004. Who will die this time
: czw sie 06, 2026 7:10 pm
Lekko się skwasiłem, kiedy usłyszałem wykład na temat energetyków. Przez chwilę gapiłem się na butelkę wody, którą dostałem, a później odkręciłem ją i wziąłem kilka łyków.
- Spokojnie. Nie piję ich aż tak dużo - odpowiedziałem odruchowo, chociaż oboje mogliśmy się domyślić, że nie była to do końca prawda. - Poza tym spożywało się gorsze rzeczy. Ale nie mówmy o tym głośno, bo jeszcze mój lekarz usłyszy.
Uśmiechnąłem się przez moment, ale temat szybko przestał mnie bawić. Trudno było zachować mi lekko ton, kiedy rozmowa coraz bardziej oddalała się od książek i pracy, a zbliżała do rzeczy, o których właściwie nigdy nie potrafiliśmy rozmawiać.
W trakcie, gdy matka zeszła na temat mojego kanału, to ja bawiłem się butelką, lecz cały czas ją słuchałem. Nie miałem jej za złe, że nie rozumiała jak to działało. W końcu nie każdy jest specjalistą w każdej dziedzinie.
- Materiał jest zdecydowanie łatwiejszy - powiedziałem. - Bo tam to ja decyduję, co zobaczą widzowie. Nawet kiedy pokazuję im coś prywatnego, to nadal jest to tylko ta część, którą sam wybrałem. - Zamilkłem na moment. - Tutaj nie mogę cię wyłączyć ani wyciąć kawałka rozmowy, jeśli powiem ci coś głupiego. XD
Chciałem, żeby zabrzmiało to jak żart, ale ostatnie wyszło to zbyt szczerze. Nie zamierzałem tego jednak poprawiać. Zamiast tego wziąłem kolejny łyk wody i oparłem butelkę na kolanie. Natomiast gdy matka doprecyzowała swoją historię to parsknąłem pod nosem.
- Czyli jednak nie była to zemsta na Agacie Christie? Trochę szkoda - stwierdziłem. - Ale dziesięcioletnia ty uznająca, że nadaje się do rozwiązywania morderstw, bo prawie przechytrzyła autora kryminału, też brzmi całkiem dobrze.
Nasz rozmowa o dziwo przebiegała absurdalnie zwyczajnie. Mogłem się z nią trochę droczyć, a ona wyjaśniała mi coś ze swojego dzieciństwa. Tak prawdopodobnie wyglądały relacje innych dzieciaków z matkami. Znali podobne opowieści od lat, powtarzali je podczas rodzinnych spotkań i przewracali oczami, kiedy słyszeli je po raz kolejny.
Później rozmowa przestała być tak lekka. Słuchałem to co mówiła i siedziałem nieruchomo, coraz mocniej zaciskając palce na plastikowej butelce. Nie wiedziałem jakiej odpowiedzi się spodziewałem, kiedy zadałem pytanie. A już na pewno nie byłem przygotowany na to, że przyzna mi rację i powie o żalu oraz o tym, że chciałaby coś zmienić.
Przez wiele lat wyobrażałem sobie podobną rozmowę. Zazwyczaj w mojej głowie wyglądało to zupełnie inaczej, bo ja krzyczałem, wypominałem jej wszystko po kolei i zmuszałem do przyznania, że nas zawiodła. Ona miała się tłumaczyć, a ja miałem wreszcie poczuć satysfakcję. Teraz nie czułem jej wcale. Poczułem za to nieprzyjemne kłucie w klatce piersiowej. Spuściłem wzrok na swoje dłonie, bo nagle nie potrafiłem patrzeć przed siebie. Nie chciałem, żeby było po mnie widać to, jak mocno uderzyły we mnie jej słowa.
- Nie wiem, co mam na to odpowiedzieć - przyznałem po dłuższej chwili. Przesunąłem palcem po etykiecie i wypuściłem powoli powietrze. - Chyba chciałem usłyszeć coś pdoobnego, ale zawsze wydawało mi się, że kiedy w końcu to powiesz, to wszystko stanie się prostsze. - Przeniosłem wzrok na matkę. - A wcale takie nie jest.
Nie mówiłem tego z wyrzutami. Po prostu taka była prawda. Jedno przyznanie się do błędu nie mogło nagle zmienić całego mojego dzieciństwa. Zawsze będę miał gdzieś z tyłu głowy to, że były momenty, gdy ją potrzebowałem, a jej nie było.
