie krzywdę. Już zbyt wiele razy w podobnych przypadkach Alvaro zbierał go z podłogi, a kiedyś może nadejść i taki, że Santiago skręci kark. Nie chciał tego fundować Salvatierrze, więc ostatecznie zawołał go, wściekły na swoje ciało i przy pomocy partnera wyszedł, wytarł się i ubrał w piżamę, a później ruszył razem z nim do sypialni.
- O, a co to? - zapytał, unosząc brwi na widok tych wszystkich buteleczek rozłożonych na pościeli.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Oczywiście, gdy tylko de la Serna go zawołał, Palermo poszedł do łazienki i pomógł mu przy wyjściu z wanny, pozwalając jednak, by ten sam się wytarł i ubrał - chyba że Santiago poprosił go również o to, sam nie chciał się narzucać - po czym wrócił do sypialni, tym razem już w towarzystwie ukochanego.
- To? - zrobił niewinną minę, wyglądając przez chwilę jak aniołek, wzruszył ramionami i usiadł na brzegu łóżka. - Olejki. Kupiłem ostatnio, bo uznałem, że masaż może się przydać na twoje mięśnie. - poklepał miejsce obok siebie na materacu, uśmiechając się do niego niepewnie. - Nie będę się narzucał, jeśli nie chcesz, ale... no, pomijając, że twoje mięśnie będą mi wdzięczne, to olejki działają też ogólnie uspokajająco i relaksująco, więc... - wzruszył lekko ramionami, wyciągając do niego rękę, by chwycić w końcu jego dłoń i spleść ich palce ze sobą.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Hm... Ładne.
Znów spojrzał na Alvaro i potarł brodę dłonią, zastanawiając się nad tą propozycją. Z jednej strony chciał takiego masażu, bo wyobrażał sobie, że to może być przyjemne; a z drugiej miał opory - te same, co zawsze i te same, jakie miał przed masażami rehabilitacyjnymi: ktoś miałby coś robić dla niego, dla jego słabości, miałby się komuś poddać. Wreszcie jednak podał buteleczkę Palermo i uśmiechnął się znowu niepewnie, trochę spięty, ale zdecydowany spróbować. Podrapał się zakłopotany w skroń i obrzucił łóżko spojrzeniem.
- To co, jak mam się położyć? - wymamrotał.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Widział, że jego przyjaciel zastanawia się nad tą propozycją i chyba jeszcze nie do końca był pewien, ale gdy w końcu podrapał się po skroni i zapytał jak ma się położyć, to uśmiech na twarzy Alvaro stał się jeszcze szerszy. Miał ochotę dopytać czy na pewno, ale uznał, że jak będzie dopytywał, to Santiago stwierdzi, że jednak nie i tyle będzie z przyjemnego masażu.
- Hm... myślę, że najlepiej na brzuchu - odpowiedział po chwili zastanowienia, przez chwilę również patrząc na łóżko, ale w końcu przeniósł spojrzenie na ukochanego i sięgnął palcami do guzików jego koszuli od piżamy.
- Mogę? - zapytał jeszcze tak pro forma, po czym przysunął się jeszcze bliżej niego, rozpinając powoli guziki. Zaczął od tych górnych, więc gdy odsłonił sobie trochę jego szyi przysunął do niej usta, muskając je czułym pocałunkiem. Podobne muśnięcie znalazło się chwilę później na ramieniu mężczyzny, potem jeszcze jedno, a kolejne wylądowało na piersi, mniej więcej tam, gdzie biło jego serce. W końcu rozpiął wszystkie guziki i odsunął się niechętnie, ale tylko odrobinę, spoglądając mu w oczy z iskierkami w swoich i z zachęcającym, ciepłym uśmiechem.
- Kładź się.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Chyba do tej pory nikt go nie masował - nie w takich okolicznościach - bo Santiago nie był fanem żadnych SPA i dotykania go przez obce osoby; zresztą nadal nie rozumiał, jakim cudem ludzie czują się zrelaksowani, kiedy obce osoby widziały ich w negliżu i obsługiwały ich, dotykając ich ciał. To zdecydowanie nie była jego bajka i prędzej by rozwalił taki salon masażu, niż poczułby się tam dobrze; ale tu była zupełnie inna sytuacja, bo Alvaro nie był mu obcy, a sam jego dotyk uspokajał Santiago. Jakie więc cuda mógłby zdziałać takim masażem, do którego zresztą kupił olejki i najwyraźniej zaplanował całą operację już jakiś czas temu?
- Długo nad tym myślałeś? - zapytał z ciekawości.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Zauważył, że mężczyźnie podobał się już sam proces przygotowania do masażu, a to sprawiło, że i jemu było... cóż, przyjemnie. Już tak miał, w przypadku Santiago właśnie, że sprawiało mu przyjemność samo to, że sprawiał przyjemność jemu, gdy widział, że jest mu dobrze, gdy widział przymknięte oczy, błogi uśmiech na ustach, reakcje jego ciała i gdy słyszał - jak teraz, chociażby - zadowolone pomruki. Starał się jednak teraz nie nakręcać za bardzo, w końcu miał go grzecznie masować, a nie się podniecać, więc odchrząknął krótko i gdy Santiago już się ułożył wygodnie na brzuchu Alvaro odkręcił buteleczkę, której zapach mężczyzna wcześniej ocenił jako ładny, po czym wylał sobie trochę zawartości na dłonie. Wiedział, że nie powinno się rozlewać bezpośrednio na ciało, bo to akurat będzie mniej przyjemne, w końcu olejek jest dość chłodny i ma lepką konsystencję, natomiast gdy znalazł się na dłoniach i gdy potarło się dłońmi o siebie, co też Alvaro uczynił, to olejek się przyjemnie rozgrzewał.
