002. White Party part 1.
: śr maja 27, 2026 8:39 pm
Cóż takie już jest życie takiego Galena, że jest narażony na mnóstwo plotek na swój temat, ale Peach miała to samo. Może nie miała tak jak on jednego biura w którym te plotki wrzały i nie musiała patrzeć w twarz ludziom, którzy mieli opinię na jej temat, ale na eventach często spotykała się z tymi samymi pismakami, którzy w internecie wrzucali na jej temat przeróżne dziwne plotki jak to że się smaruje jakimiś wybielającymi specyfikami, żeby upodobnić się bardziej do białych dziewczyn, albo to jak było całe dochodzenie w sprawie jej domniemanej operacji nosa. Co prawda nie miała operacji nosa, a jedynie kilka zastrzyków dzieki któremu nieco wysmukliła jej się twarz i może przez to nos wyglądał inaczej? Anyway, ona utrzymuje, że nie zrobiła sobie żadnej operacji.
-Corrina to akurat chce założyć rodzinę z Twoim terenerem - zaśmiała się lekko, zupełnie nie mając pojęcia, że Galen miał takie myśli, że żadna dziewczyna go nie chce i że na przykład tym, że Corrinka woli kogoś innego może go zranić. W końcu sam twierdził, że to tylko jego sex toy. Ale bardzo ciężko jej było słuchać, jak on ten sex toy sobie rozważa jako potencjalną matkę dzieci, jak ona sobie tu tak stoi przed nim i serce na dłoni mu po prostu ofiarowuje. Nic dziwnego, że tak zrozumiała jego słowa, może po prostu Galen powinien dokładniej wyrażać co ma na mysli, a nie tylko półsłówkami sobie operować i sądzić, że Peach mu w myślach będzie czytała. Cała złość jej oczywiście przemija równie szybko jak się zapaliła, bo na szczęście nie zaczał jej mówić o tym, jaka jest bezwartościowa. Szkoda, że z tych jego niebieskich oczu nie można wyczytać tego co mu się w głowie kiełbasi, bo może by wtedy mogła pojąć dlaczego tak wcześniej powiedział. Stara się mimo wszystko, bo zależało jej na tym, żeby nie odchodzić od niego pokłócona. Dopiero co mu proponowała przecież biznesik i właściwie, to nie miała wiekszego powodu, żeby dalej się na niego złościć, a nawet zrobiło jej się trochę przykro, kiedy przyznał, że on to się nie nadaje do żadnych związków. No ale trochę go znała, więc podejrzewała, że to takie typowo playerskie zagranie z jego strony, chociaż nie dało sie ukryć, że ten smutek w jego oczach aż ją ujął, więc się absolutnie dała zmanipulować.
- Co ty...?Ja Cię zupełnie nie rozumiem Galen - podsumowała w końcu trochę już zrezygnowana i patrzy w niebo przez chwilę, żeby jakieś może znaki stamtąd na nią spłyneły. Ale nic nie spływa. - Dlaczego teraz mówisz, że nie nadajesz się do związku? Dopiero co mieliśmy długą rozmowę o tym, że szukasz sobie dziewczyny, później mi w głowie mieszasz i wysyłasz dwuznaczne, to znaczy jednoznaczne sygnały, że jeżeli sobie szukam chłopaka to ty jesteś, później jesteśmy na imprezie i ewidentnie szukasz już tylko zabawy. Więc Ci proponuję tylko zabawę, a ty nagle mówisz, że nawet takiego związku nie chcesz? Ja nie rozumiem - aż tak na sam koniec zajęknęła z tej żałości, bo cały jej mętlik w głowie postawiła mu w obrazie tym i dała na ręce. -Jestem trochę confused, bejbi, czego ty właściwie chcesz. Czy ode mnie czy nie ode mnie.
Wzdycha sobie taka załamana, trochę i kręci głową, ale nie dlatego, że zaprzecza, tylko dlatego, że nie wierzy, że on jej takie zadaje pytanie. Jej mina jest ewidentnie CIERPIĄCA, bo jej się w głowie nie mieści, jak można być tak niepewnym siebie. Może gdyby mu wyrzuciła, że nie uważa tak, to by było lepiej, bo by przynajmniej doznał jakiegoś szoku, ale nie jest aż aka okrutna!!
-Myślę, że to nie problem, żeby się zakochać w Galenie Wyattcie. - ba wie, bo sama się w nim kocha od lat! - Ale problem jest taki, że Ty się w nikim nie zakochasz nigdy z takim podejściem, więc ta osoba, która się w Tobie zakocha jest skazana na złamane serce - odpowiedziała mu powoli szorstką prawdę, bo sama już powoli doświadczała właśnie tego, takiego serca złamanego i jej ton też jest zrezygnowany. - Bejbi, wiem, że to brzmi okrutnie, ale ktoś musi Ci to powiedzieć. Ja nie sądzę, że ty chcesz się zakochać, tak na prawdę. Wiesz dlaczego? Bo to nie jest na prawdę takie skomplikowane, a ty to analizujesz zamiast dać się ponieść - no tak, ta nie dobra bo się nie szanuje, ta niedobra, bo go zmieniała, a ta bo go nie słuchała, a ta bo go w sweterki ubiera, a ta bo zbyt seksi... Galen po prostu za dużo miał okazji, więc żadnej nie doceniał. Chyba jedynie doceniał tą, która mu się z rąk wymsknęła.