- Doceniam to, że powiedizłaś to wprost - dodałem. - Tylko nie chcę udawać, że wystarczy jedna rozmowa i nagle będziemy zachowywać się jak normalna rodzina.
Sam nie wiedziałem, czy właściwie była normalna rodzina. Znałem ją głównie z filmów, cudzych zdjęć i krótkich momentów, kiedy ojciec próbował udawać zainteresowanie tym, co robiliśmy.
- Nadal jestem wkurzony - przyznałem. - Czasami nawet nie wiem na co dokładnie. Na ciebie, na ojca i na siebie. Chyba na wszystkich po trochu. - Zacisnąłem usta, próbując nie wycofać się z tego co chciałem powiedzieć. - I nie wiem, czy byłaś złą matką dlatego, że się do tego nie nadawałaś. Może po prostu nie próbowałaś wystarczająco długo. Nie wiem.
To zdanie zabrzmiało ostrzej niż zamierzałem. Od razu poczułem potrzebę, żeby je złagodzić, ale nie chciałem kłamać tylko po to, żeby nie zrobiło się niezręcznie. - Ale teraz próbujesz - dodałem ciszej. - Przynajmniej tak to faktycznie wygląda.
Odłożyłem butelkę i oparłem dłonie na udach. - Ja też nie wiem, jak się to robi - powiedziałem. - Nie wiem, jak mam nagle zacząć traktować cię jak matkę, skoro przez większość czasu byłaś dla mnie bardziej kimś, o kim inni opowiadali. - Przełknąłem ślinę. - Ale przyszedłem tutaj, więc chyba też próbuję.
Nie obiecywałem jej przebaczenia i nie wiedziałem nawet, czy właśnie do niego zmierzaliśmy. Mogłem jednak przyznać, że nie pojawiłem się tutaj wyłącznie z ciekawości. Jakaś część mnie nadal chciała ją poznać, nawet jeśli oznaczało to ryzyko, że znów się zawiodę.
- Nie musisz być od razu idealną matką - dodałem po chwili. - To byłoby i tak podejrzane. Wystarczy, że następnym razem się umówimy, to będziesz pamiętała, gdzie mam przyjść. - Uśmiechnąłem się do niej delikatnie. - A ja spróbuje wcześniej zadzwonić i cię uprzedzić.
Evina J. Swanson
- Spokojnie. Nie piję ich aż tak dużo - odpowiedziałem odruchowo, chociaż oboje mogliśmy się domyślić, że nie była to do końca prawda. - Poza tym spożywało się gorsze rzeczy. Ale nie mówmy o tym głośno, bo jeszcze mój lekarz usłyszy.
Uśmiechnąłem się przez moment, ale temat szybko przestał mnie bawić. Trudno było zachować mi lekko ton, kiedy rozmowa coraz bardziej oddalała się od książek i pracy, a zbliżała do rzeczy, o których właściwie nigdy nie potrafiliśmy rozmawiać.
W trakcie, gdy matka zeszła na temat mojego kanału, to ja bawiłem się butelką, lecz cały czas ją słuchałem. Nie miałem jej za złe, że nie rozumiała jak to działało. W końcu nie każdy jest specjalistą w każdej dziedzinie.
- Materiał jest zdecydowanie łatwiejszy - powiedziałem. - Bo tam to ja decyduję, co zobaczą widzowie. Nawet kiedy pokazuję im coś prywatnego, to nadal jest to tylko ta część, którą sam wybrałem. - Zamilkłem na moment. - Tutaj nie mogę cię wyłączyć ani wyciąć kawałka rozmowy, jeśli powiem ci coś głupiego. XD
Chciałem, żeby zabrzmiało to jak żart, ale ostatnie wyszło to zbyt szczerze. Nie zamierzałem tego jednak poprawiać. Zamiast tego wziąłem kolejny łyk wody i oparłem butelkę na kolanie. Natomiast gdy matka doprecyzowała swoją historię to parsknąłem pod nosem.
- Czyli jednak nie była to zemsta na Agacie Christie? Trochę szkoda - stwierdziłem. - Ale dziesięcioletnia ty uznająca, że nadaje się do rozwiązywania morderstw, bo prawie przechytrzyła autora kryminału, też brzmi całkiem dobrze.
