ODPOWIEDZ
20 y/o
For good luck!
185 cm
Youtuber Wszędzie, gdzie jest komputer
Awatar użytkownika
„Nie zaczynam problemów. Ja tylko kończę to, co inni zaczynają źle.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

004. Who will die this time | Outfit
Muszę przyznać, że nie pamiętałem, kiedy ostatni raz wstałem tak wcześnie z własnej woli. Budzik miałem nastawiony na szóstą rano, jednak zdążyłem obudzić się kilka minut przed nim. Przez chwilę leżałem nieruchomo i gapiłem się w sufit. W tym czasie zastanawiałem się nad tym, czy a pewno podjąłem słuszną decyzję, aby spotkać się z matką.
Przez większość życia funkcjonowała głównie w akcie urodzenia jako matka. Dobrze wiedziałem czym się zajmowała, bo ludzie czasami o niej wspominali. No i ojciec rzucał nieraz jakieś krótkie komentarze na jej temat, głównie by tłumaczyć jej nieobecność pracą. Nigdy jednak tego nie kupowałem. Dużo ludzi ma pracę. Dziwne, że oni potrafią akurat wracać później do domu.
Usiadłem na łóżku i przetarłem dłonią twarz. Niby spałem kilka godzin, ale mimo to czułem się zmęczony. Odruchowo sięgnąłem po telefon, by zobaczyć co słychać w wielkim świecie. Miałem masę powiadomień pod ostatnim filmem, którego opublikowałem. Normalnie to od razu wszedłbym w to i zaczął odpisywać na komentarze. Tym razem tylko zablokowałem ekran.
Przez chwilę tylko siedziałem i próbowałem się ostatecznie wybudzić. Kimberly jeszcze spała albo po prostu siedziała zamknięta u siebie. Obstawiałem jednak to pierwsze. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem pierwszy lepszy dres, który akurat był pod ręką. Przez moment zastanawiałem się, czy nie powinienem wybrać czegoś bardziej eleganckiego, bo w końcu miałem odwiedzić matkę w pracy. Finalnie i tak uznałem, że to bez sensu. To nie była w końcu rozmowa kwalifikacyjna. Chociaż część mnie miała wrażenie, jakby właśnie czymś takim była.
Droga była krótka i minęła mi bardzo szybko. Siedziałem przy oknie autobusu i obserwowałem ludzi, którzy właśnie wychodzili do pracy. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedziałem, czego właściwie się spodziewać po tym spotkaniu. Nie chodziło mi o sam komisariat, lecz o matkę. Nasze ostatnie spotkanie nie zakończyło się happy endem i nie miałem pojęcia, o czym miałbym z nią rozmawiać.
Wysiadłem niedaleko miejsca, gdzie pracowała matka. W środku czułem dziwne napięcie. Było to w sumie głupie. Niby mam już dwadzieścia lat. Setki tysięcy ludzi oglądają moje filmy, a mimo to zwykłe spotkanie z własną matką stresowało mnie bardziej niż cokolwiek innego. Zatrzymałem się przed wejściem, aby poprawić rękawy bluzy, a następnie wszedłem do środka. Usiadłem się w poczekalni i czekałem na przyjście matki.

Evina J. Swanson
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Dream, if you can, a courtyard
An ocean of violets in bloom
Animals strike curious poses
They feel the heat
The heat between me and you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Praca zawsze stanowiła ważny element jej życia. W zasadzie była jego motywem przewodnim. Znowu zatracała się w jednej z prowadzonych spraw, ale trudno było tego nie robić w momencie, gdy sprawa, którą ją przydzielono zamieniła się w seryjne morderstwa dzieci, które lada chwila miały stać się nastolatkami.
Miała naprawdę krótką chwilę na to, aby zaczerpnąć oddechu, a teraz wracała do tego wszystkiego i zagłębiała się w to na tyle, że mogłaby utonąć. Potrzebowała nowych danych od informatyków, starających się namierzyć pojazd, którym poruszał się sprawca, nowych wyników analiz niedawno zabezpieczonych potencjalnych dowodów.
Jej umysł pracował na pełnych obrotach chociaż od dawna nie mogła zaznać większej ilości snu, a w miarę regularne posiłki jadała wyłącznie dlatego, że małżonka jej o tym przypominała. Sytuacja wyglądała nieciekawie, ale Swanson liczyła na to, że niedługo nastąpi naprawdę ogromny przełom.
Tego dnia zwyczajnie snuła się z miejsca na miejsce, rozmawiając z kolejnymi ekspertami, którzy mieli jej do przekazania nowe informacje. Oczywiście znowu nie było to nic konkretnego, ale przynajmniej ruszyli w jakimś kierunku. Wyglądało na to, że pojawiły się nowe ślady do zbadania, a detektywka musiała obmyślić jakiś plan działania i spróbować dokonać kolejnego mozolnego łączenia kropek w tej sprawie.
Przechodziła właśnie korytarzem z kubkiem intensywnej herbaty earl grey, która była chyba jedyną rzeczą, którą od jakiegoś czasu zaszczycała swój żołądek, gdy nagle dostrzegła znajomą postać kątem oka.
- Nick? - zapytała nieco zdziwiona, zatrzymując się na chwilę, a dopiero po chwili zdecydowała się podejść do syna. - Co ty tu robisz? Stało się coś?
Nie spodziewała się jego wizyty w tym miejscu. Zakładała, że musiało się coś wydarzyć. Czy przegapiła jakiś ważny telefon? Może zapomniała o tym, że się umawiali na popołudnie? Nie przypominała sobie jednak nic podobnego, ale każda odpowiedź mogła być w tym przypadku poprawna dlatego po prostu czekała na to, aż Nicholas jej odpowie. Oby w taki sposób, który złagodzi nieco jej niepokój.

Nicholas Swanson
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”