Galen
-Corrina to akurat chce założyć rodzinę z Twoim terenerem - zaśmiała się lekko, zupełnie nie mając pojęcia, że Galen miał takie myśli, że żadna dziewczyna go nie chce i że na przykład tym, że Corrinka woli kogoś innego może go zranić. W końcu sam twierdził, że to tylko jego sex toy. Ale bardzo ciężko jej było słuchać, jak on ten sex toy sobie rozważa jako potencjalną matkę dzieci, jak ona sobie tu tak stoi przed nim i serce na dłoni mu po prostu ofiarowuje. Nic dziwnego, że tak zrozumiała jego słowa, może po prostu Galen powinien dokładniej wyrażać co ma na mysli, a nie tylko półsłówkami sobie operować i sądzić, że Peach mu w myślach będzie czytała. Cała złość jej oczywiście przemija równie szybko jak się zapaliła, bo na szczęście nie zaczał jej mówić o tym, jaka jest bezwartościowa. Szkoda, że z tych jego niebieskich oczu nie można wyczytać tego co mu się w głowie kiełbasi, bo może by wtedy mogła pojąć dlaczego tak wcześniej powiedział. Stara się mimo wszystko, bo zależało jej na tym, żeby nie odchodzić od niego pokłócona. Dopiero co mu proponowała przecież biznesik i właściwie, to nie miała wiekszego powodu, żeby dalej się na niego złościć, a nawet zrobiło jej się trochę przykro, kiedy przyznał, że on to się nie nadaje do żadnych związków. No ale trochę go znała, więc podejrzewała, że to takie typowo playerskie zagranie z jego strony, chociaż nie dało sie ukryć, że ten smutek w jego oczach aż ją ujął, więc się absolutnie dała zmanipulować.
- Co ty...?Ja Cię zupełnie nie rozumiem Galen - podsumowała w końcu trochę już zrezygnowana i patrzy w niebo przez chwilę, żeby jakieś może znaki stamtąd na nią spłyneły. Ale nic nie spływa. - Dlaczego teraz mówisz, że nie nadajesz się do związku? Dopiero co mieliśmy długą rozmowę o tym, że szukasz sobie dziewczyny, później mi w głowie mieszasz i wysyłasz dwuznaczne, to znaczy jednoznaczne sygnały, że jeżeli sobie szukam chłopaka to ty jesteś, później jesteśmy na imprezie i ewidentnie szukasz już tylko zabawy. Więc Ci proponuję tylko zabawę, a ty nagle mówisz, że nawet takiego związku nie chcesz? Ja nie rozumiem - aż tak na sam koniec zajęknęła z tej żałości, bo cały jej mętlik w głowie postawiła mu w obrazie tym i dała na ręce. -Jestem trochę confused, bejbi, czego ty właściwie chcesz. Czy ode mnie czy nie ode mnie.
Wzdycha sobie taka załamana, trochę i kręci głową, ale nie dlatego, że zaprzecza, tylko dlatego, że nie wierzy, że on jej takie zadaje pytanie. Jej mina jest ewidentnie CIERPIĄCA, bo jej się w głowie nie mieści, jak można być tak niepewnym siebie. Może gdyby mu wyrzuciła, że nie uważa tak, to by było lepiej, bo by przynajmniej doznał jakiegoś szoku, ale nie jest aż aka okrutna!!
-Myślę, że to nie problem, żeby się zakochać w Galenie Wyattcie. - ba wie, bo sama się w nim kocha od lat! - Ale problem jest taki, że Ty się w nikim nie zakochasz nigdy z takim podejściem, więc ta osoba, która się w Tobie zakocha jest skazana na złamane serce - odpowiedziała mu powoli szorstką prawdę, bo sama już powoli doświadczała właśnie tego, takiego serca złamanego i jej ton też jest zrezygnowany. - Bejbi, wiem, że to brzmi okrutnie, ale ktoś musi Ci to powiedzieć. Ja nie sądzę, że ty chcesz się zakochać, tak na prawdę. Wiesz dlaczego? Bo to nie jest na prawdę takie skomplikowane, a ty to analizujesz zamiast dać się ponieść - no tak, ta nie dobra bo się nie szanuje, ta niedobra, bo go zmieniała, a ta bo go nie słuchała, a ta bo go w sweterki ubiera, a ta bo zbyt seksi... Galen po prostu za dużo miał okazji, więc żadnej nie doceniał. Chyba jedynie doceniał tą, która mu się z rąk wymsknęła.
Galen