Nasz rozmowa o dziwo przebiegała absurdalnie zwyczajnie. Mogłem się z nią trochę droczyć, a ona wyjaśniała mi coś ze swojego dzieciństwa. Tak prawdopodobnie wyglądały relacje innych dzieciaków z matkami. Znali podobne opowieści od lat, powtarzali je podczas rodzinnych spotkań i przewracali oczami, kiedy słyszeli je po raz kolejny.
Później rozmowa przestała być tak lekka. Słuchałem to co mówiła i siedziałem nieruchomo, coraz mocniej zaciskając palce na plastikowej butelce. Nie wiedziałem jakiej odpowiedzi się spodziewałem, kiedy zadałem pytanie. A już na pewno nie byłem przygotowany na to, że przyzna mi rację i powie o żalu oraz o tym, że chciałaby coś zmienić.
Przez wiele lat wyobrażałem sobie podobną rozmowę. Zazwyczaj w mojej głowie wyglądało to zupełnie inaczej, bo ja krzyczałem, wypominałem jej wszystko po kolei i zmuszałem do przyznania, że nas zawiodła. Ona miała się tłumaczyć, a ja miałem wreszcie poczuć satysfakcję. Teraz nie czułem jej wcale. Poczułem za to nieprzyjemne kłucie w klatce piersiowej. Spuściłem wzrok na swoje dłonie, bo nagle nie potrafiłem patrzeć przed siebie. Nie chciałem, żeby było po mnie widać to, jak mocno uderzyły we mnie jej słowa.
- Nie wiem, co mam na to odpowiedzieć - przyznałem po dłuższej chwili. Przesunąłem palcem po etykiecie i wypuściłem powoli powietrze. - Chyba chciałem usłyszeć coś pdoobnego, ale zawsze wydawało mi się, że kiedy w końcu to powiesz, to wszystko stanie się prostsze. - Przeniosłem wzrok na matkę. - A wcale takie nie jest.
Nie mówiłem tego z wyrzutami. Po prostu taka była prawda. Jedno przyznanie się do błędu nie mogło nagle zmienić całego mojego dzieciństwa. Zawsze będę miał gdzieś z tyłu głowy to, że były momenty, gdy ją potrzebowałem, a jej nie było.
- Doceniam to, że powiedizłaś to wprost - dodałem. - Tylko nie chcę udawać, że wystarczy jedna rozmowa i nagle będziemy zachowywać się jak normalna rodzina.
Sam nie wiedziałem, czy właściwie była normalna rodzina. Znałem ją głównie z filmów, cudzych zdjęć i krótkich momentów, kiedy ojciec próbował udawać zainteresowanie tym, co robiliśmy.
- Nadal jestem wkurzony - przyznałem. - Czasami nawet nie wiem na co dokładnie. Na ciebie, na ojca i na siebie. Chyba na wszystkich po trochu. - Zacisnąłem usta, próbując nie wycofać się z tego co chciałem powiedzieć. - I nie wiem, czy byłaś złą matką dlatego, że się do tego nie nadawałaś. Może po prostu nie próbowałaś wystarczająco długo. Nie wiem.
To zdanie zabrzmiało ostrzej niż zamierzałem. Od razu poczułem potrzebę, żeby je złagodzić, ale nie chciałem kłamać tylko po to, żeby nie zrobiło się niezręcznie. - Ale teraz próbujesz - dodałem ciszej. - Przynajmniej tak to faktycznie wygląda.
Odłożyłem butelkę i oparłem dłonie na udach. - Ja też nie wiem, jak się to robi - powiedziałem. - Nie wiem, jak mam nagle zacząć traktować cię jak matkę, skoro przez większość czasu byłaś dla mnie bardziej kimś, o kim inni opowiadali. - Przełknąłem ślinę. - Ale przyszedłem tutaj, więc chyba też próbuję.
Nie obiecywałem jej przebaczenia i nie wiedziałem nawet, czy właśnie do niego zmierzaliśmy. Mogłem jednak przyznać, że nie pojawiłem się tutaj wyłącznie z ciekawości. Jakaś część mnie nadal chciała ją poznać, nawet jeśli oznaczało to ryzyko, że znów się zawiodę.
- Nie musisz być od razu idealną matką - dodałem po chwili. - To byłoby i tak podejrzane. Wystarczy, że następnym razem się umówimy, to będziesz pamiętała, gdzie mam przyjść. - Uśmiechnąłem się do niej delikatnie. - A ja spróbuje wcześniej zadzwonić i cię uprzedzić.
Evina J. Swanson