Nie mam żadnego problemu!
: czw kwie 30, 2026 2:59 pm
Czy powinien się unosić? Zapewne nie, ale usłyszane rozumiem go rozjuszyło. Nie przeanalizował sytuacji, myśląc że kobieta mówi o ogólnym strachu a nie samej sytuacji ze znajomą. - Rozumiesz? No chyba nie do końca. - warknął i zmrużył oczy przenosząc spojrzenie na kobietę. Na jakiś odpuścił podłodze, która musiała się pogodzić z utratą jego uwagi. - Widziałem jak dziewiętnastoletnią dziewczynę, rozrywa na kawałki. Nie zostało z niej nic… co przypominałoby człowieka. - powiedział szorstko, masując delikatnie dłoń z bandażem. - kawałki mięsa leżały wszędzie… krew… trudno to zrozumieć. Trudno przeżyć i odzobaczyć. - skończył swój wywód i wrócił do bycia tym przygaszonym i trochę wycofanym. Nie chciał tak wyskoczyć ze swoimi słowami, ale to było silniejsze od niego. Okrucieństwo które widział i na które musiał biernie patrzeć wryło się w głowę i gdy ktoś mówił, że go rozumie, nie wierzył.
Czy przed chwilą nie odpowiedział na jej kolejne pytanie? Bardzo możliwe, bo widać iż uniósł się niepotrzebnie. Westchnął i raz jeszcze pomasował zabandażowaną dłoń. - Zdarzają. Gdy jestem w tłumie, czasem brakuje mi powietrza, oddechu i ciszy. - bo to było niektóre z momentów kiedy faktycznie coś się z nim działo, czego był świadomy. Nie lubił tego przechodzić dlatego zaszywał się w domu, gdzie wszystko było tak jak chciał. Przewidywalne, nikt nie krzyczał, nikt nie przepychał się, nikt nie próbował być pierwszy przy półce z przeceną. Spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął. - A Ciebie nie wyprowadzają z równowagi zwykłe rzeczy? - skoro miała to być niejako rozmowa, nie miał zamiaru powstrzymywać się przed zadaniem pytań kobiecie. Ona też jest człowiekiem i różnie reaguje na sytuacje.
- Czasem zdarza się. - spojrzał na swoją dłoń i lekko ją rozprostował. - Tracę panowanie nad sobą - trwa to kilka sekund, a po… żałuję. - tak jak teraz, wiedząc że przez najbliższe kilka dni raczej nie będzie mógł niczego ciężkiego przenosić z tą dłonią.
prudence lane
Czy przed chwilą nie odpowiedział na jej kolejne pytanie? Bardzo możliwe, bo widać iż uniósł się niepotrzebnie. Westchnął i raz jeszcze pomasował zabandażowaną dłoń. - Zdarzają. Gdy jestem w tłumie, czasem brakuje mi powietrza, oddechu i ciszy. - bo to było niektóre z momentów kiedy faktycznie coś się z nim działo, czego był świadomy. Nie lubił tego przechodzić dlatego zaszywał się w domu, gdzie wszystko było tak jak chciał. Przewidywalne, nikt nie krzyczał, nikt nie przepychał się, nikt nie próbował być pierwszy przy półce z przeceną. Spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął. - A Ciebie nie wyprowadzają z równowagi zwykłe rzeczy? - skoro miała to być niejako rozmowa, nie miał zamiaru powstrzymywać się przed zadaniem pytań kobiecie. Ona też jest człowiekiem i różnie reaguje na sytuacje.
- Czasem zdarza się. - spojrzał na swoją dłoń i lekko ją rozprostował. - Tracę panowanie nad sobą - trwa to kilka sekund, a po… żałuję. - tak jak teraz, wiedząc że przez najbliższe kilka dni raczej nie będzie mógł niczego ciężkiego przenosić z tą dłonią.
prudence lane