- Czy ja wiem... - wzruszył ramionami i przysunął się od niego na materacu, po chwili zastanowienia kładąc śliskie teraz dłonie na jego udach. Przesunął nimi po skórze mężczyzny, ściskając delikatnie jego spięte mięśnie i dociskając palce minimalnie bardziej, niż przy zwykłym głaskaniu. - W sumie to jak pracowałem nad tym trudnym projektem ostatnio, to jeden z inżynierów, który mi pomagał przy końcowej fazie, rzucił któregoś razu, że przydałby mu się masaż. Najpierw nie zwróciłem na to uwagi, bo pracowaliśmy długo i nie zdziwiło mnie to przesadnie, ale potem zacząłem o tym myśleć w kontekście tego, że wielu ludziom masaż faktycznie pomaga i że chciałbym spróbować zrobić ci taki w domu; ale nie taki, jak robią ci rehabilitanci, do których chodzisz. Zresztą, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. - po jakimś czasie delikatnego ugniatania jego ud rozsunął nogi Santiago i ukląkł pomiędzy nimi, żeby mieć lepszy dostęp do jego pleców, a dłonie Palermo znalazły się na bokach i dole pleców ukochanego. - Miałem po prostu nadzieję, że będzie ci... przyjemnie.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ten twój kolega miał bardzo dobry pomysł - zamruczał czując się coraz lepiej. I tak, to prawda, że to miał być zwykły, grzeczny masaż, ale kiedy Albaro rozsunął jego nogi i ułożył się między nimi, żeby mieć lepszy dostęp do jego pleców, Santiago znów poczuł, jak serce bije mu mocniej, a krew szybciej krąży w żyłach. Zamruczał znowu jak zadowolona pantera.
Poczuł nagły, przemożny przypływ wdzięczności dla Alvaro - po raz kolejny - za to, co la niego robił. Miał poczucie, że sam robił dla niego za mało, że powinien się jakoś odwdzięczyć, ale nie bardzo wiedział, jak. Miał też pewność, że tak naprawdę nigdy nie zdoła się odwdzięczyć za to wszystko, co teraz dostawał, bo chociażby nie znajdzie szansy na wynagrodzenie mu tego półtora roku. Ale już nawet pominąwszy ten aspekt - czuł, że Alvaro bardzo się dla niego stara, wręcz staje na uszach, a on nie ma jak się zrewanżować, choć bardzo by chciał. Kochał tego człowieka całym sercem i miał nadzieję, że Alvaro pozostanie z nim już do końca, że nie pokłócą się i nie rozejdą albo że nie stwierdzi w pewnym momencie, że to dla niego za trudne, nie do zniesienia i że musi odejść. Potrzebował go dosłownie do życia - nie w sensie tego, że ten pomagał mu w braniu leków czy podtrzymywał go, kiedy Tiago ciężej się było poruszać. Potrzebował go do istnienia.
- Te quiero, Alvaro, lo sabes? - wymamrotał w pewnym momencie.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Starał się też nie wracać myślami do tego czasu, kiedy spędził bez niego półtorej roku - to były naprawdę mroczne czasy, w którym jedynymi jasnymi punktami byli jego przyjaciółka i synek, który niespodziewanie pojawił się najpierw w jej brzuchu, a potem także na świecie. Nie chciał więc wspominać tych czasów i na szczęście coraz rzadziej wracał do niego mrok, który go wtedy ogarniał i popychał do naprawdę złych, autodestrukcyjnych rzeczy.
Uśmiechnął się szeroko, gdy usłyszał wyznanie z jego ust. Zawsze się cieszył jak dziecko, gdy to słyszał; jasne, słyszał to też wcześniej, bo Santiago zdarzało się to mówić Alvaro, czy to gdy ten był dzieciakiem, czy trochę później, ale to jednak było co innego. Wtedy mówił o innej miłości - i choć pewnie z tamtej też coś pozostało, to był jeszcze inny aspekt, dodatkowy: romantyczny.
- Yo también te quiero. Muchísimo. - odpowiedział po chwili, wciąż masując jego plecy i pochylił się do niego bardziej, żeby pocałować go delikatnie w kark. - Powiedz mi, jeśli byłoby za mocno, czy coś... - wymruczał mu do ucha, mając na myśli oczywiście masaż. Oczywiście.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Pochylił nieco głowę, odsłaniając mu kark, gdyby mężczyzna chciał składać tam więcej pocałunków - przy nim Santiago uczył się wiele o samym sobie, bo jego relacje z kobietami były diametralnie inne, niż te z Alvaro. Kiedy był z kobietami, stawiał przede wszystkim na ich przyjemność (one zresztą robiły to samo, najwyraźniej przekonane, że facet, to wystarczy, że wejdzie i więcej mu nie trzeba, a to one potrzebują gry wstępnej i pieszczot), więc dopiero przy Alvaro odkrywał, co tak naprawdę lubi. Między innymi takie pocałunki w kark: nie doświadczył ich wcześniej; odkrył też, że dotyk na plecach, pocałunki składane w tamtym miejscu potrafią nieraz doprowadzić go do szaleństwa.
- Nie wiem, czy może być za mocno... - zamruczał czując, że ten masaż przynosi mu nie tylko rozluźnienie, zwłaszcza kiedy pomyślał o tym erotycznym aspekcie pytania Alvaro. Nie pomagał mu w ogarnięciu się fakt, że mężczyzna siedział teraz pomiędzy jego nogami, a Tiago był odwrócony do niego tyłem; choć prawdę mówiąc Santiago niejednokrotnie marzył również o tym, żeby to Salvatierra poczuł go w sobie.
Alvaro Salvatierra