be my strength
: śr kwie 01, 2026 12:10 pm
Działał na nią w sposób, którego zdecydowanie nie potrafiła wcześniej u siebie rozpoznać. Spokój, który był jej kompletnie nieznany. Zazwyczaj bała się obcego dotyku, wzdrygała się i napinała, a jego dotyk ją rozluźniał i uziemiał. Starała się nie myśleć o tym przez resztę treningu, żeby się nie rozpraszać. Na analizowanie własnych emocji będzie czas później, kiedy zamkną się za nią drzwi klubu, gdy go opuści.
- Niewielkie różnice - prychnęła, powtarzając po nim, bo zdecydowanie próbował podbudować ją moralnie i w sumie była mu za to w pewien sposób wdzięczna. Nawet jeśli w jej mniemaniu kopiowała ruchy, które jej pokazał, to nie było w nich tyle gracji i precyzji. On mógłby boksować obudzony w środku nocy. Ciało pamiętało.
- Dobrze, ale jakbyś chciał coś zmieniać, to pewnie masz mój numer. Dawaj znać czy coś - wzruszyła ramionami, bo jakoś czuła się lepiej, mając pewność, że nie bruździ mu tymi treningami w życiu prywatnym.
- Jak już będę umiała lepiej te proste, to będę próbowała cię połaskotać - zaśmiała się i poprawiła włosy, które znowu zaczęły wychodzić spod gumki.
Wrócili do treningu. Chciała spędzić z nim jeszcze te kilka chwil i dobić się tą ostatnią serią. Może będzie spała bez koszmarów. Skupiła się więc na wszystkim, czego nauczyła się dzisiaj, i czuła na sobie jego spojrzenie jak wcześniej. Obserwował ją i poprawiał, a kiedy w końcu stwierdziła, że ma dość, postanowiła dopić resztkę wody.
Uśmiechała się przy tym szeroko, bo chemia w ciele po wysiłku przypomniała o swoim istnieniu.
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem, próbując złapać oddech i ściągnąć rękawice. Kiedy na jej dłoniach zostały już tylko taśmy, niepewnie, ale z uśmiechem, wyciągnęła dłonie w jego stronę. Mogła to zrobić sama, ale w tym momencie trochę nieświadomie prowokowała sytuację, w której mogłaby znowu poczuć jego palce na swoich.
- Idę... - powiedziała niepewnie, nie wiedząc, co dodać. Wskazała na wejście do szatni i poszła się ogarnąć. Uśmiechała się pod nosem, bo spodziewała się po tym wieczorze wszystkiego, ale nie tych dziwnych emocji, które w niej wywoływał. Uświadomiła sobie, że chciałaby go poznać, ale nie była pewna, czy to dobry pomysł.
Wzięła chłodny prysznic, żeby wybić sobie te głupoty z głowy, ale to jej nie pomogło. Przełknęła ślinę, kiedy z torbą na ramieniu i wilgotnymi włosami spiętymi na czubku głowy wyszła z szatni i wpadła prosto na mężczyznę.
Torba spadła z jej ramienia, a dłonie znalazły się na jego torsie w próbie ochrony przed zderzeniem.
- Cholera… - zaczęła, unosząc spojrzenie, bo czuła, jak to, co udało jej się względnie uspokoić prysznicem, znowu dziwnie rodzi się gdzieś w dole jej kręgosłupa.
Zagryzła dolną wargę i wpatrywała się w niego, nadal trzymając dłonie na jego torsie, kompletnie nie wiedząc, co zrobić, oczarowana tym przyjemnym, uzależniającym napięciem między nimi.
Karrion Stifler
- Niewielkie różnice - prychnęła, powtarzając po nim, bo zdecydowanie próbował podbudować ją moralnie i w sumie była mu za to w pewien sposób wdzięczna. Nawet jeśli w jej mniemaniu kopiowała ruchy, które jej pokazał, to nie było w nich tyle gracji i precyzji. On mógłby boksować obudzony w środku nocy. Ciało pamiętało.
- Dobrze, ale jakbyś chciał coś zmieniać, to pewnie masz mój numer. Dawaj znać czy coś - wzruszyła ramionami, bo jakoś czuła się lepiej, mając pewność, że nie bruździ mu tymi treningami w życiu prywatnym.
- Jak już będę umiała lepiej te proste, to będę próbowała cię połaskotać - zaśmiała się i poprawiła włosy, które znowu zaczęły wychodzić spod gumki.
Wrócili do treningu. Chciała spędzić z nim jeszcze te kilka chwil i dobić się tą ostatnią serią. Może będzie spała bez koszmarów. Skupiła się więc na wszystkim, czego nauczyła się dzisiaj, i czuła na sobie jego spojrzenie jak wcześniej. Obserwował ją i poprawiał, a kiedy w końcu stwierdziła, że ma dość, postanowiła dopić resztkę wody.
Uśmiechała się przy tym szeroko, bo chemia w ciele po wysiłku przypomniała o swoim istnieniu.
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem, próbując złapać oddech i ściągnąć rękawice. Kiedy na jej dłoniach zostały już tylko taśmy, niepewnie, ale z uśmiechem, wyciągnęła dłonie w jego stronę. Mogła to zrobić sama, ale w tym momencie trochę nieświadomie prowokowała sytuację, w której mogłaby znowu poczuć jego palce na swoich.
- Idę... - powiedziała niepewnie, nie wiedząc, co dodać. Wskazała na wejście do szatni i poszła się ogarnąć. Uśmiechała się pod nosem, bo spodziewała się po tym wieczorze wszystkiego, ale nie tych dziwnych emocji, które w niej wywoływał. Uświadomiła sobie, że chciałaby go poznać, ale nie była pewna, czy to dobry pomysł.
Wzięła chłodny prysznic, żeby wybić sobie te głupoty z głowy, ale to jej nie pomogło. Przełknęła ślinę, kiedy z torbą na ramieniu i wilgotnymi włosami spiętymi na czubku głowy wyszła z szatni i wpadła prosto na mężczyznę.
Torba spadła z jej ramienia, a dłonie znalazły się na jego torsie w próbie ochrony przed zderzeniem.
- Cholera… - zaczęła, unosząc spojrzenie, bo czuła, jak to, co udało jej się względnie uspokoić prysznicem, znowu dziwnie rodzi się gdzieś w dole jej kręgosłupa.
Zagryzła dolną wargę i wpatrywała się w niego, nadal trzymając dłonie na jego torsie, kompletnie nie wiedząc, co zrobić, oczarowana tym przyjemnym, uzależniającym napięciem między nimi.
Karrion Stifler